sobota, 5 września 2015

Dla sympatycznej panny Eli z turnusu drugiego

Elaja pochwaliła się, że bawi w sanatorium, tapla się w borowinie, zapija "Kołobrzeżanką" i w ogóle, ale to w ogóle nie chodzi na wieczorki rozpoznawcze, tylko bez przerwy podziwia zachody słońca. Nigdy nie byłam w sanatorium i nie wiem, czy można wierzyć krążącym na ten temat pogłoskom jakoby działy się tam rzeczy występne. Macie własne doświadczenia w tej dziedzinie?


Powyżej Elaja taplająca się w borowinie, skutkiem czego jest jeszcze młodsza i jeszcze piękniejsza. Pan Damian (z lewej) dolewa ciepłej borowiny. Kierownik sanatorium, magister Kozieł (w środku) wachluje Elaję na wypadek, gdyby borowina była jednak za ciepła. Elaja szczerzy zęby i popija wodę zdrojową "Kołobrzeżanka" z kubeczka w kształcie słonia i przemyśliwa, czy nie pójść by jednak na wieczorek, aby borowinowe lśnienie skóry się nie zmarnowało.





256 komentarzy:

  1. Cudne :)
    potaplałabym się :))

    OdpowiedzUsuń
  2. No, ja też. A potem na podbój świata!

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja właśnie wyszłam z lawendowej kąpieli :)
    bosko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie mam wanny:(((

      Usuń
    2. Ojej, to moze jakaś balie da sie chociaż wstawić i potaplac?

      Usuń
  4. Jaka szczesciara ! a bedzie relacja z pierwszej reki, z reki Elaji?

    OdpowiedzUsuń
  5. Grażyna, myślę, że będzie. W tej sytuacji powinna się ustosunkować, co nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. A borowiny to chiba na plodnosc? Znaczy Elaja ma w zamiarze sie rozmnazac?
    No i w ogole Elaja jako zywo, podobienstfo uderzajace! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, tesz nie bylam nigdy w sanatoriumie, ale tesz slyszalam o tej legendarnej rospuscie. Nooo... naprawde!

      Usuń
    2. To ciekawe, kogo nie spytam, to nie był i o rozpuście nic nie wie, hrehrehre!

      Usuń
    3. A ja byłam tylko raz ale ze rospustą zetknęłam siem, bardzo blisko ;)) Mieszkałam mianowicie w takiem kołchozie, nie pamiętam jak to się nazywa, dwa pokoje po dwie osoby i jeden węzeł sanitarny. No i moje towarzyszki dość rozrywkowe były ;) W życiu nie byłam na tylu potańcówkach co przez te trzy tygodnie 15 lat temu ;)) Ale zastrzegam żadnych bachanalii nie był, w każdym bądź razie w moim pokoju hehehe.

      Usuń
    4. Marija, a koleżanki wracały na noc?

      Usuń
    5. Wracały, wracały, razem żeśmy wracały z tych potańcówek. Ale był pan, który specjalnie przyjechał wcześniej, aby sobie jedynkę obstalować, bo jedynki to tam były na wagę złota ;))

      Usuń
    6. Marija, i co? Obstalował? I przydała mu się?

      Usuń
    7. Obstalował i przydała mu się ;))

      Usuń
    8. Brawo, Maria!!! Trochę rospusty każdemu się należy:)))

      Usuń
    9. Ja Ci sie dziwie, Marija - jedyna okazja TAk zaszalec a Ty CO?!!! nasz sasiad z gory corocznie jezdzil do sanatorium ...eeee, zdrowotnie. Zdaje sie, ze garnitury nowe se szyl przede wyjazdem...tez uwazam, ze nalezy sie rozpusta, a dawkowanie to juz sprawa indywidualna...

      Usuń
  7. Ja myslalam, ze to kierownik kusiciel jakies karty do kasyna proponuje, a to tylko niewinny wachlarzyk do falowania:)
    A gdzie sie podziala szlafmyca- nie widzę na wieszaczku?

    OdpowiedzUsuń
  8. No dzie, CzarnyKocie szlafmyca! Dla TAKIEJ kobiety? Toż to hańba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, racja jak pisze Gardenia to zwiewny peniuar bądź jedwabny szlafroczek powinien być:)

      Usuń
  9. Hanuś, jakiś zwiewny peniuar by się przydał na tym wieszaczku:))
    Więcej nic nie gadam, bo w sanatorium nie byłam ( jeszcze).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taki chceeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Piękny jest:))

      Usuń
    2. Oooooo jest pieniuar, allle szliczności, Ela siem ucieszy :)))

      Usuń
    3. Naprawdę, mogę ? Kochana jesteś!!!!!!!!!

      Usuń
    4. Mari i te koronki...............no miodzio normalnie.
      Ela padnie z wrażenia:))

      Usuń
  10. Ja byłam, ale z moim Chłopem, więc o rozpuście jako takiej nie było mowy ;)
    Wodę Kołobrzeżankę też piliśmy - bardzo dobra jest :) A tak ogólnie, to kto chce rozpusty, to ją znajdzie. Jest więcej kobiet, więc jak który chłop ma ochotę zabarłożyć i ma do tego środki - moze się wykazać. Do koloru, do wyboru ;)
    Poza tym widać na promenadach takie pary sanatoryjne ;) Można je z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać :))

    Baw się dobrze, Elajo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, z Chłopem rodzonym? To jakbyś wcale nie była:)))

      Usuń
    2. a co? pojechal pilnowac???

      Usuń
    3. Opakowana, tak musiało być. Ja Lidkę widziałam!

      Usuń
    4. Dzieki piekne Lidio, mnie tam tu dobrze, bo udalo mi sie pokoj jedynke zdobyc i nie do konca czuje sie jak na koloniach ;) moze tylko troszeczke (elaja)

      Usuń
    5. Aaaaaa, jedynka!!! No tak, wszystko jasne!

      Usuń
  11. Na fb codziennie, bardzo solidne relacje z sanatorium Elaja zostawia, że szczególnym uwzględnieniem zachodów słońca ;) Jestem na bierząco :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, Elaja tak dla niepoznaki, że niby zachody słońca, tupot mew na piasku, tęcza i skowronki...

