czwartek, 13 sierpnia 2015

Kura z pazurem nabitym w butelkę

Nie widzę perseid, ale pogodzę się z tym, bo PADA DESZCZ! Trochę grzmi, ale tak bez ekscesów, żadnej nawałnicy, ani tajfunu, za to z okna wieje chłodem. Boszszsz, jak przyjemnie! Mimo to nie mogę spać, brakujący pazur u dużej nogi dostarcza mi bowiem niemało atrakcji. Ze dwie godziny walczyłam z opatrunkiem roniąc łzy bólu, bezradności i złości. Za nic w świecie nie zawinę sobie tego żadnym bandażem, bo w ten sposób nigdy się nie zagoi. W dzień to pół biedy, jakieś buciki ochronne się wykombinuje, ale w nocy? Nieoceniony Ogniomistrz tak oto ulżył moim boleściom ciała i duszy:
Nuszka otóż znajduje się w połowie plastikowej butelki. Paluch dużej nogi i pozostałe paluchy mają tam luzik, a butelka jest powycinana dla lepszej wentylacji. Spróbuję się z tym przespać, a jutro się zobaczy.
Wiem, że mi współczujecie, ale można się nabijać oraz ulepszać patent.
Czekam na propozycje. Najlepsza zostanie nagrodzona czerwonym lakierem do paznokci!

Suplement!!!
Jest i wersja dzienna, znacznie ulepszona i zdaje się, że zostanie wersją całodobową. Nie bez znaczenia jest - jak się okazuje, kształt butelki. Im bardziej pękata, tym lepsza. Palec dużej nogi ma masę miejsca, a sznurowadła, którymi jest przymocowana szyjka butelki, trzymają całość na miejscu, nic się nie przesuwa i ścianka butelki nie dotyka tego, czego nie powinna. No i są otwory wentylacyjne!
Dodatkową korzyścią tego patentu są dyndające z tyłu sznurowadła, za którymi gania Czajnik.

I wersja wizytowa:

224 komentarze:

  1. Dobry wieczór i dzień dobry:) Hano,szczerze współczuję:)*Wyobrażam sobie,jak bardzo cierpisz i na jakie niedogodności jesteś skazana.W tej sytuacji każdy wynalazek,który przynosi ulgę,jest na wagę złota.Brawka dla Ognio,pomysł całkiem fajny,mam nadzieję,że da się w tym/z tym spać,czego Ci serdecznie życzę.I szybkiego zdrowienia takoż.Dobranocki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan, dało się spać bez problemu i nic nie spadło! Dzięki za współczucie, na szczęście nie cierpię, naprawdę - wyjąwszy wczorajszą zmianę opatrunku, ale nigdy więcej! Teraz to są tylko niedogodności, bo o ile - bardzo uważając - mogę chodzić z tym po domu, to w świat iść już gorzej.

      Usuń
    2. No proszę,wersja nocna udoskonalona,takie 2w1,czyli ochraniacz pazureira i zabawka dla kota:) Chyba Ognio na tym nie poprzestanie i zmajstruje jeszcze inne wersje tego zadziwiającego ustrojstwa-urodzinową,imieninowa,świąteczną, z nadrukiem 3D,itp.,wszak pomysłowość ludzka nie zna granic:) Oczywiście,że one już nie dla Ciebie,bo paluszek za kilka dni będzie zdrów i nóżki pośmigają po gumnie.

      Usuń
    3. A jaki sposób na recykling!

      Usuń
    4. Aaa,to jeszcze mogą być dopłaty z wiadomego źródła.Hana,będziesz bogata! I to wszystko dzięki pazureirowi.
      "Nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło",coś w tym jest. A Czajnik dawał wyraźne sygnały...

      Usuń
  2. O jejku, Hana , ja w pierwszym momencie pomyślałam, że wpakowałaś się w jakąś resztkę butelki zostawioną gdzieś przez patologię i słabo mi się zrobiło!!!!. Pomysł, żeby nie zkładać bandaża bardzo dobry, każda zmiana opatrunku drażni ranę. Ogniomistrz jest superwynalazca. Obyś mogła spać. Może jakaś maść przeciwbólowa na rany, powinni coś takiego mieć w szpitalach , kiedyś używałam po zabiegu chirur. ale była na receptę. Oby chłodek z deszczem trwał dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, Bacha, nie chciałam nikogo nastraszyć! I nie boli, naprawdę, trochę ćmi, ale przecież byłoby dziwne, gdyby nie ćmiło. Zresztą wczorajsza akcja zmiany opatrunku się nie przysłużyła. Do psikania mam co trzeba. Muszę tylko uważać, żeby znów w coś nie przywalić:)

      Usuń
  3. Bozszsz Hana ale wynalazek, widze ,ze Ognio moze konkurowac z wenezuelczykiem jezeli chodzi o wynalazki, ale jestem pelna nadzieji, ze Ci pomoze...i zazdoszcze tego deszczu.
    Wenezuelczyk, kiedy moja sasiadeczka ukochana zoperowala sobie hallux i bala sie,ze sie urazi czymkolwiek, to onze, ten Wenezuelczyk wymyslil ochraniacz na palce w postaci gabki, ale gabki nie byle jakiej,,,znalazl ja na wysypisku starych gratow, i gabeczka byla z jakiej wypatroszonej kanapy i wlasnie to ona , podobno i z jakis przyczyn miala byc najlepsza, a ze troche przybrudzona to niewielki byl feler...moja sasiadka wila sie jak piskorz bo to brzydactwo bylo i z niewiadoma historia i nie chciala jednak zakladac tego na palce a rownoczesnie nie chciala byc niewdzxeczna Wenezuelczykowi. ,
    Hana zdrowiej i niech deszcze padaja a tak w ogole to dzien dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, to taki Ogniomistrzowy design w ramach wzornictwa przemysłowego, hrehrehrehre! Teraz kombinuje wersję dzienną. Jeśli się sprawdzi, umarniecie ze śmiechu! Jednak Wenezueiros nie podskoczy w pomysłowości:)))
      I bardzo porządnie popadało!

