poniedziałek, 12 stycznia 2015

ALGIERIA, GOSIANKA I WSPOMNIENIA

Dzisiaj gościnny post Gosianki, zapraszamy w podróż egzotyczną:))


Cześć, Kurki, dziś moja kolej, żeby Wam coś opowiedzieć. Tytuł tego posta mógłby brzmieć "Jak zostałam rasistką" lub "Moje wspomnienia z Algierii".
Kiedy byłam w liceum, mój tata, inżynier budownictwa, wyjechał na tzw. kontrakt do Algierii. To była szansa dla niego i dla naszej rodziny na poprawę sytuacji materialnej. Trudno w to dzisiaj uwierzyć, że w tamtych czasach możliwość pracy za granicą trafiała się tylko nielicznym. Wtedy nawet żeby wyjechać na pobyt wypoczynkowy za granicę, ludzie musieli mieć pozwolenia oraz wydzielano im ilość dewiz, jaką można ze sobą zabrać.

Dzięki tacie i jego kontraktowi miałam okazję być w Algierii dwukrotnie. Najpierw miesiąc pomiędzy trzecią a czwartą klasą licem, a potem aż trzy - po maturze. Planowałyśmy z mamą krótszą wizytę u taty, ale zastał nas tam stan wojenny i nasz pobyt się przedłużył.

Byłam młodą dziewczyną, z głową pełną ideałów. Miałam 18 lat. Wyjeżdżałam tam z przekonaniem o własnej tolerancji i szacunku dla innej kultury. Wróciłam, nie cierpiąc Arabów i ich muzułmańskiej mentalności.  Nie przesadzę, pisząc: nienawidząc z całego serca. Obserwując ich stosunek do dzieci, zwierząt i kobiet, traciłam z każdym dniem moje dobre nastawienie. Zapamiętałam tę lekcję i dlatego teraz łatwo mi rozumieć społeczeństwa buntujące się przeciwko obcowaniu z tymi ludźmi na co dzień, we własnym kraju. Widziałam tam sceny, które prześladują mnie do dziś, np. na targu ze zwierzętami. Oszczędzę Wam szczegółów, wystarczy, że do dziś skręcam się z rozpaczy na tamte wspomnienia. Widziałam, w jaki sposób matka może być obojętna na odczucia dziecka, np. ciągnąc je po śniegu nagie od pasa w dół!  Widziałam, jak mężczyźni traktują kobiety - jak własność.

I choć pewnie powinnam to rozumieć, bo biali kojarzyli się tamtejszym mieszkańcom z Francuzami, a ci z ciemiężcami, ale to było nie do zniesienia, kiedy na ulicy zakutane w burki, z kwefami na twarzach kobiety pluły na nasz widok i często. trafiały! Teraz może byłoby mi łatwiej to sobie wytłumaczyć, ale tamta młodziutka i pełna dobrych chęci Gosia mocno to przeżywała.

Oczywiście ten pobyt dostarczył mi też dobrych przeżyć. Widziałam Saharę i jej piękno wciąż we mnie tkwi.  Widziałam góry - niesamowite krajobrazy. Liznęłam trochę historii, zwiedzając rzymskie ruiny, mogłam do woli kupować owoce, które hałdami (!) zalegały na placach. Nigdy nie przypuszczałam, przyjeżdżając z socjalistycznej Polski, że jest taka różnorodność gatunków mandarynek i pomarańczy! Nigdy w życiu nie najadłam się tylu arbuzów i nigdzie nie były one aż tak smaczne. W moim pokoju przeżyłam odwiedziny nietoperza, który usiadł mi na kołdrze, powodując moją tylko chwilową panikę, a potem zaciekawienie. Jest tych dobrych wspomnień w mojej pamięci sporo, mimo to od tamtego czasu mam uraz. Boję się muzułmańskiej mentalności.

Macie jakieś doświadczenia z Arabami i ich kulturą?
















 
 

143 komentarze:

  1. Mimo wszystko dobre wspomnienie. Byłaś młoda, widziałaś inny świat i co najważniejsze chłonęłaś to wszystko z młodzieńczą wrażliwością.
    Obserwując to co się dzisiaj dzieje, potrafię zrozumieć Twoje lęki, obawy i tamtą nienawiść. Przyznaję, jestem pełna obaw.
    Śliczną byłaś nastolatką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko prawda, Ewo, jednak tamte złe uczucia wciąż mnie zadziwiają swoją siłą. Nie sądziłam wtedy, że mogę czuć aż taką nienawiść... Teraz to bardzo zbladło, jednak wciąż pamiętam swoje zaskoczenie tym faktem.

      I ja uważam, że nic mi nie brakowało. I pomyśleć, że miałam całą masę kompleksów! Gooopia!

      Usuń
  2. Pierwsza!
    Z Arabami nie miałam kontaktu, tylko raz Turek chciał mnie kupić od mojego męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż nie chciał mi powiedzieć, ale chyba do konkretnej oferty nie doszło, bo odmówił.

      Usuń
    2. I musisz żyć z tą niewiedzą, ech! :))

      Usuń
    3. Kilkanaście lat temu jakiś starszy pan, idący plażą na jednej z wysp na Morzu Karaibskim, zobaczywszy moje niebieskie oczy, tak się nimi zachwycił, że zaproponował mi, abym została jego żoną:))) Ubawiona wytłumaczyłam mu, najładniej jak umiałam, że tam, skąd przypłynęłam, jest więcej osób o niebieskich oczach. Podziękowałam też za propozycję, mówiąc, że mam już jednego męża. Pan stwierdził: "a to szkoda" i poszedł dalej. Załoga mojego żaglowca, gdy tylko się dowiedziała o całej sytuacji, zaczęła się pukać w czoło i mniej więcej tak mówić:"Ale głupia, trzeba było przyjąć propozycję, słońce, domek na plaży, palmy, kokosy, itp., ... " :))))

      Usuń
    4. No, to po wczorajszych i dzisiejszych wypowiedziach, rozumiem, że z Ciebie żeglarz pełną gębą! Zazdroszczę , bo ze mnie to raczej żeglarz- teoretyk; dużo czytam, ale ledwo liznęłam prawdziwego żeglarstwa i to tylko na jeziorach.
      Dziękuję Ci za cytat, ze "Znaczy kapitana"; Bardzo lubię tę książkę (stoi u mnie na regale) i właściwie byłam pewna, że to z niej pochodzi stwierdzenie o silnych wiatrach, ale już dość dawno do niej nie wracałam, a że jest dość gruba, to nie chciało mi się szukać.

      Usuń
    5. Ninko, ze mnie żaden żeglarz:)))) Ale gdybyś kiedykolwiek zechciała porozmawiać na temat literatury marynistycznej lub pływania po jeziorach - będzie mi ogromnie miło:))) Na moim blogu wystarczy w chmurze tagów wybrać "morskie opowieści" i pojawi się kilka postów na tematy okołomarynistyczne. Gdybyś zechciała poczytać o moich pierwszych rejsach morskich, to zapraszam:)))
      http://cudartenka.blogspot.com/2014/05/moj-pierwszy-raz.html
      http://cudartenka.blogspot.com/2014/05/hurrra-wygraam.html

      Usuń
    6. Ninka, Arte jest za skromna, jest obieżyświatem, który ma na koncie kilka pięknych rejsów i to nie po jeziorach:)) U mnie na półce też stoi 'Znaczy Kapitan", uwielbiałam tą książkę w latach szkolnych. czytałam ją chyba z 5 razy:))

      Usuń
    7. Trzeba przeczytać jeszcze raz - szczególnie rozdział "Birbante-rocca" z przewspaniałym zakończeniem:))))
      Humor od razu murowany:)

      Usuń
  3. Mamy. I nie chce mi sie nawet o tym pisac. Dodam tylko, ze z Polski wyjezdzalam bardziej tolerancyjna, niz jestem teraz. A jeszcze to, ze znam Arabow jedynie jako gosci kraju, ktory stal sie moja druga ojczyzna. Nawet nie chce sobie wyobrazac, jak zachowuja sie u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś podobnym przypadkiem. Pisałaś o tym - to wiedziałam jakie będzie Twoje zdanie. To zadziwiajcie jak szybko można stracić ideały w zderzeniu z rzeczywistością...

      Usuń
  4. Chaliera, no!!! Ja gadam do obrazu pod poprzednim postem a tu sie okazuje nowy wpis! Gosia - ja tam Ci odpowiedzialam na pytanie . I niejako Ewie tez!
    a teraz bede czytac i ogladac! Swiatlo! Kamera! Akcja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecie napisałam, że jest nowy post!!!

      Usuń
    2. Mika, ale ja lecialam od gory do dolu i jak dolecialam do dolu samego to tam wpisalas!

