wtorek, 26 stycznia 2016

List niekoniecznie o miłości, chociaż w jej sprawie

Kury, Koguty i kto żyw!
Mika napisała List do Proboszcza, ja podrasowałam mój "List do sąsiada" i oto poddajemy się konsultacjom. Nie wiem, jak ugryźć sprawę sterylizacji i co księża na to? Obawiam się, że niechętnie. Nie wiem też, co z podpisem pod listem do proboszcza? Podpisuje osoba, która go pośle w świat, czy wszystkie podpisujemy? Jak? I jakim kluczem wysyłamy? Każda z nas (ta, która chce oczywiście) do parafii w swojej miejscowości/ powiecie/województwie?
Jesteśmy otwarte na rzeczowe uwagi. Oba teksty poprawię i będą gotowe do skopiowania.
A otóż i one:
Najpierw Mika:

Szanowny Księże Proboszczu,
Zwracamy się do Księdza z wielką prośbą i nadzieją, że zechce Ksiądz pomóc w naszych działaniach mających na celu poprawę bytu zwierząt domowych.
Jesteśmy grupą blogerek, którym leży na sercu los zwierząt domowych, szczególnie na wsi i w mniejszych miejscowościach. Nie jesteśmy „nawiedzonymi ekologami”, jesteśmy po prostu grupą osób wrażliwych na cierpienia zwierząt i postanowiłyśmy zrobić dla nich coś, co mogłoby znacząco poprawić  ich los. Wiele z nas mieszka na wsi i widzimy codziennie, jak źle i bezmyślnie bywają traktowane zwierzęta, szczególnie psy i koty. Co gorsza, wielu ludzi po prostu nie widzi w tym nic złego, takie podejście miał ich ojciec, dziadek i takie samo mają oni sami. Tłumaczenia i kontrole organizacji opiekujących się zwierzętami niewiele dają, gdyż tego rodzaju organizacje nie są dla nich żadnym autorytetem, a ich zalecenia są traktowane jak „wymysły miastowych”. Ponadto kontrole zdarzają się sporadycznie, są nieskuteczne, ponieważ kary nie są egzekwowane, albo są egzekwowane w symbolicznym wymiarze.  
Autorytetem dla ogromnej rzeszy ludzi jest Kościół i ksiądz, dlatego też właśnie do Księdza zwracamy się z naszą prośbą.  Bowiem księża – w obrębie swoich parafii - mają ogromną możliwość wpływu na los zwierząt, a tym samym ulżenia im w cierpieniu. Mówienie o tym na kazaniach czy zwracanie uwagi podczas kolędy mogłoby uczynić cuda. Przecież są to żywe istoty, czujące ból, głód i cierpienie.  Zadawanie im tego bólu i cierpienia czy to bezmyślne, czy co gorsza, celowe, jest czynem złym. Kościół swoim autorytetem mógłby zdziałać bardzo wiele uświadamiając to Wiernym. Dlatego ośmielamy się w Nim szukać pomocy. Wszak w samym Katechizmie Kościoła Katolickiego zapisane są słowa: „każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość […] Różne stworzenia, chciane w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia ” (KKK, 339) „Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską. Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę. Także ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich” (2416) oraz „Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie” (2418). 
Będziemy wdzięczne za pomoc w uświadomieniu ludziom, że nasi „bracia mniejsi” nie zasługują na zły los, który gotuje im człowiek. To nieprawda, że „głodny pies lepiej pilnuje”, to nieprawda, że „kot się sam wyżywi”, to nieprawda, że topienie kociąt i szczeniąt jest humanitarne. Wielu Wiernych regularnie chodzących na mszę do kościoła nie widzi tego, że ich pies jest głodny, że ma łańcuch wrośnięty w szyję i nie ma wody w upały, a w zimie zamarza w blaszanej beczce. Nie widzą w tym nic złego i to jest najgorsze. Prosimy bardzo o pomoc w uświadomieniu ludziom, że takie postępowanie jest złe i niezgodne z prawem, tak ludzkim, jak i Bożym. Także sam Papież Franciszek zwraca uwagę na fakt, że obojętność lub okrucieństwo wobec zwierząt przekłada się na sposób traktowania ludzi. „Serce jest jedno i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcania się nad zwierzętami – pisze papież – niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami.” I dalej:  „My sami nie jesteśmy ostatecznym celem wszystkich innych stworzeń. Wszystkie zmierzają wraz z nami i przez nas ku ostatecznemu kresowi, jakim jest Bóg w transcendentalnej pełni, gdzie zmartwychwstały Chrystus wszystko ogarnia i oświetla. (…) człowiek powołany jest, by przyprowadzić wszystkie stworzenia do ich Stwórcy” wyjaśnia Papież. Mówiąc wiele o miłosierdziu, rozciąga to pojęcie nie tylko na ludzi, ale też na przyrodę i środowisko naturalne, którego częścią są przecież zwierzęta.

