sobota, 16 stycznia 2016

KKK - SPOTKANIE DRUGIE

Witam szanowne Kury na drugim spotkaniu Kurnikowego Klubu Książki. Mam nadzieję, że pamiętacie, iż mamy się cyklicznie spotykać i gadać o przeczytanych i polecanych lekturach (albo też odradzanych). Pierwsze spotkanie miało miejsce 2 grudnia, najwyższy więc czas na kontynuację.
Mamy zakładkę KKK, gdzie przeklejałam Wasze propozycje z komentarzy. Ciekawa jestem, czy przez te 1,5 miesiąca skorzystał ktoś z jakiegoś polecenia i zakupił bądź przeczytał którąś z polecanych pozycji?

Wtedy. O powojennym Krakowie

W tamtym inauguracyjnym wpisie wspomniałam, że czytałam książkę Joanny Olczak-Ronikier "Wtedy" . To jej wspomnienia z tuż powojennego Krakowa. Pani Joanna pochodzi z rodziny z wielkimi tradycjami literackimi, matka pisarka, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, babka Janina, tłumaczka i prowadząca wydawnictwo literackie po swoim mężu, Jakubie Mortkowiczu.

Wspomnienia dotyczą okresu 1945-48, a więc czasu wielkiej niepewności i wszechobecnego chaosu. Pani Joanna, rozdzielona z matką i babką przez wojnę, odnalazła się dopiero po jej zakończeniu. Wojna uczyniła ją dzieckiem trochę przedwcześnie dojrzałym, rogatym i krnąbrnym, co przysparzało jej wielu kłopotów i utrudniało kontakt z babką, wielką przedwojenną damą.

Zakochałam się w tej książce i w jej bohaterce. Znam miejsca w niej opisywane i z zachwytem oglądałam je oczami autorki w latach powojennych. Opisy barwne, detaliczne, wysmakowane - opis tajemniczego sklepu z artykułami spożywczymi był dla mnie czymś zupełnie bajkowym. Autorce udało się coś bardzo ważnego: spojrzenie na ten czas i ten świat oczami dziewczynki, którą wówczas była, nie jest to przetworzone przez pamięć osoby dorosłej. Trudności życia codziennego, zdobywanie najbardziej potrzebnych rzeczy na różne sposoby, odnajdywanie i odświeżanie przedwojennych znajomości przeplata się z dziecięcymi zabawami i przyjaźniami. Trzy pokolenia pań z rodu Mortkowiczów gnieździły się w małym mieszkanku w słynnej kamienicy literatów przy ulicy Krupniczej 22 . W książce przewijają się postacie sąsiadów i przyjaciół, Różewicz, Gałczyński, Staff - to tylko kilka przykładów.
Ogromnie poruszył mnie fragment o więźniach wypuszczonych z Auschwitz, którzy tak naprawdę pozostawieni byli sami sobie, błąkali się po Plantach, po ulicach Krakowa, żebrząc o cokolwiek... Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można było powiedzieć tym ludziom: proszę bardzo, jesteście wolni, róbcie sobie co chcecie...

Z biegiem lat jakoś coraz bardziej lubię literaturę wspomnieniową, biografie, pamiętniki. Znak czasu chyba? Teraz czytam "Narzeczoną Schulza" Agaty Tuszyńskiej , a w kolejce Zofia Stryjeńska, zachłanne na życie kobiety PRLu, wspomnienia o Marquezie i kroniki zakopiańskie... Ufff...

Pewnie sporo z was dostało książki pod choinkę, może napiszecie jakie to prezenty? No i co teraz na warsztacie?


228 komentarzy:

  1. Ja dostałam Stryjeńską!!!!
    A na warsztacie chwilowo znowu Mankell.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hrehrehre, chyba nie ma info o nowym poście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie kupiłam Przesilenie Zimowe i z dużą przyjemnością przeczytałam przedświątecznie! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i z polecanych w KKK mam przerobionego niemal całego Pilipiuka. Uwielbiam! No i oczywiście polecam.

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz, jaką mi przyjemność sprawiłaś! Bardzo mi miło:)))
      Jak Ono?

      Usuń
    3. Nareszcie ktoś, kto lubi Pilipiuka. Tylko przez jedno nie przebrnęłam, przez "Oko jelenia" nie podeszło mi.

      Usuń
    4. Mika, Ono chyba ok. Może przyśnie, bo przykro mi patrzeć jak ze stresu walczy z sennością.

      ewa2, Oka jelenia nie czytałam i Dziennika norweskiego też nie. Ale opowiadania i Wędrowycza kocham!

      Usuń
    5. Kurna, mimo szczerych chęci, Pilipiuk nieee... Denerwuje mnie język.

      Usuń
    6. Moja bidusia, Ono, znaczy...

      Usuń
    7. Hana, mnie tez ten jezyk nie podchodzi.

      Usuń
    8. Hana, mnie tez ten jezyk nie podchodzi.

      Usuń
  4. Dostałam trzy o zdrowiu i dwie o drewnie,hrehrehre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo praktycznie:)

      Usuń
    2. Z odrobiną romantyzmu,jedna jest o sercu.

      Usuń
    3. Ojacie, Rucianko, a jakiś rondel, albo fajne ściereczki też dostałaś?

      Usuń
    4. Oesssu, załamka. A obcęgi do onegoż?

      Usuń
    5. Hano,ja takie prezenty lubię,romantyzm nie jest moją cechą wiodącą.

      Usuń
    6. Hanuś, te druty to mercedesy do robótek z niciów ! Rucianko, daj znać, czy faktycznie mercedesy i czy lepsze od KnitPro drewnianych !

