czwartek, 20 sierpnia 2015

Dlaczego warto szwendać sie po blogach

Kilka dni temu napisałam o tym, w jaki sposób znalazłam i poznałam Kingę Lawendową. Nasza znajomość rozwija się i nabiera rumieńców - Kinga była wczoraj z rewizytą, a że nadajemy na tych samych częstotliwościach - nie mogłyśmy przestać. Zresztą Kinga jest wdzięcznym rozmówcą i jeszcze wdzięczniejszym gościem - zachwycała się wszystkim! Czy może być fajniejszy gość, niż gość zachwycony? W oczach Kingi nasz bałagan jest klimatyczny i dodaje uroku, a ja chętnie w to wierzę! Patrzę dzisiaj, patrzę na gumno i właściwie... ma Dziewczyna rację:). Dowartościowała mnie tak, że ciągle się w tym zachwycie pławię! Ognio też - do tego stopnia, że zapomniał wczoraj o ważnym spotkaniu...
A pojutrze... pojutrze... jadę z Kingą na jarmark do pobliskiego miasteczka! Kinga ze swoimi lawendowymi cudeńkami, ja z moimi obrazkami - od 2 tygodni rysuję jak nawiedzona, bo "kolekcja" się rozeszła i nie bardzo miałabym co pokazać. Oczywiście będzie fotoreportaż! Może los nas spiknął, bo wie coś, o czym my nie wiemy?
Dostaliśmy przepiękny, upojnie pachnący lawendowy wianek:
Na razie wisi na drzwiach mojej pracowni, ale tam nie jest bezpieczny, dalej wyjaśnię dlaczego - nikt się nie domyśla, prawdaż???
Wianek załatwia sprawę zmysłu wzroku i węchu. Na zmysł smaku natomiast bardziej działa to:

W większej buteleczce jest syrop lawendowy, w mniejszej BYŁA lawendowa naleweczka, zacna bardzo. Niecierpliwe me paluszki rozszarpały lawendowy kapturek, by jak najszybciej dostać się do środka. Przez pięć dni łykałam antybiotyk, więc same rozumiecie... Nalewka jest (była) oszałamiająca mocą i aromatem, fantastyczna, o bardzo wyraźnym zapachu lawendy. Pierwszy raz w życiu piłam coś takiego!

Od Izy z Kidowa, zupełnie nieoczekiwanie dostałam uroczą, wysuszoną i grzechoczącą pestkami dyńkę, którą powiesiłam na żyrandolu:
 
Iza trochę się zdziwiła, że na żyrandolu, no ale cóż. Winna Wam jestem wyjaśnienie dlaczego wianek nie jest bezpieczny na drzwiach, a dyńka musi wisieć na żyrandolu.
Otóż z niemałym zdumieniem stwierdziłam ostatnio, że ten oto osobnik:
Nie tylko po drzwiach chodzi:
Ale również po ścianach:


Słoneczko nasze daje nam w ten sposób do zrozumienia, że ściany na gwałt wymagają malowania! Wiedziałam, że to diabeł wcielony, zabijaka i obwieś, ale żeby po ścianach?

Poza tym dzień dzisiaj taki piękny, że siedzę na przyzbie, trwam w zachwycie i chłonę te ostatnie świetliste dni:



Gumno trochę przyszło do siebie, ale i tak jesień już panie, jesień...Przed chwilą oszałamiająco kwitł za płotem i pachniał rzepak:
 
Trzymajcie kciuki za nasz jarmark!

Ps. Mnemo, właśnie przyfrunęły nasionka - dziękuję! Ja z kolei mam piękne, bardzo ciemno bordowe, zahaczające o czerń malwy. Ktoś chętny?

142 komentarze:

  1. Oczy tego laciatego pana C. -hipnotyczne;)

    Chce z Wami na jarmark!! Bardzo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gumno takie ziloneee:)
      Gozdziki? Chce!!

      Usuń
    2. Kasia, goździki ma Mnemo! Ja mam malwy.

      Usuń
    3. Dobra, Kasia, zanotowałam!

      Usuń
  2. To będzie pierwsze moje takie doświadczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza??? A to dopiero!!!
    Od razu pomyślałam, że to musi być jakaś antykocia działalność względem Czajnika :)))
    Za jarmark trzymam kciuki :) A zbierasz kwiaty z tych malw? Podobno można w nich farbować jajka, na fioletowo, o ile się nie mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, raczej Czajnicza antyludzka. Co to kocisko wyczynia!
      Kwiatów nie zbierałam, już przekwitły, szkoda...