W załączeniu przesyłamy tekst napisany przez jedną z naszych koleżanek. Będziemy bardzo wdzięczne, jeśli Ksiądz mógłby wykorzystać go w jakiś sposób podczas kazania, bądź katechezy w szkole, albo chociaż powiesić na tablicy ogłoszeń.  Szczególnie zależy nam na uświadamianiu tego dzieciom w nadziei, że być może nowe pokolenia zmienią tę sytuację na lepsze. Uwrażliwienie ich na ten problem może przynieść naprawdę wspaniałe owoce.

Wierzymy głęboko, że potraktuje Ksiądz poważnie naszą prośbę i wspomoże nasze działania swoją siłą i autorytetem. Dziękujemy serdecznie i będziemy bardzo wdzięczne za zrozumienie i pomoc.

Z wyrazami szacunku  
...
...

A tu tekst ten-co-wiecie:  

Drogi Sąsiedzie, gdziekolwiek mieszkasz!
Jesteś człowiekiem pracowitym, uczynnym i pomocnym i wiem, że na twoją sąsiedzką pomoc zawsze mogę liczyć. Gdyby nie jedno zastrzeżenie, mogłabym powiedzieć, że jesteś dobrym, przyzwoitym człowiekiem. Ciężko pracujesz, dbasz o rodzinę, kochasz wnuki, opiekujesz się nimi, odbierasz ze szkoły, czasem widzę, jak się z nimi bawisz. W każdą niedzielę z całą rodziną i sąsiadką-staruszką jedziesz do kościoła. Ksiądz po kolędzie bawi u Ciebie dłużej, niż u innych. Pięknie wyremontowałeś dom, na wysprzątanym podwórzu stoją trzy samochody, w zadbanym warzywniku pysznią się kwiaty i dorodne warzywa. Masz psa, kota i stadko tzw. szczęśliwych kur. Kiedyś kupowałam od ciebie jajka, ale już tego nie robię. Któregoś dnia zobaczyłam, że Twoje kury są łyse i pokrwawione. Wydziobują się z nudów, ze stresu i z braku witamin. Nic w tym zaskakującego, skoro przez okrągły rok siedzą na malutkim wybiegu, gdzie nie dociera słońce, w dodatku nie sprzątanym od tygodni. Nic nie rozumiem, przecież masz duży, stary sad, w którym rosną chwasty! Wypuść kurki, daj im więcej oddechu, będziesz miał trzy razy więcej jajek, a i ja chętnie je od ciebie kupię. A pamiętasz swojego poprzedniego psa? Pamiętasz, jak kaszlał? Dawałeś mu polopirynę, co jest jakimś tam przejawem troski. Skąd mogłeś wiedzieć, że polopiryna jest dla psa zabójcza? Moje rady skutecznie puszczałeś mimo uszu, bo przecież weterynarz to fanaberia dla miastowych. Wystarczyło chociażby włączyć komputer, który przecież masz i wpisać w googla „pies kaszel polopiryna”. No ale pomocy szuka ktoś, komu ZALEŻY. Pies po prostu zniknął któregoś dnia. Po kilku dniach pojawił się następny. Szczekał i wył w malutkim kojcu całymi dniami i nocami, poddał się po kilku miesiącach. Siedzi tam teraz apatyczny i brudny. Moje psy chodzą pod płot codziennie i on tylko wtedy na chwilę się ożywia. Czy wiesz, sąsiedzie, że pies to zwierzę szalenie towarzyskie i spragnione kontaktu z człowiekiem? I wiesz, że zupełnie jak ty cierpi z głodu, zimna i samotności? Widzę, że czasem go wypuszczasz bez żadnej kontroli, żeby „sobie podjadł” (twoje słowa) jeśli się trafi jakaś padlina. Pies znika wtedy na dwa, trzy dni i nikt go nie szuka. Nie wiesz pewnie, bo i skąd, że gna go także instynkt przedłużenia gatunku. Na takiej samej zasadzie inny sąsiad wypuszcza swoją suczkę, która dwa razy w roku rodzi nikomu niepotrzebne, niechciane szczenięta, które z kolei umierają z powodu chorób, zimna i głodu? Jeśli nie umrą, to sąsiad je utopi, bądź zakopie żywcem. Czasem któremuś się uda i przetrwa tylko po to, abyś mógł wsadzić go do ciasnego kojca (jeśli ma szczęście), albo przypiąć łańcuchem do jakiejś blachy zwanej dumnie budą i raz w tygodniu wypuścić na noc, żeby znalazł sobie coś „porządnego” do jedzenia. Będzie miał szczęście, jeśli nie zatruje się śmiertelnie padliną, albo nie zastrzeli go jakiś myśliwy. Czasem ze zgrozą myślę, że byłoby dla niego lepiej, gdyby nie przetrwał. 