      Usuń
    7. Jak Dobromir był w sklepie,chciał mi kupić komplet z wymiennymi żyłkami.
      Nie było,kupił karbonowe skarpetkowe.Potem poszedł i zapytał o akrylowe,bo powiedziałam że tańsze i też fajne.A pan sprzedający fuknął ,że to deklasacja,hrehre

      Usuń
    8. Akrylowe skrzypią nieznośnie. A drewniane się łamią chalery, szczególnie, jak się na nie z doopskiem wlezie :)

      Usuń
    9. o drewnie? a jakie? ja lubie czytac o drzewach. Pod choinke dostalam skiazke z rzepisami i ksiazke pt na drugie Stanislaw.

      zaczelam czytac probke ksiazki Laury Cumming - The Vanishing Man - in Pursuit of Velasquez. Dopiero co wydama.
      Po pierwsze nie patrzylam na autora i bylam absolutnie przekonana, ze ksiazke napisal mezczyzna. I jak zobaczylam, z ekobieta, to mnie zamurowalo... probka jest niedluga, ale od momentu jak doszla do wizyty w Prado i zaczela o Las Meninas, we mnie cos szczelilo. strasznie glosno acz wewnetrznie.
      Opis percepcji obrazu Las Meninas przemowil do mnie jak bardzo malo co. Zapadlam i dostalam malpiego rozumu... odlozylam kundelka z probka, bo musze to powoli czytac....nie wiem, co bedzie w ksiazce dalej, ale TO, co pisze o Las meninas to, no tego, oniemialam. Zmienilam sposob patrzenia na obrazy! naprawde. Historia sztuki mnie zawsze, zawsze interesowala, od 13go roku zycia dokladnie. Velasquez jest mocno dramatyczny, jak Rubens i Rembrandt (ale NIE inni Holendrzy), i Caravaggio i.... i zawsze mnie ten dramatyzm obezwladnial jakby, bylo tego za duzo, troche przytlacza. A Las Meninas, i jeszcze pare obrazow Velasqueza, zawsze mnie przyciagalo i w zasadzie nigdy nie wiedzialam dlaczego....teraz chyba wiem dzieki tej probce Laury Cummings...

      Ogolnie zawsze uwazalam Barok za styl w sztuce, ktory nieco przesadzal (a Rokoko to juz w ogole!!); ktos mi kiedys wypomnial, ze bedac mloda osoba lubi sie Leonarda i Renesans (wczesny) oraz Impresjonistow, a potem sie dorasta i uwielbia Rubensa. Nie doroslam jakos, przed Leonardem padam na twarz, sredniowiecze i wczesny renesans kocham bezwarunkowo i potem idziemy dalej i jakos mnie nie rusza za bardzo, no moze Michal Aniol & Co.

      a teraz Velasquez!
      Juz wypatrzylam nastepna ksiazke Cummings - o autoportretach. I MUSZE ja przeczytac.

      Mika - ksiazke "Wtedy" musze przeczytac - dzieki za skrot! uwielbiam wspomnienia tez i te wlasnie powojenne baaaardzo lubie!
      Stryjenska mam, czeka w kolejce. Kroniki zakopianskie tez bym chciala KIEDYS przeczytac!

      oraz czytam, choc okrutnie powoli, Nigela Slatera - Kitchen Diaries czesc 3.

      Ksan - tez jakies smakowite kaski podrzucasz!

      Usuń
    10. Ale są kolorowe,Mama ma bambusy i jest zadowolona,lekkie i tępe.
      Te cienkie wyglądają jak patyczki do szaszłyków.

      Usuń
    11. Ja zeszlam z metalu na drewno i bambus i w zasadzie to moge tylko ze slizgiej jakiejs wloczki robic na drzewiennych, i wychodzi na to, ze wole metalowe, bo mi sie robota lepiej na nich slizga.
      Mow jakie te karbony?
      na bardzo cienkich patyczkach do szaszlykow tez robie i palketki i szale.
      ale w kolejce mam inne, nieco grubsze rzeczy, temi szaszlykami to szalik pol roku wychodzi robic!

      Usuń
    12. Końcówki mają metalowe,poślizg jest,środek czarny,więc można mieć brudne ręce,hrehrehre.
      Fajne są.Ale ja właściwie na żadne nie narzekałam,mam jeszcze takie ,które sobie przywiozłam z NRD.Gdyby Ewa na nich usiadła to...wlazłyby jak w masło.

      Usuń
    13. Opakowana,te o drewnie to
      "Snycerstwo"-Antony Denning i "Prace w drewnie"

      Usuń
    14. myslalam ze o rodzajach drewna ogolnie i z obrazkami :)

      Usuń
    15. Rucianka - bedziesz sie ciesiolka zajmowac?

      Usuń
    16. My się cały czas zajmujemy,majster i jego czeladnik czyli ja.Pełnię też funkcję dyrektora jakości,za co obrywam jako pomocnik hehe.
      Wszystkie podłogi położyliśmy,schody,sztachety obrabialiśmy i inne duperele.

      Usuń
    17. Pfff, Rucianko, zrobilim to samo bez poradników...

      Usuń
    18. No i zwolnij pomocnika. Nie będzie brakoróbstwa!

      Usuń
    19. Bardzo śmieszne,Hano,bardzo.
      Te poradniki nie do tego.

      Usuń
    20. No dooobra, to nie zwalniaj.

      Usuń
  5. Też tak mam z tą literaturą wspomnieniową, bo kiedyś to nie bardzo lubiłam...
    A pod choinkę dostałam książki Janickiego / z wcześniejszym delikatnym wskazaniem na dwa tytuły ;)/:
    - Damy złotego wieku i Żelazne damy. I to by było na tyle, bo z czytaniem onych to ja jeszcze w ciemnym lesie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kobietach sławnych, jak mniemam?

      Usuń
    2. O złotych i żelaznych, o siwych nie było?

      Usuń
    3. Najwyżej o brązowych:)

      Usuń
    4. no o srebrnych przecież

      Usuń
    5. O silnych i upartych, jak Bona Sforza...
      I pięknych,a nieszczęśliwych, jak chociażby Barbara Radziwiłłówna.

      Usuń
    6. Bardziej fakty czy i loty sa dorzucone?

      Usuń
    7. Krysiu Opakowana :)Wcześniej czytałam recenzje i wiedziałam, że to raczej powieść będzie, co mi zupełnie nie przeszkadza, bo lubię powieści historyczne.
      Sam autor /historyk/ też zgrabnie się broni, nazywając swoje książki/ bo to cała seria jest/ - "efektem pewnego eksperymentu myślowego". Sprytne, ale i szczere :)

      Usuń
    8. Opakowana, a lubisz rysunki Goi? Uwielbiam, mogę się gapić godzinami. Kiedyś była wystawa w P-niu - latałam codziennie.

      Usuń
    9. Dzieki, Ksan - ciekawe, ciekawe....Mi tez nie przeszkadza.

