środa, 2 września 2015

Co się wydarzyło w Tick* City?

Nie będę dłużej trzymać Was w niepewności. Tak od razu nie powiem, kto u nas zagościł, jednak zrobię trochę suspensu. Spotkanie było planowane jakoś tak już od wiosny, albo i wcześniej. I udało się, nic nie stanęło na przeszkodzie, poza tym, że Gość Najgłówniejszy kapkę daty pomylił i mało brakowało, a zastałby nas o dzień wcześniej w beztroskim nieogarnięciu. Do tragedii wszak nie doszło, daliśmy radę. Gościom chciało się przyjechać kawał drogi SPECJALNIE i WYŁĄCZNIE do nas! Mimo koszmarnego gorąca siedzieliśmy na gumnie do późnej nocy gadając bez końca. Zerwał się wichur, przenieśliśmy się więc do domu i dalej gadaliśmy. Gość ma w zanadrzu mnóstwo opowieści i anegdotek, trzeba było też omówić pilne i bieżące sprawy Kurnika, podjąć decyzje co do przyszłości tegoż (zlot, którego organizacja wstępnie padła na mnie, ale jako PrezesKura wydeleguję obowiązki) i zrobiła się ciemna noc z burzą i pieronami. I z DESZCZEM! Ranek wstał rześki (w przeciwieństwie do nas), ale cóż, po śniadaniu Goście wyjechali, a mnie został niedosyt, a także pyszna zupka z soczewicy oraz ser bałkański do zapieczenia z ziołami, oliwkami i kaparami. Za krótko, nie zdążyłyśmy na złomowisko pójść, ani innych, szalenie ciekawych miejsc zwiedzić. Miałyśmy też wpaść do Kingi Lawendowej i też nie było kiedy. Ale nic to, co się odwlecze... Wstępnie jesteśmy umówione (właściwie umówieni) na grudzień.
Goście przyjechali z workiem prezentów, ale najważniejszy z nich został wykonany na miejscu i na wymiar. Kto zgadnie, co to za czapeczka?

 A taka to czapeczka! Nadmieniam, że kolor sama wybrałam:

Gdybym miała taki bucik jak ten z lewej, żaden tapczan nie skoczyłby mi na nogę
Teraz już powinnyście zgadnąć, kto był naszym Gościem:

Jeszcze nie wiecie? A teraz?
Nikt nie został pominięty. Ognio ma pomarańczowe skarpetki do pomarańczowych spodni i koszuli w dyńki, ja skarpeteczki w kurki do wszystkiego, Frodo dostał kosteczkę do nuplania, Wałek piszczącą, urodziwą kaczusię, z którą nie bardzo wie co robić. Bierze delikatnie do paszczy, kaczusia piszczy, Wałek natychmiast wypuszcza ją z zębów:
No i nie mogło się obejść bez kury:

Spieszę nadrobić niedopatrzenie. Moje skarpetki w kurki i motylki (?)

W zbliżeniu

I na wypadek czaskającego mrozu
 Oraz skarpetki Ognio, także w dwóch wersjach:
Dłuższe, zimowe
I krótsze, letnie

Co tu dużo gadać, odwiedziła nas:

Opakowana ze Ślubnym! Który był bardzo cierpliwy i dał radę mimo bariery językowej. Niestety, angielski nie jest moim najlepiej opanowanym językiem i biedna Opakowana musiała robić tłumaczenie symultaniczne. Twierdzi, że przywykła:)
Kolejny raz blogosfera przyszła do woza i świat poszerzył się o znajomość dwojga przesympatycznych ludzi. To jest lepsze, niż wszystkie randkowe portale - tutaj nie ma ściemy!
Krysiu Opakowana, Dawidzie Opakowany, bardzo Wam dziękujemy za to pierwsze, a wierzę, że nie ostatnie, wspólne popołudnie i ranek!
*tick - ang. kleszcz. Tick City: nazwa miejscowości, w której mieszkam autorstwa (nazwa) Opakowanej.

225 komentarzy:

  1. Niemożliwe, piersza? Od razu po pierwszej focie naszło mnie, że to Opakowana ;) Pozdrawiam Was dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czapeczka na paluch piękna niemożebnie :-) Ale najbardziej podoba mi się ceramiczna miseczka, cudo świata, jak mawiała ongiś moja córa. A gdzie rzepis na zupkę z soczewicy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mp, teraz mam rozdarcie w duszy, czy aby dobry wybrałam kolor czapeczki. Ale Opakowana obiecała, że mi zrobi takie na zmianę, żeby do torebuś pasowały.
      Rzepis jest dziecinnie prosty - robię z soczewicy jak dyniową.

      Usuń
    2. mp, ale miseczka-liść? Cudeńko! Pochwalę się, że powoli mam kolekcję Opakowanych liści:)

      Usuń
    3. Szczęściara ! oczywiście, że liść.
      Na soczewicową nabrałam ochoty, muszę sobie wyprodukować, skoro temperatura spadła z 36 na 20.

      Usuń
    4. mp, zrób koniecznie! Z mleczkiem kokosowym, bo wtedy chłodzi, hrehrehre! Dlatego tambylcy pijo mleko kokosowe!

      Usuń
  3. Mariolko, wygrałaś 5 minut na najwyższym podium z widokiem na rozentuzjazmowany tłum!