      Usuń
  4. Trzymam mocno, pomiędzy pacjentami :-)

    Już pisałam Ci kiedyś, mogłabym u Ciebie zamieszkać :-) szkoda, że na adopcję jestem już za stara :-)

    A jeśli chodzi o wianki. Własnie dotarł przychodni piękny prezent od Ilony. Cudny wianek. Szkoda, że ja w fabryce po o czymś takim już powinnam pisac u siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko, ja nie wiem, czy nie można sobie adoptować kogoś w sile wieku? Kto mi zabroni? Poza tym zawsze chciałam mieć żonę. Fajna sprawa.

      Usuń
    2. ja tez jestem chętna do adopcji :)
      jak już wczoraj mówiłam - moge sprzątać , prać ,gotować ....

      Usuń
    3. Dziefczynki! Córeczki! Przybywajcie!
      Z praniem dam radę. Mam nową pralkę, hrehrehre!

      Usuń
  5. Zielono! Nie ma porównania ze zdjęciami sprzed paru tygodni.
    Hana, to teraz po wypiciu nalewki mole Cię nie będą podgryzać - nie lubieją lawendy.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, na to liczę. Majo do gryzienia krasnoludki, od mnie niech się odczepio.

      Usuń
  6. Wezta, Dziewczyny, gaz pieprzowy ze sobo. Nie watpie bowiem, ze bedziecie mialy takie wziecie i takie tlumy Was oblezo, ze mus bedzie sie bronic. Przeciez nikt nie bedzie mial ladniejszych (i smaczniejszych) wyrobuf. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantera, Kinga robi z lawendy dosłownie wszystko, a już naleweczka o wdzięcznej nazwie "Lawendowe upojenie" to eliksir i ambrozja. Myślisz, że mydełka też nam zjedzo? Na zagryche? Ładne są, fakt, można się pomylić i wcząchnąć jak ciasteczko:)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki! Zaciskam do białości! Jakie gumno zielone... Wrócę później, bo teraz nie mogę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, co Ty tak lotosz? Jeszcze wakacje!

      Usuń
  8. Hana, powtórzę to, co napisałam u Kingi: macie szczęście tak blisko mieszkać, odwiedzać się do woli i pogadać.
    I to pokrewieństwo dusz... fajnie!
    Pięknie odświeżyła się u Ciebie zieleń, u nas nadal step:(
    Życzę udanego jarmarku!

    ps. a jakież to nasionka masz w nadmiarze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, mam malwy ciemno bordowe, prawie czarne.
      Zieleń samą mnie zaskakuje. Aż tak nie lało, ale też upał odpuścił. Jedno w połączeniu z drugim dało przyrodzie odetchnąć najwyraźniej. Jednak nadal jest sucho.

      Usuń
    2. Hana, jeśli można zapisuję się zatem na parę nasionek malw.
      Mam parę malw, takie dziczki i niestety chorują im dolne liście.
      Rdza jakaś lub inna cholera, u sąsiada to samo :(

      Usuń
    3. Iza, to rdza, ale moja, ta jedna właśnie nie choruje - może odporniejsza jakaś?
      To ślę.

      Usuń
    4. Hana Twoja odporna bo w betonie wyrosła :) widać to jej służy :)

      Usuń
    5. Kinga, moje też nie mają se lekko...a jednak :(

      Usuń
    6. Może skrzyżują się z moją i będzie git.

      Usuń
  9. Ależ bardzo proszę nie ubolewać nad 5 dniami:-) przede mną jeszcze jakieś 8 m-cy ( 1-2 brzuszkowego lokatora, a później z 7-8 karmienia) i obawiam się, że do tego czasu grejpfrutówka i cytrynówka "cudownie" wyparują, a mnie zostanie jak teraz kropeleczka na język dla sprawdzenia smaku.
    Trzymam kciuki za udany kiermasz:-), a swoją drogą to w jakie obuwie przyodziejesz nóżkę?
    Na malwę jestem chętna, mam dubeltową w 3 odcieniach różu jeśli chciałabyś posiać u siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzarnyK. siła wyższa, a mus to mus. W takim celu warto się pomęczyć, a naleweczki dobrze Ci dojrzeją, tylko skitraj gdzieś.
      Nóżkę przyodzieję w sandeł na rzepy. Już nie muszę butelki na niej nosić, sam gustowny opatrunek wystarczy.
      W sprawie malw o adresik mailem upraszam. Za różowe z żałością dziękuję, nie daję rady z rdzą, musiałabym bez przerwy pryskać, a nie chcę. Ta jedna (w zasadzie dwie) jakimś cudem dają radę i nie chorują. Dobry materiał genetyczny. Może dlatego, że rosną na betonie?