      Hana - nie, rysnuki mnie w sumie nigdy zbyt nie interesowaly. A powinny!!! Teraz na szybko popatrzylam - niesamowite dosc! i calkiem niezwykle.

      Usuń
    10. No właśnie! Tam jest moc!

      Usuń
  6. A o kurduplach i o tym, jak mimo wszystko dzielnie ido przez życie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ta o Marysi i 7 kurdupelkach.

      Usuń
    2. Tudzież Harry Potter:)

      Usuń
    3. Napoleon,Stalin, Łokietek :)

      Usuń
    4. Dziękuję Rucianko. I jeszcze był Quasimodo.

      Usuń
    5. No nie wiem,teoretycznie miał szansę się trochę odgiąć.

      Usuń
    6. zasmarkalam sie od tego odginania troche....

      Usuń
    7. No, przy odginaniu mógłby czasnąć.

      Usuń
    8. No, naprawdę !!! chyba muszę Wam przypomnieć Boya ;))!
      Barbara

      Usuń
    9. Baśko, ale że co? Boy też kurdupel? Bo nie wiem? Dla mnie był wielki! Niedosięgły!

      Usuń
    10. Cytuję: "Złe sobie daje świadectwo,
      Gdy kto wyszydza kalectwo."
      :D
      Barbara

      Usuń
    11. Aaa, to taka rozmowa! Ale Quasimodo był PRZED boyem. Wtedy jeszcze równości żadnej nie było.

      Usuń
    12. I komu to przeszkadzało?
      Barbara

      Usuń
  7. Dostałam opowiadania Alice Munro "Kocha, lubi, szanuje". Piękne są. A za 4 zł kupiłam w Intermarche "Polki na tronach Europy" Iwony Kienzler. Jak dla mnie - perełka. Po 1 - jest tam o kobitkach, o których, jako nie historyk nawet nie słyszałam, a po drugie są tam różne smaczki obyczajowe, co uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za jedne 4 zł tyle przyjemności, tak być powinno:)

      Usuń
    2. Ech, Mika, gdybyż to były normalne ceny książek! "Polki na tronach..." są w dodatku przepięknie wydane przez wyd. Bellona, w sztywnej okładce i wogle.

      Usuń
  8. Lubię mieć książki do których wracam,poradnikowe,albumy itp.
    Powieści mam na kundelku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Albumy tak, poradniki nie. Nie cierpię. Jakby co, szukam w necie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradniki specjalistyczne,nie lubię takich o wszystkim i o niczym.
      Też szukam w necie.

      Usuń
    2. Ja za poradnikami też nie przepadam.

      Usuń
  10. A ja zdziecinniałam, i kupiłam se ładnie wydane " O czym szumią wierzby". I czytam. Równolegle leci n-ty już raz "Trzech panów w łódce.. " Nie skończone : Pożegnanie z Afryką i Pod słońcem Toskanii. Ta ostatnia cóś mi słabo idzie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli audio przy robótce?
      Ja też bardzo lubię ale czasami się wyłączam i trzeba cofać.

      Usuń
    2. Nieeeee, Rucianko :) Dwóch naraz to jeszcze nie popełniłam :) Wszystkie so zaczente ! i w zależności od nastroju i potrzeby CZYTANE SO ! Albo ta, albo ta, albo ta :)

      Usuń
    3. To się mogo popierniczyć.;)

      Usuń
  11. Przeczytałam Swietłany Aleksijewicz "Czas secondhand". Polecam tym o mocnych nerwach, (parę razy odkładałam) bo to wywiady z byłymi obywatelami ZSRR. Z ludźmi, którym odebrano, to w co święcie wierzyli. Po tej lekturze wiem dlaczego tęsknią za sojuzem. Te opowiadania są wstrząsające, zwłaszcza tych, którzy przeżyli dzieciństwo w łagrach.
    Są tacy co tęsknią za PRL, teraz ich rozumiem.
    Na imieniny dostałam biografię Stryjeńskiej, będę czytać niedługo, teraz chcę coś lżejszego, poszukam jakiegoś kryminału, Akunin też czeka w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, nie czytałam jeszcze. Ale też znam takich, co tęsknią za komuną. Nie rozumiem tego zupełnie, bo i wtedy i teraz klepią biedę.

      Usuń
    2. Bo tu nie chodzi o fizyczną biedę. Oni tęsknią za wielkością ojczyzny, za ideałami. Budowali socjalizm kosztem wielkich wyrzeczeń i czekali na efekty. Tymczasem bach! Nie ma efektów, jest mamona i pogarda dla nich. Tęskną też za wspólnotą i dumą z narodu. Jedna z nich mówi: w sklepach nie ma już nic radzieckiego. Wieloletni drenaż mózgów zrobił swoje.

      Usuń
    3. Ewa2, w Rosji pewnie tak. Tutaj znam takich, co nie mają żadnych ideałów. Np. w mojej wsi. Gadają takie bzdury, że zęby bolą. Np. że za komuny każdy miał pracę, a teraz co? Ale faktu, że na podwyrku stoją 4 niezłe auta, dla każdego dziecioka po jednym, jakoś z "nowym" nie wiążą. To może nie jest dobry przykład, bo tutaj to inna skala.

      Usuń
    4. To jednak trzeba przeczytać, czasem nie wierzyłam w to co widzę. Mentalność zdecydowanie inna. A to co ludzie gadają to woła o pomstę do nieba. Jak czasem słyszę to mnie otrząsa, niby wykształcony człowiek a bzdury plecie.
      Czasem mam ochotę stworzyć własne teorie spiskowe, ciekawe czy ktoś by się załapał.

      Usuń
    5. Ewa2, zróbmy to! Jeśli się załapują na te wszystkie ostatnio, to znaczy, że załapio się na wszystko! Ja to kiedyś chciałam sprokurować cud nad źródełkiem takim, żeby pobierać za bileciki i zbić fortunę. Ale do tego potrzebna mi była córka w charakterze dziwicy, ale ona nie chciała współpracować. Ciekawe dlaczego?

      Usuń
    6. No niestety, drenaż mózgów i u nas jest dość daleko posunięty , czasem mnie aż ciary przechodzą jak ktoś jedzie żywcem cytatami wodza bądź pewnego radia i jest przekonany, że to jego własne poglądy... Zresztą, może się i pokrywają.

      Usuń
    7. Taaa, pokrywają się tak samo, jak przemówienia Gomułki.