      Usuń
    2. Rany, jak Wy macie dobrze z tymi wynalazcami:)

      Usuń
    3. Arte! zostalas obdarowana takim jednym wynalazkiem! struchlalam widzac jak dumnie Ci wreczano to cudo...

      Usuń
    4. Jejku, Dziefczynki, zdradźcie, jakie cudo?

      Usuń
    5. niech sie pochwali Arte! chyba zaczne robic dokumentacje wynalazkow Wenezuejlo...ciagle sobie to obiecuje i nic...wyszla by juz calkiem niezla kolekcja.

      Usuń
    6. Jejku, Grażyna, rób! Taki potencjał!

      Usuń
    7. Mój tato też był wynalazcą i to w typie Wenezuelczyka, bo estetyka nie miała znaczenia ;))

      Usuń
  4. Ja zas natomiast wyobrazilam sobie sprawe tak: cala nuszka wolna jak ten ptaszek, a palec od duzej nogi, co to pazura mu brakuje, tkwi w szyjce butelki (litosciwie plastikowej, bo szklana gibalaby sie pod ciezarem wlasnym) i zdrowiejacy sobie tam w tym mikroklimacie butelki, a chroniony przed urazeniem sie we snie. Butelka ma wywiercone dziurki, zeby ów duzy palec oddychal sobie swobodnie i sie nie udusil. Przeciez kazdemu zywemu stworzeniu zamknietemu w butelce/pudelku/czyczymtamjeszcze takie dziurki sie wywierca, co nie?
    W dzien natomiast... no i tu musze, no musze gromkim rechotem wybuchnac... Hanus ostroznie kustyka z tym palcem od duzej nogi tkwiacym grzecznie w butelce i oddychajacym pelnom piersiom, a rozmiar Jej stupki mierzy dumne pol metra z hakiem.
    Gdybym to ja miala... takie talenta jak wyzej wspomniana, narysowalabym, zeby szfyscy mogli poumierac ze smiechu. Hanus, pokusisz sie? Plissss....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, niestety, rechoczę wraz z Toba ,aż do łez!!! Hanuś, wybacz!

      Usuń
    2. Rechoczę z Wami do łez:))))))))))))
      Pantera, chyba się pokuszę!

      Usuń
    3. Jak juz sie bedziesz pokuszac, to zeby nie bylo pomylek: butelka musi byc odwrotnie niz ja teraz nosisz, szyjko na palec, a reszta butelki ma byc z przodu poza stupkom. Bo tak, jak nosisz teraz, byloby za latwo. No dobra, Czajnika na sznurowce pozwalam przyczepic na rysunku. :)))))))))))

      Usuń
    4. No nieeee, Pantera, muszę być wiarygodna!

      Usuń
    5. Nie chodzi o Twoja wiarygodnosc, ale o moje wyobrazenie.
      Jak kcesz, to sobie zrup dwa rysunki, jeden taki, drugi siaki. :))))))))))

      Usuń
    6. Kury nie rechoco ino gdaczo!;-)

      Usuń
    7. Rozbawione rechoco. Wiem z autopsji.

      Usuń
  5. A czym przytwierdzona jest butelka do nóżki? Przylepcem? Przecież nie bandażem, bo by się zsunęła. Wyjaśnij.
    Mam nadzieję, że noc przespana słodko w tle mając rytm kropel deszczu. U nas ciągle brak opadów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, tak właśnie było! Do snu z paluchem w butelce ukołysał mnie deszcz i chłodek. Deszczu spadło tyle, że on już coś dla roślinek znaczy - to zresztą widać gołym okiem.
      Butelka przytwierdzona jest do nuszki przylepcem i dodatkowo bandażem, bo butelka sztywnawa i przylepiec nie wszędzie trzyma.:)))

      Usuń
  6. Hanuś!Najwazniejsze, ze deszcz nareszcie u Ciebie spadł. Czy podlał zdrowo co trzeba i nadal pada czy juz przestał? Wyobrażam sobie jaka to ulga po tak długim czasie.
    A co by tu wymyslic z tym pazurem w butelke nabitym...? W sumie pomysł dobry, tylko pewnie kapkę niewygodnie Ci z tym. Na dzień może jakies pudełko tekturowe byłoby lepsze, albo taki stelazyk z patyczków od szaszłyków owinięty jakąś materią?
    Wiesz co, wszystko to brzmi zabawnie, ale wyobrazam sobie jak Ci nie bardzo do smiechu (moja mama choruje na nogi od lat, poniewaz nie może ubrac zadnych butów to prawie z domu nie wychodzi, ach, to niewesoła, długa historia...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, całkiem solidnie popadało, co natychmiast widać po roślinach. Teraz jest tylko 30 stopni...
      Ognio właśnie konstruuje dzienną wersję swojego patentu:)))
      Jest to wszystko dość upierdliwe, ale przecież to tylko pazur, więc lepiej się nabijać, niż płakać. To pikuś w porównaniu z innymi przypadłościami - choćby takimi, jak gehenna, która jest udziałem Twojej Mamy.