      Usuń
    2. Oj jaka szkoda, właśnie wrocilam z ogródka z nasionkami. Delikatne są niestety pare razy w sezonie pryskamy przy okazji opryskiwania sadu. Adresik zaraz podesle mailkiem.
      Z tym skryciem może byc klopot. Jak wszystko dobrze pojdzie to czeka go pepkowe. Syn sie szykuje, to czuje ze wszystkie zapasy piwniczne wyjdą bo i rodzina i praca i koledzy z drużyny...;)

      Usuń
    3. CzarnyK. zaraz znajdą się amatorki różowych malw, poczekaj chwilę!
      Tym bardziej schowaj flaszeczkę zawczasu!

      Usuń
    4. Jakby co to do oglądnięcia są one tu http://czarnyczarnykot.blogspot.com/2014/07/moje-malwy-i.html i tu http://czarnyczarnykot.blogspot.com/2015/07/lipcowe-pudeeczko.html

      Usuń
    5. Kocie, ja chcę wszelkie malwy;)))) zamierzam je u siebie zaprowadzić;)))

      Usuń
    6. Poprosze o adresik do wysylki na moja kocią pocztę:)

      Usuń
    7. Kocie Czarny, dzie adresik???

      Usuń
    8. Juz podaje:) czarnykott@gazeta.pl, jest też w moim profil na blogerze:)

      Usuń
  10. Piękny wianek i dyńka:) Powodzenia na jarmarku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kce czarne malwy!!MIalam-ci ja je we Wr ale umarli.

    Fotorelacja swietna, pokazuje nieznane czesci gumna...znaczy znane z fotosow ale pod innem kontem. ten ganeczek to macie - ulala!
    a o lawendzie to nawet nie bede, bo zawsze slabosc don mialam...wode lawendowe se kupowalam daaaaaaaawno temu, az jeden kolega powiedzial, z epachne jak kolejarz na wychodnym....nie zapomnialam koledze tego, a lawendy jak uzywalam tak uzywam - w sumie wrecz przyjemnosc sie oparzyc wrecz!
    czymam kciuk za jarmark...az jakbym pojechala.....
    a w/w pan Ce to ma raczej taki troche zdziwiony wyraz twarzy pt kto? MUA????? wcale mnei nie dziwi, ze po scianach chodzic umie....

    gumno ZIELONE! Jakby nigdy suchoty nie bylo, no no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, Czajnik zawsze taki światem zadziwiony, nawet we śnie.
      Opakowana, to ja dla Ciebie nasionka odkładam w pewne miejsce.

      Usuń
    2. A to miejsce to ja mam pamietac czy Ty? hrehrehre u mnie zycie sie sklada z Bardzo Porzadnie Schowanych Rzeczy, hrehrehre

      Usuń
    3. Chi, chi! Ja też mam sporo Bardzo Porządnie Schowanych Rzeczy :)))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  12. Hana!! chyba Ci zazdroszcze tej sumsiadki, jakie interesujace Was czekaja atrakcje!! A gumno Twoje to nie do wiary jakie zrobilo sie zielone! tutaj na mazowszu ani kropli deszczu od miesiaca, staw braciszka wysechl kompletnie, tragedia..tylko jedno jest dobre nie ma komarow!
    A Artenka spostrzegawcza, musialam wrocic do zdjec by zobaczyc fajki! zobaczylam i sie zachwycilam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, Arte ze spostrzegawczości i dociekliwości znana! Fajki podobają się również Czajnikowi. Siada jak siedzi na fotce i sruca...
      Gumnem zielonym nie mogę się nasycić, wszak już niedługo tego. No i nadal sucho:(
      Po kilku latach na tako sumsiodkę zasłużyłam!

      Usuń
    2. Grażyno piszesz żeś na Mazowszu, to kto w takim razie zaglądał do mnie z Wenezueli ?????
      Czy to może Ty ? Jeśli Ty to ciekawa jestem jak to działa.

      Usuń
    3. Marija, może to Grażyny sumsiodka co pilnuje interesu?

      Usuń
    4. A to mnie zaskoczylas Mario!!! nie wiem, chyba ja sie wyswietlam jednak jako Polska!! moze jakas moja kolezanka kliknela na Twoj link???? bedziemy musialy poeksperymentowac...

      Usuń
  13. Hanuka, dawaj malwy!!! Najlepiej z dowozem;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krecie, mówisz - masz. Z dowozem, tylko kiedy??? Na szczęście nasionka mogą czekać:) Bo Twoje słoneczniki i rudbekie przekwitły:(

      Usuń
    2. No pacz!!! Niedługo skończę letni maraton pracowy to sie spikniemy;)

      Usuń
    3. Dobra Krecie. We wrześniu mam wolną chatę, rozważ to. Od 2 do 12 września jakoś.