    OdpowiedzUsuń
  4. w pierwszych slowach mego listu pragne podziekowac Prezowej i Ognio za goscine oraz suweniry. Przeprasza, dziekuje tez cudusiom, co jakby im pozwolic to by sie zwalili na czlowieka. mniejy to jeszcze ujdzie i nakolanowy jest, ale wiekszy ma tzw tendencje nakolanowemoze bycli, ze jest kurdupel, hrehreher

    czapeczka prezentuje sie niezwykle aligancko na fotosie, z temi troczkami jak jakis czepeczek dla damy. Najpewniej z innej planety...

    za nieduzy momencik wystosuje odpowiednie pismo do Prezesowej, bo i u mnie niedosyt jak rowniez duzo gadalam a malo powiedzialam, wiec i to nalezy.
    Ale najsamprzod musze hierbatke zrobic, bo dokladnie 7 minu temu weszlim w nasze progi, rzucilim okiem na gumno i zauwazylim, ze tu tez PaDALO!!

    z uszanowaniem etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, cieszę się bardzo, że dojechaliście bezpiecznie do domu! O tylu sprawach zapomniałam!

      Usuń
  5. Jak zobaczyłam ognistą czapeczkę zaraz wiedziałam że Opakowana, no i w Kurniku jej wczoraj nie było. Kolor czapeczki taki pasujący do Was, miseczka liść cudnej urody.
    Ale Wam fajnie. Ja będę robić dla wnuczki soczewicę z jarzynkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewa2, Czajniku bardzo podobają się troczki od czapeczki, A mnie się w niej podoba szfystko! Szalenie wygodna jest i na zimę jak znalazł, bo nie wiadomo, kiedy będę mogła założyć pełne buty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu po pierwszym spojrzeniu na zdjęcie, pomyślałam ze to kubraczek na kurza stopkę, a właściwie paluszek:)
      Zastanawia mnie tylko kolor, chyba pójdę popatrzec na nóżki naszych podworkowych kurakow. Tyle ze to w większości koguty, to nie wiem czy wiarygodne, co do stroju?;)

      Usuń
    2. Bo to czapeczka dla kury oranżnóżki.

      Usuń
  7. Bardzo fajnie się macie. Zazdroszcze.
    Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu takich miłych spotkań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, macham do Ciebie z entuzjazmem, i nasz czas nadejdzie!

      Usuń
    2. Iza, nadejście w naszych ręcach!

      Usuń
  8. Istne waryjactwo, kocham Was szfystkie kurki;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, Kury się ostatnio rozzuchwaliły, nie? Latajo jak z wiórkiem:))) Nadejszła pora, żeby zebrać towarzystwo w jednym miejscu, ale w realu, w wirtualu już jest.

      Usuń
  9. A ja nie wiedzieć czemu (tytuł chyba mnie natchnął był), od razu wydedukowałam Opakowaną z Opakowanym, a gdym zobaczyła "czapeczkę", to już nie było wątpliwości.
    Oj, wszelkie randkowe portale chowają się przy blogach.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata, chowają się, wiemy to nie od dzisiaj. Swego czasu Ciebie, Mikę i Kreta poznałam najpierwszą z pierwszych!
      A propos: dawno Cię nie było:)

      Usuń
  10. Hana, Ty cos musisz w sobie miec, ze wszystkie kury do Cie leta jak do lepa. No ale, ze Opakowana az z Wysp do Cie zawitala to hohoho. Jak myszke zobaczylam, to pomyslalam, Opakowana jak nic.
    Kapelutek na palec szykowny i przepieknej urody no i w ogole wszystkie suweniry. Ja wam jednak najbardziej zazdraszczam tych spontanicznych spotkan.
    Opakowana ma super kolor wlosow i z Frodo w takim luscisku, zazdraszczam. A dlaczego kleszczowe city, ktos zaliczyl ukaszenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, jakby nie patrzeć, z Wysp, chociaż chwilowo Państwo Opakowane bawi na memłonie, co i tak daje w tę i nazad coś koło 700km tylko po to, żeby pogadać!
      Kleszczowe city, bo moja wieś tak się nazywa. Taka odkleszczowa nazwa:)))

      Usuń
    2. Acha, Ataner, Kury leco, bom Prezes przecież! To dzie majo latać?

      Usuń
    3. No oczywiscie do Was, wszak PrezesKurki jezdesci. Prosze, a Mika gosci Wenezuelczykow - sympatycznie zazdraszczam tych spotkan.
      Skarpety miodzio:)

      Usuń
    4. Ataner, czy w Twoich rozlicznych podróżach, w których trochę się gubię, zahaczasz czasem o memłon?

      Usuń
    5. Jesli tylko bede w Polsce, to oczywista sprawa. Napadne cie od razu :)
      I bedziesz mnie miala po kokardki hrehre

      Usuń
    6. Hrehrehre, Ataner, zaryzykuję. I fcale nie jestem pewna, kto kogo będzie miał po kokardkę:)

      Usuń
    7. Chyba bede musiala przyjechac na miesiac coby cala Europe zjezdzic, bo to towarzystwo blogowe po calym swiecie rozsiane. I to jest pomysl!

      Usuń
    8. Europę w miesiąc? Nie obrócisz!