      Usuń
    3. Ja też się tam "popisałam":)))

      Usuń
  5. Miałam niewiele kontaktów z Arabami, ale z tego, co pamiętam, doświadczenia zawsze były pozytywne.
    Na ogół jednak byli to poeci, studenci polonistyki albo inni kulturoznawcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, w Polsce. Ale pewnego dość znanego poetę znałam całkiem dobrze, miał żonę Polkę i córeczkę; byli świetnym małżeństwem.

      Usuń
    2. Jasne, że nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Wtedy, w Setifie, część z naszych znajomych to byli ludzie na poziomie i oni umilali nam pobyt, jednak bardziej pamięta tę atmosferę na ulicach, ten brud, nieprzychylność, traktowanie zwierząt...

      Usuń
    3. Nigdzie i niczego nie mozna wrzucać do jednego worka ,ale miłość nie powinna być ślepa ,dobrze powiadzieć hehe A to czy z takiego związku ,mieszanki kultur, ma przyjść na świat dziecko powinno być świadomą decyzją a nie dziełam przypadku .

      Usuń
    4. Masz rację; dobrze powiedzieć, a jak taki ciemnooki i smagły spojrzy w oczy to niejedna rozsądek traci. :) Zresztą to dotyczy każdej kultury i nie tylko ciemnookich. :)

      Usuń
  6. Tu by długi komentarz o arabach w Szwecji ale mi go zjadło. Nie będę już pisać drugi raz, nadmienię tylko, ż e są dzielnice, których nie odwiedzam i gdzie wiekszość to muzułmanie. Młode dziewczyny noszą hidżaby ale przy tym mocno się malują i ekhm niektóre są przesliczne. Starsze kobiety i często mężatki chodzą w długich płaszczach i sukniach z reguły czarnych. Miałam kilka znajomych i sąsiadów z kilkoma studiowałam. Moja śliczna sąsiadka z nTunezji zaczęła nosić hidżab po urodzeniu synka, (w hidżabie dalej była śliczna). Widziałam jej męża jak zaplata warkoczyki swoim córeczkom. Ale słyszałam też karczemne awantury, jej i dziewczynek płacz i bicie.Byłam też świadkiem totalnego uzależnienia od męża. Dziewczyna byłą mądra i twarda i po wielu tarapatach udało jej się mieć we własnych rękach paszport i karty płatnicze a to był sukces, naprawdę, bo rozwód to był już poza zasięgiem jej możliwości, ślub odbył sie w Maroku. Myślę, że wiele lat pobytu tutaj jednych zmieniło a inni odizolowali się. Ja mam mieszane uczucia. Ale fakt, że większość z nich przywozi sobie żony ze swoich krajów świadczy o potrzebie podporządkowania sobie kobiety. Ze szwedkami sprawa jest beznadziejna, żenią się żeby dostać zgodę na pobyt, a potem szybko rozwodzą ale jak jest już dziecko to może zacząć się piekło, jak ma być wychowywane? Ogólnie rzecz biorąc z charakteru samodzielna nie znoszę typów, które muszą mieć władzę a już podejmowanie za mnie decyzji jest nie do zaakceptowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z dziećmi jest ogromny problem, ile się słyszy historii o Europejkach, które nie mogą odzyskać dzieci po rozwodzie...

      Usuń
    2. Ja myślę, że jest różnica w ich zachowaniu u siebie i w innych krajach. Tyle się czyta o tym jak to jakiś arab oczarował europejkę, pobrali się, żyli szczęśliwie w Europie, a jak wyjechali do jego kraju to zmienił się nie do poznania. No i to, co napisała Mika - dzieci są ich własnością i posuwają się do wszystkiego aby je wychować w swojej wierze i zabrać matce.
      A że są śliczne to prawda, ale tylko te młode. Jak już wyjdą za mąż tyją i brzydną. Tak było tam, w Algierii, kiedy tam byłam: 90% kobiet na ulicach grubych i zaniedbanych.

      Usuń
  7. Ja nie miałam specjalnie kontaktów z Arabami, na studiach było dwóch, ale strasznie się obijali i nie skończyli. Przeraża mnie jednak jakaś taka dzikość, którą w nich dostrzegam, jest to obca kultura dla mnie i trudno mi ją zrozumieć...
    Fajne zdjęcia, laska byłaś niemożebna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do dzikości to na piątym zdjęciu od góry moja mama za chwilę poczęstuje tych chłopców cukierkami. Podała je im na wyciągniętej ręce. tak się rzucili, podrapali tak mocno, że potem długo leczyła rany!

      Laska, ech!

      Usuń
    2. No właśnie, pomyślałam sobie, że wyglądają jak stado sępów :)

      Usuń
  8. Nie znam Arabów, ale też mam obawy z nimi związane.
    Dobrze, że z tych wycieczek zostały też miłe wspomnienia:)
    Gosianko, piękna z Ciebie dziewczyna! Teraz też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, nie żartuj :) Nic już nie ma z tamtej dziewczyny... Sama się napatrzeć nie mogę. :)

      Usuń
    2. Gosia ,Gosia kokietujesz . Albo letkiego zeza dostałaś i krzywo widzisz ;)))

      Usuń
    3. Z pewnością to wina zeza:) Ale takiego leciutkiego, że aż go nie widać:)))

      Usuń
  9. Gosia - jak udalo Ci sie chodzic w bikini TAM???? ale wystrzalowa dziewczyna bylas ( i jestes).
    Arabow - Arabow to w zasadzie nie znam, ale na polnocy Nigerii mieszkalam w okolicach muzulmanskich (wiekszosc mieszkancow to Hausa i Fulani), wczesniej, w Lagos - to okolice ludnosci Yoruba (dosc okropni...) i Igbo (troche mniej okropni). Ale Hausa i Fulani byli w sumie mili, grzeczni, lagodni i na luziku...niestety na koniec Ramadanu , kiedy juz mozna jesc ile wlezie, rytualnie mordowali kozy.... Rozboj byl glownie na poludniu, a jak bylo wlamanie do domu znajomych cos kolo 3-4 rano, to wszyscy jak jeden maz powiedzieli, ze wlamywacze to musieli byc chrzescijanami (bo Muzulmanie sie wtedy modlili). Nasz nocny stroz byl Hausa i spal w nocy, jak sama nazwa wskazuje. Ogolne zasady kultury arabskiej sa mi obce, nie tylko z braku wiedzy ale i obce sa mojej mentalnosci. I jakos nigdy nie czulam potrzeby poznania jej, w przeciwienstwie do innych....

    ale rozumiem Cie jesli chodzi o kompletnie nam obce zachowania innych kultur. Niektore kultury sa zupelnie nie dla mnie, arabska jest jedna z nich..

    Ewa2 - mojej Mamie Wloch jeden oferowal kase za mnie, gdzies na poludniu Wloch, moja Mama zapytala czy ma to byc transakcja na wage i ze jesli tak to niech sie zglosi za dwa lata jak Mama mnie podtuczy... gosciu uciekl z dziwna mina...tym bardziej, ze ja musialam to wszystko tlumaczyc, a latek mialam niecale 15...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. stróż w nocy śpi, w końcu praca to nocny stróż, hrehre :))
      Ja przed wyjazdem głowę bym sobie dała uciąć, że będę tolerancyjna! Wydaje mi się, że tam było specyficznie. Chociażby to plucie na nas - białe kobiety. To pewnie znak tamtych czasów. Inaczej było w stolicy, a myśmy byli na prowincji, w Setifie. Tam zacofanie było większe i większa nienawiść do białych. Biały+francuz wg nich.
      Żałujesz, że cię nie kupił? :)) Pewnie nie, bo nie przeżyłabyś tych oświadczyn na chodniku...
      Ja też miałam przygodę tego typu, ale opowiem o tym osobno. :)

      Usuń
    2. nie zaluje, bron bogini!!!!

      Usuń
    3. Mama fajnie odpowiedziała, nie dziwię się że amator miał dziwną minę.

      Usuń
  10. Gosia piekna była z Ciebie dziewczyna i nadal jest i kurna nie przegapiaj tego ,tak jak przegapiałaś tą młodą :)))
    Nigdy nie miałam do czynienia z muzułmanami i wygląda na to że nie ma czego żałować . Jako kobieta czułabym się bardzo zle w tej kulturze .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fsytskie ślepe jesteście chyba! Kiedyś tak, teraz... zgroza! :)

      Usuń
    2. Ty to masz jakies wybrakowane lustra, lec zapytaj MCOnego.

      Usuń
    3. Ej Gosia ,Gosia chyba Ci będzie trzeba sprawić jakieś dobre okurary :)))))

      Usuń
    4. Takie z grubymi szkłami jak denka butelek! Wtedy na pewno dostrzegę tę "laskę" (od siedmiu boleści). :)

      Usuń
    5. Gosiu, rób zdjęcia siebie teraz w różnych sytuacjach:)) Jak najwięcej zdjęć. Zobaczysz, co będziesz mówiła na temat tej pięknej osoby na fotografiach za lat... dwadzieścia:)

      Usuń
    6. Taa, wiem. :) Będę to samo wtedy mówić co teraz o sobie tamtej.
      Dobranoc, dziewczynki, do jutra!