      Usuń
    4. I już nie jest wolna;)))) Po szóstym mnie masz;)

      Usuń
  14. Po ścianach chodziła nasza kotka Pazura, po rancie drzwi wskakiwała na lampę pod sufitem w przedpokoju a potem już spokojnie łapką cierpliwie otwierała drzwi pawlacza i właziła do środka. Wszędzie wlazła, wszędzie, dosłownie wszędzie, małe czarne półdiablę. :)
    Kitulek jest bardziej udomowiony, rozmawia z nami i rozrabia z psem tocząc walki na zęby. :))
    Pięknie tam u Ciebie i masz sąsiadkę bliską swojej duszy. Lubię takie klimaty ciepła i artystycznego piękna.
    Idę kurna zamówić bo kobieta wszystko sprzeda i zabraknie mi tego com sobie wymarzyłam kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Elko, Czajnik to musi być brat Pazury, albo jej wcielenie. Też wszędzie wlezie.
    Ciekawam, co tam sobie kupiłaś fajnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełka oczywiście, hydrolat i wrzeciona lawendowe. Część poleci nad morze Północne część zostanie w domu, też lubię lawendowe zapachy. :)
      Wcieleniem Pazurki jest Lorka, pieskie półdiable. :)

      Usuń
  16. Kurcze, w zyciu nie zgadlabym, dlaczego wianek jest w niebezpieczenstwie ;)
    Jarmark - brzmi smakowicie :)) a daleko jedziecie?
    Czekam rowniez na relacje i zycze powodzenia :*

    A w domu trzeba czasem pomalowac he,he ;) widac znudzily sie Czajniczkowi obecne koloty scian ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, nie, niedaleko, do O. Właśnie dlatego szczeliło mi to do głowy. Dla mnie blisko i dla Kingi blisko. Sama nie miałabym odwagi, ale z Kingom to spoko!
      Kolory raczej się Czajniku nie znudziły, ino ten czarniawy nalocik po kątach:)

      Usuń
    2. We dwie zawsze razniej, fakt.
      Czarne naloty,powiadasz... skads je znam;)

      Usuń
    3. Hrehrehre, Lidka, że też musi cholerstwo człeka nalatywać, nie?

      Usuń
  17. jakie piękne to gumno! i zwierzyna leżąca i skacząca po ścianach też piękna. Nie do wypowiedzenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Maszowa, dla Kingi gumno podniosło się ze zgliszczy chyba, bo parę dni temu to był step co najmniej akermański.
      Z pięknością zwierzyny w pełni się zgadzam, a nawet bardziej, chociaż ścianom mogłaby odpuścić.

      Usuń
  18. Patrzę i patrzę, fajne wnętrza u Ciebie, a ten zawijas z fajkami bardzo dekoracyjny. Wianek piękny, wyobrażam sobie jak pachnie. Przez mojego kota nie mogę mieć suchych bukietów bo obgryza, przewraca i na koniec wiadomo co.
    Ostatnio usiłuje dostać się do gipsówki.
    Gumno się pięknie zazieleniło, a mina Czajnika warta wszystkie pieniądze.
    Życzę udanego jarmarku i czekam na relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, wnętrza mamy już zagracone, nad czym ubolewam, bo nie mam uzasadnienia, żeby do Czacza skoczyć. Absolutnie nie ma już miejsca na nic!
      Bukietów żadnych mieć nie mogę, ani w ogóle kfiatków. Ani wazonowych, ani doniczkowych. Odbijam sobie w ogrodzie.
      Tylko storczyk jeden się ostał, nie wiem jakim cudem go nie rusza.
      Jarmark to mój jarmarczny debiut. Sama jestem ciekawa.

      Usuń
  19. A gdzie ten jarmarek? Gdziesi blisko mnie? Chociaż ja w ten weekend zarobiona będę kurna olek:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszy gminie O. Krecie.

      Usuń
    2. No to grubo;) W ten weekend nie pojadę nigdzie;) Mum urwany tłumik;) Chyba że konno;))))))

      Usuń
  20. Polecam ciekawą informację - nie lekceważmy wróbelków:

    http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/baska-z-lasu-elemelek-zagrozony/
    No u nas na działce wyprowadziły jeden lęg tylko, ale budka czeka mogą w każdej chwili :) bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  21. Elko, nie lekceważymy w najmniejszym stopniu. U mnie jest ich pełno wszędzie, w każdej szczelinie muru, w oborze, w rynnach, w żywopłocie, w dachówkach. Nie wiem, ile wyprowadziły lęgów, bo ich tu za dużo na takie obserwacje, ale ciągle z zapałem zbierają frodkowe kudły na gniazda. Mniemam zatem, że wiją:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mam słabość do fajek, dlatego od razu zwróciłam na nie uwagę, jak byłam u Ciebie.
    Kurna jakaś partnerka do jarmarku też by mi się przydała, przymierzam się do jakowegoś i jak na razie to tylko słomiany zapał ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Marija, dlatego przypięłam się do Kingi...