      Usuń
    2. Oj Hana, dla niepoznaki zarzucam fb zdjeciami od rana do wieczora ;) dzis juz maja tam serie z wczorajszej wycieczki do ogrodow marzen w Dobrzycy i trzy serie z dzisiejszej do Szczecina, bedzie w sumie z 60 zdjec(?) - to tak dla niepoznaki oczywiscie ;) a morze ma dzis podobno 7 w skali B, i podobno tecza byla ped zachodem, ale nie zdazaylam buuuu

      Usuń
    3. Jak to - nie zdążyłam? Na wieczorku się było?
      W radiu mówili, że jakiegoś pana zmyło na amen z falochronu, bo sztorm chciał zdjąć. To lepiej nie wchodź nigdzie. Wierzymy Ci na słowo:)
      Dasz link do fb? Wtedy mogłabym wejść i popatrzeć, czy te zachody nie są aby sfingowane.

      Usuń
    4. Niech Ci ktoras kobietka przekopiuje ten link, bo ja tu nie mam jak. Jak wroce do swojego kompa dopiero moge podeslac.

      Usuń
    5. A, rozumiem, uśmiechnę się do Marii.

      Usuń
    6. Nie otwiera mi się i tak. Usuwam, bo robi się ciasno.

      Usuń
  12. Ja też nie byłam, ale byłam kiedyś przez tydzień na Litwie, w Druskiennikach, w takim domu sanatoryjnym, z borowinami i innymi cudami. Byli też tam kuracjusze, dużo Polaków, w wieku średnio+60 i działo się działo. Panie kreacje miały, co kolacja takie, jak Aleksis. Normalnie Dynastia. Wodziły po stolikach oczętami, perły i inne kolie na szyjach się mieniły, bransolety, pierścionki, uuuuuu. Nie wiem, czy chodziły na potańcówki, bo my nie chodziłyśmy. Tylko amatorów za wielu nie było, kobitek było zdecydowanie więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, a panowie 70+ snuli się znudzeni i wierni małżonkom, które zostały w domu...

      Usuń
    2. Było widać, która z pań przyjechała na rozrywke, oj było widać. Jedna taka nawet się przysiadła do naszego stolika. Zostawiła męża w domu, chorego. Nie wiem, czy zmyślała, ale to był wysoko postawiony gośc, ktory został postrzelony czy cuś takiego i tak w domu od lat lezał odłogiem. Am ona przyjechała się zrelaksowac, jak sama stwierdziła. Wynikało z rozmowy, że co co roku jeździ. Czyli coś w tym jest, że panowie zostali w domu...

      Usuń
    3. Mnemo, pewnie wszyscy wymyślają tam niestworzone historie!

      Usuń
    4. albo te sama historie....

      Usuń
    5. O to, to! I one obrastajo po drodze!

      Usuń
  13. W sanatorium byłam jako dziecko, tam wieczorków nie było, tylo cisza nocna i gaszenie światła o 21 chyba lub wcześniej. Ciekawam, czy te plotki o wieczorkach są prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  14. Iza, to się nie liczy. Przypomnij sobie coś smakowitszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że to się nie liczy... ja tylko pamiętam, że wszy na jednej sali zaatokawały i akcja była, innych smakowitych wątków nie zachowałam w pamięci...
      Chętnie bym posłuchała od tych, które były o tych osławionych wieczorkach i rozpuście :))

      Usuń
    2. Kurczę, Iza, wszy już są lepsze, ale ciągle mało smakowite:)))

      Usuń
    3. A tam, Iza, nie poddawaj się!

      Usuń
  15. Jak ktoś się wybiera do sanatorium to jako przygotowanie proponuję zobaczyć to, a raczej posłuchać:
    http://www.ekabaret.pl/tv-937.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Obrazek uroczy:))) Młode chłopiszcze wpatrzone w Elę jak w obraz,ta przeszczęśliwa,a kierownik,no cóż,z daleka widać,że ma w oczach...węgliki ;):) A basenik jaki śliczny,różowiutki. I peniuar,kapelutek,torebusia! :)) Wszystko ładnie pięknie,tylko cały problem w tym sanatoryjnym drylu.Takie miejsca kojarzą mi się zawsze z koloniami,a za tymi nie przepadałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ksan, też mnie jakoś ta sanatoryjna rozpusta nie ciągnie, ale może kiedyś będzie mus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana,też o tym myślałam,że kiedyś przyjdzie taki czas i będzie mus. W pobliskim miasteczku jest sanatorium, na turnusach w przewadze Niemcy.Dla nas tam raczej nie ma miejsca,można jedynie korzystać z określonych zabiegów,z doskoku.To by mi nawet odpowiadało.

      Usuń
    2. Ksan, czy to miasteczko na P?

      Usuń
    3. A, to nie to, o czym myślałam:)

      Usuń
  18. Witam przed północą. Obrazek jak zwykle udany i bardzo ładny.
    W sanatorium nie byłam i jakoś mnie nie ciągnie, realia znam z opowiadań, ale czy wiarygodne to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewa2, Ty nam tu o obrazkach nie nawijaj, tylko mów, jak na imprezie było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie było. Jutro będzie relacja, dostałam zgodę gospodarzy. Muszę uporządkować zdjęcia, bo mój aparat nie lubi po ciemku i badziewia narobił.

      Usuń
  20. Dzien dobry!! dzien ladny! wczoraj gadakanie i gadakanie z Mika! swietna szarlotka, Tropik wyspacerowany przez Venezuejlosa....niespodzianka pt. swiat jest maly", jestem pod wrazeniem...dzieki Mikus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idem juz w gory, na polany podziwiac widoki Tatr!

      Usuń
    2. Grażyna, podziwiam kondycję i zazdraszczam Miki i gór!