      Usuń
    7. Arte, święte słowa!!! Jak natrafiłam na swoje zdjęcia z czasów liceum i później , a nawet sprzed kilkunastu lat to pomyślałam: Jaka ja durna całe życie byłam!!! Zawsze pełna kompleksów, że brzydka, że gruba... Czemu człowiek na bieżąco sobie życie zatruwa a dopiero po latach widzi, że prawda była całkiem inna i tylko szkoda , że się tego nie dostrzegało... Ot, głupota...

      Usuń
    8. Trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość:))
      Kto z cudzych głupstw nie mędrszy, wiecznie głupim będzie;)

      Usuń
    9. Miko, przypomnij mi, że mam Ci kiedyś opowiedzieć historię mojej koleżanki, która wypracowała w sobie poczucie swojej wartości, patrząc w lusterko i mówiąc m. in. "jestem piękna".

      Usuń
    10. Powiem, że na mnie takie "afirmowanie" nie zadziałało. Co prawda tekst był inny.

      Usuń
    11. Na mnie też to nie działa, choć szczerze mówiąc nie udało mi się nigdy długo tego stosować.

      Prawdą jest jednak, że byłam w tamtych czasach skrępowana i zakompleksiona. Uwierzycie, że całe liceum nie nosiłam spódnic? Bo miałam zastrzeżenia do swoich nóg... :)

      Usuń
    12. Gosiu, naprawdę jesteś - i byłaś! - fajną laską, ale ja mam tak samo. Nie widziałam w sobie nic ładnego. Mało tego; od dzieciństwa słyszałam, że mam zadarty nos (nie mam!) i odstające uszy (no, trochę :) i ze względu na te uszy wymyślałam sobie jakieś koszmarne fryzury, które miały te uszy zasłonić i choć wyglądałam okropnie, za nic bym nie zaczesała włosów za uszy.

      Usuń
    13. Bo to, Ninko, jak się czułyśmy czy czujemy nie zależy od faktów, tylko od tego co się nosi w sobie; od poczucia własnej wartości, od wyniesionych z domu przekonań jakie jesteśmy i ile warte...

      Usuń
    14. Ale teraz jesteśmy dorosłe i już same możemy ocenić, czyśmy coś warte?

      Usuń
    15. Nawet bardzo dorosłe, i teoretycznie masz rację, ale często te małe Gosie i Ninki nami rządzą, szczególnie jeśli im się pozwoli np. pod wpływem chwili słabości.
      Ty nie masz takich chwili, Agniecha? :)

      Usuń
    16. Agniecha, mnie też ciężko szło z tymi afirmacjami... Nie jest łatwo przestawić się na inny tor myślenia.

      Usuń
    17. Gosianko!
      Pewnie, że mam takie chwile. Małej Agnieszce to jeszcze mogę wybaczyć różne słabości, ale tym wszystkim potworom i potworzyskom, które czasami wystawiają łeb, już mniej.
      Mika!
      Afirmacje nie działały, bo chyba w nie wtedy nie do końca wierzyłam. Teraz może nie stoję przed lustrem i nie powtarzam " Kocham cię", ale mam wrażenie, że kocham się troszeczkę bardziej niż kiedyś.

      Usuń
  11. Blizej poznałam jednego Kurda, muzułamanina, fajny chłopak, studiował wówczas we Wrocławiu, potem chodził z moją koleżanką, która się trochę wstydziła, bo w tamtych czasach dziewczyny chodzące z Arabami to były arabeski, niemal to samo co kurewki ;) Ten , nazwijmy go Ali, był super miły, modnie ubrany, inteligentny, lubili go wszyscy, również nasi koledzy. Izę nosił na rękach, ale po pewnym czasie zaczęło się psuć i któregoś razu tak ją pobił, że omal nie zabił, po PODEJRZEWAŁ , że go zdradza ( nie zdradzała!!!) Na swoje wytłumaczenie miał, to , że cyt.:" Bóg tak chciał i był po jego stronie" ;/ Iza go rzuciła, wyjechała z kraju, jego spotkałąm w ubiegłym roku, mieszka w Szwecji, żona Polka, dwie cudne, kształcące się córki, które on kocha. Ja jednak zadaję sobie pytanie, czy on je bije tak jak Izę. Arabom nie mogłabym wierzyć, jeśli ojciec moze ukamieniować córkę, bo nie jest dziewicą, lub wyszła za chrześcijanina, jesłi ojciec kaze córce 10-letniej zrobić zamach samobójczy, to to nie jest normalny człowiek, taki człowiek może zabić bez mrugnięcia okiem KAZDEGO :/
    Nigdy nie byłam rasistką, teraz już myślę trochę inaczej i wolałabym, aby wszyscy ekstremiści mieszkali u siebie, bo skoro przyjechali do demokracji niech się jej podporządkują, albo spieprzają do siebie.

    Gosia, Ty lasencjo !!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, europejczycy też bija swoje żony, ale przynajmniej zamachów nie karzą im robić. :)
      I ja nie byłam i nie jestem rasistką, choć nie mam złudzeń, że w tamtej kulturze (i to zależy gzie, bo np. w Dubaju jest przecież z racji bogactwa inaczej ;) ) nie chciałabym mieszkać.
      Była kiedyś taka dziewczyna, która pisała o Dubaju właśnie. Podziwiała klasę tamtejszych mężczyzn, żyło jej się naprawdę dobrze, zwierzęta były dobrze traktowane, koty miejskie pod kontrolą, dokarmiane, sterylizowane. Nie można więc generalizować.

      Viki, było, minęło. :)

      Usuń
    2. biją, biją, ale raczej nie w imię Boga :)

      Usuń
    3. Tylko "bo zupa była za słona"? :)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze mialam obawe i strach przed nimi. Nie jestem rasistka i staram sie byc tolerancyjna osoba ale ich kultura, zachowanie, po prostu mnie przeraza. Zwierzeta czasami maja bardziej ludzkie instynkty.
    Malgosiu, wyobrazam sobie jaki to musial byc dla ciebie szok. Zetkniecie sie w tak mlodym wieku z ta kultura, zupenie inna, niezrozumiala dla nas.
    I jak gleboko to w Tobie tkwi skoro do dzis masz taki niesmak.
    Piekna bylas dziewczyna, a teraz jestes piekna kobieta Malgosiu. Chyba nie myslisz, ze wszystkie Ci kadzimy:)

    Przepraszam ale musialam usunac poprzedni komentarz pniewaz ukazal sie potrojnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja właśnie, kochana, o tym piszę; o szoku. Nie chciałabym wywołać wrażenia, że potępiam w czambuł tamtejszą kulturę. Wiele czytałam zaskakujących rzeczy, np o niesamowitej gościnności w Iranie, o tym jak cudnie można tam podróżować, jak się jest miło traktowanym przez tych ludzi.

      Tak, Ataner, sądzę, że wszystkie mi kadzicie ;P

      Usuń
  14. Gosiu, fajne zdjecia. Cudna Sahara. Podobn powietrze na pustyni specyficznie pachnie..
    Moja przyjaciolka, jako mloda dziewczyna, tez byla w Algierii z rodzicami. Do dzis z Francji przywoze jej flan, bo to smak jej dziecinstwa.

    Dzieci we francuskich szkolach, dopiero od niedawna dowiaduja sie co wyrabiali Francuzi w Algierii. To Holland, przeprosil Algierczykow za brutalne dzialanie Francuzow. Po tylu latach.
    Mam kontakt prawie codzienny z Arabami. Roznie z nimi bywa;)
    Ale przeciez kiedys , to oni podbijali Europe i mieli swoj arabski sposob liczenia, ktory rozpowszechmil sie w Europie i na calym swiecie.Slowo algerbra wywodzi sie z jez .arabskiego. Logarytm pochodzi od nazwiska matematyka arabskiego. Stworzyli tablice astronomiczne, wynalezli astrolabium. Itd. Nie bronie zachowania ekstremistow, nie podoba mi sie traktowanie kobiet, ale to nie sa same prymitywy na oslach, albo szejkowie ze zlotymi zegarkami na obu rekach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To BYLA kiedys wiodoca kultura/cywilizacja. Tak, jak Chiny na przyklad Wplywy tej kultury/cywilizacji sa trwale, na calym swiecie, korzystamy z ich osiagniec naukowych oraz jezyka do dzis, ale o tym nie wiemy. Ja bardzo lubie etymologie, zawsze lubilam i ciagle sie zaskakuje jak wiele mamy w uzyciu slow arabskiego pochodzenia...wczoraj sie zaskoczylam bardzo...patrzylam na przepisy bliskowschodnie na Pintrest i znalazlam przepis na "kotlet"...i sie zastanawiam czy to przyszlo stamtad czy stad...i dalej nie wiem, ale gdyby stamtad to jestem jeszcze bardziej zaskoczona!.