      Usuń
    2. Bardzo podoba mi sie dzienna wersja patentu! Palusio ma tam bardzo dobrze! Mógłby to Twój Ognio opatentowac i kasę na tym robić, bo na pewno inni nieszczęśnicy bez pazura sami na takie pomysły nie wpadną!
      Cieszę sie ,ze solidnie Wam popadało i sie ochłodziło. U mnie pogrzmiało troszke, deszczyku ciupinke popadało, ale temperatura też spadła. Nareszcie chce sie zyć!:-))

      Usuń
    3. A co tam, Olga, oddaję patent potrzebującym za całkowitą darmochę!

      Usuń
  7. Jejku jak ja Ci współczuję, samo to ze to pazurek to juz powoduje u mnie gnące sie kolana. Masakra i jeszcze te upaly...ja o pazurki i paluszki drze od malenkosci.Nie uswiadczysz u mnie zadnych odkrytych butow, chocby nie wiem jak cieplo. Troche sie juz odwazylam i po domu poruszam sie bez kapci.
    Jak dobrze że w domu masz taki Talent, patent z butelka bardzo dobry jako nocna ochrona. A na dzien to fotel, wiatraczek i ksiazka w rękę, a paluszek niech odpoczywa bez zadnych ochraniaczy.Polecam tydzien takiej regeneracji i będzie zgojony i da sie żyć.
    Jak sprawa tego deszczyku? Popadalo tak ze przyroda odczuje, czy nawet lisci nie umylo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CzarnyK. umyło liście, umyło! I to bardzo dokładnie, aż lśnią! Te, które się ostały oczywiście.
      Twoją terapie po trochu wprowadzam w życie - znaczy książka, wiatraczek, fotel:)

      Usuń
    2. Ciesze się ogromnie, bo to wypoczynek to na prawdę najlepsze lekarstwo, a więc nóżka w górę i do lektury:)
      U mnie pochmurno od rana i przyjemne 25 stopni, niestety deszczyku ni widu, ni slychu:(

      Usuń
    3. Popieram CzarnegoKota, trzeba by palucha wietrzyć ile tylko można bez żadnych ochraniaczy, a ochraniacze zakładać tylko wtedy kiedy mus.

      Usuń
  8. Wynalazek super. Opatentować by go trzeba. Mam nadzieję, że Ci ulży w cierpieniu ten butelkowy "opatrunek". Szczerze współczuję. U nas troszkę deszczu spadło, niewiele, ale lepiej się oddycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczko, zobacz wersję dzienną, jest ulepszona!
      U nas juz chłodek przeminął jak sen jaki złoty, ale jest popadane i od razu inaczej znoszę tę temperaturę.

      Usuń
  9. Dzień Dobry!
    No i jak się spało z butelkowym ochraniaczem? Sugestię Pantery żeby wykonać rysunkową dokumentację wynalazku bardzo popieram. Może udało by się wykonać taki tylko na paluch z mniejszej butelki?
    Mam nadzieję, że jeszcze pada i upał zelżał? U nas bez zmian, od rana żarówa i już 27.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, spało się bez przeszkód, a teraz, w dziennej wersji ochraniacza to żyć, nie umierać!

      Usuń
  10. Kiedyś były takie buty zwane drewniakami, zresztą chyba nadal są. A więc bierzemy drewniak - to pierwsza część przepisu. Gotujemy go.... nie, nie nie gotujemy. Odpiłowujemy mu przednią część, tak żeby palce były na zewnątrz, i żeby pod nimi nie było buta, nad nimi też. A że drewniak jest wysoki, to palec nie dotyka ziemi ni podłogi. Ewentualnie kupujemy specjalny but przeznaczony do noszenia po operacji haluksa, widziałam takie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu M, zobacz, już mam nową wersję i ona sprawdza się rewelacyjnie!

      Usuń
    2. A jaka wygodna, hrehrehre!!!

      Usuń
  11. Ciekawy pomysł, współczuję cierpienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luna, na szczęście cierpię tylko z powodu upierdliwości całej sytuacji. Chyba się goi, skoro nie boli:)

      Usuń
  12. Myślę, że ulgę przyniosłoby Tobie Hanuś werandowanie w cieniu z jakąś ciekawom ksionżkom i gadziną na kolanach:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że ulgę przyniosłoby Tobie Hanuś werandowanie w cieniu z jakąś ciekawom ksionżkom i gadziną na kolanach:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, wdrażam Twój pomysł. Z tym, że w domu, bo chłodniej, mimo wszystko:)

      Usuń
    2. Oesssu już się powtarzam od tych upałów?

      Usuń
    3. Haniu, to nie od upałów człek się powtarza:)))

      Usuń
  14. Współczuję i Tobie i ... sobie, ostatnich dwóch nocy jeńczenia z bólu. Kapusta nakładana i proszki przeciwbólowe. Zapalenie czegoś tam w stopie lewej jak zwykle u mnie nie wiadomo skąd i dlaczego. :((
    Gorąco jak już nie wiem co a ja stanąć na stopie nie mogę, laska w ruchu podparcie i jakie takie dotarcie do kibelka i Lorka współczująco patrząca i przytulająca łepek, to się wyżaliłam.
    Co do patentu wydaje mi się że taki najlepszy wymyślony po ciemku :) sposób na ochronę palca, by był dostęp powietrza i możliwość położenia stopy pod pościelą. Dziś już kuśtykam po mieszkaniu ale na działkę nie dam rady dojść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesssu, Elko, jak nie urok, to praczka...
      Może liście kapusty to trochę mało jednak?
      Patent z butelki (zwłaszcza wersja dzienna) sprawdza się rewelacyjnie, chociaż jest niezbyt reprezentacyjny:), a w taki gorąc to i pościel niepotrzebna.