      Usuń
    8. Żal jej dziewictwa było.
      Wymyślmy, będzie zabawa.

      Usuń
    9. Hana, a dziecko to tak za darmo do tego cuda chciałaś wykorzystać? Może się jej nie karkurowało...
      Barbara

      Usuń
    10. No dzie, miał być podział zysków! Ućciwy! Dla niej 1/3, dla mnie reszta. Ona miała się tylko ukazywać, a cała logistyka i organizacja eventu miała być po mojej stronie.

      Usuń
    11. Dziecko pewnie Boya czytywało. ;)

      Usuń
    12. I też żal jej było Quasimodo ? ;))
      Barbara

      Usuń
    13. Bała się że jej przydzwoni. ;))

      Usuń
    14. No co Ty? Przecież on łagodny był..... i wrażliwy na piękne dziewczyny :)
      Barbara

      Usuń
    15. Córusiowi by nie przydzwonił, ona przepiękna wincy... Nie oparłby się. Może nawet by się odgiął?

      Usuń
    16. Albo chociaż wyprostował.
      Opakowana, dzwonił dobrze, bo z miłości....
      Barbara

      Usuń
    17. Dzwonnicę miał w porządku. ;)

      Usuń
    18. rucianka - kazdy Twoj wpis powinien miec informacje ostrzegaawcza od Ministra Zdrowia Oraz Suchych Majt...hrehrhehreh

      Usuń
  12. O matko, to Wy tu gdaczecie, a ja tam. I to po przebiciu się przez te wszytskie posty...
    Mika, ja tak, jak Ty, biografie, historie umieszczone w czasach historycznych, jakieś epopeje o rodach królewskich, książęcych itp. Jeszcze o wyprawach, odkrywaniu światów, kultur. Nawet przewodniki lubię. Teraz mam "Rzym-ludzie Odrodzenia"- Chłędowskiego, stoi już dłuższy czas, do poczytania. I gruba, co lubię. Czeka, jeszcze Greta Garbo Gronowicza, i Katarzyna II Serczyka. Mam mało czasu a i oczy mnie bardzo po zmroku bolą, kilka kartek i koniec czytania. Coś mi sie dzieje z oczami, górne powieki spuchnięte, jak balony od kilku dni, a rano zaklejone, nie idzie otworzyć. nie wiem, co za franca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepłe okłady ze świetlikiem.
      Kundel fajny,bo litery można powiększać.

      Usuń
    2. Mnemo, audiobooki!
      Może masz zapalenie spojówek?

      Usuń
    3. Rucianka, to musiałaby być czcionka pewno 20...jak to czytać na kundlu, a audiobuki mnie usypiajo, próbowałam tak Sto lat samotności....W samochodzie jest ok, wtedy mogę słuchać. Robiłam napary a herbaty, nic, mam płyn miceralny do wrażliwych powiek, nic. Chyba się okulista mnie czeka.

      Usuń
    4. Można czytać,tylko trzeba szybko strony zmieniać. :)
      Świetlik niezły,psom i kotom pomaga,nie jesteś przecież jakaś gorsza,nie? ;)

      Usuń
    5. Mnemo, na stan zapalny to trza coś z antybiotykiem. Lepiej idź do mundrygo.

      Usuń
    6. W końcu będę musieć, tak, jak do gina, endokrynologa, zębisty, ale mi sie tego nazbierało. NIE TRAWIĘ ŁAZIĆ DO LEKARZA!!

      Usuń
    7. Rucianka, no ja nie wiem, mam wrażenie, że ja jestem gorsza niz mój pies. Bo z łozka mnie niedługo wydziedziczy.

      Usuń
    8. To w takim razie,nawet świetlik nie da rady . ;)

      Usuń
    9. Mnemo może to zapalenie górnych kanalikow lzowych? Przy tym oczy się zaklekaja. Doraźnie masuj kanaliki zeby splywalo i się odczopowalo. Plukaj co parę godzin solą fizjologiczna i okłady z rumianku..jak nie będzie poprawy to do medyka po kropelki z antybiotykiem.
      I cóż chyba ten lakier do jachtów co kapliczeki nim malowalas to musisz odstawić na ciepłe dni bo to może od tego być?

      Usuń
    10. Kot ma rację, to może być alergia na lakier. Ale ja tez wieczorem mam kłopot z czytaniem i oczy mi łzawią. Od komputera też.

      Usuń
    11. No właśnie trudno stwierdzić od czego. Przeszkadza i denerwuje.A oczy potrzebne do wszystkiego. Przy kompie też, kilkanaście godzin dziennie...

      Usuń
    12. Kureczki,nie chcę Was straszyć ale,zapylajcie do ocznego czem prędzej.Zbadajcie sobie patrzały dokładnie.Ja jestem po wizycie/16 grudnia-czekałam od lipca/Też miałam problemy z oglądem codzienności,sól fizjologiczną w użyciu i w ogóle myślałam,że potrzebuję mocniejszych okularów a tu mi oczna zagwizdała...początek zaćmy.Po powrocie z wizyty zaczęłam analizować swoje problemy z oczami i doszłam do wniosku,że to mogły być jakieś oznaki tegoż.Kazała się nie martwić bo to drobiażdżek przy innych chorobach a i wiek.Mam się zgłosić za półtora roku.Nie będę czekała ino zapiszę się do"pierwszej śmierci"i poproszę o skierowanie do ocznej a ją poproszę o skierowanie na zabieg.Przeca nie wiadomo ILE czasu trza będzie poczekać.I np.od dobrego roku nie potrzebowałam okularów słonecznych a wcześniej nawet na poranny spacer,gdy świeciło słońce,musiałam je mieć na nosie.Mnemo,możesz mieć faktycznie alergię na ten lakier,nie czekaj.

      Usuń
    13. Orko, dobrze gadasz. Jeśli tylko masz możliwość, leć zdejmować zaćmę, bo czasu szkoda. Dzisiaj to jest zabieg ambulatoryjny. Spoko.

      Usuń
    14. Nie wiem jak u was, ale u nas to 2 lata sąsiadka czekała na operację zaćmy. Zapisać się trzeba jak najszybciej.