      Usuń
    2. Cyfra. Też arabskie słowo.

      Usuń
    3. Tamten czas w Algierii był niedługo po uzyskaniu przez nich niepodległości. Pamięć tamtych krwawych i okrutnych czasów żywa.
      Wikipedia tak pisze:
      Wojna algierska (Algierska wojna o niepodległość, fr. Guerre d’Algérie) – konflikt zbrojny pomiędzy Francją oraz algierskimi organizacjami niepodległościowymi, trwający w latach 1954-1962, który doprowadził do uzyskania przez Algierię niepodległości i niezależności od Francji. Była to złożona wojna charakteryzująca się walką partyzancką, terrorem wobec cywilów, użyciem tortur przez obie strony, operacjami prowadzonymi przez Francuskie Wojska Lądowe. Wojna była również starciem pomiędzy muzułmańskimi lojalistami algierskimi wierzącymi w Algierię francuską, a niepodległościowymi powstańcami.

      Nie dziwię się więc teraz, że kobiety pluły na nasz widok, a mężczyźni często złorzeczyli. Tylko co ja byłam temu winna? To był dla mnie szok..
      Podkreślę jeszcze raz, że była też grupa światłych algierczyków, wielu z nich studiowało w Europie, i ci traktowali nas bardzo dobrze. Wiele razy zaznaliśmy gościnności arabskiej, niekiedy krepującej nawet swoim rozmachem. Tylko, że ja bardziej zapamiętałam to złe...

      Usuń
    4. A pobyt na Saharze to niesamowite przeżycie! Jest piękna, zachwycająca, tajemnicza i przerażająca. Inna rzecz, że zawsze jak stawaliśmy, wydawałoby się w szczerym polu, jak okiem sięgnąć tylko piasek i piasek, to zaraz nie wiadomo skąd pojawiała się banda dzieciaków i żebrała o pieniądze i cukierki.

      Usuń
  15. Z Arabami miałam tylko kontakt w Niemczech i nie było on jakiś straszny. Miałam za to kontakt z muzułmanami w Turcji i to zarówno po stronie europejskiej, jak i po azjatyckiej. Różnica była diametralna. Ci z Europy byli naprawdę normalnymi ludźmi, tak jak i u nas, bardziej, lub mniej wierzącymi, bardziej czy mniej hołdującymi tradycji, ale bez przegięć. Kiedy wjeżdżało się do części azjatyckiej, to widok kobiety prowadzącej osła, na którym jechał mężczyzna był normalny. Pełno bezdomnych psów i kotów, bieda, chociaż na szczęście tak drastycznych scen nie widziałam. Mimo wszystko zazdroszczę podróży do Algierii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna turecka kobieta uratowała mi kiedyś życie :) Byliśmy na wakacjach i mieszkaliśmy na campingu, najadłam się brzoskwiń, które nie miały sobie równych i dostałam straszliwych bólów brzucha, biegunki, normalnie nie mogłam wyjść z toa, a to camping i to dziadowski, jeden klop na całe pole. Cierpiałam strasznie, zwijałam się z bólu.
      Miałam na tym kempingu nowopoznanego kolegę Turka (to było w czasach mojej podstawówki) i on poleciał po swoją babkę. Przyszła taka okutana tysiącem spódnic, w chustce na głowie, pomarszczona i przerażająca. Zza dziesiątej spódnicy wyjęła buteleczkę z napojem i kazała mi wypić. Mama powiedziała "pij, bo nie mam już pomysłu jak ci pomóc". Wypiłam. Napój był kwaśny. Pomogło mi natychmiast! Jak ręką odjął! :)

      Usuń
    2. Gosia, mogła mama się dowiedzieć co to za eliksir był...

      Usuń
  16. Właśnie kilka dni temu dyskutowaliśmy sobie w domu na temat islamu, ekstremizmu, stosunku do kultury arabskiej (teraz wszyscy o tym mówią) i to właśnie podkreślałam, że kiedy Europa żyła w "mrokach średniowiecza", Arabowie wyprzedzali nas cywilizacyjnie. I że to właśnie przez stworzenie państw wyznaniowych ich kultura się zmieniła, że z tego właśnie powstały ekstremizmy. I o tym, jaki wpływ mogły mieć na to wojny krzyżowe i - chrześcijańska przecież - ideologia umierania za wiarę.
    Ja też nie mogłabym żyć w tym kręgu kulturowym, bo nie akceptuję jakiegokolwiek zniewolenia. Ani okrucieństwa wobec innych istot.
    Znam - pośrednio - jedną osobę z Turcji- bardzo kulturalnego, miłego człowieka. Ale Turcy trochę jednak liznęli państwa świeckiego, i już z doświadczenia wiedzą, że możne być inaczej, choć i u nich współcześnie dochodzą do głosu ekstremizmy. A oni chcą do Europy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamte czasy były specyficzne, po za tym to była prowincja gdzie na pamiątkę jakiejś francuskiej masakry mieszkańców kobiety nosiły czarne burki. W reszcie kraju białe. To by wyjaśniało aż taką nienawiść do białych, ale i tak nie tłumaczy traktowania przez nich zwierząt, w tym psów... To było dla mojego młodego serca coś strasznego. Do dziś cierpię, choć wiem, że i u nas niektóre nie mają lepiej.

      Usuń
    2. Ninko, masz zupełną rację, to właśnie o ekstremizmy chodzi. W każdej kulturze czy religii ekstremizmy są najgorsze. Przecież z założenia islam to religia pokoju... A inkwizycja ? Też ekstrema... A przecież mamy kochać bliźnich...

      Usuń
    3. Co do Turcji to wydaje mi się, że jednak trochę się cofa, pamiętacie zakaz dla kobiet uśmiechania się w miejscach publicznych i protesty kobiet w internecie? Chyba nie idzie to w dobrą stronę.

      Usuń
  17. Miałam kilkukrotnie kontakt z mówiąc ogólnie muzułmanami. Byli mili, przystojni i szarmanccy. Byłam tylko ich znajomą, nie wiem czy w tej kokieterii był podryw:) Ci którzy mieli swoje kobiety traktowali je dobrze do czasu kiedy albo one się nie postawiły, albo oni zaczynali je o cokolwiek podejrzewać. Wtedy włączał się tryb "pana i władcy" który bywał nie tylko stanowczy i niemiły, ale i często agresywny. Przy nas kończyło się to chwyceniem za ramię i wysyczeniem kilku słów które miały kobietę "przywołać do porządku". Co się działo w 4 ścianach nie wiem, ale nigdy żadnej pobitej nie wiedziałam. Awantury i szarpania były na 100%...Dzieci były posłuszne, radosne, rodzice bardzo je kochali i przy nich zawsze łagodnieli. Oczywiście spotykałam ich w krajach europejskich, żeby nie było. Słyszałam że u nich różnie bywa, choć generalnie wszyscy są niezmiernie mili i gościnni. I bardzo głośni. Mili są do czasu przestrzegania ich zasad - czyli bez cycków na wierzchu, koszulek na ramiączkach czy mini sukienek, z szacunkiem dla ich wiary i tradycji. Można sobie nawet w miarę swobodnie pogadać na temat religii, tradycji, obyczajów. Samotne spacery jednak kończą się zwykle źle (zresztą jak wszędzie, więc nie generalizujmy).
    Co do złego traktowania zwierząt i ludzi (kobiet i dzieci przez mężczyzn ale również dzieci i facetów przez kobiety!) to niestety w naszym cywilizowanym, europejskim kraju naoglądałam się więcej okropności niż u tych spotykanych sporadycznie muzułmanów. Ostatnio w markecie kobieta rypała faceta - od idiotów, debili, bezmyślnego stworzenia...jechała po nim jak po kobyle, publicznie, głośno, bez skrępowania ciągnąć za sobą (chwilami po posadzce) zmęczone dziecko i rzucając co chwila do malucha (4-5 lat) zobacz jakiego masz tatusia idiotę... Nie uderzała, nie szarpała, była stoicko spokojna, ale sączyła ten jad głośno i wyraźnie. Bez wulgaryzmów. A facet stał i przepraszał że żyje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabiłabym tę babę!
      Reszta później, Magda, bo muszę popracować. :)

      Usuń
    2. Uważam, że jak się jedzie do kraju o innej kulturze i religii to przyjezdni powinni się stosować do obowiązujących tam zasad , w sensie stroju, nie wchodzenia w butach do meczetu itp. Z tą cywilizacją to rzeczywiście bywa różnie, u nas też.
      Jak ja nie znoszę takich babsztyli jak ten z supermarketu!! Współczuję mężowi i dziecku...