      Usuń
    2. No praczka Hanuś, praczka szlag ją... :( Jeszcze na działkę się nie nadaję już nie boli tak ale kuśtykanie publiczne się mi nie podoba. Kapusta trochę pomogła zeszła trochę opuchlizna.
      Teraz w kuchni jak już mogę stąpnąć kwitnę, obiad zrobiłam i się przymierzam do słoików może chociaż kilka no zobaczę.
      U nas nie padało chmurki przyszły i se poszły i gorąco, przydał by się średni deszczyk chociaż. :)

      Usuń
    3. Elko, Ty lepiej zalegnij na szezlongu i daj nuszce odsapnąć, a nie przy garach się miotaj!

      Usuń
  15. Ja też perseid nie widziałam, bo były chmury, ale deszczu, niestety, ani kropelki...
    Wynalazek rewelacyjny! Sugerowałabym spłaszczenie spodniej strony butelki na czymś ciepłym - temperaturę trzeba ustalić metoda prób i błędów - żeby można było swobodnie w tym "buciku" chodzić; w ogóle można taką butelkę na ciepło uformować może Ognio się zabawi produkcją bucika :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, nie trzeba spłaszczać, na paluchu i tak nie całkiem się opieram - nic nie przeszkadza. A od góry im bardziej wypukłe, tym lepiej! Jest super!
      Ruszamy z produkcją - zbieram zamówienia!!!

      Usuń
  16. Ogniomistrz to geniusz :))))) Naprawdę. Ochraniacz jest rewelacyjny :)) Aczkolwiek wizja Ciebie spacerującej z tym ustrojstwem, którą Pantera roztoczyła, rozbawiła mnie ;) ale naprawdę Ci współczuję.
    U nas przed chwilą przestało padać, a w nocy trochę grzmiało - od południa, pewnie od Was przyszło. Bonus w szafie nie siedzi, więc może upału nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, ochraniacz dzienny jest dużo lepszy! Czuję się komfortowo, zwłaszcza, że nie mam w perspektywie szarpania się z opatrunkiem!
      U nas już znów gorąco:(

      Usuń
    2. U nas też gorąco :( Podziwiam wersję dzienną i chylę czoła przed Ogniomistrzem :)) prawdziwy miszcz z niego :))

      Usuń
  17. Zacny patent ale cicho się skradać to w tym buciku raczej nie możesz...
    uśmiałam się:)
    Życzę Ci Hano szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, wersja nocna trzeszczała, fakt. Ale wersja dzienna jest w porzo. Mogę się skradać do woli, tylko Czajnik może mnie zdradzić, bo bawi się sznurowadłami:)))

      Usuń
    2. Wersja dzienna powala!
      Czajnik, nie wyzdraź Hany!!!

      Usuń
  18. E noooo, profeska, ochrona przeddeszczowa nawet, ale do spania to nie wiem czy wygodnie.

    U nas upał nie odpuścił, przez noc niewiele się schłodziło burza przeszła bokiem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, spałam bez przeszkód. Tylko burza mnie obudziła, ale zasnęłam znów w szumie deszczu, mmmmm...

      Usuń
  19. Ogniomistrz to miszcz w wielu dziedzinach:)))
    U nas nie było ani kropli deszczu...

    OdpowiedzUsuń
  20. Kalipso, hrehrehre, zobacz wersję ulepszoną (patrz zdjęcie)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówiłam, że miszcz:))) Instalacja - bomba!

      Usuń
  21. Futerał na palucha genialny ! Lekki, przewiewny ! Widać, jak inteligencja człowieku jest niezbędna, jak życie ułatwia ! I jak rozwój cywilizacyjny i postęp techniczny ! OPATENTOWAĆ koniecznie ! ... Dmuchnij do nas parę chmur, bo deżdżu jak nie było, tak ni ma ! Dziś rano jakaś nadzieja była. Ale się rozpłynęła w niebiesiech. LAZUR !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szelki se do patentu dorób, to sznurówki nie bendom się pod nagami pałentać. Bo się w nie jeszcze zaplączesz, i dodatkowo cóś uszkodzisz, albo, co gorsze Cajnicka kochanego niechcąco zadepcesz !

      Usuń
    2. Ewa, to raczej Czajniczek mnie:)))

      Usuń
  22. Hanuś ja już Cię widzę pomykająca w tym wynalazku po domu i wlokącą uczepionego sznurówki Czajnika:)))
    Ogniomistrz extra chłop, zadbał i o Twoją wygodę i rozrywkę dla koteczka.
    Tylko sobie tej sznurówki nie przydepcz bo orła jeszcze wywiniesz i coś więcej możesz uszkodzić( Czajnika nie uszkodzisz zdąży zwiać na pewno).

