piątek, 11 września 2015

Odezwa!

Kochane Kury Zrzeszone, Niezrzeszone i Te, Które Za Chwilę się Zrzeszą!
Nie, żebym chciała bombardować Was coraz to nowymi wpisami - ale jest sprawa. Pilna i bolesna. Pamiętacie Kudełka, który znalazł dom u Graszkowskiej, a który żyje dzięki Mamalince? Konia Brylanta adoptowanego przez Mamalinkę od Ori, która z kolei uratowała go od rzeźni?
Na skutek życiowych zawirowań Ola Mamalinka jest zmuszona zlikwidować swoje gospodarstwo i szukać szczęścia i chleba gdzieś w świecie. Nie poddała się bez walki, już rok temu taka groźba nad nią zawisła. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Kiedy sobie pomyślę, że musiałabym spakować dobytek i szukać domu dla moich zwierząt, chce mi się płakać, a nawet trochę płaczę. Ola ma czas tylko do końca września. Koń Brylant i kozy mają szczęście - pojadą do jednej z naszych blogowych koleżanek. Jednak Ola ma jeszcze trzy psy i trzy koty, wszystkie z odzysku. I to spędza Oli sen z powiek. Musi, po prostu musi znaleźć im szybko domy. Pomóżcie, proszę, przez fb, znajomych królika, blogi, gdzie się da. Już nie raz i nie takie rzeczy nam się udawały!
Jeśli chcecie, bierzcie odezwę żywcem na Wasze blogi!

Przedstawiam Wam Bellę:
Bella ma ok 7 lat, jest kochaną pieszczochą. Wychowywana z dziećmi, kotami i dużymi zwierzętami. Odrobaczana i szczepiona, wysterylizowana. Jest średnim psem. Tu link do ogłoszenia na olx: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbySFN.html


A to jest Aura:


Aura ma ok 5 lat, to łagodna, wesoła i posłuszna suczka. Jest dużym psem. Wychowywana z dziećmi, kotami, dużymi zwierzętami też. Szczepiona, odrobaczana, jest wysterylizowana.
Link: http://olx.pl/oferta/psy-szukaja-domu-CID103-IDbyTKW.html


I malutki Gucio:
 Gucio ma ok 4 - 5 lat, jest wesołym psem. Kocha dzieci, uwielbia pieszczoty, mieszka w domu z 2 suczkami i 3 kotami. Jest nieduży, wykastrowany, ma naprawdę pogodne usposobienie. Jest niekłopotliwy. W domu grzeczny i czysty. Jeździł samochodem i pociągiem.
Link: http://olx.pl/oferta/musze-znalezc-dom-dla-gucia-CID103-IDbCw4f.html

Oraz koty: Ósmy cud świata - młodziutki BłysKotek. Mówi Ola: przez pomyłkę (czyli moją niewiedzę nt wyglądu męskich cech u kotów) nazwany początkowo żeńską wersją imienia. Jest kochany, bawi się z dziećmi, co wieczór idzie je usypiać - wchodzi pod kołdrę, daje się wytulić i wyściskać, i jak uzna że już śpią, to cichutko się uwalnia z objęć. Kotek młodziutki, z tej wiosny. Jeszcze nie był kastrowany.

Jednooka powsinoga Muszelka. Pisze Ola: Dorosła kotka, myślę, że może mieć ok.3,5 -max 4 lata. Trochę zdystansowana do obcych, ale jak zaufa to przyjazna i pieszczotliwa. Super myśliwy. Bardzo cierpliwa do dzieci. Szybko zaakceptowała nowego kiciusia. Myślę, że mogłaby tęsknić za przestrzenią, gdyby trafiła do bloku. Życzę jej z całego serca ogródka przy nowym domu.

Te skarpeteczki!

Jednooka Muszelka - najlepszy myśliwy we wsi
Kanapowa Niagarka. Ola: wiek zbliżony do Muszelki. Ze względu na jakiś uraz błędnika z przeszłości ma czasem problemy ze słuchem, ma trudności ze zlokalizowaniem skąd pochodzi dźwięk i trochę śmiesznie się porusza - jak kuna, zygzakiem. Ale to wszystko nie przeszkadza jej normalnie funkcjonować. Dzieci toleruje, psy też. To śpioszek i pieszczoch. Doceni ogródek, ale spokojnie odnajdzie się w mieszkaniu (tak z nami na początku mieszkała). Wysterylizowana. Kuweta, odrobaczanie itp.
Spróbujmy znaleźć im domy, uda się, musi się udać!

209 komentarzy:

  1. A niech to ! Aż mnie w dołku ścisnęło :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, każdego ściska, to jest jak zły sen. Uda się.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Bozszsz! trzeba szukac domow....

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziefczynki, dawajcie na fb, ja nie mam tam konta!

    OdpowiedzUsuń
  5. No dalej, każda po jednym zwierzaku i już!