      Usuń
    3. Grażynka, to ja dziękuję za przemiły czas z wami spędzony! No i bohaterski Venezuejlos na deszczowym spacerze z psem:))) Historię, że świat jest mały zaraz opiszę pokrótce w komentarzach, anonimowo, of course:))

      Usuń
  21. Witam niedzielny Kurnik. Grażynce zazdroszczę kondycji, mimo szwankującego kolanka śmiga po górach jak ta kozica.
    Miłej niedzieli życzę. U mnie chłodny poranek, ale się przeciera i słonko wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, zazdrość już wyraziłam, teraz wyrażę złość, że pogoda paskudna - ciemno, zimno i wieje, ale ANI KROPLI deszczu!

      Usuń
    2. Już jestem zadowolona. Pada! Leje jak z cebra! Huraaaaa!!!

      Usuń
  22. Hana, obrazek jak zwykle powala!!! Pan Damian bardzo zaangażowany i wpatrzony w piękna kuracjuszkę.Kierownik magister też daje z siebie wszystko. A Elaja... Służy jej to wszystko, służy:))) Piękne rzęsy, uśmiech i peniuar, kapelusik, torebeczka... Moi dziadkowie jeżdzili czasem do sanatorium i zawsze wracali wypoczęci, ale za wiele nie opowiadali o ekscesach. W końcu byli razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, myślę, że w każdym sanatorium jest taki pan Damian/Mariusz/Sebastian, który pełni funkcję pana borowinowego, a w wolnych chwilach jest KO. Jako osoba młoda, możesz nie wiedzieć, co to jest KO, hrehrehre. KO to kulturalno-oświatowy.

      Usuń
    2. Hana, nie w każdym, tu nie ma. Polowa kuracjuszy to starsze pary niemcow, sanatorium nie ma zadnej swietlicy tylko nieduza stolowke, a posilki sa na 3 zmiany. Wiec sila rzeczy zadne zycie towarzyskie tu nie kwitnie. Wlasnie byla pielegniarka, co wieczor sprawdzaja, czy po 21 jestesmy w pokojach ;)

      Usuń
    3. O ja nie mogie!!! I sprawdzają też, czy macie czyste nogi? I pazureiry? A gdyby kogoś nie było, to eksmisja? Czemu to ma służyć?
      KO nie ma, ani wieczorków? Nuuudy...

      Usuń
    4. O 21?????? Co oni, przedszkole prowadzą?!

      Usuń
    5. NFZ narzuca takie zasady - co wieczor obchod pielegniarki, sprawdza czy pacjenci jeszcze dychaja ;) pazuro daje spokoj ;) elaja

      Usuń
    6. A jeśli pacjent zejdzie około północy?

      Usuń
    7. Hana, no przecie Rejs oglądałam! Z tego to źródła wiem, co to za twór, ten kaowiec:)
      Elaja, dobrze, że masz internet...

      Usuń
  23. Wiem, wiem ja nie na temat, ale jestem podła bardzo i w złości swojej postanowiłam zakłócić wasz sielsko anielski świat.
    Jest tutaj tak sielsko i anielsko a świat zewnętrzny brzydki paskudny daleki i najlepiej niech taki pozostanie. Wiem ze macie wielkie serca dla potrzebujących pomocy i dla zwierząt i dla ludzi. Wiem że wszystkich uchodźców biednych do serc swych przytuliłybyście i dlatego nie czytacie u Panterki choćby, postów które mogłyby zakłócić ten sielski obrazek swoich wyobrażeń.
    Przyznaję mam wyrzuty sumienia że chcę go wam zakłócić. Ale może któraś z was przeczyta i wzruszy się losem niemieckich czy francuskich kobiet i dziewcząt wielokrotnie gwałconych przez islamistów uciekinierów biednych, zanim ta dzicz z teraz przedostała się Europy, wystarczą im już ci co już są u nich o tym pisała u mnie Gorzka Jagoda. Może nie będziecie tak gorąco pragnąc tego samego w naszym kraju, dla swoich dzieci córek i wnuków.