    OdpowiedzUsuń
  24. Marija, masz taką różnorodność w swojej ofercie, że to aż się prosi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że się prosi i pewnie kiedyś się doprosi, powoli dojrzewam ;)
      Niech Wam się tam wiedzie Hanuś :)))

      Usuń
  25. Fajne dostałaś prezenty i świetnie pasują do Twojego siedliska. Kinga bardzo dobrze wczuła się w jego klimat. Od razu widać że bratnia dusza:))
    Co do tajemniczych znaków na ścianie, to Czajnik po prostu stwierdza: "Ja tu byłem " potwierdzając ten fakt pieczątką łapną. I chyba go przyłapałaś na tym niecnym procederze bo takiego wytrzeszczu dostał:))
    Natomiast bardzo podoba mi się zdjęcie Frodzia z Wałkiem, jak sobie gdzieś biegną. Zawsze wtedy przypomina mi się fraza z bajek :" I poszli razem w świat daleki" ( nie pamiętam dokładnie czy tak to leci, w każdym razie do nich pasuje).
    Miło też popatrzeć jak Twój piękny ogród odżył. Ile potrafi zdziałać trochę wody.
    Oby spadło jej więcej, bo u nas też straszna susza i wszelkiej maści szkodniki mnożą się na potęgę. Takim to nic nie przeszkadza, po marnej zimie, maja się aż za dobrze:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garde, no właśnie go nie przyłapałam. Ognio jakiś obrazek na ścianie przewieszał i leci nagle w te słowa: Co nasz kot robił na ścianie??? (Zauważ, powiedział "kot", nie "koty"). No zamarłam, własnym oczom nie wierzyłam i nie wiem, jak i po co on to zrobił? I te ślady prowadzą w stronę sufitu, a nie odwrotnie! A wytrzeszcz to on ma zawsze. Na wszelki wypadek.

      Usuń
  26. Hanus, no nie moglo byc inaczej to bylo oczywiste, ze przypadniecie sobie z Kinga do gustu. Trzymam kciukasy za udana wyprawe na jarmark i koniecznie napisz po powrocie jak wam poszlo.
    To, ze u ciebie jest pieknie, to wiesz ale Czajnik jest odlotowy. Moja Helga po scianach nie lazi ale skacze wzwyz ok. metr 1.50 wiec badz czujna bo skoro Czajnik nauczyl sie lazic po scianach, to niebawem zacznie uprawiac skoki wzwyz:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, fotoreportaż będzie!
      Metr pięćdziesiąt Czajnik dawno przeskoczył, phi, też mi wyczyn...

      Usuń
  27. jaki ten upojnie pachnący lawendowy wianek jest cudowny!!!
    ten Czajnik nigdy nie spoważnieje?? Przecież to już dorosłe chłopisko!
    Wałek z Frodem bardzo się kochajo, jak dobrze, że są razem, nie wiem jak Frodo mógł żyć sam.
    Na gumnie masz bajecznie, a w domu tak klimatycznie, że mam ochotę wszystko zmienić w swoim Na szczęście zaraz mi przejdzie, hrehrehre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, nie spoważnieje, już na to nie liczę i kocham bez zastrzeżeń:)))
      W okolicach sierpnia skończył dwa lata!
      Wianek pachnie jak oszalały, bo to taka odmiana lawendy. Trzeba nim poruszać przechodząc. Póki na drzwiach wisi, se poruszam, ale jeśli Czajnik się nie odczepi, to nie wiem. Pozostaje sufit, a i to nic pewnego.
      Frodo z Wałkiem to prawie papużki-nierozłączki. Muszą jeść razem, chociaż z dwóch misek, ale w tym samym momencie. Wałek sam w domu piska, z Frodkiem nie...
      Co do zmian, jak się naoglądam i mnie najdzie, to nie odpuszczam. Chociaż jako skrzynkę se pomaluję, albo cóś.

      Usuń
  28. Kce malwy, bardzo. Bo ja mam takie gaciate-różowe i trochę takie jak biskupia sukienka. Czerniawych nie mam. Kinga prawdę Ci mówi, bo i my się zachwycaliśmy, ona nic nie czaruje. Ja takiego BAŁAGANU, jak u Cibie zwyczajnie pragnę, ale u mnie to zupełnie nie wchodzi w rachubę, nie ten metraż:) Twoja szafa to cały mój średni pokoik, bo do sypialni to by się pewno nie zmieściła. Chyba sobie taki wianek u Kingi zamówię, bo uwielbiam lawendę, a naleweczkę piłam i owszem, siostra mi przywiozła własnej roboty była, choć nie z własnej lawendy. Mówię Wam cudna w smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.Trzymam kciuki za jarmark - będziecie miały powodzenie jak śledzie w poście- tak Wam wieszczę i życzę:)

      Usuń
    2. Mnemo, nasionka odnotowawszy. Mam nadzieję, że ich wystarczy! Nie sądziłam, że tyle będzie chętnych!
      Naleweczka zaskoczyła mnie wyrazistością. Nie miałam żadnych wątpliwości, że ona lawendowa. Na ogół ten smak w nalewkach się rozłazi trochę i nie jest aż tak wyraźny. Ten był! Mocno schłodzona lekko zgęstniała, becherovka wysiada, za bardzo ziołowa jest. A to - mmmm!