    OdpowiedzUsuń
  23. Spoko Garde, jest bezpiecznie (ze sznurówkami), a Czajnik czepi się wszystkiego, co choć trochę gdzieś dynda:)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Nowa wersja jest wrecz luksusowa! widac to po pazureiras czerwonych jak proletariacka krew...elegancia francja!!! gratulacje Ogiomistrzowi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, widzę, że jesteś przesiąknięta słusznymi ideami:)))

      Usuń
    2. O tak, jedynymi slusznymi zreszta!

      Usuń
  25. Wersja dzienna to już naprawdę Chanel z Diorem i Gautierem.

    OdpowiedzUsuń
  26. Życzę zdrowia i niech się szybko goi.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kfiatka jakiegoś wsadź do butelki, będzie jeszcze ładniej;) Albo zioło zdrowotne, to olejki eteryczne wspomogą gojenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariolka, najlepiej różę, nie?

      Usuń
    2. Co Ty! Róża odpada- za agresywna bestia. Nagietek może być. Na porost włosów wpływa, to może i porost pzanokcia przyspieszy?

      Usuń
    3. A jeśli wyrosną mi włosy ZAMIAST paznokcia???

      Usuń
    4. To wtedy założysz butelkę nietransparentną ;)))

      Usuń
    5. Natapirujesz i kukarde wywiążesz !

      Usuń
    6. Eeeeee. Tapiru to całkiem miłe zwierzątko. Gdyby nie nochal, to byłby istny Boczek ;)

      Usuń
    7. Ale ciężko nosić go na palcu dużej nogi!

      Usuń
  28. Wersja dzienna jest bezkonkurencyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hersylio, rozważam polakierowanie butelki na czerwono, żeby do reszty paznokci pasowało!

    OdpowiedzUsuń
  30. Proponuję opatentowanie tej pomysłowości! Zanim ktoś pomysł ukradnie.
    Spać, rozumiem. A jak z tą dzienną wersją chodzisz? Da się??
    Proponuję, abyś nie przemalowywała butelki na czerwono, tylko resztę paznokci na kolor butelki. Pięknie się skomponuje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, chodzę bez problemu. Podeszwa sandałka neutralizuje okrągłość, która mogłaby szurać o podłoże, a pasek dodatkowo stabilizuje. Doktor bardzo pochwaliła taką wynalazczość, hrehre! Zdjęcie wysłałam mailem, bo za huk nie mogła pojąć na czym ten patent polega!
      Kolor pazurów za chwilę zrówna się z kolorem butelki na skutek oszczędnego użycia wody. Spoko.

      Usuń
  31. Witam po ciężkim dniu. (Ukroiłam sobie kawałek paluszka)
    Ale się uśmiałam przy komentarzach. Możesz wspaniały dzienny ochraniacz pomalować w kropki, albo w kwiatki. Czajniczek może nie będzie psocił biegając za Tobą.
    U mnie deszczu nie było, upał był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2 - Ty sobie tego paluszka w ramach wspolczucia ciachnelas????

      co do malowania ochroniacza to moze powinien pasowac do torebki oraz rekawiczek. Badz kapelusza. albo plaszczyka....

      Usuń
    2. Opakowana, taki transparentny pasuje do wszystkiego! Nie rzucaj mi kłód pod - nomen-omen - nogi!

      Usuń
    3. Tak daleko moje współczucie nie sięga. Może być do towarzystwa.

      Usuń
    4. Tak daleko moje współczucie nie sięga. Może być do towarzystwa.

      Usuń
  32. Ewa2, Ty też??? Litości!!!
    W radiu mówili z całą pewnością, że upałów koniec w niedzielę! Bądź dzielna!

    OdpowiedzUsuń
  33. W tv mówili, że koniec upałów we wtorek. Ten kawałek całkiem mały i nie do końca ucięty, dał się przyklepać, tylko najpierw krew okropnie leciała.
    Jestem dzielna, przynajmniej się staram, bo mnie nie ma kto przytulić...buuuuu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja slyszalam, ze we czwartek.... obstawiamy te konie?

      Usuń
    2. A jaka stawka? Przy Was to nawet hazardzistką zostanę.

      Usuń
    3. Stawiam dychę do Skarpety, że w niedzielę będzie ostatni upał.

      Usuń
    4. Ewa2, wreszcie masz szansę stoczyć się.

      Usuń
    5. To ja 15, że jeszcze w poniedziałek przygrzeje.
      Bierzemy pod uwagę region czy ogólnokrajowo?

      Usuń
    6. To było do Hany, znaczy finansowe stoczenia grozi mi nieustannie, ale wskutek hazardu to coś nowego.

      Usuń
    7. Ogólnokrajowo obstawiamy. Jakby porobiło się nierówno, dajemy każda po piątalu do Skarpety i szlus.
      Opakowana, ile stawiasz?

      Usuń
    8. A tam, Ewa2, finansowe stoczenie się się to żadna sztuka, raczej normalność. Chodzi mi o jakąś rozpustę! Hazard jest dobrym początkiem!

      Usuń
    9. dam 10, wiecej nie, bo pogodzie nie wierze....to stawiam 10 na czwartek gdziekolwiek, ale nie na pol godziny jakiejs bele jakiej burzy a ino na przynajmniej jeden dzien o 10 stopni mniej niz teraz.

      Mysle, ze od hazardu staczanie sie niezle jest zaczac. szczegolnie jak wygrasz, to mozesz sie ze szczescia upic, a wtedy - skrusza sie mury wstrzemiezliwosc!!!

      Usuń
    10. Nie do końca rozkminiam te zakłady, ale się zobaczy, co nie?