    OdpowiedzUsuń
  6. A niech to...! Facebooka nie mam, ale jutro gościć będę +- 40 osób u siebie. Zapytam i pokażę odezwę. Większość zakocona, ale może ktoś będzie mógł się zaopiekować, albo znał kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurczę! Biedactwa... Dam na bloga i na fejsa, tylko trochę ogarnę dom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Spróbujmy, oby się udało! Daje ten post u siebie i popytam wśród znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super Dziefczęta, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Nietrudno sobie wyobrazić, że taki los może spotkać w każdej chwili każdego z nas - z różnych powodów. Dobrze wtedy wiedzieć, że nie jest się pozostawionym samemu sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

      Usuń
  11. Boże! Jestem wściekła! Nie mogło (jeśli już musiało) zdarzyć się to za rok??? Za rok, jeśli dobrze pójdzie (a na razie- odpukać- idzie), mogłabym przygarnąć wszystkie naraz. Na razie udostepnię na fb. Pozdrawiam i trzymam kciuki- tym razem- nie jako Mariolka, ale Joanna Kupniewska.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mariolko-Joanno, a może, a może jednak? Rok to mgnienie tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na razie za dużo zawirowań i brak warunków... ;(

      Usuń
  13. Kochane Kury! dziękuję za odzew, dobre słowa i udostępnianie.

    Właśnie zadzwonił jakiś pan w sprawie Gucia, chce towarzysza dla swojej suni.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny, nie dam rady każdej z osobna... jesteście cudowne ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Tak bardzo życzę, by wszystkie zwierzęta trafiły w dobre miejsca!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mamalinko, nie jesteśmy cudowne, jesteśmy normalnie empatyczne i tyle. Trzymam kciuki za Gucia, za wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie pamiętam już kto o tym pisał, chyba Gosianka, ale już ten apel na fb udostępniałam. I oberwało mi sie od dziewczyny, która w sprawę pomocy zwierzętom jest bardzo zaangażowana i z racji doświadczenia oraz rozległych kontaktów możliwości ma naprawdę duże. A oberwało mi sie za brak informacji, gdzie się te zwierzęta obecnie znajdują, jakie są możliwości ewentualnej pomocy przy transporcie i brak telefonów kontaktowych.

    Chętnie znowu zamieszczę info na fb, ale z tymi uzupełnieniami.

    (A ta Bellunia to chyba siostra Wronki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana, ja widziałam ten komentarz i w tej sekundzie uzupełniłam wpis o te dane :)
      poza tym na olx jest podane, jakiego miejsca dotyczy ogłoszenie, oraz jest tam telefon kontaktowy.

      Usuń
    2. Damo, bierz Bellunię w ramach łączenia rodzin!

      Usuń
    3. To samo pomyślałam o...łączeniu rodzin:)
      Właśnie rozmawiałam z koleżanką na temat przygarnięcia któregoś ze zwierzątek,ale niestety:(
      Pomyślnego zakończenia szukania dooobrych domków.

      Usuń
  17. Damo, pod zdjęciami są linki do olx, a tam są namiary. I miejscowość, i telefon. Nie wiem, jak działa udostępnianie na fb, ale myślę, że to nie problem dla Oli - dopisać namiary gdzie trzeba. Czy udostepnienie to link do mojego posta? Jeśli tak, to dopiszę co trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z calego serca wspolczuje Mamalince, domyslam sie jak bardzo musi cierpiec oddajac swoje ukochane zwierzeta.
    Popieprzone jest to zycie. Wierze, ze zwierzaki znajda drugi, rownie kochany dom.
    Hana, masz wielkie serce - buziak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, nie dopuszczam innej możliwości. No bo jak? Gdzie?

      Usuń
  19. cholera, cholera, cholera, przepraszam.
    udostępniam na fb.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewa z M. nie uciekaj jak oparzona! I dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  21. I w takich momentach jest mi ogromnie przykro.
    Młodzi ludzie emigrują, nie widząc przyszłości.
    Jeszcze nie tak dawno kiedy jechałam po Kudełka dane mi je było pogłaskać.
    Oj to życie bywa czasami okrutne

    OdpowiedzUsuń
  22. Ech, Kury, ja bym tak chciała wziąć Aurę... to jak dla mnie pies idealny... jakby moja Krimcia, tylko w negatywie.
    Ale Padre się nie chce zgodzić ;-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :(( jednak?

      szkoda :((

      może jeszcze serce zmięknie?

      /mamalinka

      Usuń
    2. Nie powiedział NIE ostatecznie... ale na razie się nie zgodził ;(
      Będę walczyć, oczywiście. Może zmięknie...

      Usuń
    3. Inkwizycjo,dorzucę do Aury 1 litr z moich nalewek do wyboru:pomarańczowo kawową-stoi od zimy,dereniówkę-w trakcie roboty,pigwówkę-pigwa jeszcze na drzewie,orzechówkę-będę mieszać w listopadzie,bardzo dobra na perturbacje żołądkowe a i świetnie zatrzymuje"praczkę":)

      Usuń
    4. Inkwi, idziemy na całość! Wyposażę Aurę w jeden z moich pasteli! Dam Ci wybór! Albo nie, Padre niechby wybrał!