      Usuń
    15. ja tlumokowalam takie operacje...chirurg zaklada na zabieg potwornie zmientolony fartuch (kitel? hrehre), jak psowi z gardla...podobniez uprasowac takie to z 10 minut roboty a operacja - okolo poltorej minuty...dlugo czlowiek tez sie nie boi i denerwuje, bo nie ma kiedy, nie slychac krzykow ofiara a jeno widac zachwycone oblicza ;))

      Usuń
    16. Opakowana, ostatnie zdanie żywcem z ust wyjęte inspektorowi policji z "Wszystko czerwone" Chmielewskiej:))) Tego co mówił "mrowie a mrowie..."

      Usuń
  13. Też lubię biografie,ostatnia to chyba-"Wspomnienia wojenne"-Karoliny Lanckorońskiej.
    A do snu Chmielewska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Lanckorońskiej wciąż wracam.
      Barbara

      Usuń
    2. A ja Chmielewską postanowiłam sobie przypomnieć.

      Usuń
    3. Kurczę, Rucianko, próbowałam. Nie dałam rady.

      Usuń
    4. Do snu czytam i z sentymentu.
      Lubię film z Kaliną Jędrusik ,Krystyną Sienkiewicz i Andrzejem Łapickim.
      "Lekarstwo na miłość".

      Usuń
    5. Też lubię ten film bardzo:))

      Usuń
    6. Tego ze Starostecką jakoś nie zmogłam w całości.

      Usuń
    7. Gorszy był zdecydowanie, ale pościg Maluchem bardzo mi się podobał:))

      Usuń
    8. Nawet nie wiedziałam, że było ze Starostecką! Ach, Jędrusik, Sienkiewicz, Łapicki !!!y
      Luudzie ! znaczy -Kuury! jak ja już dużo pamiętam :)))
      Barbara

      Usuń
    9. Był też z Martą Klubowicz,radziecki chyba.

      Usuń
    10. Chętnie podyskutuję o tej biografii Stryjeńskiej, bo uczucia mam mieszane..
      "Edukacja ogrodnika" to opowieść światowej sławy projektanta ogrodów i architekta krajobrazu o.... o pięknie. Pięknie, które nas otacza, pięknie które człowiek tworzy i kształtuje, o architekturze, o ogrodach , o ludziach też. O powinności człowieka wobec przyrody. O tworzeniu Tajemniczych Ogrodów.
      Barbara

      Usuń
    11. Paczaj, Baśko, a ja pamiętam coraz mniej!

      Usuń
    12. Znaczy - młodniejesz ;)))
      Barbara

      Usuń
    13. Ciekawie wygląda o tych ogrodach. Barbara, a więc pamięć masz jak słoń! One podobno niczego nie zapominają:)

      Usuń
    14. Mika, ja tak ogródkiem chciałam powiedzieć, że staara już jestem........i te pamięć z powodu czasotrwania mam zapchanom... ;))
      Barbara

      Usuń
    15. Taaa, młodnieję jak jasny gwint!

      Usuń
    16. Hana - masz coraz lepszo pamiec???

      Usuń
    17. Tak by to wychodziło, Opakowana, w myśl zasady, że nie ilość tylko jakość.
      Barbara

      Usuń
    18. u mnie wystepuje chyba kącętracja - malo i sprasowane wszystko w kupie....

      rowniez donosze w drugich slowach mego listu, ze krem pieczarkowy jako obiadek to za malo i koniecznie trzeba poprawic jajkiem sadzonym!

      Usuń
  14. Ja co prawda ne dostałam książki pod choinkę, ale wydałam ;)
    Wszystkie Kury zapraszam do lektury,obiecując wiele śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje.
      Mam nadzieję że nie będziemy śmiać się z siebie?

      Usuń
    2. Kcem. I kcem juz dwie wanny czasu.... jedna to za malo...

      Usuń
    3. Rucianko, śmiech z siebie jest największą sztuką i umiecie to doskonale ;) Ale spoko... to będzie śmiech ze mnie ;)

      Usuń
    4. O, dzięki, z przyjemnością.

      Usuń
    5. Kurczęęę,ale czy nam wypada śmiać się z Ciebie???
      Jesteś jedną z nas,Kurejrą znaczy.Trza będzie czytać z powagą.;)

      Usuń
    6. Znaczy z przyjemnością poczytam a nie, że z przyjemnością się będę z ciebie śmiać:))

      Usuń
    7. Ja tam się pośmieję, a co! Cheba wiedziała, co robi, nie?

      Usuń
    8. Z taką samą powagą, z jaką gdaczemy w Kurniku ;) Będzie mi przyjemniem jak się będziecie chichrać, więc śmiało Miko hrehrehre

      Usuń
  15. Czytam o Stryjeńskiej. Jak dziecko skończy ;) Ronikierową to przeczytam, coś tam w Stryjeńskiej o Mortkowiczowej niezbyt pochlebnie, więc jestem ciekawa jak to z drugiej strony wygląda.
    Biografie lubię i czytam od zawsze.
    I czytam "Edukację ogrodnika" - wspaniała.
    Opakowana, to o Velasquezie to ino po anglicku ?:(
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że Stryjeńska u wielu z nas na tapecie, będzie można podyskutować:)))
      Napisz coś więcej o "Edukacji ogrodnika", co to???

      Usuń
    2. Kto by chciał mieć tapetę ze Stryjeńskiej?

      Usuń
    3. Pamiętacie pudełka po czekoladkach?

      Usuń
    4. Miko, coś za gupia jestem na tego blogera, posłał mi wyjaśnienie o "Edukacji ogrodnika" do góry pod Rucianke.....
      Barbara

      Usuń
    5. Pewnie, że pamiętam pudełka i kartki! W takim pudełku długie lata szkolne trzymałam kredki.
      Przeczytałam Basia u góry i odrzekłam coś tamże.

      Usuń
    6. Nawet mam kartkę z główką dziecka Stryjeńskiej.

      Usuń
    7. Rabarbaro - wydane po angliczansku 7 stycznia, mozliwe, ze nie przetlumokowane jeszzcze...

      Usuń
    8. Ożesz, szkoda, że inny język posiadam, bo porwałabym się!