      Usuń
    11. Jak ogólnokrajowo,to stawiam na środę.

      Usuń
    12. Zobaczy się, byle było co do Skarpety wsadzić. Mury wstrzemięźliwości u mnie cieniutkie...

      Usuń
    13. Dobra Ksan, zakład przyjęty. Czy ktoś kuma o co cho? Kto, kiedy i ile wpłaca w razie wygranej, a ile w razie odwrotnie?

      Usuń
    14. Ewa2, u mnie wogle żadnych murów. Tylko zasieki na Wałka.

      Usuń
    15. I oto mamy wpływ Kurnika na staczanie się:) Licytuję i jednocześnie sączę zachwalany tutaj cydr lubelski.A to wszystko tak właściwie z rozpaczy...:(

      Usuń
    16. Hana,co prawda przyczyna inna,ale łączę się w bólu:(

      Usuń
    17. Jeżu, Ksan, z jakiej rozpaczy??? Damy radę pocieszyć?

      Usuń
    18. Z tą rozpaczą to trochę przesadziłam..,ale boli mnie okropicznie,taki przykurcz teraz jestem:(

      Usuń
    19. A cydr jest dobry na rozpacz. Wczoraj chlauam go szklankami, taki prosto z lodówki, mmmmmmm!!!

      Usuń
    20. Ksan, masz skurczyłydkę?

      Usuń
    21. I głupol:(( Dla ochłody zrobiłam sobie przeciąg.padło mi na korzonki i chyba przy okazji na mózg:(

      Usuń
    22. A jak mi się zwoje wyprostują? :((

      Usuń
    23. Chyba też się pogubiłam. Jak upał zelżeje dopiero w środę to wpłacamy po 20? Jak wcześniej to po dysze?

      Usuń
    24. Ewa2, jutro się zastanowimy:)

      Usuń
    25. Ksan, od przeciągu zwoje się nie prostują. Dopiero od wilgoci, a tej ostatnio brak. Śpij spoko.

      Usuń
    26. Tobie też spokojnej,pa:)

      Usuń
  34. Przepiekny wynalazek...a nie wlatujo Ci muchi otworem? I nie legna niczego w paluchu?? chwilowo mam wisielczy huor, bo brak mi trzeciej fazy a telewizjor robi psikusy. w daczy, bo w tamtem domu mam i fazy i normalny telewizjor. ten ma jakis multiroom i doprowadza slubnego do jasnej chaliery, bo rwie sie koneksja pomiedzy glownym dekoderem a doatkowym. co pare minut i szlag go trafia. wiatraczek mamy wlaczony, bo tu w tym kraju czuje sie chwilowo jak w Nigerii...

    Zgadzam sie - koniecznie pomaluj butelke na czerwono, koncowki sznurowek takze samo. moze nie cala butelke na nodze a ino koncowke... czyli wersja dzienna vel calodobowa jest najlepsza, nie ulepszymy wiec lakier sie nalezy Ognio.

    OdpowiedzUsuń
  35. Biedna Hana i jej paluszek! Ale jestem pod wrażeniem zdolności i zaangażowania Ognio. Nie lubię facetów chwalić, bo rzadko na to naprawdę zasługują, ale tutaj mus. Sciskam delikatnie rekonwalescentkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee, Ania, ja tam chwale mojego - glownie za cierpliwosc. Do mnie, rhehrehre

      Usuń
    2. Wychodzi na to, że rzeczywiście lakier należy do Ognio. Oszaleje chłopina ze szczęścia!

      Usuń
  36. Bjedna, oj, bjedna...
    To jaka plaga z pazurejrami? Pamiętam jak Kret się załatwił.
    Wentylacja git, zabezpieczone przed łobtarciami, uszczęśliwiacz kota przy okazji, no ja nie wiem...Może jeszcze napchaj tam pasztetowej dla Wałka. Będzie sobie jak z konga wyjadał? ;)
    Ja jestem nieżywa.
    Te dzieciuchy świetlicowe mnie wyssą całkiem i opadła z sił będę zupełnie.
    Nawet z opóźnieniem reaguję na blogowe wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tupaja, Kret się załatwił MOIMI drzwiami! To zemsta.

      Usuń
  37. Hana - moze Ty te etujena palec powinnas miec:
    - wieczorowe (z brokatem),
    - do robot ogrodowych (zmalowana na zielono i pokropiona skoszono trawo),
    - frywolna - czerwone w groszeczki,
    - femme fatale - na czarno,
    - gorsetowa - z czerownymi sznurowkami ciasno zasznurowanymi
    - peniuarowa - z koroneczkami
    - S&M - oblozona czarna lakierowana skora...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, brawa za kreatywność:)))

      Usuń
  38. Tupaja, pieski i tak bardzo się interesują byłym pazureirem, nie dajbuk, żeby jeszcze bardziej:)
    Poza tym, że dzieciory Cię wysysajo, to jak jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana...chyba nie podołam....
      Jakoś tak mało weny mam. No i ochłap kasiasty, a za nadgodziny to najlepiej jakbym ja im zapłaciła lub nie dopominała się o wolne w zamian, bo co.
      Nie wiem co we wrześniu, bo praca 14-18, a kto mi Absorbery odbierze...
      A tu księcia na koniu siwym ani widu...;) :P

      Usuń
    2. Tupaja uzbrój się. W cierpliwość. Upał odpuści, to i wena wróci. Zawszeć to coś. Kontakty, ludzie, sytuacje, wiesz, jak jes, co nie?