      Usuń
    5. No no, dziewczynki, tylko się nie rozpędzajcie za bardzo w tych deklaracjach ;-))
      Orko, orzechówkę mamy nastawioną. Ale dereniówka i pigwówka - może zadziała? Padre wielkim smakoszem (czyt. łasuchem) jest ;-)

      Usuń
    6. Swoją deklarację podtrzymuję. Mogę jeszcze dorzucić dżem z mirabelek, skoro taki łasuch z niego:)))
      A to nie byle co - kuchenne wyczyny to nie moja bajka, hrehrehre! Ale dżem wyszedł pyszny.

      Usuń
    7. Myślę (mam nadzieję), że najbardziej ujmie go Wasza szczodrość.

      Usuń
  23. Inkwi, zaszlochaj na szerokiej piersi Padre, nawet w spazmy wpadnij, co ja Ci będę mówić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sęk w tym, że go nie ma. Wraca w niedzielę i powiedział, że wtedy się zastanowimy...

      Usuń
    2. Skoro Panterka namówiła swojego na drugiego kota ...... to był wyczyn nie lada ;) Może rzuci kilka porad ;)

      Udostępniłam i na fejsie, i na blogu. A w tę samą sobotę, w którą Grażyna wzięła Kudełka, przyjechał do nas Bonus. To już pół roku :)

      Usuń
    3. Inkwi, niedziela zaraz, przygotuj arsenał. Wiesz - różnorodne środki przymusu pośredniego i bezpośredniego, jakiś szantażyk, środki perswazji i rozmiękczania w postaci wystawnego obiadu/kolacji. Jeśli to nie pomoże - spazmy.
      Jeśli powiedział, że "się zastanowimy" to jest nadzieja.

      Usuń
    4. Lidka, to już pół roku? Boszszsz...

      Usuń
    5. Pewnie, że nadzieja jest ;)
      Spazmów nie umiem, ale cichy szloch i rozmiękczanie łzami - jak najbardziej.
      Zdecydowanie łatwiej przekonuje się bezpośrednio, nie przez telefon...

      Usuń
    6. No i ta nalewka od Orki - to jest argument! Ja znam Orkowe nalewki!!! Niebo w gębie to mało powiedziane. Ambrozja!

      Usuń
    7. Litr ambrozji zdecydowanie powinien wspomóc negocjacje ;)

      Usuń
    8. Ja też znam nalewki Orki i poświadczam som grzechu warte :)

      Usuń
    9. A ta pomarańczowo kawowa ma moc :))

      Usuń
    10. Tak, pół roku szczeliło 7 września. Ciekawe, czy tęskni jeszcze za poprzednim domem .... niuniek nasz, malutki ...

      A nie wiem, czy u Pantery też nalewka od Orki jakiejś roli nie odegrała ....

      Usuń
    11. widzę tu przekupstwo pełną parą idzie :)
      na chłopa presję kładziecie ;) pewnie nalewkę by skosztował, ale gdy litr się skończy to pies i tak pozostanie :)
      ale jak już tak daleko się posuwacie, to ja dorzucę Tadeusza z haremem (4 zielononóżki) tak jak na początku mowa była.

      Usuń
    12. A co, znajoma ich nie zabrała?

      Usuń
    13. Inkwi, za chwilę zaleje Cię potok naszej szczodrobliwości.
      Olu, to nie żadne przekupstwo, tylko wdzięczność. Poza tym Chłop na razie o niczym nie wie. Takie tam knowania:)))

      Usuń
    14. Lidka, dzie tam pamięta! Jak mogliście żyć bez niego?

      Usuń
    15. Lidka, mam pomysł! A może by go (Bonuska) dokocić? Do roboty idziecie, na zawody, a kotek sam w domu:(((

      Usuń
    16. koleżance oddałam brązowe kurki, już się u niej zaaklimatyzowały, ale dopiero teraz widzę, jak były z nami oswojone - dziewczynki co dzień szły do nich po kilka razy i brały je na ręce, a te kury coś tam se pod dziobami pogdakały, ale nigdy jakoś szczególnie im czy mi nie uciekały. a tam nie dają się dotknąć. pewnie z czasem też przywykną.
      zielonenóżki miały być dla męża, ale uzgodniliśmy, że będzie lepiej jak żadne ze zwierząt nie zostanie, ze względu na to, że może być konieczność, że cyklicznie będzie wyjeżdżał. także wiesz, jeśli wciąż chcecie, to Tadziu z żonami może zamieszkać u was.

      Usuń
    17. Kurnik czeka. Tylko, cholercia, muszę go wysprzątać... bo korzystając z sytuacji zrobiła sobie w nim składzik.