      Usuń
    9. pewnie ladadzien wydadza po naszemu. dzis czytalam recenzje i byla dobra.
      i teraz mię wciaglo zeby czytac ksiazki o portretach (ta sama kobitka napisala o autoportretach, wiec tez dopisuje). Ja w ogole zapadlam na ksiazki o: symbolach w malarstwie. jak czlowiek oglada rozne obrazy to widzi cala kupe dziwnych rzeczy - a to but luzem, a to konwalia pod lozkiem, a to drabina przy drzwiach a to siekiera u plota ni z gruszki ni z pietruszki, a to jakis aniol na stoleczku gra w karty z kotem....no to mam chyba ze dwie ksiazki juz o symbolach i rozkladaniu obrazow na elementy pierwsze, ale mi malo...bo znlazlam ksiazki juz tematycznei o symbolach i trzecia wanna czasu jest niezbedna.

      Jak rowniez ksiazki o swietych. na razie tylko wiem o co biega ze sw Wawrzyncem, Sw Lucja i kims tam jeszcze. czyli alfabetycznie - swiety, kiedy zyl, co zrobil i za co cierpial. znaczy za swoja wiare, ALE co bylo najwazniejsze (Lucja - oczy, Wawrzyniec - kij do nadziewania i pieczenia oraz wytrwalosc). Jeszcze jakby mi kto podrzucil ksiazeczki o podobnych rzeczach ale przed-chrzescijanskich to bym zainwestowala w 4 i 5 wanne czasu od reki.
      swieci sa na obrazach z okresow , ktore kocham sercem szczerem (gotyk i renesans glownie)....

      w zasadzie to ja chce na emeryture, zbey czasu nie tracic na takie glupoty jak dlugie dojazdy, zeby moc poczytac. w samochodzie nie moge (lubie audiobooki, ale jak pojade z pol godziny to potem musze wlaczac myslenie DOKAD tak naprawde jade. nie uzywam zadnych gps'ow tylko narysowana przeze mnie mapke, na ktorej jest malemi literkami napisane i namalowane, wiec nawet sluchanie musze wylaczac.
      chyba za malo jezdze pociagiem i takimi tam.....

      Usuń
  16. Paparapa Kurejry.
    Spadam z grzędy,poczytam troszkę.Może poradnik o łupaniu kamieni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojedziesz obrabiać guaz do Hany?
      Branoc.

      Usuń
    2. Tak, tak! Rucianko, poczytaj i przylataj, mam w tym względzie szerokie plany!

      Usuń
  17. cześć Kurki :) ja Mikuś przyznaję się bez bicia, ostatnio mało czytam :( bez okularów już nic nie wiedzę, a jak chwila wolniejsza, to tu dyskusję kurnikową podczytuję, książkę rzadziej :( i kolejka książek do przeczytania rośnie na półce, Mikołaj jeszcze ją powiększył o dwie pozycje - "Ja Fronczewski" oraz "Życie jest piosenką" Jacka Cygana! poza tym dołożył jeszcze (ten Mikołaj) bilety do teatru na "Nieznośnie długie objęcia" Iwana Wyrypajewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ten twój Mikołaj to dba o rozwój intelektualny! Opowiesz nam o tatrze, mam nadzieję?

      Usuń
    2. opowiem, ale ciut musicie poczekać, pod koniec lutego dopiero były wolne miejsca

      Usuń
  18. Elaja, leć do teatru, a ino nie przegap! Nie wiem, jak Wyrypajew (zacne nazwisko), ale jego żonkę, Karolinę Gruszkę uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym była facetem tobym się w niej zakochała...

      Usuń
    2. bilety dopiero na 26/02, ale za to w pierwszym rzędzie :)

      Usuń
    3. a ona tam gra :) http://www.powszechny.com/spektakle/nieznosnie-dlugie-objecia,s872.html?ref_page=controller,index,action,index

      Usuń
  19. Idę Kochane Kurki oszczędzać oczy. Już mi łzawią i pieką, chyba znów uczulenie.
    Dobrej nocy, trzymajcie się ciepło, mróz idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moje też pieką, trza spać. Dobrej nocy.

      Usuń
  20. Ewa2, nie łzawią, ani nie pieką, ale się przymykają. To spadam. Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  21. no to ja jeszcze zgaszę światło, dobranoc i kolorowych snów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzień dobry, Kurki. Zasnęłam wczoraj. Że ja też muszę padać tak na twarz, jak tu się takie rozmowy toczą:)
    Mika, "Narzeczoną Schulza" chciałabym bardzo przeczytać. Pozostałe też. Poczytałam komentarze, to jeszcze bardziej chęć mi wzrosła:)
    Dla wielbicielek Goi polecam "Saturna" Jacka Dehnela. Świetna powieść o życiu artsty -Saturna. O jego toksycznych relacjach z synem. W powieści pojawia się też wnuk Goi. Gorąco polecam! Myślę, że przeczytanie tej książki może zmienić sposób patrzenia na dzieła Goi. W ogóle Dehnel jest wart polecenia.
    Pozaczynałam dużo książek. Kończę jedną - "Ostatnie historie" olgi Tokarczuk.
    Pięknej niedzieli Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wielbicielek Goi polecam książkę Liona Feuchtwangera "Goya". nie wiem czy teraz do zdobycia. Ja mam wydanie z roku 1955 kupione ze 30 lat temu w antykwariacie, jeśli by ktoś chciał mogę pożyczyć.

      Usuń
    2. Kalipso, "Narzeczona.." czyta się bardzo fajnie, bo czasem autorka wciela się w jej postać i pisze w pierwszej osobie, czasem reportażowo i to jest ciekawe. Ja na przykład nie wiedziałam, że Schulz się przyjaźnił z Witkacym i bywał w Zakopanem. Prozę Schulza odkryłam w I klasie liceum i zauroczyła mnie niesamowicie, nazwałam to "poezją pisaną prozą" i wielka moja radość była, jak przeczytałam takież opinie pisarzy po wydaniu "Sklepów cynamonowych".
      Dehnela póki co nie czytałam, ale ciekawi mnie bardzo jego "Matka Makryna".
      Pięknej reszty niedzieli! U nas rano było -15...