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo:)
      Becherovka, jak lekarstwo smakuje. W przepisie na lawendówkę pmaiętam, że była, cytryna, skórka z pomarańczy,miód no i lawenda...muszę o ten przepis poprosić. Też wyciągneliśmy całą butelkę w krótkim czasie. Jakoś nie umiemy się delektować po naparsteczku.

      Usuń
    4. Memo - moze masz-Ci wielgie naparsteczki i stad tak szybko niknie, rherhe

      Usuń
    5. Opakowana, Ognio stwierdził ostatnio, że coraz mniejsze butelki robio i coraz mniejsze kulyszki:)))

      Usuń
    6. ze co mniejszego? Bo butelki to zrozumnilam....

      Usuń
    7. Coraz większe kulyszki miało być.

      Usuń
  29. Swietny pomysl z jarmarkiem, trzymam kciuki oczywiscie. Wianek jest boski!!! Podobne jakSpidercat Czajnk:))
    Znam ja te twoje klimaty , urokliwe miejsce stworzyliscie:))

    OdpowiedzUsuń
  30. Mika, jarmark dla Kingi to chleb powszedni. To nowość dla mnie, ale może wreszcie zacznę sprzedawać moje arcydzieła, chociaż na cud nie liczę... Od czegoś jednakowoż mus zacząć, skoro jedno źródło nie działa...

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajnie, ze sie odnalazlyscie w swiecie blogowym :)
    Cudna lawendowa znajomosc :)
    Jarmarku bardzo Wam zazdraszczam :) Te, na ktorych do tej pory bywalam jako wielbicielka patrzaco kupujaca mialy niesamowita atmosfere :)
    Hana, ja to juz dawno pisalam i sie powtorze z calom odpowiedzialnosciom ;) Jestem fanka Twojego gumna :)
    Jest tam pieknie i niepowtarzalnie, widac serce jakie tam wlozyliscie :)
    Udanego jarmarku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulko, i ja się cieszę, to w dodatku sumsiodka - nie mogło się złożyć lepiej!
      Czy Ty chcesz iść do mnie do adopcji? Jest już nas spore stadko, hrehrehre. Ognio jeszcze o tym nie wiem, ale raczej będzie zadowolony.

      Usuń
    2. jak do aadopcji to prosze do kolejki!! Pani tu nie stala :P

      Usuń
    3. Opakowano, jakiej kolejki ;) Stoimy w rownym rzedzie i jakby Hana sie z Ognio zdecydowali to zgarnom nas szfystkie swoimi skrzydlami ;)
      Roboty na gumnie i w chalupie dla kazdej wystarczy ;) No ;))

      Usuń
  32. Hanuś! Powodzenia Ci zycze na jarmarku! Rysujesz nie gorzej niż Mleczko i Duda-Gracz, dlaczegóz wiec siedzieć w kącie i nie dać sie poznać światu?!
    Pozdrawiam Cie serdecznie, pojękując przy tym nieco, gdyż mi sie cosik na korzonki rzuciło i jak zombie łaże po obejściu. Ale dobrze, że jeszcze mogę łazić!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, dziękuję, ale obaj Panowie to mistrzostwo, a ja to zwyklak taki, kura BEZ pazura...
      Na jarmark zabiorę prace w rodzaju tych, które znajdziesz w zakładce "Galeria moich prac".
      Obawiam się, że pozostałe, nazwijmy je kurzą satyrą, tylko nas bawią:))) A to bardzo dużo!

      Usuń
  33. Ja jak zwykle na szarym końcu... co ja poradzę, że jak mam pracę to nie mam neta... Ale te łapki na ścianach to wysoko tak zostawił - demon jaki? A na gumnie faktycznie uroczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, łapki na wysokości mniej więcej półtora metra! I to nie są smugi, jak od skoku i muśnięcia ściany, co zresztą widać, ale całe stópki, przedtem najwyraźniej utytłane w okolicach kominka w sąsiednim pomieszczeniu!

      Usuń
    2. Moze Frodo go podsadzal....