      Usuń
    18. Hana, ja bym dokociła, ale rozum mówi nie .... Bonus to jedynak, za bardzo nie przepada za innymi zwierzakami - sąsiadka kiedyś ze swoją kociczką przyszła, to nafuczał na nią, że hej. Ona to olała, ale sam fakt. Zaniosłam go kiedyś do koleżanki z przeciwka - ma dwa koty. To było ciekawe spotkanie, bo alfa pozwolił Bonusowi na przejrzenie jednego pokoju i łazienki, ale nie pozwolił mu wejść do dużego pokoju, Bonus położył się w korytarzu, ten leżał w pokoju i tak to widocznie ustalili sobie telepatycznie.
      Bartek mówił, że Bonus bywał w domu ze zwierzętami, jakos się dogadywały, ale ja nie mam przekonania do takiego rozwiązania. To jest już starszy kotek i nie będę mu fundować takich atrakcji. Dopóki to będzie możliwe.

      Usuń
    19. Lidka, przy takiej wizycie trudno stwierdzić cokolwiek, bo na to trzeba czasu. To naturalne, że kot rezydent nie jest zachwycony gościem na własnym terenie. Jakiegoś spokojnego młodziaka (-czkę) zaakceptowałby na pewno. Byle to nie był Czajnik (w sensie temperamentu), hrehrehre...

      Usuń
  24. Kurna, co spojrzę na zdjęcia, to ryczę. One nic nie wiedzą:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ah Hana, no właśnie... widzą że coś dziwnego, że rzadko po podwórku łażę, że jakieś kartony tylko pakuję, a wszystko na wierzchu porozwalane... ale chyba nie mają świadomości, że się będziemy wkrótce rozstawać...

      Usuń
    2. Dobrze, że nie mają. O Jezu...

      Usuń
    3. Kasia, wróciłaś?
      Ja porykuję przez cały dzień. To jest takie okropne wszystko, przejmująco smutne.

      Usuń
    4. Wrocilam. Jestem emocjonalnie rozjechana. A tu jeszcze w Kurniku-smutno.

      Usuń
  25. Bardzo mi przykro. Ech,życie... Dałam znać i na swoim blogu,może ktoś,coś, chociaż wiem, że ci co do mnie zaglądają to wąska grupa, w większości mają już zwierzęta, ale może znają kogoś,kto poszukuje.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurcze, ryczeć się chce...
    U siebie już "wplotłam" linka, i będę jeszcze po znajomych pytać, MUSI się udać!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiało smutkiem, ech plączą się ludzkie, a przy okazji zwierzęce losy. Te zwierzaki.....oby znalazły dom.
    Nie umiem przekleić posta, napisałam na blogu jak umiałam, może ktoś przeczyta. Popytam, ale wśród znajomych marne szanse, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zatkało mnie i jest mi bardzo smutna :( łza w oku się kręci...
    Już udostępniam na fb i całym sercem trzymam kciuki za Mamalinkę i zwierzaki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ewa2, to proste (przeklejanie). Robisz kopiuj-wklej i już!

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurna, Błyskot jest taki śliczny, że aż mnie przydusza z zachwytu. Te oczy bursztynowe!

    OdpowiedzUsuń
  31. Namawiam Mamalinkę, żeby Błyskota zatrzymała...

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale ona sama nie wie jeszcze gdzie i co:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem... ale jak się urządzi, mogłaby go zabrać.
      Z drugiej strony - on powinien najłatwiej znaleźć dom. Jest zjawiskowy!

      Usuń
  33. Sęk w tym, że wszystkie są zjawiskowe. Ale Błyskot najmłodszy i ma największe szanse.

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak życie jest nieprzewidywalne, szkoda i zwierzaków i ludzi.
    Udostępniłam na fb, a u siebie wsadziłam na boczny pasek.

    OdpowiedzUsuń
  35. Poryczałam się i wściekła jestem, że nic nie mogę zrobić... Do dupy z takim życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie też jest bardzo przykro,że nie mogę pomóc...

      Usuń
  36. Mika, możesz - ślij po wszystkich świętych.

    OdpowiedzUsuń
  37. Co za pieprzone zycie ....Mammalinko , trzymaj sie kochana .
    Udostepnilam na fejsie .

    OdpowiedzUsuń
  38. zanim klapnę, jeszcze raz wszystkim Wam Dziękuję!
    na pewno znajdą domy, na pewno.
    w końcu najtrudniej, teoretycznie, miało być z koniem, a dom już czeka, a i transport się dogrywa (wkrótce napiszę co i jak)

    co do Błyskotka, ahhh, biję się z myślami, że może jakiś dom tymczasowy, że jak już się urządzę, a mam zamiar urządzić się szybko ze względu na dzieci - to wtedy go ściągnę do siebie. a jak Błyskot, to i Niagarka, bo to kitka, która kilka miesięcy temu była na granicy śmierci, jakieś zapalenie, które spowodowało dziwny paraliż - i WYSZŁA z tego, dziwnym cudem, mimo że wet dawał niewielkie szanse. Poiłam ją wtedy mieszanką drożdżową i ruszałam nóżkami, wiecie jak na filmach o sparaliżowanych psach.
    To strasznie smutna myśl, że dziś co rano Niagarka przychodzi się ze mną przywitać do łóżka, jak tylko wyczuje, że już się przebudzam. A Błyskotek towarzyszy dziewczynkom w niemal każdej zabawie - kiedy rysują - leży obok nich na podłodze, kiedy idą na rowery, biegnie za nimi i szlaja się poboczem, kiedy dziewuchy idą na szaberek pomidorowy do ogrodu - B.Kot grasuje w trawie, ostatnio odprowadził je aż do domu sąsiadki, gdzie poszły pobawić się z koleżanką, i wrócił chyba dopiero z nimi.
    Nie umiem sobie wyobrazić domu, w którym ich nie ma...