    Pisałam o tym co dzieje się obozie w Polsce pod Warszawą jak Czeczeńcy islamiści traktują kobiety Ukrainki i Gruzinki zmuszone przebywać razem z nimi. Ale to nie są istotne rzeczy, wręcz są nieważne, biedni uciekinierzy wyrzucający kanapki do kosza są ważniejsi.
    Tak sobie to napisałam w złości swojej wielkiej paskudnie, pragnąc zakłócić wam cudowny sielski świat. Poniżej chcę postąpić jeszcze gorzej, bezpośrednią relację Polaka z tego co się widział, szczególnie podobał mi obrazek wyciągania za włosy kobiety z auta, przez biedne uciekające biedactwa. Są też relacje ratowników ratujących biednych uchodźców z tonących statków. Po siatkach wspinają się młode silne byczki strącając kobiety dzieci do morza.
    Ileż to set tysięcy jest tych chrześcijan prześladowanych ileż milionów? Jakoś tych kobiet i dzieci w tej masie młodych byczków nie widać.
    Hana jeśli razi mój komentarz a jeśli razić będzie ten drugi zawsze możesz wywalić, albo po prostu zignorować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Patologia i czy warto pomagać relacja z pierwszej ręki:
    Półtorej godziny temu na granicy Włoch i Austrii na własne oczy widziałem ogromne zastępy imigrantów… Przy całej solidarności z ludźmi znajdującymi się w ciężkiej sytuacji życiowej muszę powiedzieć, że to co widziałem budzi grozę… Ta potężna masa ludzi – przepraszam, że to napiszę – ale to absolutna dzicz… Wulgaryzmy, rzucanie butelkami, głośne okrzyki „Chcemy do Niemiec” – czy Niemcy to obecnie jakiś raj? Widziałem jak otoczyli samochód starszej Włoszki, wyciągnęli ją za włosy z samochodu i chcieli tym samochodem odjechać. Autokar w którym się znajdowałem z grupą próbowano rozhuśtać? Rzucano w nas gównem, walili w drzwi żeby je kierowca otworzył, pluli na szybę… Pytam się w jakim celu? Jak ta dzicz ma się zasymilować w Niemczech? Czułem się przez chwilę jak na wojnie… Naprawdę tym ludziom współczuję, ale gdyby dotarli do Polski – nie sądzę by otrzymali u nas jakiekolwiek zrozumienie… Staliśmy trzy godziny na granicy przez którą ostatecznie nie przejechaliśmy. Cała grupa w kordonie policji została przetransportowana z powrotem do Włoch. Autokar jest zmasakrowany, pomazany fekaliami, porysowany, wybite szyby. I to ma być pomysł na demografię? Te wielkie potężne zastępy dzikusów? Wśród nich właściwie nie było kobiet, nie było dzieci – w przeważającej większości byli to młodzi agresywni mężczyźni… Jeszcze wczoraj czytając newsy na wszystkich stronach internetowych podświadomie litowałem się, martwiłem ich losem a dzisiaj po tym co zobaczyłem zwyczajnie się boję a zarazem cieszę, że nie wybierają naszej ojczyzny jako celu swojej podróży. My Polacy zwyczajnie nie jesteśmy gotowi na przyjęcie tych ludzi – ani kulturowo, ani finansowo. Nie wiem czy ktokolwiek jest gotowy. Do UE kroczy patologia jakiej dotychczas nie mieliśmy okazji nigdy oglądać, I wybaczcie jeśli kogokolwiek obraziłem swoim wpisem… Dodam jeszcze, że podjechały auta z pomocą humanitarną – przede wszystkim jedzeniem i wodą a oni te auta zwyczajnie przewracali… Z megafonów Austryjacy nadawali komunikat, że jest zgoda by przeszli przez granicę – chcieli ich zarejestrować i puścić dalej – ale oni tych komunikatów nie rozumieli. Nic nie rozumieli. I to było w tym wszystkim największym horrorem… Na tych kilka tysięcy osób nikt nie rozumiał ani po włosku, ani po angielksu, ani po niemiecku, ani po rosyjsku, ani hiszpańsku… Liczyło się prawo pięści… Walczyli o zgodę na przejście dalej i tą zgodę mieli – ale nie rozumieli, że ją mają! W autokarze grupy francuskiej pootwierali luki bagażowe – wszystko co znajdowało się w środku w ciągu krótkiej chwili zostało rozkradzione, część rzeczy leżała na ziemi… Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie miałem okazji oglądać podobnych scen i mam poczucie, że to dopiero początek. Na koniec dodam, że warto pomagać, ale nie za wszelką cenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elko, święta racja – nie na temat. Czy nie sądzisz, że w złości swojej bierzesz odwet na Kurniku? Jak ci nieszczęśni uchodźcy na Europie? Porównanie może nieco na wyrost, ale mechanizm ten sam. Przecież niewiele o nas wiesz, a zakładasz z góry, że jesteśmy za, a nawet przeciw. Panika w mediach i radykalizm w blogosferze nikomu nie pomoże, ani nam, ani uchodźcom. Jak sama piszesz – mamy wielkie serca dla potrzebujących pomocy i oby tak zostało. Wielkie serce nie oznacza jednak braku zdrowego rozsądku, a ja osobiście wolę żałować dobrych uczynków, a nie złych. Zapewniam Cię, że czytamy nie tylko posty w blogach i komentarze w kurniku. Widzimy, słyszymy i wiemy, co dzieje się wokół. Sprowadzanie nas do roli kurek o kurzym rozumku w sielskim kurniku jest co najmniej niemiłe.
      Kurnik jest, jaki jest i stanę na głowie, aby taki pozostał. Dla Miki i dla mnie to radość i zaszczyt, że przychodzicie tutaj zrelaksować się, powygłupiać, pośmiać do rozpuku, ale także pośpieszyć z pomocą, jeśli jest taka potrzeba – tam, gdzie jest to w zasięgu naszych możliwości. Złości, brudu, kłótni i nienawiści jest wokół po kokardkę. Nie mamy wielkiego wpływu na losy świata, on się zmienia na naszych oczach, taka to już prawidłowość dziejowa i nie zmieni tego ani Twój radykalny komentarz, ani sielanka w kurniku.

      Usuń
    2. Lubię Cię, Hana. Jak cholera! :)

      :**

      PS. A rysunek jak ta lala - jak zawsze. Portret Elai niezwykle wierny - wiem, bo widziałam kobietę, a nawet ściskałam. Tylko peniuar miała wtedy jakiś inszy. ;)

      Usuń
    3. Jolko, ściskałaś Elaję w peniuarze? jejku, jak ja Ci zazdroszczę!

      Usuń
    4. Hano, przyjmijmy, że moja wyobraźnia i ówczesny upał mogły mi spłatać jakiegoś małego figielka, ale co nam szkodzi pozostawać w tym przyjemnym przeświadczeniu. ;) Najważniejsze, że nie jesteś zazdrosna o Elaję. Z pewnością bowiem rozumujesz sobie jak najsłuszniej, że przyjdzie taki czas, że i Ciebie ściskać będę w jakimś szykownym peniuarium - już Krysia się o to z pewnością postara. Krysia i jej magiczne szydełko, mniam! :))

      Usuń
    5. Nic nam nie szkodzi Jolko i pozostańmy w owym przeświadczeniu. Tak się zastanawiam i wychodzi mi, że jednak jestem zazdrosna o Elaję, nie o peniuar. Chociaż pewną pociechą jest wizja cudeńka, za które już na pewno zabiera się Opakowana.
      Opakowana, pamiętaj tylko o kolorystycznej i stylistycznej zgodności z napalusznikiem.

      Usuń
    6. Hano dzięki za odpowiedź, trochę u was pobyłam i nawet się udzielałam, za każdym razem mam wrażenie serdecznie. Według mojego widzenia świata należy reagować na to co się dzieje w świecie zewnętrznym.
      Jeśli tej reakcji nie ma u tych którzy poruszają kontrowersyjne tematy wyciągam wnioski takie jak powyżej przedstawiłam.
      Reakcja nawet jeśli wydaje mi się że nic to nie da zawsze coś daje, nie tylko dobre samopoczucie reagującego ale i informuje się cały wszechświat a z nim jesteśmy połączeni, czy się nam to podoba czy nie, tak jest on zbudowany - polecam fizykę kwantową, moja niezgoda, moje wkurzenie, dociera więc tam gdzie trzeba i daje bardzo dużo daje. Im więcej takich reagujących, tym mniej wojen TU.
      A szybka reakcja na przykład na sukinsyna co rozkłada trutki dla psów, może uratować psie życie. Naszej uratowane. Dlatego reaguję także tam gdzie wydaje mi się nic nie mogę zrobić.