      Usuń
  11. No, tośmy zgadły przecie wczoraj jeszcze! Wiadomo było, że Opakowana jak nic. Futerał na paluszek świetny:))) Fajny czas mieliście!
    A ja dzisiaj miałam wenezuelskie śniadanie z arepami w przemiłym międzynarodowym towarzystwie... Też opiszę:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mika, trochę zgadłyście, fakt. Ale nie mogłam przecież ot tak, bez suspensu!
    Wiem, że jadłaś dzisiaj arepy, hrehrehre!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyjaźń to najpiękniejsze słowo świata. ♥ Mieć przyjaciół i być przyjacielem. ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tam po swojemu domyslilam sie, ze czapeczka zostala wykonana (nie wiem, z jakich wzgledow i po co) na siusiaka Froda. A troczki mialy byc do przywiazania na ogonie. Ale nie, nie domyslilam sie niestetyz.
    Odkleszczowa nazwa miejscowosci co najmniej fantastyczna, a ja dam Ci do wyboru nie tak fajnie brzmiace Zecken Stadt. :)))
    Oraz zzielenialam z zazdrosci o to spotkanie. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterooooo :)))))) wyobraźnia Twa jest niesamowita :)))))

      Usuń
    2. No co, no co! Ani przez chwile nie bralam palca od duzej nogi pod rozwage. Pierwsze skojarzenie i co ja poradze, ze tak mam? :)))))

      Usuń
    3. O kurczaki! Bo mój M. to mówi, że glodnemu to zawsze chleb na myśli;)

      Usuń
    4. Pantera, miauaś prawo się pomylić. W końcu czapeczka wygląda trochę jak saczki wiesz-na-co w XVIII bodajże wieku:)))

      Usuń
    5. No widzisz! Wyglada!
      Natomiast fcale nie wyglonda jak kapturek na palec od duzej nogi.

      Usuń
    6. no przecie modelowalam czapeczke na tym z XVIII wieku :P

      Usuń
    7. Opakowana, XVIII - wieczni ludzie maniuni byli, co nie?

      Usuń
    8. Panterka, Ty sprosnico:))))

      Usuń
    9. Tak a propo kapturków na to co wicie... to zanabyłam,już jakiś czas temu w lumpeksie, metalowy kapturek na onego i jeszcze na dodatek pieknie zdobiony. Spatynował więc sie zastanawiam czy przypadkiem nie jest srebrny. Kosztowało to cacuszko chyba tak coś koło 5 złotych polskich. Od czasu do czasu jak mi to wpadnie w ręce to zastanawiam się, jak by to zagospodarować, ale wyobraźnia mnie zawodzi ;))

      Usuń
    10. Matkoświenta, Marija! Metalowy? Na onego? A nie była to przyłbica? Zawsze możesz zrobić z tego wazonik, albo solniczkę.

      Usuń
    11. Wazonik to chyba nie, ale solniczka....czemu nie ;)))
      Moja bratanica z okazji wieczoru panieńskiego, dostała taki gadżet, sztucznego onego dobrze wypasionego z przyssawką, no i wymyśliła dla niego takie zastosowanie. W nowo nabytym mieszkaniu ma oszklone drzwi do takiego mini ogródka, które od zewnątrz nie maja klamki. No i onyj, akurat jej się nadał do tego celu. Reakcje jej tatusia, a mojego braciszka, była mało przychylna ;))))

      Usuń
    12. solniczka, zglaszam solniczke, duzo soli by w sobie mniala....albo rzeczywiscie klameczka ;))

      Usuń
    13. Marija, zawsze możesz wykorzystać właściwe zastosowanie owego fiuterała na przykład tworząc nieprzyzwoitego krasnoludka bądź dyniaka:)))

      Usuń
    14. Mika, dyniak? Metalowy? Marija, pokaż fotkę, to Ci powiemy. Będzie milion pomysłów!

      Usuń
    15. Alescie sie rozkrecily!
      A z poczatku fstydliwie i z dezaprobato, ze to ja mam skojarzenia. :ppp

      Usuń
    16. No co, dyniak z metalowym fiuterałem, Marija lubi łączyć różne materiały:))

      Usuń
    17. Pantera, skierowałaś nasze myśli na właściwe tory!

      Usuń
    18. No masz rację Mika, lubię łączyć materiały, powiadasz dyniak z metalowym fiuterałam hehehe, kto wie ,kto wie ..
      Hana, gdzieś to wetkłam, muszę poszukać, jak znajdę zrobię fotkę.

      Usuń
    19. Tak rozpaliłaś Marija naszą ciekawość, że teraz musisz znaleźć!

      Usuń
    20. Nie masz wyjścia, przetrząśnij zakamarki.

      Usuń
    21. Łączenie materiałów,no nieźle :)))

      Usuń
  15. Pantera, na frodkowego siurka czapeczka musiałaby być większa przecież!
    Zecken Stadt też mi się podoba. Po niemiecku wszystko tak wdzięcznie brzmi:)))
    I zzieleniałaś słusznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie mialam skali porownawczej, a czapeczka wydala mi sie wlasnie tego rozmiaru.
      Po niemiecku szfystko brzmi wdziecznie, mientko i melodyjnie. :)))

      Usuń
    2. Hrehre, Pantera, zwłaszcza Schmetterling, a zwłaszcza w porównaniu do papillon:)))

      Usuń
    3. Tyle lat tu zyje, a nie zdolalam polubic tego jezyka. Gadam, bo musze, ale do dzisiaj mi zgrzyta i zemby bolo.

      Usuń
    4. E, nieee, ja tak tylko się trochu nabijam. Język, jak język - nie gorszy i nie lepszy od innych.

      Usuń
    5. No wez, Hana! Tego nie da sie sluchac, a pisac to juz w ogole. Jedno slowo ma pierdylion liter. I charczy, ten jezyk znaczy. Taka Brunhilda.

      Usuń
    6. A tam, ściemniasz. Była u mnie jedna koleżanka ze swoją niemczurską koleżanką i one sobie rozmawiały, to brzmiało całkiem normalnie, jak nie po niemczursku!