    no nic, trzeba tfartkom być a nie mientkom, więc wiecie...
    dobrej nocki.

    ps. ale w tym wszystkim jedna rzecz jest NIESAMOWITA.
    WY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, z koniem to było łatwo... ;-)
      Więc domy znaleźć się MUSZĄ.
      Śpij spokojnie.

      Usuń
    2. Znajdą się domy na pewno, dużo pozytywnej energii przesyłam mamalinko ♥

      Usuń
    3. I ja dokladam swoja porcje - durzom szuflom!

      Usuń
  39. Dorzuciłam, jeszcze na fb wrzucę.

    OdpowiedzUsuń
  40. No. Teraz to już ryczę jak Niagara:(((

    OdpowiedzUsuń
  41. Serce pęka na kawałki....:(((

    OdpowiedzUsuń
  42. Dzien Dobry Kurencje, jakos pochmurno, opublikowalam odezwe na facebooku....oby znalazl sie dobry dom dla kazdego zwierzaczka...

    OdpowiedzUsuń
  43. Udostępniłam na fb, trzymam kciuki za dobre domy.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzień dobry Kurki, oby przyniósł DOBRE wieści.
    Chłodny poranek, ale temperatura rośnie, już 17 stopni. Lekkie chmurki, słonko przymglone prześwituje.
    Wszystkiego miłego.
    Urzekła mnie Niagarka, ale mój by ją zamęczył.

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytałam komentarze i się poryczałam.
    Udostępniłam.

    OdpowiedzUsuń
  46. Hano, nie wiem czy jesteś przy komputerze, napisałam Ci maila w temacie, proszę przeczytaj!!!!!
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam obszernie do Hany w tejże sprawie , bo są pewne moje uwarunkowania, jeśli zdecydujecie że to się może udać to tak.
      Barbara

      Usuń
    2. Łomatko Barbarko, to się MUSI udać !

      Usuń
    3. No kury, kurna niech ta Hana przeczyta i powi wam o co biega !!!!
      Barbara

      Usuń
    4. Hana czytaj, czytaj i mów o co chodzi?

      Usuń
  47. Dziędobry Kurki ! Czaruję i czaruję ! Gadałam z sąsiadki córką o wzięciu jednego pieska, bo oni po swojej suni w żałobie, ale mówi, że na razie im za wcześnie. A na koty dzieci uczulone :(

    OdpowiedzUsuń
  48. Jestem Kurki Kochane, jestem! Skontaktowałam Barbarę z Mamalinką, jestem tak podekscytowana, że normalnie nie mogę myśli zebrać! Barbara mogłaby wziąć wszystkie koty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oożesz... jak by było cudnie!

      Usuń
    2. O kurczaki! Wspaniałe, oby się udało! Trzymam kciuki:))) od razu i na niebie jaśniej sie zrobiło i slonko przeblyskuje, to mize byc jeszcze bardzo dobry sobotni wieczor!:)))

      Usuń
  49. OMAKOŚWINTO! To byłoby cudnie, już kocham Barbarę!

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie noooo,to wszystko z wrażenia,trzymam bardzo ,bardzo kciuki, żeby się udało!

    OdpowiedzUsuń
  51. Dziewczyny skontaktowane, czekamy na Mamalinkę. Ola!!!!!!!!!!!!!! Leć do maila!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  52. To jeszcze byłyby do wzięcia Belcia i Aura, cudne psinki obie i jak byłoby pięknie gdyby gdzieś razem...ale to chyba za wielkie marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Dora, może Inkwi ubłaga Padre w sprawie Aury. Zostałaby tylko Bella, a to już pikuś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Gutek ma juz nowy domek? Pan który dzwonil w jego sprawie jest ok?

      Usuń
    2. Mam wielką nadzieję, że Aura trafi do nas.

      Usuń
    3. I ja mam taką nadzieję,bo co swój to swój a nie obcy nowy opiekun:)))

      Usuń
    4. o matku bosku, zmienkuy mi kolana :) a kciukow juz mocniej nie da sie trzymac...