      Usuń
    7. Elko, w kurniku jest miejsce na różne poglądy, jest też niezgoda na zło. Masz prawo do swoich poglądów, ja do swoich i na tym poprzestańmy.

      Usuń
    8. przepraszam, ale czuję się i ja, jako współprowadząca blog , w obowiązku zabrać głos w tej sprawie. W gruncie rzeczy Hana napisała to co i ja myślę, ale chciałam coś dodać. Powiem szczerze, że twój wpis sprawił mi dużą przykrość, musiałam trochę ochłonąć, żeby zebrać myśli i coś napisać. Odebrałam to jako atak na nas, ciemne kury, zajmujące się duperelami i nie zdające sobie sprawy ze zła tego świata. Otóż zdajemy sobie, wiemy o tym a nawet rozmawiamy, ale nie tu. To miejsce jest naszym azylem i miejscem odreagowania problemów i kłopotów. Jeżeli sprawy , o których piszesz są dla ciebie nurtujące i ważne, wystarczyło dać link do twojego posta czy do dyskusji u Ani M., którą też czytałam. Postanowiłaś dać upust swoim negatywnym odczuciom, do których, zaznaczam, masz absolutne prawo i rozlałaś je oprócz swojego bloga i bloga Ani również i tu. Wydaje mi się, że niepotrzebnie.
      P.S. Cieszę się, że z psem wszystko w porządku. U nas też w zeszłym roku ktoś wyrzucał trutki, niestety nikogo nie znaleziono.

      Usuń
    9. Proponuję, nie motać się, oskarżać "Jest tutaj tak sielsko i anielsko a świat zewnętrzny brzydki paskudny daleki i najlepiej niech taki pozostanie" tylko coś dobrego zrobić. Elko co dobrego ostatnio zrobiłaś dla świata?

      Usuń
    10. Hano, Miko, przepraszam, ze pociągnę jeszcze ten temat ale wpis Elkiblog to jest żywcem przeklejony jeden z niezliczonych hejtów na fb, które zalewają od kilku dni media społecznościowe. Cóż za nienawiść i hipokryzja.Polacy mają bardzo krótką pamięć. Kiedy za komuny uciekali masowo na Zachód, trafiali do obozów przejściowych w Austrii, robili wszystko żeby zarabiać marki w Niemczech (okazywało się że wszyscy mieliśmy dziadków w Wermachcie). A ta emigracja do W.Brytanii po otwarciu granic? Nie pamiętamy skarg Niemców na polskich złodziei czy obrazków z dworców w Londynie z koczującymi tam rodakami. I tak sobie myślę, że gdyby nie daj boże Putin w jakimś amoku ruszył na zachód, to wielu z nas zostało by migrantami do zachodniej Europy, z roszczeniami na ustach, ze nam się pomoc należy. Jeszcze raz przepraszam ale musiałam to komuś powiedzieć. KolKa

      Usuń
    11. KolKo, nie przepraszaj, nie chodziło mi o to, żeby chować głowę w piasek. Jednak zależy mi na tym, żeby Kurnik pozostał taki, jak do tej pory - bez szeroko pojętej polityki. Jeśli ktoś chce sobie popolitykować, jest mnóstwo miejsc, do których może się udać. To, że nie dyskutujemy tutaj o bolących sprawach świata, nie znaczy, że ich nie widzimy.

      Usuń
  25. Hana, cuuudne, dzięki piękne :) więcej wieczorem na WiFi, teraz z autokaru nadaje, do Szczecina wycieczkuje w deszczu! Wesołego ggdaakania wszystkim życzę :) elaja

    OdpowiedzUsuń
  26. Nastrój udało się popsuć skutecznie. Czytałam tekst u Pantery i jedno jest pewne: źle się dzieje, przypomniał mi się tytuł powieści Malewskiej "Przemija postać świata", aktualny dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  27. Na świecie nigdy nie działo się dobrze, jak daleko wstecz sięgnąć okiem, coś gdzieś działo się nie tak.
    I dlatego uważam że aby nie zwariować mamy prawo do tego naszego przyjaznego świata jaki jest tu w Kurniku. Nic nie zyskami na tym utyskując Tu nad okropieństwem świata. Utyskiwanie jeszcze nigdy nic nie dało. Tylko działanie może przynieść jakieś zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, nie tylko mamy prawo, mamy obowiązek!

      Usuń
    2. I tego będziemy się Hana trzymać :)))

      Usuń
    3. Właśnie tak,Mario.Śmierć i zło były i są wszechobecne.Przychodząc tu,do Kurnika, nie znaczy wcale,że jestem mniej wrażliwa,czy nieświadoma tego,co dzieje się dookoła.Mój lament,rozpacz czy krzyk nic tu nie zmieni. Inni podejmą za mnie decyzje. "Świat i tak pójdzie swoją drogą",niestety.Przytłacza mnie wiele spraw...Przychodzę tu,aby"odnaleźć zgubiony uśmiech". Czy źle postępuję?Nie powinnam...?

      Usuń
    4. Powinnaś Ksan, a nawet musisz! Co to wogle za pytanie!

      Usuń
    5. Ksan, masz wręcz obowiązek!

      Usuń
  28. zakochalam sie w panu kierowniku.jakiz postawny, dyskretnei elegancki dzentelman z rumiencem. prawie jak moj kolega ze szkoly tzw Pieco.a torebusia, u la la!

    OdpowiedzUsuń
  29. Odpowiedzi
    1. za mlodo wyglada na obrazku, ale z drugiej strony....moze ta borowina jednak dziala.....

      Usuń
  30. Opakowana, Elaja spędza tam już coś 4 tydzień, czy jakoś tak. Każdemu by się wygładziło i zalśniło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeci Hanuś trzeci i niedługo wraca do domu, sanatoria tak mają, trzy tygodnie i szlus.

      Usuń
    2. Marija, no dooobra, po trzecim tygodniu siedzenia w borowinie pod czułym okiem pana Damiana oraz magistra Kozieła też się lśni.