      Usuń
  23. Cześć Kurki. Wstałam sobie o ósmej, śniadanko zjadłam, teraz będzie kawka z cynamonem i kardamonem.
    Byłam już u Panterki, przypomniała tekst o dzieciństwie, między innymi moim.
    Pogoda się zapowiada ładna, słonko wyjrzało, +1, jakiś marny śnieżek przykrywa trawnik.
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam. No to ja też o moich książkowych miłościach. Stare, ale ciągle do nich wracam. Opisy, to fr. z obwoluty albo przedmowy "od redakcji":
    1) C.R. Zafon;
    a) "Cień wiatru" - "Cmentarz Zapomnianych Książek, miejsce ukryte w sercu średniowiecznej Barcelony...świtem 1945 r. uliczkami starego miasta dziesięcioletni Daniel Sempere podąża za ojcem...ku tajemnicy, która nieodwracalnie zawładnie jego życiem...Mijają lata..."
    b)"Gra Anioła" - "W mrocznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych XX wieku młody pisarz...otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może, coś więcej..."
    c)"Więzień Nieba" - "Jest rok 1957. Interesy księgarni Sempere i Synowie idą tak marnie...Ni stąd, ni zowąd przeszłość...puka do drzwi...Daniel dowie się o rzeczach, o których Barcelona wolałaby zapomnieć".
    2) K. Schulz "Kamień i cierpienie" - "Powieść o życiu i twórczości genialnego mistrza Odrodzenia włoskiego, Michała Anioła...Powieść czeskiego pisarza ukazująca szerokie tło historyczne..." Szerokie baaardzo.
    3) Sz. Twardoch "Drach" - "Drach widzi wojny, powstania, narodziny i śmierć, chwile trwogi i rozkoszy...Drach patrzy na świat bez emocji...Mierzy wzrokiem śląsko-niemiecko-polskie pomieszanie, bratobójcze walki, pożądanie i gwałt...Drach widzi historie...dzieci i ojców...Drach wie o nich wszystko. Wyszli z jego ciała..."
    Zachęcam, pozdrawiam. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Margolciu! Zafonem też byłam zachwycona, aczkolwiek "Gra anioła" nie bardzo mi podeszła, ze względu na to, że była dla mnie zbyt horrorowata, nie lubię się bać:)
      Intrygująco brzmi to co piszesz o "Drachu", nie czytałam nic Twardocha. Przekleję twój komentarz do zakładki KKK, OK?

      Usuń
    2. Też podobał mi się Zafon, zwłaszcza jego Barcelona, jakże inna od tej "turystycznej".
      "Kamień i cierpienie" zawsze będzie dla mnie niezapomnianym przeżyciem, a MIchał Anioł taki jak tam....
      Twardocha nie znam.

      Usuń
    3. O tak, "Kamień i cierpienie" czytałam swego czasu w tę i nazad. I "Pasję życia".

      Usuń
    4. Basia, moja interpretacja słuszniejsza:)

      Usuń
    5. Hano,a"Udręka i ekstaza"I.Stone,podoba mi się również z tejże grupy"Potępienie Paganiniego"A.Winogrodow.Syn Paganiniego przez dwa lata nie mógł pochować ojca w poświęconej ziemi-tyle czasu potrzebowali nasi"czarni bracia"aby pozbawić onego...majątku.Och,mieli Wielcy tegoż świata chętnych do korzystania z ich wielkości.

      Usuń
    6. A tak, Orko, jasne! Przypomniałaś mi!

      Usuń
  25. Dzis 17 stycznia. data dwoch wydarzen...jedno to wyzwolenie Warszawy. Moja Maman zyla pod Warszawa (Jeziorna, a Jeziornej mieszkala na Argentynie!), wlasciwie az do konca wojny )oficjalnego) i wyjazdy do Warszawy nie byly zbyt czeste. Pociski lecialy nad ich glowami w te i we wte. Wreszcie moja mama nie mogla sac, bo te pociski przestaly. I wiesc przyleciala, ze Warszawa jest WOLNA!! wszyscy sie zerwali i szli na piechote do miasta stolecznego. I moja Mama wspominala, ze tak szli i szli , w przeciwienstwie do tego, co ludzie przybyli z Warszawy mowili Warszawa BYLA, ISTNIALA - z daleka widzieli, ze budynki wszelakie SA...az doszli do miasta i oniemieli - najwiecej to bylo tylko fasad. Za nimi gruzy. wiec iluzja byla calkiem niezla. Mama mowila, ze od razu zmontowano defilade zwyceizstwa, na ktora wszyscy poszli. I cos, co Mama nie potrafila nigdy wytlumaczyc to zapach konwalii i konwalie w klapach jakichs jeneralow czy czego....

    druga historia, to juz angielska, nieco rozciagnieta w czasie, ale zaczeta 17 stycznia. Bardzo sie lubilam z Babcia slubnego. Historie jak poznala swojego ukochanego meza (mlodego wdowca z malutkim synkiem), znalam dobrze. a 17 stycznia pobrali sie. w koscioleczku malusim, kolo ktorego przejezdzalismy czesto jak mieszkalismy w Walii, we wsi Pennal -> https://en.wikipedia.org/wiki/St_Peter_ad_Vincula,_Pennal
    W tym czasie dziadek slubnego byl w marynarce (wojennej, jezdzil w 1 wojnie swiatowej lodziami podwodnymi...az sie dziwie, ze nie zwariowal, tym bardziej, ze jezdzil w okolicach Murmanska...rozniwez w okolicach Baltyku, oraz wyzej geograficznie). Wiec przyslugiwalo mu mieszkanie sluzbowe wojskowe. No i zamieszkali w takim polokraglym blaszaku sluzbowym (jakby kto beczke przecial wzdluz i polozyl na glebe przecieta czescia). No i to bylo umeblowane i wyposazone w podstawowe rzeczy. Mlodzi mieli tylko dobytek ruchomy. Moja tesciowa sie urodzila 5 listopada a jej Ojjciec zostal przeflancowany do innej jednostki wojskowej. zapakowali wszystko co mieli i zamowili taksowke. Zapakowali wszystko co mieli, odjechali i po 10 minut taksowka w szalonym pedzie zawrocila do blaszaka...zapomnieli o malutkim pakuneczku zostawionym na lozku w sypialni.....

    tyle antraktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ty to masz w zanadrzu tych opowieści! Ta też się nadaje do albumików dla Krasnali.
      17 stycznia to też urodziny mojego śp Taty.