      Usuń
    3. Ożesz, nie pomyślałam o tym:)))

      Usuń
  34. Jakaż to radość poznawać nowych przyjaciół i pasjonatów. Powodzenia w jarmaczeniu, idę sprzontać. Pogoda cudowna ale sucho..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alina, to radość jak stąd do Ciebie!
      Sprzontasz? W tako pogodę? Nazbierałam wczoraj kosz mirabelek w polu i teraz pyrczą w garze. A jaki kolor mają!

      Usuń
    2. Ja też mam mirabelki, przeniosły się do mnie od sonsiada, trochę opadło, bo sunie, ale trochę jest. Lubię mirabelki.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  35. Witam Kurki w piękny dzień, słoneczny i nie gorący.
    Coś mi dzisiaj smętno na duszy, jakaś chandra mnie dopadła, idę sprzątać, może sobie pójdzie.
    Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ewa2, nie daj się, sprzątanie rzadko pomaga. Leć w miasto i kup sobie odjazdowy lakier do pazureirów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiekanka w piecu, nie ma to jak blogi! Już mi lepiej, majtki mnie powaliły. Dobiorę do koloru lakieru. :-)))))))))

      Usuń
    2. No chyba trzeba, co tam dopasowane jakies inne elementy..

      Usuń
  37. Kiedy lakier już mam, a wnuczka na obiad przyjeżdża i trzeba trochę w kuchni posiedzieć. Trochę puściło ale jeszcze siedzi, może wieczorem wytrzepię na spacerze.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hana, no to pięknego jarmarku i powodzenia, w tem także Twojej Lawendowej Sąsiadce. :) Teraz to już na pewno do Ciebie przyjadę, z tym że najchętniej w porze kwitnienia lawendy. :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Zamknę oczy i czuję zapach lawendy. Otworzę i widzę, że obrazek z Opkowaną i panem Jeżem sprzeda sie na jarmarku w try miga ;)))
    Ps- te dzieła na ścianach (oprócz dzieł Czajnika) to Twojej własnej produkcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj portret z jezym to raczej dosc specjalistyczne dzielo, wymagajace wymagajacego s=znawcy sztuki, taki patron, de Medici alboco potrzebny....a dziela na scianie to chyba Ognio.....

      Usuń
    2. Dziefczynki, trochę bardziej grzeczne obrazki sprzedaję niż te ze staczaniem się. Te ze staczaniem są do wewnętrznej uciechy.

      Usuń
    3. Mariolka, nie, niestety... to czeska grafika, specyficzna, którą uwielbiam.

      Usuń
  40. Nie zdziwiłabym się, gdybym przeczytała, że ów obwieś chodzi również po wodzie :)
    A spotkania wspaniałe są i waszych spotkań już wam zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  41. A gumno się nie poddało,wystarczyło trochę dżdżu i odwdzięczyło się za wszystkie trudy.Ba! Za krwawicę całą.
    Piękny ten lawendowy wianek.Dyńka takoż.
    Fotorelacja z jarmarku będzie,to dobrze:) Już widzę te wijące się,długaśne kolejki do Waszych stoisk. Powodzenia,Dziewczęta! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. hmmmm
    ja jako nowa kura :) rozglondam się po tym kurniku :)
    właśnie byłam w rzepisach
    klawiatura cała uśliniona .....
    a ja zaczęłam projekt 10-20 :) i co tu robi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga, dobrze Ci idzie w sprawie rozglondania. Szybko się uczysz, to rokuje. W projekt 10-20 wchodzę z Tobą, wiesz o tym?

      Usuń
    2. no wlasnie - co to to to?

      Usuń
    3. wyśnił mi się ten projekt :)
      co by w 10 miesięcy masę zrzucić w ilości 20 :)
      choć połowa byłoby fajnie :) macie jakieś rady ? :)

      ostatnio jakieś dziwne sny nawiedzają moją rodzinkę :)
      umiecie interpretować ?

      Usuń
    4. projekt całkiem słuszny, ino jak to zrobić ?????
      ja przez upały też schudłam, bo jadłam tylko wodę ;)
      ale pewnie się to długo nie utrzyma :/