      Usuń
    3. Wszystko co napisałaś, Magda, to prawda. Wierzę, że tacy właśnie są muzułmanie w większości, dlatego jeszcze raz podkreślę, że najbardziej zaskoczył mnie rozmiar mojej nienawiści do tamtych ludzi...
      Nie chcę tu nikogo podburzać do takich uczuć, ale najlepiej pokazuje to o co mi chodzi komentarz Konwalii i jej odczucia do hindusów.

      Biedne są dzieci takich bab jak ta z supermarketu. Biedne jako dzieci, i potem biedne jako dorośli.

      Usuń
  18. To wszystko jest bardzo skomplikowane. Kultura z wielowiekową tradycją z jednej strony, obyczajowością ocą nam z drugiej. Sytuacje skrajne są obecne w każdej, Polacy też potrafią być "panami stworzenia". Razi mnie co innego. Przyjeżdżają do Europy, żyją tutaj, nikt im specjalnie nie przeszkadza, a usiłują narzucić swój sposób bycia. To się im nie podoba, tamto uraża, owamto jeszcze co innego. Jak się do kogoś wprowadzam to się stosuję do niego, nie każę zmieniać obyczajów i wiary, przemeblować domu.
    To co się teraz dzieje nie prowadzi do niczego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ewo, cieszę się, że nie u nas musimy się jeszcze mierzyć z tym problemem. Wystarczy, że widziałam ostatnio co wyprawiają Cyganie i jak stoją ponad prawem. Włos się jeży na głowie i strach się bać.
      Zgadzam się, że nic dobrego z tego co się dzieje teraz nie będzie...

      Usuń
  19. Napiszę najpierw to samo, co koleżanki wyżej i bez kadzenia! Ale laska :)) I wtedy , i teraz też wyglądasz super.

    Z Arabami nie miałam bezpośrednio do czynienia, ale cieszę się ,że tam nie mieszkam i na ulicach nie widuję. Moja tolerancja skończyła się podczas dwutygodniowego pobytu w Berlinie - dawno temu już. Niby nic się nie wydarzyło, ale rozmowy z Niemcami i obserwacja - fakt, bardziej Turków niż Arabów, dały mi dużo do myślenia i niestety nic lepiej nie jest. Ostatnie wydarzenia dokładnie to pokazują, niestety. Pewnie, że nie wszystkich trzeba wrzucać do jednego wora, ale ta dzicz jest widoczna, a normalnych nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też?? To Ty też jesteś w zmowie, Lidka! ;)))

      I ja się cieszę, że u nas nie ma jeszcze tego problemu, bo nie muszę znowu weryfikować stopnia swojej tolerancji, bo o akceptacji to mowy nie ma. Oczywiście tylko pewnych zachowań, bo nie potępiam wszystkiego w czambuł.

      Usuń
  20. Byłam w kilku arabskich krajach i muszę przyznać, że nie mam specjalnie traumatycznych przeżyć związanych z tymi wyjazdami. Oczywiście nie lubię ich nachalności w stosunku do przyjezdnych, naciągania podczas zakupów, ale z tym spotykałam się tylko w typowo turystycznych miejscowościach. W Marrakeszu, kiedy zabłądziliśmy w medinie, od razu znalazła się grupka wyrostków, którzy powiedzieli, że nam pomogą i mimo odmowy szli obok nas pokazując drogę, a później wyciągnęli ręce po pieniądze i kiedy ich nie otrzymali, zaczęli 'piękną' angielszczyzną przeklinać nas na wszystkie sposoby. Z kolei w górach wszyscy byli przyjaźni, pozdrawiali i służyli pomocą. W knajpkach dla lokalnych byliśmy traktowani, jak miejscowi, a jak decydowaliśmy się na lokalne przysmaki, to wręcz było widać na ich twarzach radość. W większości sytuacji nie czułam się wśród nich źle. Nie zaglądałam oczywiście do arabskich domów, więc ciężko mi powiedzieć, jak traktują siebie nawzajem, ale w wielu polskich domach też ciężko o szacunek, a traktowanie dzieci pozostawia wiele do życzenia. A jak traktuje się zwierzęta na polskiej wsi, sama Gosianko, dobrze wiesz. Zupełnie inną kwestia jest terroryzm, na który trudno znaleźć wytłumaczenie, ale to już inna kwestia. Za to będąc przez dłuższy czas w Stanach nabawiłam się niechęci do Hindusów. Zawsze wydawało mi się, że to ludzie łagodni i pozytywnie nastawieni do świata, a tam spotkałam się z ich zupełnie innym obliczem, agresywnością, momentami wręcz nienawiścią, złośliwością i chyba nie przesadzę, jak dodam do tego seksualne molestowanie. Nasze nastawienie do innych kultur zależy chyba głównie od tego, w jakich okolicznościach przyszło nam się z nimi zmierzyć i z jakimi ludźmi mieliśmy do czynienia, a ci, na całym świecie są bardzo różni.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konwalio, dzięki ci za Twój przykład! Dokładnie o to chodzi, że obcując bliżej z przedstawicielami innej kultury narażeni jesteśmy na weryfikację swoich przekonań o tolerancji.
      W tym miejscu przypomina mi się mój pobyt w Japonii i zachwyt tamtejszym społeczeństwem, choć wcześniej miałam wiele obaw. :)

      Usuń
  21. Przekopiowalam z Wiki.
    Ale prawda jest, ze jeden znajomy Maroknaczyk, ktory ma psa, jest za to obrazany przez swych ziomkow.
    Psy

    Stosunek Mahometa do niemal wszystkich zwierząt był bardzo życzliwy, co było rzadkością wśród Arabów w VII wieku. Kiedy w czasie wyprawy wojennej Mahomet spotkał sukę ze szczeniętami, zakazał swoim wojownikom przeszkadzania im a nawet wysłał strażnika by dopilnować, że nakaz ten jest przestrzegany[2]. Mimo to Mahomet generalnie nie przepadał za psami – stwierdził nawet, że Allah odejmuje "karat dobrych uczynków" dziennie każdemu, kto trzyma psa bez potrzeby[3]. Inny hadis wspomina jednak o tym, że Mahomet powiedział kiedyś prostytutce, że wszystkie jej grzechy zostały jej darowane w nagrodę za napojenie spragnionego psa[4].

    Nazwanie kogoś "psem" (arab. كلب, kalbun) jest uznawane w świecie islamu za jedną z największych obelg[5]. Muzułmanie wierzą także, że aniołowie nie wchodzą do domu, w którym są psy albo rzeźby[6].

    Psia ślina oraz inne wydzieliny uważane są za nieczystość (arab. نجس, nadżasah), z której należy się oczyścić (dokonać małej ablucji, wudu)[7].
    Zwierzęta nazwane

    Ulubionym zwierzęciem Proroka był kot imieniem Muezza. Prorok powiedział kiedyś, że jeśli Muezza śpi w rękawie jego szaty, wolałby uciąć rękaw niż obudzić kota wstając na modlitwę[8]. W hadisach pojawia się również koń Burak, na którym Mahomet odbywa miradż – oraz wielbłądzica Kaswa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, w czym koty były lepsze od wiernych psów?

      Usuń
    2. Może dlatego, że koty zasypują swoje odchody, a psy nie, a czasami się nawet w nich tarzają.

      Usuń
    3. Ja z tego wnioskuję, że to nie Mahomet chciał takiego losu dla psów, tylko jak zwykle nadgorliwi zwolennicy wypaczyli jego naukę. Dramat. :(

      Usuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy/a, nie odpowiadamy na komentarze na takim poziomie.

      Usuń
    2. Wiem, że zrobiłaś to, Miko, niezależnie od mojej prośby. Dzięki:)

      Usuń
  24. Oj, anonimowy...wyjeżdżali inżynierowie głównie na kontrakty. Komuna nie ma tu nic do rzeczy. Co do włosów, to kiedyś się babki nie depilowały, włoski tu i ówdzie były modne i naturalne. Później dopiero kobiety zaczęły golić bikini i nogi, a dalej pachy. A potem przyszedł koniec świata i faceci też się teraz depilują:) Klata gładka jak u smarka, nogi bez włoska jak u modelki, pachy też... osobiście nie mogę na to patrzeć. Ale Tobie chyba nie chodziło o dyskusję, tylko z nudów pomyślałeś, że sobie tak rzucisz, dokopiesz - w końcu jesteś anonimowy i ci wolno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, daj spokój. Nie szkoda ci palców? Anonimowa, znana nam dobrze (co nie, Viki?) dba, abym zwyciężyła w konkursie na największą ilość komentarzy pod postem. :)

      Usuń
    2. O, nie:(
      Miko, Hano, proszę o wykasowanie anonimowych komentarzy. Ten blog traktuję jako platformę wymiany myśli, wzajemnego podtrzymywania się na duchu, możliwość pośmiania się z niektórych komentarzy, zadumy nad innymi. Jeżeli ktoś nie ma o czym pisać - zawsze można nawiązać do pogody. Dobrze by było, gdyby towarzyszyła temu pogoda ducha.
      Powyższe anonimowe komentarze nie powinny według mnie zaśmiecać tego miejsca.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  25. Aaaa, to nie wiedziałam, że masz stałych wielbicieli i WIELBICIELI:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ma też i prawdziwych wielbicieli i wielbicielki:)))))))))))))))))))))))

      Usuń
    2. Taaa, ta powyższa żyć beze mnie nie może. Spędza dużo czasu na moim blogu, a teraz przylazła tu.
      Nie ma czym się zajmować, Magda.