      Usuń
    7. narzecze znaczy sie, nietypowe, z Bautzen na przyklad, to Slowianie....

      Usuń
  16. Zgadłam od razu:) Piękny czepeczek na paluszka i ceramiczny liść, i myszka... Wszystkie fanty wspaniałe. Spotkanie takoż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Kalipso! Nie ma to jak świeże oko i świeża krew!

      Usuń
    2. Nie takie świeże, szczególnie oko, bo przekrwione jedno i drugie z niewyspania i innych bolączek:)

      Usuń
    3. Kalipso, zaczęła się jazda bez trzymanki? Biedna...

      Usuń
  17. Mysalam, ze sie znacie z Opakowana od lat)))

    Czdareskie prezenta.

    Kyrki znikam na czas jakis.
    Przygladzam piorka i grzebyczek, lece do Rozbefow, jak mawiaja Francuzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leć Kasia, leeeć! I dobrze się baw! I wysoko lataj!

      Usuń
    2. Kasia, bo się znamy od lat! To co, że wirtualnie?

      Usuń
    3. Kasi - ty do nasz lecisz? a wjakie miejsca? Stolica jedynie? wszyscy tam jada....

      Usuń
    4. Spokojnych lotów Kasia!

      Usuń
  18. Też się Opakowanej domysliłam, po tym kapelutku, rzecz jasna :)
    Fajne takie spotkanie, prezenty nader trafne - może kaczuszkę Czajniczkowi dać? Niech ją rozbroi? ;)
    A niemiecki, tak, jest bardzo wdzięcznym językiem, szfystko w nim ładnie i melodyjnie brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, Czajnik kaczuszką się nie zainteresował, to nie te klimaty. Myszką i owszem, ale muszę mu reglamentować, bo inaczej w minutę załatwi ją Wałek. To wszystko jest skomplikowane:)))

      Usuń
  19. Po pierwszej fotce poznałam. Niestety z racji upału jakoś nie zatrybiłam do czego to ma być. Dość powiedzieć że sposoby wykorzystania tego ustrojstwa galopujące mi przez głowę były hmmmm...............nieco dziwne?
    Ale pomysł przedni i wykonanie ochraniacza mistrzowskie. Opakowana szacun :)))
    Prezenty wspaniałe, kaczuszka dla Wałeczka boska ( ja już widzę jak on podskakuje na dźwięk wydawany przez tego ptaszka),myszka bardzo sympatyczna, pozostaje wyrazić nadzieję, że Czajnik jej od razu nie ukatrupi, bo Opakowana nie nadąży ich robić.
    Ostatnie zdjęcie mnie rozczuliło, ależ z Frodulka misiaczek do przytulania. Kochana dobrze, że Ci na kolana nie wlazł, bo mogłabyś skończyć w pozycji horyzontalnej z olbrzymem w objęciach:))

    Zazdroszczę Ci Hanuś tych spotkań, a w sumie Ci się należy, bo przecież to Ty, i Mika oczywiście ,zgromadziłyście w kurniku tak fajne świetne towarzystwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garde - na kolanka to on sie pchal, ale wystarczylo mu wyraznie byc w niezwyklej bliskosci i blokowac mozliwosci ucieczki, drugi , dzis rano wskoczyl na lawe kolo mnie i dlugo sie ukladal w precelek, zeby:a. miec pozor na mnie (kontakt oko-oko dawal rezultat klepania ogonkiem po lawie), b. bylam w zasiegu reki (drapiacej). w tym czasie ten wiekszy polozyl sie tak, zeby mi noge przygniesc z letka zbeym mu nie uciekla...a dzie ja bym tam takie rzeczy robila!!!

      zrumienilam sie wzgledem komplimentow pod adresem etui na paluszek.

      Usuń
    2. Nie rumień się kochana, naprawdę świetne to etui.
      Wyobraziłam sobie, jak siedzisz otoczona pieskami i teraz to dopiero Ci zazdroszczę.
      One najwyraźniej mają już opracowaną strategię jak osaczyć i unieruchomić gościa, a jeszcze gościa drapiącego pod szyjką na dokładkę , to już wogle:))
      Ciekawe czy ten obwieś Czajnik Ci się pokazał, bo Haneczka ostatnio twierdziła, że on taki chojrak tylko wobec swoich, a jak goście to zamelinowany gdzieś siedzi.

      Usuń
    3. Garde, nadzwyczaj trafnie to ujęłaś. Oczywiście że mają strategię polegającą na osaczaniu i blokowaniu dróg ewakuacji. Frodo tak opiera się o uda delikwenta, że jakby je zabrać, to on (Frodo, nie delikwent) się przewróci:))) Chodzi też o to, żeby delikwent nie miział Wałka w tym samym czasie, który to Wałek robi wszystko, żeby jednak jego też miziać. Mamy wprawdzie procedury na taką okoliczność, ale jeśli goście z tych miziających chętnie, procedury nie działają.

      Usuń
    4. Garde, Opakowana jest uczulona na koty, więc kocie towarzystwo zajmowało w tym czasie pracownię Ognio. Opakowana spojrzała tylko z daleka, ale Czajnik już miał dziwne oczy, on je tak "stawia" na widok obcych.
      Resztę domu odkłaczyłam, za co jestem Opakowanej dozgonnie wdzięczna. Nie ma to jak motywacja i mobilizacja!