      Usuń
    3. Dominika tu mamy pana od borowiny ;) dzieciak pewnie od mojego syna mlodszy

      Usuń
    4. A nie mówiłam, że na D?!

      Usuń
  31. Oj, Opakowana, Pieco za młodo wygląda, czy Elaja? Czy the both?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elaja! Dla Pieca wyraznie za mloda ;)

      Usuń
    2. Opakowana, toteż rzeczona się śmieje do Damiana! Dzie tam do Pieca!

      Usuń
  32. Oj Kurki Kochane, zawsze znajdę Tutaj coś miłego.
    Koniec siedzenia w domu, leniuchowania, idę rozruszać zastałe siedzeniem mięśnie, bo się trochę przetarło.
    Wrócę wieczorem bo mi dobrze z Wami i tak powinno być. Każdemu się takie miejsce przyda.

    OdpowiedzUsuń
  33. O matko, Ewa2, myślałam, że siedzenie Ci się przetarło:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak się człowiek spieszy i nie czyta co napisał. Jak się dalej będę lenić to się siedzenie przetrze.

      Usuń
    2. Wyobraziłam sobie Twoje, ekhm, siedzenie jak rzeszoto, hrehrehre!

      Usuń
    3. He, he wielkie by było. Kwoka z kurczakami by się zmieściła.

      Usuń
    4. Ojtam, nie wierzę Ci! Ale gdyby, to ile kurczaków?

      Usuń
    5. Całe stadko! Mam na czym siedzieć.

      Usuń
  34. U nas pogoda barowa, a wczoraj w ogrodzie botanicznym było tak ładnie i klimatycznie. Z okazji czytania Lalki, zorganizowano konkurs na kapelusze i parasolki z tamtego okresu. Było kilkanaście pań w kompletnym stroju z epoki, a i pań w kapeluszach było sporo. Kilka kapeluszy i parasolek było niezwykłej urody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł z tym konkursem i w ogóle sama idea czytania mi się podoba.

      Usuń
    2. Super, będę czekać.

      Usuń
  35. Marija, mam nadzieję, że masz zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam mam trochę tych najciekawszych, szczególnie dwie parasolki i jeden kapelusz mnie zachwyciły.

      Usuń
  36. Odpowiedzi
    1. Mam taki zamiar, ale raczej nie dzisiaj, zresztą jeszcze zobaczę czy będę miała wenę ;)))
      Co do pogody to wiem że musi padać, ale stanowczo wolę jasne dni, samopoczucie mam lepsze.

      Hana zbieram się żeby napisać Ci o organizacji Festiwalu Dyni, ale postaram się zebrać, poczekam jeszcze tylko do jutra czy odpowiedzą mi na @, ale chyba nie odpowiedzą.

      Usuń
    2. To ich olejemy Marija. Łachy nie robio.

      Usuń
  37. Poza tym pogodą jestem zachwycona. Pada!

    OdpowiedzUsuń
  38. Twoje rysunki są zarąbiste!!! Najistotniejsze są szczególiki, które to jakoby budują fabułę i tworzą niepowtarzalny klimacik:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram tę opinię w 200% :)

      Usuń
    2. O! Elaja! Wróciłaś z błotka, czy z wieczorku?

      Usuń
    3. Ze Szczecina tym razem ;) elaja

      Usuń
  39. Haniu, bawię się tym jak dziecko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To owłosienie Pana Adama wystające z podkoszulki, czy rumieńce Pana Kierownika, rewelacja. O kapelusiku czy gustownej podomce nie wspomnę:))) Zachwycam siem:)))

      Usuń
    2. Haniu, zachwycaj się do wypęku!

      Usuń
  40. Opakowana - odpowiem tutaj - Chłop mój pilnować nie jechał, bez przesady. Wyglądam najczęściej myszowato, ja tam nie wiem, kogo Hana miała na myśli, chyba nie mnie ;))

    A propos sanatoriów. Moi rodzice są weteranami tej formy regeneracji ciała. Ojciec zaczął jeździć w wieku bardzo młodym, bo po 40. Jeździł najpierw sam, co tam robił i z kim - nie wiem, ale nigdy żadna pani do nas nie zapukała znienacka ;) po jakimś czasie mama zaczęła z nim jeździć, za pierwszym razem, zaraz po przyjeździe, poszli do lekarza. Ojciec był w gabinecie, mama czekała na swoją kolej, to zaczepiło ją chyba z trzech facetów na dzień dobry ;) czyzby świeżynkę naówczas wyczuli?
    Chyba tak, bo później już takich wydarzeń nie miała.
    A Chłop mój sam nie chce do sanatorium jeździć, a mógłby i poszpitalne dostać i każde jedne. Twierdzi, że on z obcymi chłopami w jednym pokoju mieszkać nie chce. A bo to jeden chrapie, drugi śmierdzi, a trzeciemu gęba się nie zamyka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, Lidka, z obcymi babami to co innego, nie? Jedna pachnie szanelem, druga diorem, trzecia być może, hrehrehrehre!
      Co to jest poszpitalne?

      Usuń
    2. Lidka, no przecież mógłby pojechać w przeddzień i obstalować sobie jedynkę - zapytaj Mariję.

      Usuń
    3. No i Ciebie widziałam Lidka, Ciebie! Myszowata? Z takimi włosami, brwiami i wogle???

      Usuń
    4. Tak myslalam, ze ona czegus prawde chowa.. ale potrojne powody Chlopa rozumiem...moj slubny jak jezdzil do Rosji to usial dojechac z Moskwy pociagiem nocnym. wykupywal caly przedzial, zebu mu nikt nie chrapal i nie smierdzial. I nie gadal.

      Usuń
    5. Z tymi babami :)))) a od tych zapachów w nosie kręci, poza tym nie ma żadnych bab ;)
      Jeśli chodzi o jedynki - nie wszędzie i nie zawsze jest to możliwe - to wiem z doświadczeń mojej rozsanatoryjnionej ;) rodziny. A poszpitalne - osoba, która przebywała w szpitalu, miała operację, czy cuś, moze ubiegać się o szybszy wyjazd do sanatorium, bo po pobycie w szpitalu musi mieć rehabilitację, czy nabrać sił. Warunkiem jest samodzielność, czyli jednak trzeba trochę wydobrzeć.
      I jesli się nie mylę, trzy lata po pobycie w szpitalu można o to poszpitalne pisać. Nie czeka się wtedy ponad półtora roku.
      Chłop mógłby, ale nie chce. Nic na siłę.