      Usuń
  26. A ja przeczytalam w tytule 'ALERGIE...' i nie czytalam dalej choc zdjecia obejrzalam. Potem doczytalam i tytul odczytalam poprawnie.
    Ktos wczesniej w komentarzach napisal, ze wiele zalezy od tego jakich przedstawicieli danej kultury spotykamy i w jakim miejscu. Tez tak uwazam. Inaczej sie odbiera kulture na jej rodzimym terenie np jako turysci, inaczej gdy zamieszkuje sie dluzej, inaczej gdy z kultura spotyka sie na terenie wlasnym lub na terenie neutralnie trzecim. Ja mam najwiecej doswiadczen z emigracji. Zyjemy sobie obok, kultury nasze sie nie przenikaja. Jestesmy sobie obcy kulturowo. Mimo wszystko sie tolerujemy ale nie lubimy sie zbytnio. Ich ramadan jest ich sprawa, nasze swieta - nasza. A jednak cos nas laczy. Oni i my jestesmy obcy kulturowo dla kultury lokalnej. (slowem kultura zastepuje wszystkie niuanse wierzeniowe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, czyli posty o alergii Echo nudzą (zapamiętać, hihi). :)
      Ciekawa teza, że kultura zastepuje wszystkie niuanse wierzeniowe. Masz rację. Ciekawa jestem czy ta tolerancja jest bezlękowa czy jednak przeszyta strachem przed przedstawicielami tej innej kultury. Jak to jest u Ciebie?

      Usuń
    2. ... "zastepuje".. przez 'ę' w osobie pierwszej bo tak ogolnie to ' ona nie zastepuje'.
      Alergia jakos skojarzyla mi sie nie tak jak powinna. Ale to pewnie tylko 'fobia'. :DDDD
      Inna kultura zwykle najpierw zauroczy, zaciekawi ale rowniez budzi obawy i strach przed innym, nieznajomym. Tak dlugo jak proporcje zostaja zachowane, nie ma przewagi znacznej to mozna funkcjonowac obok siebie bez wiekszych lekow. Gdy jednak kultura obca zaczyna mieszac w naszych tozsamosciach, wtedy zaczyna sie lek i proby przeciwstawienia sie a nawet przejawy braku tolerancji. Gdy ktos mi powie, ze mi nie wolno sie bawic czy spedzac czasu jak mi sie podoba bo to przeszkadza w obchodzeniu ramadanu, zaczynam sie zastanawiac, kto powinien sie do kogo dostosowac. Gdy musze pracowac za kogos, bo on ma wlasnie przerwe na modly tez sie zaczynam zastanawiac czy aby jest to w porzadku (tak samo gdy pracownik obcej kultury korzysta z dni wolnych od pracy bez wzgledu na to, ze to nie jego swieta i dodatkowo rzada dni wolnych dla swoich swiat itp). Gdy dziecko w szkole nie moze uczestniczyc w tradycyjnym od lat odspiewaniu piesni na zakonczenie roku szkolnego, bo ta podobno uraza uczucia religijne innych swoim pochodzeniem, to tez sie zastanawiam czy ta szkola jest aby z pewnoscia panstwowa. Gdy powstaje zgoda na budowe nastepnego meczetu, obcego architektonicznie chocby, to zaczynam sie zastanawiac czy polubie pobudki nawolujacego do modlitwy... itd. To narasta...

      Usuń
    3. No właśnie. Narasta. A w drugą stronę jakoś nie. Nie da się zabrać praw tej drugiej stronie mimo jawnych niesprawiedliwości, bo to co piszesz jest niesprawiedliwością. Zachwianymi proporcjami. Powiem ci, że nawet ja po przeczytaniu twojego komentarza poczułam gorycz, choć ten problem jest mi obcy.

      Usuń
    4. Ja jestem za jednolitoscia kultury, wiem juz ze mnie nie bedzie obywatela swiata, choc po swiecie sie placze :))) To nawet nie gorzycz ale ten lek przed tym co strace niekoniecznie dobrowolnie i tym co mnie moze obowiazywac mimo mojej woli. Latwiej mi sie zyje w swiecie choc troche znanym lub podobnym. Nie widze powodu zmian. Gdy jednak zapragne zmiany, zawsze moge pojechac do tych obcych i tam sie delektowac.

      Usuń
    5. Dlatego ja nie chcę mieszkać gdzie indziej. Nawet w Japonii. :)) Polska ma wiele zalet, w tym największą, że jestem u siebie. :)

      Usuń
    6. Masz racje. Istniec w mentalnosci choc nie doskonalej ale jednak tego samego rodzaju. W przypadku Japonii i innych jest to troche tak jak zasiadanie do gry bez znajomosci prawidel gry. Nie trudno przewidziec kto poczuje sie ... niewygranym.
      Chyba w 'Samych swoich' ktorys bohater mowil, ze lepiej miec za sasiada starego niz nowego wroga, z ktorym mozna podejsc do plotu i dochodzic swojego. ;)

      Usuń
    7. Tak, tak. Podziwiać Japończyków przez miesiąc jako turystka, a mieszkać tam na stale to dwie różne sprawy, choć powiem ci, że spotkałam się już z opiniami ludzi, którzy trochę mieszkali po świecie, że w Japonii żyje się im najlepiej, że duch ZEN jest tam obecny w dniu codziennym. Nie będę tego sprawdzać na dłuższą metę. W tym roku zobaczę, jeśli się uda, czy tak samo jest w Korei. :)

      Usuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  28. Gosianka, figura pierwsza klasa, nigdy takowej ( w podobnym wieku) nie miałam, zawsze jakieś wałeczki i ten balast na klatce.....ale miało być o Arabach:))
    Pracowałam kiedyś przez kilka lat z Syryjczykiem. Miły, grzeczny, szarmancki, wykształcony. Nie było widać, aby jego ego cierpiało, bo ma kobietę szefa. Snuł fantastyczne opowieści o Syrii, bardzo ciekawe. Potwierdzał, że miłość dla dzieci jest tam bardzo duża i dzieciom wolno też dużo np. na wizytach rodzinnych dzieci mogą tak długo się bawić razem z dorosłymi, aż zasną gdzieś w kąciku, na kanapie. Miał żonę Polkę i to dla niej i dzieci wyjechał z Syrii, bo ona tam nie dawała rady mieszkać. Bardzo potępiał atak na WTC. Taki chyba ewenement, choć nie wiem, jaki był w domu. Mentalność Arabów mi nie odpowiada, wręcz się ich boję, dlatego nie mam ochoty na wyjazdy w tamte rejony. Już te nagabywania sprzedawców we Włoszech lub Hiszpanii mnie wyprowadzały z równowagi, poszarpywanie za rękaw, łażenie krok w krok. Wielka szkoda, bo chętnie zobaczyłabym te wszystkie cuda i przyrodę, czy to w Egipcie, czy np. w Jordanii, lub dowolnym arabskim kraju, ale nie, nie miałabym odwagi. Niestety to my Europejczycy, kolonizując te kraje wieki temu, niewoląc, mordując, zabierając bogactwa naturalne, dzieła sztuki, zgotowaliśmy sobie ten los, wzbudziliśmy ich nienawiść na wieki. To różne kultury, różne mentalności,co u nich to normalne, nas szokuje. Gdybyśmy zostali wszyscy na swoich miejscach, lub szanowali te wielki temu ich zwyczaje i ich nie ograbiali, może by tak teraz nie było???? To samo, my biali ludzie robiliśmy na wszystkich kontynentach, z krzyżem w dłoni i bogiem na ustach rżnęliśmy i niewoliliśmy Indian, Aborygentów.. Zamykaliśmy ich w rezerwatach i odbieraliśmy im godność. To, co się teraz dzieje na świecie to pokłosie naszych win.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ubiegłym roku konkurs na blog roku w kategorii blogi podróżnicze wygrał chłopak podróżujący m.in. po krajach arabskich. Twierdził, że nigdzie nie spotykał się z taką gościnnością i życzliwością mieszkańców. Byłam zaskoczona. Może to więc robota mediów, że się boimy. MCO chce też jechać na taką wyprawę. Ja się nie odważę... Wybrałam Japonię w zeszłym roku bo wydawało mi się, że to kraj czysty i cywilizowany, a przede wszystkim bezpieczny. I taka jest prawda.
      Kilka razy już to pisałam, że winą za to jak traktowano nas wtedy w Algierii na ulicach, obarczam francuzów i to, co zrobili temu krajowi. Nie dziwię się, że wszystkich białych brano za znienawidzonych kolonizatorów. Francja za to płaci do dziś. I będzie płaciła jak się wydaje.
      Tzw. światła część tamtejszego społeczeństwa (a mój tato był inż budownictwa, projektował drogi i mosty, i miał kolegów z pracy algierskich inżynierów i techników), wtedy, te 30 lat temu miała do nas inne podejście. Od nich czuć było arabską gościnność. Przynosili nam owoce do domu, zapraszali na wycieczki, szczególnie taki jeden bardzo się przypodobywał. O nim opowiem u siebie innym razem. :)