      Usuń
    5. Opakowana, przejawiamy ostrożny optymizm:)

      Usuń
    6. Gosianko, Ty wiesz najlepiej, że jak baba się uprze, nie masz granic ni kordonów:)))

      Usuń
    7. Gosia, weź wytłomacz Inkwi krok po kroku, co ma robić:)))

      Usuń
  54. Czeko, nie mam pewności w sprawie Gucia:(

    OdpowiedzUsuń
  55. Barbara napisała do mnie tak:
    Widzisz, wyszło tak, że napisałam do Twojego poprzedniego posta komentarz, uważając że niepotrzebnie, bo jak zawsze wspomnienie mojego drogiego psa staruszka i jego śmierci rozkleja mnie, napisałam też, że wciąż nie podał mojego adresu żadnemu zwierzątku.... i za chwilę wyskoczył post z informacją o. Rozmyślam i rozmyślam i proszę , musicie niejako zdecydować za mnie biorąc pod uwagę dobro zwierzaków - mogłabym zabrać wszystkie trzy koty. Wątpliwości są takie - mieszkam w dużym domu z duuużym ogrodem we wsi, gdzie ludzie (na pewno okoliczni) są dobrzy, mieszkam tu już ponad trzydzieści lat ale od kilkunastu sama. . W tej sytuacji nie mogę wziąć psa, bo byłabym całkowicie uwiązana, nie mając nikogo do opieki nad nim podczas moich (średnio częstych, ale zawsze) wyjazdów. Koty aktualnie mam dwa, wszystkie jakie kiedykolwiek miałam (czyli stale jakieś w zmiennej liczebności) żyły sobie wolno, czyli tyleż w domu co przy domu, przyzwyczajone do tego, że czasami zostają same, na zewnątrz, (mają swoje kryjówki bezpieczne) z zapasem jedzenia i picia, ale też, jak to w tej tu wsi, łaziły sobie po sąsiadach i nigdy nie zaznały krzywdy, do mnie też przychodzą sąsiedzkie różne.Mogę więc przygarnąć te bidy, jeżeli wiesz, że poradzą sobie w razie czego w takich warunkach. Bywa to różnie, przygarniałam przez te lata masę znajd i podrzutków i wiem, że kot albo polubi nowe miejsce (nie wiem dlaczego?) albo nie (też nie wiem dlaczego) i rady nie ma. Na pewno lepiej żeby te trzy, znające się i tworzące już jakąś "rodzinę" były razem. A - jeśli wyjeżdżam na dłużej niż trzy dni, do kotów zagląda mój syn, jadąc z pracy do domu, żeby nie czuły się opuszczone, bo one to bardzo odczuwają.
    Reasumując - jeżeli będziecie uważały, że będzie to dla nich bezpieczne i jest szansa, że to zaakceptują, chętnie je zabiorę. Jestem samochodowo mobilna, z transportem nie ma problemu. No chyba, że już ktoś się zgłosił.

    OdpowiedzUsuń
  56. przepraszam Kury moje drogie, że dopiero teraz piszę :) a tu tyle dobrych wieści!!
    Będę zaraz dzwonić do Barbary, tylko ja dopiero z pracy wróciłam i jeszcze kózie muszę wydoić, i dziewczynki ogarnąć, więc to jeszcze trochę potrwa.
    Pan od Gucia nic nie mówi, też będę do niego dzwonić.
    Poinformuję Was jak coś się wykluje.

    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
  57. O to wspaniale:) jak dobrze, że w okolicy porządni ludzie i zwierzętom krzywda sie nie dzieje. Chyba u Oli te kotki też takie domowo-podworkowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak! one są takie pół na pół! myślę, że sobie poradzą.
      rok temu, jak córcia była 2 tygodnie w szpitalu i moja mama przyjechała zająć się drugą córcią, to koty mieszkały praktycznie cały czas w kuchni letniej, ja tylko raz dziennie jak przyjeżdżałam ze szpitala, to dawałam im jedzenie i sprzątałam kuwetę. innym razem podczas jej pobytu szwendały się cały czas na podwórku i tylko spały w kuchni letniej. a wszystko dlatego, że z mamą przyjeżdżał bardzo myśliwski pies i dla ich bezpieczeństwa nie mogły wchodzić do domu. Więc myślę, że poradzą sobie. Tym bardziej że będą wszystkie razem!!! ach jaka dobra wiadomość!!!

      Usuń
  58. Łocieflorek!!!Ale bomba!!!Myślę,że koty Mamalinkowe to se poradzom w takich okolicznościach!!!

    OdpowiedzUsuń
  59. Czekałam na takie dobre wieści!

    OdpowiedzUsuń
  60. One nawet powinny być w takich warunkach, to wszak koty chodzące i polujące.

    OdpowiedzUsuń
  61. Zaczekajmy na wynik rozmów samych zainteresowanych, czyli Mamalinki i Barbary.

    OdpowiedzUsuń
  62. Inkwi, kiedy dokładnie wraca Padre? W sensie o której godzinie? Bo nie wiemy, kiedy czarować i kciuki trzymać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc niestety pokręciłam, wraca dopiero w poniedziałek - w sensie że w domu będzie - wyjeżdża jutro, ale to kawał drogi jest. Pewnie będzie wieczorem. Ja tu już wszyściutko szykuję na jego powitanie ;) i wszyscy będziemy go przekonywać, że to świetny pomysł jest...
      No bo przecież jest ;)
      Tak że czarujcie w poniedziałek pod wieczór, Kurki drogie!