      A Twoje ostatnie zdanie Hanuś, to chyba sobie wydrukuję i powieszę na gazetce, żeby sobie humor codziennie poprawić :)))

      Usuń
    6. Oj tam, co ja mogę chować ;)
      No widzisz, Opakowana po swoim ślubnym :) W sanatorium bywa różnie, rodziciel sam jeździł, różnych współlokatorów miewał... ciekawe zjawisko socjologiczne, swoją drogą. Dwie, trzy, cztery obce, dorosłe osoby, ładowane do jednego pokoju na trzy tygodnie. Jak na koloniach prawie ;)

      Usuń
    7. Lidka, gorzej! Dziecioki w tym samym wieku, wiadomo, czego się spodziewać, a tu nie wiesz nic! Dla mnie sanatorium właśnie z tego względu jest nie do przeskoczenia.
      Wydrukuj sobie, wydrukuj, jeśli sobie nie wierzysz! Albo mnie zapytaj!

      Usuń
    8. Opakowana, chowa, mówię Ci! Lidka znaczy się. Fajna laska jes.

      Usuń
    9. Myszowata, widzieliście ją!!! Wymyśliła! Pilnować trza koniecznie!

      Usuń
    10. Ja potwierdzam, że Lidka fajna babka jest, ja jej to zresztą już mówiłam nie raz :)

      Usuń
  41. Hana, lubię Ciebie.

    Tak zaglądam tutaj żeby się uśmiechnąć, odstresować . A komentarza elkiblog nie rozumie. Jest dla mnie taki troszkę z kosmosu. Każdy wybiera swoją formę pisania więc dlaczego nagle teraz Hana ma iść bić arabów :-)

    Czytam to co wypisuje się wybaczcie dziewczyny dla mnie to ksenofobia. I gdyby była jakaś skala o 0 do 10 dałabym 20.

    Hana tak trzymaj, życie realne tak nas chłoszcze, że chociaż tu człowiek się pośmieje

    OdpowiedzUsuń
  42. z tego wszystkiego zapomniałam. W sanatorium nie byłam ale to co widziałam w Międzyzdrojach mi wystarczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Graszkowsko, też tak uważam:)

      Usuń
  43. Ela jak żywa ;))) Tylko kapelusik chyba nowy jakiś nabyła, bo takiego u niej nie widziałam.
    Ona na wieczorki tańcujące nie ma czasu chodzić, bo codziennie na molo lata i zachody w chmurach nam fotografuje. Zalatana dziewczyna, nie ma czasu na gupoty. ;))

    OdpowiedzUsuń
  44. Maszowo, ale peniuarek się zgadza? A kapelutek u wód niezbędny przecież. Wyjdzie człek z tej borowiny czy innego błocka i jakoś musi dolecieć z naleśnikiem na głowie do pokoju z suszarkom, nie?
    A wiesz to na pewno, czy zachody na molo to nie jest mydlenie oczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peniuarek też niemal jak żywy ;-)))
      wyobraziłam sobie jak Ela leci w samym peniuarku i kapelutku z wanny borowinowej do pokoju ... i rozrechotałam się jak wredota ostatnia.
      Co do mydlenia oczu, to sprawdzę po powrocie, jak się sprawa ma cała. ale pewnie nie mydli, bo Ela jest wybitnie prawdomówną osobą.

      Usuń
    2. Gorzej, jak zabiegi ma się w innym budynku ... ;)

      Usuń
    3. Zabiegi w tym samym budynku i na tym samym pietrze, do wanny nie wchodze bo mam oklady z borowiny i zawijaja mnie jak nalesnik na 20 min

      Usuń
    4. E tam, Elaja, to muszę chyba drugi rysunek wykonać?
      Z głowo Cię zawijajo?

      Usuń
    5. Ela mówi, że oczy wystajo nad naleśnik. Na głowę błota nie kłado, ale do szyi.

      Usuń
    6. Maszowo, jak to, NAD naleśnik? Z orbit wychodzo od tego?

      Usuń
    7. Owijają naleśnikiem, na to folią, kłada gruba warstwę gorącego błota a na to wszystko folię i gruby koc. każdemu by oczy na wierzch wylazły ;-))

      Usuń
    8. A, to już pojmłam. Mówiąc naleśnik miałam na myśli koafiurę:)
      Od podwójnej warstwy folii na memłonie i jeszcze koca nie tylko oczy by mi wyszły:)))

      Usuń
  45. Dobry wieczór.
    Wieje, 14 stopni, popadało. Na spacer zdążyłam, tylko krótki był.

    OdpowiedzUsuń
  46. U mnie lało cały dzień! Fantastycznie! Jakie gumno jest zielone! Jak w czerwcu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też padało i poszłam sobie na spacerek w tym deszczu, on nie był ulewny i na Wzgórzu Partyzantów spotkałam dzięcioła zielonosiwego, siedział sobie całkiem blisko na ziemi i ostukiwał korzenie karpy, a ja nie miałam aparatu, ot przykrość

      Usuń
  47. Buuuu, u jednych było zza gorąco u innych wcale, plus 12, deszcz i włączyli ogrzewanie!!!! Dobrze, że w Kurniku ciepełko przyjazne bo szczenkam zębami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To identycznie jak u nas:) Tylko jeszcze nie włączyłam ogrzewania.

      Usuń
    2. Bacha, dlaczego szczenkasz, skoro włączyli? U mnie nie włączyli i długo jeszcze nie włączą. Ale nie szczenkam. Zaczynam szczenkać dopiero ok. -10.

      Usuń
    3. A mnie kopyta zmarzły, ale nie chce mi się szukać skarpetek. Chyba że zacznę szczenkać, to poszukam.