      Usuń
    2. :))) Blogi podróżnicze są sponsorowane :))))
      Historia ma uczyć a nie powtarzać się z obrotem o 180 stopni :DDDDD

      Usuń
  29. Zgadzam się z tym co napisała Echo. Dlaczego my, wobec przekonań ludności napływowej, obcej kulturowo mamy być do przesady tolerancyjni? Czytałam gdzieś, że już tradycyjne życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia są niepoprawne bo mogą urazić muzułmanów. Przecież to bzdura.
    Ech, mało po świecie jeździłam, bo nie mogłam, a teraz w niektóre miejsca dawniej bezpieczne strach jechać, chociaż łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, cieszmy się, że żyjemy w Polsce. :))
      Niby strach, ale ludzie jeżdżą! Czytam, oglądam blogi podróżnicze i z zazdrością patrzę jak odważni się ludzie, jak im się chce. Mnie już niestety nie bardzo, choć wyprawa do Japonii wiele mnie nauczyła, między innymi tego, że warto pokonać lenia i strach.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. No patrzaj paniusiu, ja wlasnie prawie to samo napisalam gdzie indziej...czuje sie za stara na rozne rzeczy. ale jak to sobie uswiadomie, to sie okrutnie wpierniczam, bo piorko w tylku mialam od zupelnie mlodego wieku (strasznie podobno plakalam, jak Mama z moim bratem gdzies jechali...od tej pory w rodzinie sie mowilo, z oczkami pelnymi lez - A JA??? z takim a jaaaa? na wiele rzeczy i podrozy po prostu bylam za mala, za mloda...potem, jak juz moglam, to wystarczylo wymienic nazwe meijscowosci, pomachac biletem to lecialam na zlamanie karku. Potem stalam sie bardziej wybredna, potem zwyczajnie nie bylo kasy na podroze, bo Nigerii jako podrozy nie licze - ja tam mieszkalam (26 do 29 lat)! Do Japonii chcialabym pojechac, ale nie wiem czy by mnie ..nie zmeczyla...dziwnie brzmi, ale nie wiem czy zmysly wszystkie by nadazyly za odbiore innosci, nie ma naczym oka zawiesic, tzn nie ma znanych liter, znanego jedzenia, zananych zapachow...ALE innosc tez jest bardzo dobra, bo uczy patrzenia inaczej, z innej plaszczyzny, z innego konta. Tylko nie wiem na jak dlugo. Chyba latwiej byloby mi w Peru (pare slow po hiszpansku znam) albo na Sumatrze, albo w gorach w Jordanii. Tylko klopot z tymi miejscami jest taki, ze sa zwyczajnieniebezpieczne :(((( Ja z natury jestem bardzo ciekawa - wszystkiego i jednym z ulubionych zajec wq obcym miejscu jest tzw people watching, siadam sobie gdzies, udaje, z emnie nie ma, staram sie zeby tubylcy nie widzieli, ze sie na nich gapie. Takze gapie sie na architekture, na zachody slonca ale glownie na morze- jak moge :). Jeszcze lubie wnetrza malych sklepikow dla tubylcow, wnetrza kosciolow, oraz miejsca nie dla turystow. A teraz, jakbym miala kase, to bym od razu poleciala do Kolorado ogladac kanion. I potem wrocila, zachwycona, jaki mam fajny dom :)))

      Usuń
  30. Też podziwiam tych, którzy jeżdżą i przyznaję, zazdroszczę. Ja już swoich oporów i strachu nie pokonam. Bałabym się sama, a zorganizowanych wycieczek nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziewczynki, kochane żegnam się już na dzisiaj. Padam na pysk! Dziękuję za waszą obecność i komentarze. :) Mice dziękuję za trzymanie porządku. Dobranoc, kur na noc! :))

    Hana, tęsknimy za Tobą, uściskaj każdego kto jest z Tobą. Myślę o Was każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  32. I ja się żegnam. Dobranoc Kurki, miłych snów.
    Uściski dla Hany.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobranoc dziewczyny, dzięki za obecność.

    OdpowiedzUsuń
  34. Branoc, gasze swiatlo w Kurniku!

    OdpowiedzUsuń
  35. Za oknem piękne słońce:)) Pobudka:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry! U mnie oprócz słońca piękny remont! Kopary, ciężarówki, hałdy piachu i rozkopane chodniki. Wody brak .
      Pewnie zaraz naprawią. :) Miłego!

      Usuń
  36. Witam Kurki słonecznie. Życzę Wszystkim takiego pięknego dnia jak dzisiejszy poranek. Słonko, bezwietrznie i +5.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziędobry Kurkom!
    Wczoraj, jak wylatywalismy z Warszawy bylo zwyczajnie - szaro, sucho, srednio zimno, bez wichuru...Dolecielim doodom, ramolot wyladowal i...jako, z ejuz bylo po 16tej to szarawo, mowie do slubnego jak ramolot podjezdzal do drzwi - ooo, mgla u nas...patrze uwazniej...a tu zamiec! Krotka, energiczna, wichur zimny, taksowkarz mowil, ze cale popoludnie adal snieg w kawalkach - znaczy nie caly czas i polegiwal tu i tam. widze, ze poleguje, na sztywno, na moim autko, bedzie skrobanie, a dzis mam zlecenie i musze kuper z domu ruszyc. a i w domu jedzenia w zasadzie brak...
    a w ogole tu tez jest szaro , ale chmurki tak jakby chcialy sie wyniesc gdzies tam. Zima zima, ale zaloze sie, ze w sklepie (duzym, w naszym tzw CH) zobacze przynajmniej jednego gostka w japonkach/dluzszych szortach (zimowe szorty?), bo co roku takich widze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Opakowana! Twoje określenie "mój obecny mąż" robi u mnie karierę, ale niestety opowiedziałam o tym MCO i teraz on o mnie mówi "moja obecna żona", hrehrehre :))

      Usuń
    2. o kurdemol...nie pomyslalam o tym :P
      Nie trzeba byl jemu o tym mowic, a uzyc zwrotu w rozmowie z kims przy w/w MCOnem obecnym jedynie, niekoniecznie bioracym udzial w rozmowie, ale podsluchujacym...na mojego podzialalo - opadla mu szczena, a osoba, ktorej powiedzialam sie turlala po glebie...sprawy omowilismy pozniej....rhehrhereh

      Usuń
  38. Spóźniłam się? Swoje trzy grosze dorzucić muszę. :) Traktowanie zwierząt zależne jest od wychowania i wiary dodam. Gojka z Izraela opisuje w swojej książce "Izrael oswojony" święta u żydów tradycyjnych :) oddanych swojej wierze. Koszmar na targu a jednocześnie żydzi nie religijni a jest ich zdecydowana większość, kochają swoje zwierzęta.
    Arabów nie lubię ogólnie ale wiem że są bardzo różni. Promowałam w zeszłym roku blog chłopaka hm mężczyzny młodego, znajomego córki, który w trzymiesięczną podróż wyjechał do swoich ukochanych Indii, był także w Iraku, kilka tygodni i kilku innych arabskich krajach, skończył na Gruzji podróż. Pisał ze bardzo się zmieniły te kraje, że kobiety młode maja swobodę większą niż w Afganistanie czy Pakistanie. Ale to są wszystko powierzchowne opisy, bo za krótko za blisko ze znajomymi tylko obcowanie. Dla mnie Arabowie sa w dalszym ciągu koczownikami, za mało mają pierwiastka duchowego, materialny przeważa jak i u nas u naszych "wieśniaków".
    Twoje Gosiu doświadczenia z trzymiesięcznej tam bytności ,pozwalają na wyciągnięcie wniosków, bo były to różnorodne spotkania i obserwacje.

    Mnie bardzo zaciekawiłaby opowieść Opakowanej o Nigerii 29 lat to szmat czasu i można już wyrobić sobie swoje zdanie. Krysiu opowiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, to bardzo dobry pomysł!!! Opakowana, głosu ludu słuchaj!!
      Elka, myślę, że żeby tak naprawdę wiedzieć jak tam jest to trzeba tam trochę pobyć, zobaczyć z bliska, poznać ludzi, nie być tylko turystą.