      Usuń
  39. Opakowana, chyba wygrasz ten lakier!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to to :) aktualnie mam pazureiry u duzych nog na granatowo zrobione, tyle, ze z tych najwiekszych to jeden jest krotszy niz drugi bo mi rosl powyginany nieestetycznie ;)

      Usuń
  40. O, to Ty masz zapasowe małe nogi? A te jaki mają kolor pazurków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, moja Siostra w nerwach po wypadku z pazureirem powiedziała "pazur u dużej nogi" i tak już zostało. Wychodzi na to, że mam małą i dużą nogę. Aktualnie, w wyniku uszkodzenia dużej, posługuję się małą nogą. Pazureiry tamże też są czerwone.

      Usuń
    2. ja te duza noge/duze nogi kupila od razu- tak mi sie spodobaly!

      Usuń
    3. Hrehrehre, mnie też! Siostra tak powiedziała przez telefon do kuzyna-lekarza, do którego dzwoniłyśmy po pierwszą, telefoniczną pomoc. A on w ogóle nie zarejestrował, a wiedział od razu, o co chodzi. Ja się turlałam, mimo bólu!

      Usuń
  41. Opakowana, granatowe to mam bez łachy:)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Opakowana, tak! Tapczan mi skoczył!

    OdpowiedzUsuń
  43. Bloger nie puszcza wyżej. Myślałam, że to jednorazowe przejęzyczenie, nie wzięłam pod uwagę czyje. Bo już się powinnam nauczyć, a nie wyzłośliwiać he, he...bo tutaj zawsze jest .....no właśnie tak!

    OdpowiedzUsuń
  44. Ewa2, wyzłośliwiłaś się strasznie. Za karę dostaniesz chyba ten czerwony lakier...

    OdpowiedzUsuń
  45. Tak właśnie zrobię, Kalipso! Nie ma bezkarności w Kurniku!

    OdpowiedzUsuń
  46. Podpadłam, mam za swoje. Czy mogę jakoś odkupić winy? Kara w postaci lakieru chyba zbyt surowa, wszak zdarzyło mi się pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
  47. O! Juz sie próbuje wywinąc od kary!

    OdpowiedzUsuń
  48. Jak widać wyobraźnia Ogniomistrza nie zna granic. Co za pożyteczny mężczyzna! Już widzę jak Czajnik się bawi sznurówkami:)) Ciekawa tylko jestem jak ci się w tym kuśtyka?? Zdrowiejcie razem z pazurem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, kuśtyka się spoko, w ogóle nie przeszkadza. Ulepszyłam wiązania, bo mnie trochę cisły, to i na Giewont teraz mogę śmigać!

      Usuń
    2. To dopiero byłby widok:)) Już nie tylko o szpilkach, klapkach i koturnach turyści by opowiadali:)

      Usuń
    3. Arte, opowiadaliby, że jedna taka szła nabita w butelkę!

      Usuń
  49. Wcale nie, tylko o lżejszą proszę. Bo poszłabym spać, a bez wiadomości nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
  50. Dobra, Ewa2, ulituję się. Będzie sam zmywacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę zmywać nim pazury z należytym nabożeństwem i powtarzać: precz z wyzłośliwianiem!

      Usuń
  51. Dobranoc Kureiry, dużą nogę muszę wyżej podwiesić, za długo siedzę i daje mi znaki. Dziękuję za wsparcie, otuchę i emocjonalną poduchę!

    OdpowiedzUsuń
  52. To ja już też mogę iść spać. Dobranoc Kurkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie idę spać,ale Kurkom życzę dobrej nocy.

      Usuń
  53. Dobry dzień na piątek. Aura bez zmian, gorąco (30).
    Zastanawiam się skąd jeszcze w ludziach tkwi potrzeba robienia zapasów przed świętem z zamkniętymi sklepami. Na osiedlu kolejka do piekarni jak w czasach kartkowych, jakby przez tydzień nic nie było do kupienia. A potem w śmietnikach całe bochenki.
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  54. Opatentujcie wynalazek, bo naprawde nie glupie to jest. Pamietam, jak sie umordowalam .
    I niech sie goi Hanus, szybko!

    Spiewam na cale gardlo z radosci, burza byla, padalo prawie cala noc, chlodkiem milym wieje i niech tak zostanie.

    Przedwczoraj bylismy w naszym wioskowym MDKu, gdzie sie odbywala degustacja win lokalnych, snuto o nich opowiesci, o tych winach znaczy, a wszystko za darmoche, no to znaczy, za 2. 50 euro, kaucja za kielonek.
    I spotkalismy tam, mila studentke znad Loary, ktora stwierdzila, ze nie wiedziala, ze taki klimat w Alzacji. Ze nawet na Korsyce nie bylo tak goraco..
    Tia.
    Oby sie nie powtorzylo w przyszlym roku. Niech to lato bedzie wyjatkowe.

    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno dzięki upałom we Francji i dużej koncentracji cukru w winogronach, fachowcy zapowiadają wyjątkowy rocznik win - szykuje się millesime :) KolKa

      Usuń
    2. KolKa, jakoś mnie to nie pociesza specjalnie. Nie chcę już upału! Nawet za wyjątkowy rocznik win! Chcę zmarznąć!

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. to jedz do mojego dziecka do London town - podobno szaro, buro, mokro i zimno. zazdraszczam trochu.