      Usuń
    5. Oj nie wiedziałam, współczuję, takie uczulenie to musi być masakra:((
      Strategia piesków godna podziwu i wcale się nie dziwę ,że Opakowana jej uległa, ja bym się też nie broniła zbytnio przed takim blokowaniem:))

      Usuń
    6. Garde, alergicznych ekscesów nie było - albo tak dobrze posprzątałam, albo Opakowana mocno zażyła. Albo jedno i drugie...
      Dobrze, że pieski nie uczulają, bo z nimi nie poszłoby tak łatwo. I bardziej kłaczą.

      Usuń
    7. No wiesz, gdyby Czajnik lubił gości to podejrzewam, że i z nim nie poszłoby łatwo.
      Posprzątałaś na pewno dokładnie, a może teraz, latem kociska tak nie kłaczą.
      Na zmianę futerek jeszcze nie pora.

      Usuń
    8. tam wogle ni piorka nie smigalo w atmosferze!!
      a poza tem to ja jestem uczulona na niektore ...psy! w sumie na kilka, a kotki zostaly pokazane, Czajnik raz popatrzyl i w zasadzie oboje z Grazynka poszli sobie udajac, ze mnie w ogole nie widza.....

      Usuń
    9. No popatrz. A to ci kociska !!
      Za to pieski godnie przyjmują gości.
      Dobrze ,że przy nich Twoja alergia się nie odezwała, mogłaś miziać do woli.

      Usuń
    10. Kłaczą kociska, kłaczą i psiska, a to z powodu upału. Najbardziej kłaczy Frodo, bo ten biduś żywcem się piecze w swoim fiuterku.

      Usuń
    11. O rany nie zazdroszczę biedakowi.
      Nam we własnej skórze gorąco, a jemu w fiuterku..................strach pomyśleć.

      Usuń
    12. a jednakowoz spal nad ranem na dywaniku a nie na golej i chlodniejszej podlodze...ale nad ranem to juz ziomp byl...

      Usuń
    13. On się tak przestwiera w nocy. Chwilę w swoim łóżeczku, chwilę na dywaniku i w końcu ląduje na gołej podłodze.

      Usuń
  20. Ha! Strzał w dziesiątkę i to podwójny:)) Hana trzymała mnie w niepewności do dziś,a Mika zasłaniała się niespodzianką.Teraz już wszystko jasne,cieszę się.
    Piękne są te Wasze spotkania.Kurnik naprawdę ma moc,przyciąga jak magnes:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan, po sprawiedliwości powiem, że Mika też nie wiedziała. Za chwilę wszystkie będziemy znać się realnie, zobaczysz!

      Usuń
    2. Hanuś, Ksanthippe miała na myśli moje spotkanie z Grażyną, o którym pisałam jako o niespodziance.
      A o twoim nie wiedziałam bo mi maupo nie powiedziałaś. Focha strzelam. Ja ci też już nigdy nic nie powiem, zobaczysz.

      Usuń
    3. Mika, nie karz mnie tak okrutnie! Ja już nie będę!

      Usuń
    4. Też strzelam focha;)Tak dla towarzystwa.

      Usuń
    5. Dzięki Ksanthippe, droga koleżanko! A jak my się spotkamy, to już Prezesce na pewno nie powiemy!

      Usuń
    6. Tak jest,Szefowo! Ale martwi mnie to,co napisała Bacha,że niby podsłuch czy cóś u Ciebie....

      Usuń
    7. Hrehrehre, Mika, Ksan, Wasze obawy są jak najbardziej na miejscu. I nic więcej nie powiem!

      Usuń
    8. Mika,co to (teraz) będzie,co to będzie? :(

      Usuń
    9. Widzę Was, widzę! Mika, wyłącz ten telewizor!

      Usuń
    10. A guzik. Nic nie będzie, Ksan, ona tak blefuje. Ja też na nią mam haki to niech se nie myśli. I zawsze mogę zadzwonić do Ognio:)

      Usuń
    11. Normalnie mnie zestresowała,spać nie będę mogła,ani jeść,a głodna jestem:( Myślisz,Mika,że Ognio nam pomoże?

      Usuń
    12. Żyjesz, nie zagłodziłaś się?
      Ognio na bank pomoże jakby co:)))

      Usuń
    13. Taaa, odłączy mi internet i dopiero będziecie się cieszyć!

      Usuń
    14. Nie spałam,bo jadłam:)) A później też nie spałam,bo rozbolał mnie brzuch:(

      Usuń
    15. Mika,a może być tak,że Ognio wymięknie,gdy usłyszy,że nie będzie obiadów przez tydzień.Mało tego,nawet rolady łososiowo-szpinakowej na kolację nie dostanie.I co wtedy?

      Usuń
    16. Będę musiała użyć całego mojego uroku osobistego... A poza tym to on chyba nie przywiązuje nadmiernej wagi do obiadów...

      Usuń
  21. Czuję niedosyt z powodu braku zdjęć kurkowych skarpetek?

    OdpowiedzUsuń
  22. Czarnykocie, masz rację. Lecę nadrobić, póki światło jako takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwoscia na fotoski na oranżnożki w kurkowych skarpetach;)

      Usuń
    2. A jak nazywa się ten nowy wybieg?

      Usuń
  23. CzarnyKocie, nie skumałam. Jaki nowy wybieg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalas o nim w ostatnim komentarzu poprzednim postem.
      Skarpeteczki urokliwe no i zdecydowanie ocieplacz pasuje w komplecie do pomaranczowych kurek:)

      Usuń
    2. CzarnyKocie, nowy wybieg w kurzomowie znaczy nowy post. W tym wypadku ten tutaj. Blogger coś się dzisiaj ociągał i na Waszych paskach cały czas pokazywał poprzedni wpis. Ot, cała tajemnica.