      Usuń
    2. Dobra Inkwi, ja zaczynam już teraz dla pewności. Ale coś mi się zdaje, że nie ma szans Chłopina:)

      Usuń
    3. Dobra,czarowanie zapewnione!:)

      Usuń
    4. Kciukasy zacisnęłam, że aż boli!

      Usuń
    5. Kciukasy zacisnęłam, że aż boli!

      Usuń
    6. No i jak tu wytrzymać do poniedziałkowego wieczora no jak?A jeszcze zanim dywersja zadziała to może być wtorek.Ale jak mus to mus,bendziem szczekać coby ino praczki nie dostać od tego szczekania w nerwach łokrutnych:)

      Usuń
    7. Orko, w razie praczki liczymy na Twoją orzechówkę:))) Czy dereniówkę, bo już nie wiem z nerw, która dobra na praczkę!

      Usuń
  63. o Boże, jaka wiadomość!!!! Barbaro, jesteś cudowną osobą!! One na pewno sobie poradzą, na pewno. A jeszcze jak mówisz, że ludzie dobrzy naokoło to musi być dobrze. Trzymam kciuki, żeby się wszystko ułożyło.

    OdpowiedzUsuń
  64. trzymajcie kciuki za Guciosława, bo jak wszystko dobrze pójdzie, to już jutro pozna swoją nową żonę Zuzię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno! Mamalinko, przepraszam, że pytam, a gadałyście z Barbarą?

      Usuń
    2. Mika, rozmowy się toczą mailowo i telefonicznie chyba też - tu nie mam pewności.

      Usuń
  65. osobiście trzymam kciuki, a nawet je zagryzam dla pewności:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie i ja się dołączam w trzymaniu za powodzenie dzisiejszych rozmów:)))

      Usuń
  66. kochany, łagodny, ciepły i wspierający głos...
    po 20tym września wszystkie kicie pojadą do swojego nowego domu do Pani Basi ♥♥♥♥♥♥♥♥

    Kury drogie, Prezes Kuro... brak słów...
    ♥♥♥♥♥♥♥♥ DZIĘKUJĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Basiu , kocham panią!

      Usuń
    2. Ja już to widzę - szfystkie, albo prawie szfystkie Kury siedzo teraz i smarczo w chusteczki, albo w dekolt im kapie:)))

      Usuń
    3. No i znowu ryczę... Tylko z radości. Barbaro , Opatrzność cię do Kurnika wysłała, nie ma co gadać! Ściskam baaardzo mocno!!!!

      Usuń
    4. To siem pewnikiem nazywajom łzy wzruszenia:)
      Dzięki,pani Basiu:)))Ino pewnikiem przez pierwsze dni to tych kotów nie będzie można wypuszczać na podwórko coby nie chciały wracać do Mamalinki???

      Usuń
  67. Ojacie, byłoby pięknie, jakby wszystkie kotki, razem :) I to do domu, w którym miałyby i wybieg, i schronienie :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Oooooooooo jakie wieści dobre. Trzymam kciuki, niech się uda, niech kotki zamieszkają razem. Kocham Was Kurki, zawsze wiedziałam, że Barbary to fajne kobiety są.

    OdpowiedzUsuń
  69. No... nie będę ściemniać, poryczałam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ty jedna, Ewo, nie ty jedna...

      Usuń
  70. Kibicuję po cichu i trzymam kciuki bo inaczej nie mogę pomóc:((
    I po cichu powiem - ale nam się ta nowa Kura udała, oj udała:))

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja też się przyznaję, że ryczę trochę. Oesssu, co za dzień!
    Garde, co tu dużo gadać, Kury tak majo.

    OdpowiedzUsuń
  72. Gdakajcie, gdakajcie, ale uwaga ! pamiętajcie, że, jak twierdził Ojciec Koziołka Matołka, Barbary to patronki nie tylko górników ale i ciężkiej artylerii ;))
    A tytułem puenty cytat z serialu "Blondynka" (jak która nie wie to o weterynarzach i zwierzakach) : "bo jak ktoś, komu, coś, to choć niewiele, ale zawsze, a jak nikt, nikomu nic, to stoisz jak goły na rogu stodoły" (albo Kurnika)
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wszystkie Baśki to fajne chłopaki!

      Usuń
    2. O tak, Mika! Takie morowe:)

      Usuń
    3. Mika, czy wiesz, że Barbara mieszka po drodze do Ciebie? To już na bank zrządzenie opatrzności.

      Usuń
    4. Hrehrehre, no toż to jasne jak słońce, a jeszcze z okolic Krakowa!!

      Usuń
    5. O no masz! Opatrzność srodze namieszała:))))) Trzeba będzie coś pomyśleć...

      Usuń
  73. A dajta już spokój, psem sie zajmijta ! czyli Bellą, bo na nią do tej pory nikogo chętnego nie ma.....w mojej okolicy wszystko zapsione, a w dodatku Bella lubi biegi i do miasta się nie nadaje.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  74. Stoisz jak ci... na rogu Kurnika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na rogu Kurnika to tak ;)
      Barbara

      Usuń
  75. Barbara, no daj się pocieszyć trochę!