      Usuń
    2. Chyba muszę to powiedzieć. :) Mężczyźni z ludu są pewni wszędzie tacy sami czy to Arab czy Polak czy inny Rumun. Z mojego doświadczenia jako młodej dziewczyny, podobno ładnej:
      jeden na wakacjach u dziadków gdy byłam zakochał się bardzo, nic sobie nie robił z zimnej miny i niechęci, odsuwałam jak umiałam chłopaka, miałam wtedy z 17 lat nie więcej, ślub podobno planował już i wesele, jak mnie później koleżanki informowały. Wiosną na wiosenne ferie do dziadków przyjechałam i byłyśmy z dziewczynami u kogoś daleko, wracałyśmy a one bez łąki letą, wiosną macie pojęcie? Mówię tam jest droga a one nic tylko bez te łąki dążą. I nagle hyc wszystkie za krzakami się ukryły to i ja przykucnęłam a drogą kilka motorów warczy. Światłami na łąki świecą, nic nie rozumiem pomyślałam. No już w domu mi powiedziały, że to mnie szukali, bo ten zakochany z nożem latał podpity, chciał mnie zabić. Wtedy doznałam wstrząsu a potem jeszcze jedna opowieść znajomego, co dziewczyny szukał i by życie stracił, bo taki jeden pilnował jej i powiedział - nie chce mnie nie będzie nikogo. Wieś nasza wieś, troszkę tylko ją poznałam, ale nie podobało mi się strasznie zachowanie, pańskie zachowanie w stosunku do dziewcząt. Władcze moja. Co to znaczy kurna moja. wrrrr
      Co tam sięgać do Arabów, u nas tez niezgorzej, dlatego teraz rolnicy szukają żon, bo dziewczęta uciekły gdzie która mogła, jak najdalej od nich. O! :))

      Usuń
    3. Kiedyś przypadkiem oglądnęłam jeden odcinek tego programu o szukaniu żony przez rolnika. :) Wciągnęło mnie na maxa! :)) Elka, masz jakieś swoje zdjęcie z tamtego czasu?

      Usuń
    4. Ela - ja tam bylam tylko niecale 3 lata, 29 bym nie wytrzymala, ja mialam 29 jak wrocilam ;), zreszta nie chodzi o samo niewytrzymywanie a raczej zaczelo sie robic coraz gorzej i to powaznie coraz gorzej i chyba wszyscy nasi znajomi wrocili do swoich krajow, nawet ci z dziecmi urodzonymi tam.
      W zasadzie bylo egzotycznie, jak u Gosianki w Algerii, ale mniej ekstremalnie chyba. Najgorsza rzecz chyba to bylo to, ze TAM zobaczylam okropna strone ...rasizmu miedzy tubylcami (ja tubylcami nazywam wszystkich, ktorzy mieszkaja u siebie czy to Slowak czy Nigeryjczyk, wiec nie ma podtekstow). I druga rzecz, ktora nas wprowadzala w glupawke to to, ze nam sie zawsze wydaje - ooo, oni wszyscy tak samo wygladaja = czarno...okazuje sie, ze to dziala identycznie w druga strone i nei rozrozniaja czy to blondynka jak tyczka czy wielka brunetka.....nie rozpoznawali zon facetow, co pracowali w Nigerii i jak w jednym biurze pracowalo kilku bialych, to anonsowano niewlasciwe zony niewlasciwym mezom To samo z dziecmi, ktore wpadaly do roboty tatusiwej.

      Usuń
    5. Ela - wladczosc samocow to chyba ogolnoswiatowe jest, ale roznie pokazywane...w Polsce za drzwiami, w swiecie arabskim - na ulicy....

      Usuń
  39. Tak sobie czytam i czytam Wasze komentarze i trudno mi zabrac glos, problem arabski i kultur innych niz nasza jest tak skomplikowany, ze nie sposob dojsc prawdy w prostych rozmyslaniach, i przypadkowych zetknieciach z nimi, mnie sie wydaje,ze te roznice sa przede wszystkim spowodowane religiami, ktore maja najwiekszy wplyw na psychike i zachowanie ludzkie, wiara powinna byc tylko i wylacznie tylka sprawa prywatna kazdego czlowieka, nie powinna wkraczac poza te , prywatne granice, mysle ,ze nie mamy prawa osadzac wiare innych i wyciagac wnioski, ktore moga doprowadzac do niepozadanych czynow.
    Gosianko! bylas w Algierii juz bardzo dawno, moze pod wzgledem obyczajowym, a nawet uczuc do bialych, doszlo do zmian, przeciez Algieria byla doswiadczona bardzo okrutna wojna . Mysle ze warto pomyslec dlaczego tak a nie inaczej tam jest. Miejmy nadzieje,ze pozycja kobiet w tamtych krajach powoli sie poprawi, z chwila kiedy ich edukacja sie polepszy ona same zawalcza o swoje rownouprawnienie.
    Mieszkalam i mieszkam w Wenezueli ponad 40 lat, kiedy tam wyemigrowalam machizm byl jeszcze w pelnym rozkwicie, w dniu dzisiejszym sytuacja bardzo sie zmienila, kobiete wenezuelska jest bardzo trudno w tej chwili zniewolic..miejmy nadzieje, ze ten proces szybciej czy pozniej zajdzie i w krajach arabskich.
    Ja bylam w Egipcie i przez dwa tygodnie praktycznie sama wloczylam sie po tym kraju i naprawde nie mam we wspomnieniach ani jednego zdarzenia negatywnego...no moze to naprzykrzanie sie sprzedawcow. Bylam bardzo czesto otaczana opieka wlasnie dlatego, ze wloczylam sie sama po ulicach.
    Negatywne w tej chwili, nasze odczucia, zwiazane sa z ekstremizmem, ktory jest okrutny zawsze, gdziekolwiek sie rodzi i nie tylko muzulmanskiego pochodzenia. Tylko wzajemne zrozumienie i tolerancja uchroni nas od katastrofy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, pięknie to podsumowałaś!!! Podpisuję się, z naciskiem na WZAJEMNE zrozumienie.

      Informuję niniejszym, że jest nowy post z dreszczowcem Riannon!!!

      Usuń
  40. Ja mieszkając w Hiszpanii miałam kontakt z Arabami głównie z Maroka ale było tez kilka innych nacji...
    Miałam kilku dobrych znajomych - lubiłam z nimi dyskutować... o kraju, kulturze, obyczajach o wszystkim poza.... religią Gdy porusza się temat religii nawet najbardziej wyedukowany i europejski Arab przełącza się na tryb "odtwarzaj wmontowany czip" Jest jakby rozmawiało się z magnetofonem odtwarzającym to samo stwierdzenie w różnych wersjach...
    Bardzo chciałabym pojechać do Maroka ( i chyba pojadę w maju ;-))) ) bo chciałabym zobaczyć ten kraj... ale tak naprawdę boję się islamu... Ta religia nie pozwala myśleć...
    Jeśli mam być szczera to nie podoba mi się fakt, iż Muzułmanie rozprzestrzeniają się w Europie... nie rozumiem Francji i jej stanowiska w tej kwestii.
    Irytuje mnie fakt iż Arabii przyjeżdżając do Europy chcą narzucać swoje poglądy, że oceniają Europejki - raczej niepochlebnie wg swoich kanonów
    Co mnie przeraziło w Hiszpanii to nie tyle zachowanie Arabów co... Polek...
    Tego jak pozwalały się traktować, jak zapominały o dumie o własnej wartości o wpojonych w domu - Polsce przekonaniach...

    Brujita ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  41. ARrab Arabowi nie równy. Niektórzy są prostokąta, chamskie inni potrafią być wykształceni, chcieć poznawać świat i zachowywać się jak ludzie. Pamiętajmy nie każdy Arab wyznaje islam. Ja poznałam Algierczyka pochodzacego z chrześcijańsko-żydowskiej rodziny. Inaczej zaopatruje się na kobiety i życie rodzinne, aczkolwiek faktycznie, mężczyźni arabscy prędcy są do wielkich słów i rozkochiwania. Nie mam pojęcia jak to robią.
    Jednak, mężem moim nie zostanie, a do Algierii tylko na wakacje pojadę - może kiedyś, bo pewne to nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  42. ARrab Arabowi nie równy. Niektórzy są prostokąta, chamskie inni potrafią być wykształceni, chcieć poznawać świat i zachowywać się jak ludzie. Pamiętajmy nie każdy Arab wyznaje islam. Ja poznałam Algierczyka pochodzacego z chrześcijańsko-żydowskiej rodziny. Inaczej zaopatruje się na kobiety i życie rodzinne, aczkolwiek faktycznie, mężczyźni arabscy prędcy są do wielkich słów i rozkochiwania. Nie mam pojęcia jak to robią.
    Jednak, mężem moim nie zostanie, a do Algierii tylko na wakacje pojadę - może kiedyś, bo pewne to nie jest.

    OdpowiedzUsuń