      Usuń
    3. Rozumiem, musisz mi wybaczyć nieznajomość Waszego sloganu. Kura dopiero uczę sie być, bardziej przypominam nieopierzonego kurczaka na Waszym wybiegu, ale z iście kurzą pamięcią, wiec z nauką języka może być ciężko.

      Usuń
    4. A gdyby tak Ci się znowu działo, to wyczyść pamięć podręczna przeglądarki, a post następnie edytuj, popraw cokolwiek i zaktualizuj, powinno zaskoczyć.

      Usuń
    5. CzarnyKocie, zalecam przestudiowanie zakładki "Słownik KuroZmowy". Wiele rzeczy Ci się wyjaśni, troszkę podciągniesz się w słówkach, zrobimy kartkóweczkę, napiszesz podanie z 4 zdjęciami, które zostanie rozpatrzone w ciągu 6 tygodni i zostaniesz pasowana na KURĘ. To proste. O ile zaliczysz kartkóweczkę.

      Usuń
    6. Hano studiowalam, ale nie wchodzi. Mój doktor twierdzi, ze to normalne w trzecim trymestrze, a nawet gorzej, ze ma się skleroze. Tyle ze tę mam i bez ciąży. To ja na razie posiedze na grzedzie w przedsionku kurnika. Może sie oslucham, jak angielskiego z seriali i cos tam zapamiętam:)
      Milego poranka życzę;)

      Usuń
    7. CzarnyKocie, siedź sobie, ale na grzędę nie właź. Przyśniesz i spadniesz, a to niewskazane. Tam w głębi, po prawej jest wolne gniazdo ze świeżym siankiem na tako właśnie okoliczność. Umość się w nim, nasłuchuj, osłuchuj się i czekaj na swój czas. Kurozmowa sama wejdzie Ci w krew i ani się obejrzysz, jak bez wysiłku będziesz gdakać po naszymu.

      Usuń
    8. Acha, CzarnyKocie, nie myśl sobie, że kartkóweczka Cię ominie. Względy względami, ale porzundek musi być.

      Usuń
    9. Ale ja mam zwolnienie lekarskie:))) na wf i kartkoweczki:)
      Gniazdko z siankiem powiadasz, biore- teraz to na pewno przydrzemie:)
      Corcia przysnela po obiadku i mnie sie tak jakos oko mrozy...

      Usuń
    10. Zwolnienie z wf-u rozumiem, ale z kartkóweczki???

      Usuń
    11. Kurnik jest lepszy od seriali....

      Usuń
    12. Opakowana, CzarnyKot jest początkujący. Wkrótce się wdroży i ani jej w głowie żaden serial nie zaświta! Zwłaszcza, że za chwilę będzie bardzo zajęta (-y).

      Usuń
    13. A jakze z kartkoweczek też, doktor mowi, ze moze byc na tym etapie rozkojarzenie i klopoty z pamięcią:). Przy pierwszej ciąży na prawdę zdarzyło mi się kilka razy, teraz jakoś się trzymam, ale nie mogę przegrzewac systemu. Wiesz odpowidzialnosc duża, bo córka dopiero tu, już tam...To jak z tym zaliczeniem?

      Usuń
    14. A moje seriale, to tylko kryminalne:) i od jakiegoś czasu mocno okrojone, tylko przed snem, jak juz corcia chrapie. Juz od czasu do czasu w ciagu dnia spoglada w tv, sprawdzic czy nie graja w piłkę nozna. Jak na razie to jedyne, na co zwraca przez dłuższy czas uwagę, oczywiscie poza jakimś kotkiem i pieskiem. O te jednak dość ciężko w kreskowkach dla dzieci.

      Usuń
    15. CzarnyKocie, kup dziecku komputer, dam Ci parę linków do piesków i kotków, hrehrehre!
      Z kartkóweczką się wstrzymamy do czasu, aż zaczniesz kojarzyć. Ni ma to tamto. Sesja poprawkowa, a potem komis. Koniec, kropka.

      Usuń
    16. Buuu..żadnej litości:(
      Pani Prezes to ponoc niewychowawcze, zeby 15 miesięczne dziecie siedzialo w kompie. Tymbardziej, że najbardziej interesi ją wciskanie wszystkich przycisków naraz. ach i zwyczajnie to puściła bys mnie z torbami, bo zaden znany mi sprzet nie wytrzyma takiego użytkowania. Póki co od czasu do czasu ogląda pod nadzorem zdjęcia naszych zwierzaków. I oczywiście książeczki, ale musi byc towarzystwo, które będzie po raz setny w ciągu godziny opowiadac co jest na obrazkach. Dzis kupilam nowa z rasami psów i kotow, po godzinie wymiękłam. Zwyczajnie dziub mnie rozbolal od powtarzania.

      Usuń
    17. CzarnyKocie, przynajmniej nabierzesz wprawy w powtarzaniu słówek.

      Usuń
  24. Obstawiałam Opakowaną i Grażynę. Ta Grażyna co prawda nie bardzo mi pasowała, bo Hana gotowała dla gości, a to przecie Grażyna miała arepy robić, ale se pomyślałam że Hana tak bardzo lubi gotować, że nie może siem od kuchenki oderwać ;)))
    A Opakowana to najwyraźniej kierunki pomyliła, miała przeca przyjechać w sierpniu do Wrocławia, po te materiały, co to na niom czekajo ;)))
    No i co Ty na to Opakowano, ha ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja na to, ze nie dam rady, ale moze w pazdzierniczku, bo na minutke wpadne Ci-ja do piastowskiego grodu.
      co do kierunku, to do Prezesowy to tak pol drogi do Wroclawia....