      Usuń
    5. To jadę. A Twoje dziecko o tym wie?

      Usuń
  55. Dobrego Kasia, u nas znów sucho i gorąco:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzie idzie, Kasia, dzie??? W naszo stronę?

      Usuń
    2. Idzie,idzie.Strach się bać:]
      http://cbradio.devrise.com/burza

      Usuń
  56. Odpowiedzi
    1. Damo, nuszka obleci, dziękuję za troskę. Pokrowiec sprawdza się idealnie. Tylko za długo siedzieć nie mogę, ani chodzić, muszę nuszkę od czasu do czasu podwieszać wyżej. Jak w jakim airbusie do USA!

      Usuń
  57. Hana, wynalazek pierwsza klasa;) Dobrze, że nie musisz nigdzie do pracy "do ludzi", jak mawia moja babcia;))) Już widzę siebie w takiej "instalacji" w pracy;)))))) Póki co - jeżdżę w opatrunku całkiem "normalnym", a i tak to budzi wielkie zainteresowanie;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Krecie, za nic nie założę opatrunku, bo jak sobie przypomnę... Jutro jadę do Mamy na imieniny z buteleczką na nodze. Co najwyżej wsadzę sobie tam kfiatek, coby uroczyście było. W pompie mam. To będą niezapomniane imieniny!
    Z domu nie wychodzę, ślę umyślnego:) Mam nadzieję, że zaraz mi to przyschnie, dopiero wtedy mogę coś tam motać dla zamaskowania.
    Antybiotyk pobieram wedle rozkazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opatrunek spoko rzecz - gorsze są te zmiany;))))

      Usuń
    2. Toteż noszę w butelce bez.

      Usuń
  59. Hana aż mnie boli mój własny paluch, jak patrzę na Twój.Bidulo Ty moja. Ognio nikt nie przeskoczy i chyba nie ma sensu stawać w nim w zawody, co do pomysłu, no chyba, że...uplecie Ci z wikliny taki śliczny stelaż:) Będzie a i owszem bardzo do gumno wystrój na palucha pasował. Ino zdaje się, że wiklina wyschła...

    OdpowiedzUsuń
  60. I tak to jest jak się późno przychodzi, 180 komentarzy do przeczytania, wszystko już jest napisane i pozostaje wyrazić zachwyt wynalazkiem Ognio oraz poprzeć pomysł, aby Wszetecznica dała na ten patent dofinansowanie, bo ekologiczne. :) Założę się, że teraz będzie sie goiło błyskawicznie. :))
    No i wyrazy współczucia również ode mnie, pomimo, że jak piszesz nie boli już jakoś dokuczliwie.
    Zazdroszczę deszczu. U nas nawet drzewa umierają od tego upału. Widziałam dziś młode brzozy, zgięte, zwiędnięte dosłownie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, patent jest nadzwyczajny! Gdyby co, to oddam Ci za darmo, pamiętaj, czego oczywiście Ci nie życzę, ale nigdy nic nie wiadomo - jak to mówiom.
      Deszcz był, ale się zmył - jak to mówiom, hrehrehre! Za mało! Dzisiaj nie ma śladu, że w ogóle jakaś woda dotknęła ziemi. Nie wiem dlaczego, u nas też brzozy ucierpiały najbardziej. I jarzębiny:(((
      Tylko patologia się cieszy, bo obaliła im się wielka topola i rżną już 3 dzień.

      Usuń
  61. Mnemo, wikliny na stelaż jeszcze się urżnie, ale bardzo się przywiązałam do butelki. Spójrz jaka ona perspektywiczna - założę nakrętkę w razie wiatru, deszczu i zimna i jest wersja jesienno-zimowa, kfiatek imieninowy przechowam, gumno podleję nie schylając się, a i sznurowadła zawsze mogą się przydać, np. może się zdarzyć, że pęknie Ci guma od gaci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sie nie potknij na sznurowadle, bo wisz...

      Usuń
    2. No nie wiem, co będzie, jak ten paluch się wygoi. Może być, że tak się do onej butelczyny przyzwyczaisz, że zmiast obuwia na obie nóżęta takowe założysz. Zimą watą ogacisz i będzie wersja ocieplana:)

      Usuń
    3. Hrehrehre, Mnemo, to będzie tzw. wersja kufajkowa. Pamietacie kufajki?

      Usuń
    4. A pewnie, Bacha, nawet jedną mam! One nadal mają się dobrze!

      Usuń
  62. Uwożum Krecie i motom je naobkoło, jak te, no, rzymianki:)

    OdpowiedzUsuń
  63. Niech się goi paluszek szybko! Hana, na butelce możesz namalować krasną plamkę - atrapę pazueira, chociaż i bez tego jest ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  64. Też na to wpadłam, Kalipso!

    OdpowiedzUsuń
  65. A nawet zamysł zrealizowałam!

    OdpowiedzUsuń
  66. A widzisz! Można jeszcze wyciąc okienko i zamontować firaneczkę, taki domek dla paluszka.Ja z racji upału i małoletniego towarzystwa wszędzie widzę malutkie domki, w których maja swoje malutkie pokoiki z malutkimi mebelkami różne malutkie zwierzątka - myszki, ptaszki, owadziątka, a także prawdziwe krasnoludki. To i paluszek według mnie może mieć domek, a co! Wersja bajkowa:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kalipso, widziałaś zdjęcie?
    Ja myślę, że paluszku od razu lepiej!

    OdpowiedzUsuń