      Usuń
    2. nie dopisze dla Krasnali, bo to nie moja scisle mowiac, rodzina...te pocztowki sa o mnie, mojej historii i mojego zycia z, ze sie tak wyraze, dziadkiem. co bylo przedtem, to juz od w/w dziadka zalezy, zeby opisac/opowiedziec ;) jak mnie przydusi to moze spisze, ale niekoniecznie... ja to juz mam nastepne cos 15 opowiastek i ciagle mi sie cos przypomina....

      Usuń
  26. Opakowana, czy tym pakuneczkiem był...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BylA raczej. To kilkutygodniowa tesiowa....jej polbraciszek mial juz cos 4 latka, nie dalby sie zostawic, hrehrhehr

      Usuń
    2. Fajnie się to czyta: kilkudniowa teściowa...

      Usuń
  27. Na gwiazdkę książek nie dostałam, ale na imieniny (niedawne) córka kupiła mi najnowszą część "Jeżycjady". Przeczytałam, ale... Albo się coś porobiło z tą serią, albo "wyrosłam":) Chyba jednak to drugie, bo jeszcze całkiem niedawno chętnie wracałam do tych książek, a teraz jakby nie bardzo...
    Pilipiuka za to lubię bardzo; właśnie godzinę temu skończyłam drugi z dwóch tomów opowiadań, które wypożyczyłam ostatnio z biblioteki. Czytało się świetnie, a "Oko jelenia" też mi nie podeszło, zaczęłam, przeczytałam chyba dwa(?) pierwsze tomy i na tym stanęłam, jakoś nie chciało mi się więcej czytać. Biografie czytuję często, i lubię. A w piątek w końcu mogłam wypożyczyć "Przesilenie zimowe", które zacznę od jutra, żeby mi na dłużej starczyło:) Złudna to jednak nadzieja, pewnie jutro skończę, chyba że znajdę sobie coś innego do roboty:)
    W ogóle, ostatnio nie trafiłam na książkę, która by mnie tak zupełnie bezwarunkowo zachwyciła, ale może to dlatego, że czytałam literaturę lżejszego lub całkiem lekkiego kalibru. Aha! I przeczytałam w zeszłym tygodniu 'Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej" Sławomira Kopera(?). Bardzo ciekawe treściowo, ale nie porywa. Przeczytałam, ale nie chciałabym czytać drugi raz, chyba że w celu odnalezienia jakiejś informacji.
    Jak skończę "Przesilenie, to napiszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jeszcze nie doroslam do sci-fi....troszke Lema liznelam, ale jakos nie tego...

      co do Jeycjady...no przeczytalam wszystko, do chyba przedostatniej i zytajac mialam nadzieje na poprawe a tu zero poprawy. wkurza mnie niestety czarnosc i bialosc postaci. Przewidywalna i skostniala jednak i im bardziej czytalam tym bardziej mnie denerwowalo to.... czyli pewnie tez wyroslam...

      Usuń
    2. Kurczę, coś jest na rzeczy z tą Jeżycjadą, też do niedawna czytałam z przyjemnością, ale od jakiegoś czasu już nie. Albo wyrosłyśmy i mamy większe wymagania, albo poziom cyklu się trochę obniżył...

      Usuń
    3. Ninka, czekam na opinię o Przesileniu:)))

      Usuń
    4. Mika - chyba i jedno i drugie, postaci dla mnie sa dwuwymiarowe, przewidywalne i schematyczne, pffftttt. Przepraszam Kury, ktore Jezycjade kochaja. naprawde.

      Usuń
  28. SF nie trawię, ani fantasy. Ani w literaturze, ani w filmach, w przeciwieństwie do mojej córki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeżycjadę lubiłam, ostatnich nie czytałam. Zniechęciłyście mnie juz kiedyś. Zresztą, mimo wszystko, mimo całego sentymentu, nie ta półka wiekowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tam jest troche o staruszkach po 50tce....

      Usuń
    2. Rogata, jak to? Każdy czytał! Kupowałam córce i sama czytałam! Pierwsze części były fajne, w dodatku akcja toczyła się w miejscach, które doskonale znam. To miało swój smaczek.

      Usuń
    3. Ja nie. Zaparlam sie.

      Oesu, Dziewczyny, ledwie dycham. Codziennie oprowadzam jakichs ludzi po wlosciach, cisnienie mi skacze, zaczynam miec watpliwosci i przestalam sypiac. Juz sama nie wiem...

      Usuń
    4. Boszszsz, Owieczko, źle Ci tam, gdzie jesteś?

      Usuń
    5. Nie i dlatego mam watpliwosci co do decyzji i nie mam watpliwoci, ze mam cos z glowa.

      Usuń
    6. Owieczko, to okropnie skomplikowane... Może na jakiś czas odmawiaj goszczenia i oprowadzania, niech ci dadzą trochę spokoju...

      Usuń
  30. 1.Jerzy Pilch Zuza albo czas oddalenia - skromna,cienka niewiele ponad 100 stron strasznego smutku,bardzo osobista.
    2.Lukasz Orbitowski "Inna dusza " - glosna w ostatnim czasie,nagrodzona Paszportem Polityki,ksiazka przesiaknieta zlem,straszna,czyta sie nie oddychajac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany, jakie ciezkie ksiazki! wez poczytac Mikolajka jako odskocznie!

      Usuń
    2. Mikolajka znam na pamiec....uwielbiam

      Usuń
  31. Kurczę, Opakowana, Mikołajka uwielbiam! I rysunki tamże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedno opowiadanko/rozdzial, jak Mikolajek bawil sie z Jadwinia. I co sobie przypomne, to dostaje strasznej glupawki, hrehreher.
      Wymusila na Mikolajku, ze beda sie bawic w dom I ona rzecze: ja do Ciebie bede mowila "Grzegorzu", a Ty do mnie mow "kochanie". I dalej sie dzieje! hrehrehre

      tu jest link do tego rozdzialu:
      http://cyfroteka.pl/ebooki/Jak_dorosly__z_tomu_Nowe_przygody_Mikolajka___Minibook-ebook/p040959i040

      Usuń
    2. a wspolne zakupy,pomidory,stluczka uffff cudne...mojego syna na tym wychowalam :)0

      Usuń
  32. Opakowana, świetny jest przekład Barbary Grzegorzewskiej, co nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a sa jakies inne?
      Mikolajka kocham niezmiennie od 50 lat :)

      Usuń
    2. sa inne,Tola Markuszewicz, Elżbieta Staniszkis,,,,

      Usuń