      Usuń
    2. Grażynka robiła arepy u mnie:))

      Usuń
    3. mogla byla o Tick City zahaczyc , jak bum cyk cyk!

      Usuń
    4. Pewnie, że mogła. Marne, dodatkowe 700km i już jemy arepy, a nie ordynaryjną jajecznicę z jaj sołtysa!

      Usuń
    5. Wystarczyły Wam na cztery osoby? ;))

      Usuń
    6. Rucianko, cześć! Wystarczyło. Dołożylim pomidorów i stykło.

      Usuń
    7. No i soltys pewnie spory chlopina....

      Usuń
    8. Taaa, żadne chuchro.

      Usuń
  25. Prezenty bardzo gustowne i na miarę:) Zestaw skarpeteczka i pokrowiec, bardzo pasują do siebie.
    Acha i tak napomknę Hana, że jakieś kury, to wicie, rozumicie...też jeszcze czekajo, czekajo, czekkk........;)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Marija, szfystko wiem, a tej kury co wiesz, to mi czasem brakuje, żeby tak godnie gości przy bramie powitać:) Ale czas galopuje jak oszalały. Żeby choć 30 godzin doba miała, to jakoś obrobiłabym się. Chyba.
    Z gotowaniem to tak, masz rację. W ogóle nie można mnie odkleić od kuchenki, a przy takim upale to zwłaszcza:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpetki bardzo eleganckie i etui pasuje do szarosci:)
      Ja nie wiem, co się z czasem porobiło. Jak dobrze by było dobę rozdmuchać, bo ja się z niczym nie wyrabiam...

      Usuń
  27. No właśnie, Kalipso! Ktoś czymś w czasie gmyrał, bo ja już wontpie i nie wiem o co cho!?

    OdpowiedzUsuń
  28. No wreszcie dotarłam do domu, znaczy się Kurnika. Mnie się tam absolutnie szfystkie Prezenta podobają. Rudy napalusznik to najpierw pomyślałam, że jak związać koniuszki to i torebusia wyjdzie, no ale zaraz przy drugim zdjęciu za hrehrehrechotałam i jak to w moich nie zawsze typowych skojarzeniach pomyślałam: kurna, muszę pedikur zrobić takie macie ładne pazureiry.
    A Anna Maria nie pomyliła Frodo z Czajniczkiem?! względem tego tam w metal wciskanego w XVIII wieku.
    Mika, sprawdź gdzie masz podgląd zainstalowwany, no bo jak to, Hana wiedziala jakich masz gości a Ty o Jej nic???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu wiedziałam, że coś musi być na rzeczy bo niesprawiedliwość rażąca.

      Usuń
    2. Może być też nasłuch na linii Zakopane - reszta świata.

      Usuń
    3. Bacha, to Ty myślałaś, że nie ma? Jest nasłuch, jest monitoring, podsłuch i odsłuch. Strzeżcie się Kury! Kurnik jest naszpikowany różnymi pluskwami! Zwłaszcza na trasie Tick City - Zakopane. Muszę mieć pewność.

      Usuń
  29. Osłonkę od razu do palucha dopasowałam, a zgadywać kto zacz był nie musiałam:)
    Troszku Wam zazdroszczę gadania, bo, choć ja też gadałam dziś kilka godzin i czuję nawet przesyt to jednak nie takie gadanie jak Wasze to było.
    Ale u mnie z gadania musi wyjść działanie , a jak się tak człowiek zmęczy gadaniem to mu się wszystko pokitrasi i na działanie siły brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, jak poszło w pierwszym dniu w nowej starej hucie? Poza nawijaniem?

      Usuń
    2. Ok, jest ok:) Choć baaardzo dużo pytań i odpowiedzi:)

      Usuń
    3. Mnemo, jeśli są odpowiedzi, to świetnie rokuje!

      Usuń
  30. A ja dzisiaj zdałam stosowne kwity i poczułam się jak ten szczęśliwy Żyd, co się kozy z domu pozbył;) Ale końca nie ma zdaje się tych papierów, więc wkrótce powtórka z rozrywki;) Zazdraszczam bardzo!!! opakowaną chętnie uścisnęłabym za kurąsię;) A dzisiaj juz spadam spać, bo - uwaga - muszę jutro DO SZKOŁY;) Masakra z tymi szkołami, kto to wymyślił????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam Krecie, że się zbierzesz do Hany jak Opakowana przyjechała, szkoda, żeś taka zarobiona była.

      Usuń
    2. NIe wiedziałam nawet;)) Ale i tak siedziałam w papierach, sorry, w SYSTEMIE;)))

      Usuń
  31. Krecie, myślałam o Tobie, jak bum cyk, bo i Opakowany nie czułby się wyobcowany, bo Ty znasz właściwy język. Wszystko jednak zadziało się dość szybko, chociaż z półrocznym wyprzedzeniem:))) I myślałam, że auto masz u MM. Już wiem na pewno, że zlot, czy inny tabor mus zorganizować, bo się nie da inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  32. Przyznaj się po prostu, że przesadziłaś z tajemniczością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, to możliwe, zdarza mi się przesadzać w różnych sprawach:)

      Usuń
  33. Hana, no weź, ile w moim przypadku może trwać naprawa auta?;) Dwa dni to jest absolutny maks;))) A teraz to już nie wiem, kiedy się wyrwę gdziekolwiek - plany na pół roku z góry, szkoła Księżniczki etc... Jakoś albo tych wakacji nie było, albo ja nie poczułam;) Padam na dziób, bom dziś administracyjnie wiele zwojowała;) I oparłam się wielu rodzajom tortu! Jestem z siebie dumna jak ten paw;) Branoc, branoc;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Krecie, u mnie też nie było wakacji, ani wogle lata żadnego. Ot, kilka gorących dni na gumnie, jakieś kfiatki zakwitły i natychmiast przekwitły i tyle ich widzieli...
    Posypuję łeb popiołem, chyba za mało się przyłożyłam. Mogłam po prostu zadzwonić i po sprawie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko, nie powiedziane, że akurat dałabym radę - strasznie gęsto jakoś się zrobiło w tej końcówce wakacji, nawet już kalendarz musiałam kupić, bo bez tego ani rusz...