      Usuń
    5. ja tam mysle, ze REALISTYCZNE i prawidlowe jest...odwrotnie. wiadomo, latwiej zrzucic pierwsze 4-5 (zalezy od masy ciala). ja od marca schudlam 5 i pol kilo i od ok 3 tygodni pare deko w te, pare deko w tamta (mniej wiecej) i nie moge dalej chudnac tak latwo jak przedtem. U mnie, poza ruszaniem sie nieco wiecej (nie szaleje, nieprzesadzam), zadzialala swietnie panika, bo w marcu poziom cukru (jestem poczatkujaca sukrzyca) byl byle jaki, choc piguly te same biore...ale moglo sie pogarszac. wiec odstawilam CALKOWICIE cukier. calkowicie, ze strachu sie otrzasam na czekolady i ze lza w oku patrze na lody. efekt jest taki, ze dzis kupilam troche ciasteczek (nota bene bardzo dobrych) i zjadlam pol nadziewanego. I cholerstwo jest TAK strasznei slodkie, ze az mi niedobrze....no i ze strachu....jeszcze mniej tluszczu uzywam i nie jem 5 porcji owocow-warzyw dziennie a ok. 7. nic wiecej. ale mysle, ze gdybym tak sobie, z samego patrzenia do lustra, chciala sie zabrac za zwalanie wagi, to by mi nie wyszlo...z jednej strony panika i strach, a z drugiej, jak mialam kontrole cukru w maju-czerwcu i wyszlo, ze jest ponizej poziomu -granicy, od ktorej sie ma cukrzyce, ze cholesterol po raz pierwszy spadl do normy normalnej - od kilku lat zwiekszane mam dawki pigul na chorereresterol, schudlam i pani pielegniarka cukrzycowa mnie pochwalila.
      Mimo to, dalej, jak patrze w lustro, to sie sobie okrutnie nie podobam i widze, ze nastepne 5 do konca roku byloby wskazane, ale latwo nie bedzie.

      wiec - cel jest swietny i radze najpierw odstawic cukier. zmieni Ci sie smak, a to na pewno dobre i jak pierwsze portki czy spodnica nie bedzie opieta, to bedziesz sie czuc jak ja u pani pielegniarki - zaloze sie!!! i bede trzymac kciuki i wolac hop siup!!!!!!

      p.s. jeszcze nie moge normalnie kucac (za ciezkam i mam kolana nieco pokiereszowane a to wypadunkiem a to operacjom), ale z wanny mi sie wychodzi latwiej, a to duzo :))))

      Reanimowany Chlopski Filozof

      Usuń
    6. ja słodyczy nie jem, kawy nie słodzę
      ja po prostu za mało jem, tzn, jeden , dwa posiłki dziennie i stąd mój problem
      Opakowana, Ty pij wodę z cytryną- odkwasza organizm, tak tak odkwasza i zmniejsza poziom cholesterolu

      Usuń
    7. znaczy jesz rzeczywiscie za malo i moze nie to co trzeba...a ja pilam wode z cytryna. I miodem przez okolo 3 lata, bo przestala mi herbata smakowac. bez miodu mi srednio smakuje, ale mysle, ze rzeczywiscie zaczne. a dlaczego jesz tylko raz-dwa dziennie???

      Usuń
    8. A bo rano jakoś nie mogę, potem mi się nie chcę albo nie mam czasu i wieczorkiem. ..

      Usuń
  43. Podczytuję i się śmieję Toffi też wspina się ale po suficie nie łazi :)Jest taka malutka ze wyłazi gdzie się da by lepiej widzieć I ziarenko malwy też poproszę

    OdpowiedzUsuń
  44. Sonic, nareszcie! Gdzieś się szlajaua??? Szukauam Cię! Pytauam! I nic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopiero teraz dojrzałam, że mnie Prezesowo nawoływałaś na blogu ! :) Czuję się wzruszona i zmieszana oraz posypuję głowę guanem ;PPP

      Usuń
  45. Sonic, gdzie malwę posadzisz tę? Na balkonie???

    OdpowiedzUsuń
  46. Tak :) Hanuś jak niemoc blogowi życiową mnie naszła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogowo źyciowa .... Srajfon znów szaleje ale chyba można mnie odczytać :)

      Usuń
  47. A ja do tytułu posta się odniosę. Lubię szwendać się po blogach, poszerzają moje horyzonty, zmieniają. Nie tylko po zwierzolubnych ale i takich co mają inne punkty widzenia na rzeczywistość, one mnie zmuszają do przemyśleń. Lubię i tyle. :)

    Co do projektu 10 - 20 to mnie się udało zrzucić co nieco, bo były upały i mało jadłam a już po 18 wcale zgodnie z tym co wiecie:
    jaskółki to pingwiny które żarły po 18 stej. :)) Teraz tylko walczę by nie powrócić do tego co było. :) I słodkości raczej omijam. :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elka, przepraszam, ale chyba pingwiny to jaskolki itd:))

      Usuń
    2. Tak jest pingwiny to jaskółki ... :))

      Usuń
    3. no to ja ta jaskółka jestem, a całe życie myślałam, że sowa
      pacz człowieku, czego to się można w Kurniku dowiedzieć ;P

      Usuń
  48. Czesc Kury, awarie internetu mialam wiec cicho siedzialam.
    Opakowana, tez to widze, ze jak przestaje jesc slodycze to potem mi sie wszystko wydaje okropnie slodkie...

    OdpowiedzUsuń
  49. To ja, eee, tego, zapraszam do nowego posta...

    OdpowiedzUsuń