    OdpowiedzUsuń
  76. Czy ja dobrze rozumiem, że została tylko Bella??

    OdpowiedzUsuń
  77. Jeśli Aura pojedzie do Inkwi, a po Gucia przyjedzie jutro pan Zuzi, to tak, tylko śliczna Bella.

    OdpowiedzUsuń
  78. wstępnie tak.
    Koń i 3 kózie czekają na potwierdzenie transportu.
    Aura jak Padre się zlituje, także pojedzie. (Tadziu i 4 zielone w bonusie ;) )
    Gucio do Supraśla, bukdaj jutro.
    Nad dwiema kózkami zastanawia się znajoma, która brała ode mnie mleczko.
    Kicie do Basi na krakowsko ziemię.

    I tak, zostaje Bella..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spełnia się coś, co wydawało się niemożliwe... Kurnik to jest czarodziejskie miejsce!

      Usuń
    2. Gosia, wczoraj ryczałam z żałości, dzisiaj wręcz naprzeciwko. Chociaż ciągle mi przykro ze względu na całą sytuację, ale jakoś lżej na sercu, mimo wszystko.

      Usuń
  79. Poczekajmy ze spokojem, niech się wszystko potwierdzi. Gucio i Aura, bo koteczki już raczej na pewno? Jeszcze wczoraj był dramat, a jeśli wszystko się uda, na dzisiaj została Bella. Uda się. Choćby na tymczas, żeby szukać dalej ze spokojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytam koleżankę, ale wątpię. Ona dopiero straciła swoją sunię i jeszcze nie jest gotowa.

      Usuń
  80. Ja myślę, że Padre nie ma innego wyjścia, tylko jeszcze o tym nie wie ;) przeczuwa jedynie - może ;)

    OdpowiedzUsuń
  81. Kurczę, szkoda, że naleweczka od Orki do poniedziałku nie doleci. Byłby płyn zmiękczający:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można rzeczoną naleweczką pomachać niczym marcheweczką ;))

      Usuń
    2. Dziewczynki, mam przygotowane napoje i inne argumenty... musi wystarczyć na razie ;)

      Usuń
    3. I tak będzie mus poszczekać bo wszytko w robocie a pigwy jeszcze na drzewie:( Ino pomarańczowo kawowa w tej chwili dostępna ale jakby co to puszczam ją natentychmiast po nierdzieli:)

      Usuń
    4. Dobra Inkwi, już nie wymyślamy, sama wiesz najlepiej jak trafić do serca menszczyzny. Trzymaj nas na bieżąco - jak powiadajo Francuzi.

      Usuń
    5. Orko, czekamy w napięciu na poniedziałek. Matkożtymoja, przed żadnym egzaminem nie miauam takich nerw.

      Usuń
    6. No bo tak na kurzy rozum to Padre do poniedziałku ma czas się dooobrze zastanowić i już zawitać w domowe progi z WŁAŚCIWĄ decyzją i ino mieć z tego tytułu same przyjemności:)))
      A tera to ssssspadam na"Bękarty wojny":)

      Usuń
    7. Orko, Padre już ja podjął, tylko dowie się o tym dopiero w poniedziałek.

      Usuń
  82. Zawsze można mu perswadować że to nie krokodyl przecie ;))
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  83. Może nie wystarczyć. Wizja krokodyla znaczy.

    OdpowiedzUsuń
  84. Pani Barbaro jest Pani ...........Wielka!!!!!!!!!! Pozdrawiam cały Wielki Kurnik.Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  85. Elżbieto, dziękujemy za pozdrowienia, czy to Ty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,pewnie nie Ta,ale stała czytelniczka i fanka Pastelowego Kurnika.Kibicuję i trzymam kciuki za Bellę...........

      Usuń
  86. Elżbieto, jeśli nie jesteś Elżbietą na H to nic nie szkodzi. Miło jest mieć cichą wielbicielkę, bardzo miło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,no nie jestem na H,a kocham i wielbię Tu wszystkie Kury i obie Panie Prezes od daaaaaaaaaaawna. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  87. Teraz to ja :). Kurnik jest WIELKI, a świat nie tak straszny dzięki WAM... Pani Barbarze same uściski i choć tylko podglądam, to bez Kurnika nie umiem zacząć dnia! Dzięki Hano za to miejsce, a wszystkim kurom za serce :) Elżbieta H.

    OdpowiedzUsuń
  88. O jeżu, to ja już nie wiem! Pogubiłam się w Elżbietach! I przytłoczyła mnie odpowiedzialność:) Ale tylko trochę...
    Kochane Elżbiety, dziękuję i nie znikajcie!

    OdpowiedzUsuń
  89. Bądźcie czujne Kury, zaraz mus będzie nowy wybieg otworzyć.

    OdpowiedzUsuń
  90. Będę czujna, cały czas zaglądam. Tutaj nie można się nudzić, ani długo smucić, fajnie jest.

    OdpowiedzUsuń