      Usuń
  35. Po dniu całym latania, co do pokrowca na palca Prezeskury miałam jakieś takie skojarzenia, że opakowanie, a tu się Opakowana pojawiła na gumnie Hanowym :)
    Ależ Wam fajnie. U mnie żadnych wizyt, tylko listonosz czasem, odczytywacz liczników i fszystko. Bu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Tupaja, jakieś świece dymne mus puścić. Zaraz przyleco i się nie pozbędziesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to bym z dymem ex puściła, albo race mu w rzyć, bo mi żyć nie daje. Nie umiem jeszcze olać. Stalking w toku :(

      Usuń
  37. O tak, race w rzyć. Takie z dopalaniem. Boszszsz, Tupaja, na policję leć i po sprawie. Starczy za racę. Przeważnie wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  38. Witam Kurki w chłodny, pochmurny poranek. Nad ranem padał deszcz.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  39. Zgadłam że na paluszek i zgadłam, że Opakowana, ale po ceramice dopiero :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, to jest najwyższy komplement dla twórcy - że jest ROZPOZNAWALNY!

      Usuń
    2. ojacie. To ja jestem (s) tfurca??

      Usuń
    3. A niby kto??? Garncarz nie, bo liść to nie gornek.

      Usuń
    4. jak nie? garnek, ino plaskaty. trochu.

      Usuń
    5. Ale ogórków w nim nie ukiszę!

      Usuń
    6. Mizerię możesz zrobić.

      Usuń
    7. mizeria, albo oliwki slicznie w rzedzie poukladane...

      Usuń
  40. jestem pewna ,że sołtys K. nie zatwierdzi angielskiej nazwy :)

    skarpetki i kubraczek na paluch bardzo gustowne :)
    zwłaszcza te pomarańczowe - takie jesienne , na czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a myslisz, z e nie pociagnelo by go juz samo slowo "city" dodane do wsi????

      Usuń
    2. Coś Ty, Opakowana, on nie ma pojęcia, co to znaczy!

      Usuń
    3. ale brzmi waznie...moze o Citi banku slyszal...to by bylo praktycznie to samo....

      Usuń
    4. Nie słyszał. Tu tylko spółdzielcze banki i rolne jakieś. Najbardziej wypasiony to jest pko.

      Usuń
  41. Kinga, ja też jestem pewna! I nawet go ta propozycja nie rozbawi! A ja mu jej nawet nie przedstawię!
    Kubraczek oszczędzam, żeby starczył do wiosny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta po co? Moge zrobic futerkowy jakby z bukle wloczki. tylko chyba ortalionowego na opady nie dalabym rady zrbic, choc szydelkuje sie nieprzemakalnosc (JAKBY) z reklamowek...chcesz czapeczke na paluszek z lekramowki? I jak takiej, to jakiego sklepu?

      Usuń
    2. Opakowana, ze sklepu luksusowego. Nie będę badziewia na pazureirach nosić!

      Usuń
    3. lete szukac, u mnie takich luksusowych to mrowie! Zabka czy Biedronka? czy moze Groszek?

      Usuń
    4. Zamarzyło mi się Tesco...

      Usuń
    5. Jeśli nie da rady inaczej, to jeszcze śni mi się Real.

      Usuń
  42. Urszula, nie wiem, czy znasz historię. Na paluch skoczył mi krnąbrny tapczan i trzeba było zabrać pazur. Stąd śliczna czapeczka maskująca:)))
    Oraz cześć i rozmość się.

    OdpowiedzUsuń
  43. Zagadka dzieci nie prosta, dzierganie Opakowanej i ceramike caly kurnik zna, tylko Pantera sie wyroznila ;) jestescie niemozliwe! Siedze na korytarzu lapiac wifi i glosno parskam smiechem co chwila ;) co kobietki uradzilyscie madrego w temacie pospolitego ruszenia w kurniku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elajka, tak jak Hana napisała, ustalenia przedwstępne na etapie zamiarowania:)
      Jak ci w tym sanatorium, pławisz sie w borowinie czy szalejesz na wieczorkach rozpoznawczych???

      Usuń
    2. Pewnie jedno i drugie, Mika. Dlatego się nie odzywa - nie ma głowy do tego.

      Usuń
  44. Elaja, na razie są to ustalenia przedwstępne.

    OdpowiedzUsuń
  45. Chyba Kurnik przenosi się do świata realnego.
    Jakoś tu pusto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się szfystko przemieszywuje, Rucianka.

      Usuń
  46. No dzie, Rucianko, ja czuwam, jak zwykle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny ten napalusznik,wyglądasz jak pirat nożny ;)

      Usuń
  47. Rucianko, też i natychmiast miałam takie skojarzenie! Opakowana świadkiem!

    OdpowiedzUsuń