      Usuń
    4. Kalipso, nuszki zawiń w ręcznik, jak w onuce.

      Usuń
  48. U mnie i lało i wiało, a na górach poprószyło śniegiem... Zimno.
    Grażynka napomknęła w komentarzu o historii z gatunku "świat jest mały", która wynikła wczoraj z naszego gadakania. Okazało się, że pewne więzi pajęcze różnych znajomości nas łączą... Teraz się skupcie, bo to skomplikowane.
    Grażynka opowiadała mi historię poznania pewnej pani, nazwijmy ją M, która przyjechała do Wenezueli do narzeczonego a na skutek różnych komplikacji musiał ją z lotniska odebrać Venezuejlos Grażyny. Panie się bardzo zaprzyjaźniły i w trakcie opowiadań okazało się, że owa M była swego czasu na bardzo hucznej imprezie u kuzyna Grażynki. Ale to dopiero początek, gdyż z tej opowieści wyłania się druga, jak u Hasa w "Rękopisie znalezionym w Saragossie". Grażynka opowiadając mi tą historię podała nazwisko kuzyna. Na to ja zastrzygłam uszmi i pytam, czy to nazwisko się pisze tak a tak. Grażynka z lekkim zdziwieniem potwierdziła, a ja powiedziałam, że byli tacy państwo o tym nazwisku w Krakowie... I tu Grażynka zakrzyknęła "To był kuzyn mojej mamy!!" ( Grażynka, popraw jak coś pomyliłam z pokrewieństwem) Ale to jeszcze nie koniec... Ja mówię, że oni mieli dwóch synów, a jeden to jest R. Grażynka na to, że oni go znają, bo byli u niego w Kanadzie i poznali nawet jego drugą żonę. I tu jest clou wieczoru: szkoda, że drugą, bo pierwszą była rodzona siostra mojego bliskiego przyjaciela... Uwierzycie w coś takiego??!! Bo ja ledwo... To jest jakieś magiczne miejsce, ten Kurnik chyba:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowita historia. Faktycznie świat chwilami jest mały.

      Usuń
    2. O matko, aż mię ciary przeszli!

      Usuń
    3. ojacie....ale swiat jest maniuni!

      Usuń
    4. Niezwykła historia.Kurnik to wyjątkowe miejsce pod wieloma względami.Jeszcze niejednym nas zaskoczy.Miłym,oczywiście:)

      Usuń
    5. Przecież wiadomo, że szfystkie jesteśmy siostrami!

      Usuń
    6. Hanuś, a poszli już? Te ciary, mam na myśli. Świat to w ogóle się robi jak jedna mała wiocha:))) Ciekawam, czy jeszcze się jakichś wspólnych więzi się doczekamy z innymi kurami. Opakowana, kuzyna mam w Anglii!

      Usuń
    7. Poszli Mika, poszli!
      A moja ciotka miała kuzynkę w USA! Ataner, to Ty?

      Usuń
    8. Mika,a Ty jutro w podróży? Do K? Trzeba nam zawczasu trzymać kciuki.Niech wszystko dobrze się układa!

      Usuń
    9. Mika - pewnie kuzyna znam, bo ja wielu ludkow znam....

      Usuń
  49. Ciekawe czy jest jakis kołobrzeski odpowiednik ciechocińskiego Maksikaza :))))
    Też bym się rzuciła w borowinę. W ogóle jakiś mały urlop w końcu....

    OdpowiedzUsuń
  50. Tupaja, tylko nie rzucaj się w odmęty!

    OdpowiedzUsuń
  51. Kurniku, nie zmieniaj się! Bądź, jaki jesteś! Uwielbiam Was! To tak na wstępie, gdybyście nie wiedziały:)))
    Pośmiałam się znowu z obrazka Hany. Takie okłady borowinowe kuszące bardzo som! I mnie by się przydały takie różne zabiegi, bo plecy pobolewają czasami, a nawet często. Jak przyjdzie czas, to będę korzystać. Peniuar przyszykuję i jazda!
    Historia z gatunku "świat jest mały" nawet mnie nie zaskoczyła. Świat jest mały i już, za to Kurnik ogromny:)
    Śpicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie idę spać, dobranoc :))

      Usuń
    2. Kurnik nasz widzę ogromny:))Kalipso, bez peniuara do sanatorium ani rusz.
      Jak ci idzie wdrażanie? Trzymaj się jakoś.

      Usuń
    3. Bez peniuara to się nie godzi! Mika, powoli. Będę się trzymać, chociaż ostanio zdarza mi się czasami nawet poryczeć dla rozładowania emocji, bo z logistyka bywa ciężko i ciągle jestem w biegu. Ale nabieram wprawy:)

      Usuń
    4. Nic się nie martw, samo przyjdzie, practice makes perfect. Dla rozładowania emocji zawsze możesz czymś rzucić. Na przykład ciężkim słowem...

      Usuń
  52. Jeszcze nie śpię, chociaż pogoda sprzyja. Wprawdzie przestało padać i wiatr trochę mniejszy, ale zimno.
    Jak tam początki wrześniowe? Okrzepłaś?

    OdpowiedzUsuń
  53. Mimo najszczerszych chęci dalszego pogdakania muszę się odmeldować. Coś mi się biesi sprzęt, znów dubluje i co jakiś czas gubi teksty na blogach.
    Dobrej nocy Kurki, śpijcie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej nocy Ewa, okryj się ciepłym kocykiem. Ja to samo zrobię...

      Usuń
  54. Dziewczynki, okrzepłam, ale jeszcze mam dużo papierkowej roboty i nie za bardzo mam ochotę i siły, żeby się za nią zabrać. Bardziej chyba nie mam ochoty i czekam na ostatnią chwilę. I czasu mi braknie, bo o tej porze to nie jestem w stanie pracować, wolę tu z Wami być:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej porze pracować to byłby grzech! Tylko nocny Kurnik, w skrócie nokturnik:)

      Usuń
    2. Chociaż muszę przyznać, że troszkę popracowałam w międzyczasie i bardzom zadowolona z efektu, bo mam juz dwa papiury zrobione:)

      Usuń
    3. Toteż i nie grzeszę za często:)))

      Usuń