Między bajki włóż szkodliwe mity o tym, że suczka/kotka choć raz musi urodzić. Nie musi i nie ma to żadnego wpływu ani na jej zdrowie, ani na charakter.
Czy wiesz, że gotowe jedzenie dla psa/kota, nawet to najtańsze i nie najlepszej jakości, takie w puszce, bądź w postaci suchych chrupek jest dla niego lepsze, niż kilo kości z golonki, albo – co gorsza – z kurczaka - co może spowodować powolną śmierć w męczarniach? Nie mówiąc o chlebie namoczonym w brudnej wodzie, pleśniejącym w starym garnku tygodniami? Czy wiesz, że od nadmiaru kości w ogóle, nie tylko takich z kurczaka, pies może umrzeć? On tego nie wie, ale ty tak, przynajmniej powinieneś wiedzieć. Zastanawiam się codziennie po co ci pies? Kogo zaalarmuje, skoro szczeka bez końca, a i tak nikt się jego szczekaniem nie interesuje? Gdyby złodziej grasował na twoim terenie, nikt nie zwróci na to uwagi, bo przecież pies szczeka bez przerwy! Trudno to znieść, ale znoszę, bo boję się, że jeżeli ci coś powiem, zrobisz mu jeszcze większą krzywdę. Nie dotykasz go, bo – jak powiadasz – śmierdzi. Gdybyś siedział latami w rzadko, lub nigdy niesprzątanym kojcu, sądzisz, że pachniałbyś fiołkami? Nikt ci nie powiedział, a sam nie zauważyłeś, że pies jest mądry, że ma zdolność rozumowania na poziomie 2-3 letniego dziecka  i tylko od ciebie zależy jak tę przyrodzoną mądrość wykorzysta? Przecież z 3-letnim wnukiem świetnie się dogadujesz? Wyobraź sobie swojego wnuka i tak samo traktuj psa. Nie, to nie bluźnierstwo, niby dlaczego? Pies i kot czują tak samo! Czują ból, zimno, głód, odrzucenie, samotność. Czy wiesz, ile radości może ci dostarczyć ich towarzystwo? Nie wiesz, bo i skąd? Szybko możesz się o tym przekonać, tylko wpuść je do domu, daj kawałek podłogi i jakąś starą kurtkę do leżenia, a zobaczysz, że to sfera emocji, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyłeś, o jakiej nawet nie śniłeś. Twój pies kocha cię pomimo i pójdzie za tobą wszędzie, mimo haniebnego traktowania. Trudno o bardziej bezwarunkową miłość. Masz w życiu za dużo miłości? Masz w swoim otoczeniu kogoś, kto kocha cię aż tak? Co z tego, że pradziadek, dziadek i ojciec tak samo traktowali swoje zwierzęta? Ile można zwalać na przodków? Masz własny rozum? Może czas przerwać ten zaklęty krąg i dać wnukom inny wzorzec? Bo dla twoich dzieci jest za późno. Zabrałeś im coś, czego nie da się odzyskać. A obawiam się, że za późno i dla wnuków, skoro twoja wnuczka stojąc przy kojcu, patrząc na mojego miłego i czystego psa mówi: mamo, kupisz mi pieska? Podczas gdy jej pies, dwa metry dalej rozpaczliwie żebrze przez kraty kojca o odrobinę uwagi i dotyk.
I co stało się z twoim kotem? Bezimiennym, bo na co kotu imię? Tutaj koty niezależnie od płci mają na imię „ciciuś” – w najlepszym razie. Nie widuję go od jakiegoś czasu, a przychodził na przekąskę. Czy w ogóle wiesz, że go nie ma? Był przez dwa lata, dokładnie to pamiętam. Nie miał wstępu do domu, ani nawet do piwnicy, bo jej nie masz. Nie wiem, gdzie nocował. Mam nadzieję, że w jednej z czyichś obór, gdzie mógł się ogrzać przy krowach. Masz przecież tylko drewniane, dziurawe szopki, w których jest tak samo zimno jak na zewnątrz. Możesz spać spokojnie podczas gdy twój kot przymarza gdzieś do podłoża? Tylko nie mów mi, że zwierzęta nie mają duszy. To nie ma nic do rzeczy - dusza nie ma nic wspólnego z odczuwaniem bólu. Mówisz, że kot sobie poradzi. Z czym? Z chorobami? Z lisem? Z 15-stopniowym mrozem? Z głodem? Z zatruciem myszą nafaszerowaną trutką, którą przed chwilą zjadł? Z wyniszczającą biegunką? No tak, nie masz pojęcia, że kot nie powinien pić mleka, przynajmniej nie każdy. Powinien za to pić wodę. To brzmi jak herezja, prawda? Ale nią nie jest. Na większość kotów laktoza zawarta w mleku działa jak pastylka przeczyszczająca. Jakiś czas daje radę, a potem po prostu odwadnia się i umiera. Ale o tym też nie wiesz, bo swojego kota traktujesz jak muchę, zresztą on swoją biegunkę załatwia w plenerze. Zniknął, to bierzesz następnego. I tak dalej. Dlaczego nie wpuścisz go do domu, czy choćby do piwnicy? Czego się boisz? Że nabrudzi? Postaw mu zwykłą miskę z piaskiem, już on będzie wiedział, co z nią robić. Że ma robaki? A ma, musi je mieć żywiąc się myszami i tym, co uda mu się znaleźć. Ale jedna, mała pastylka raz na jakiś czas wystarczy. Kosztuje grosze. I nie obawiaj się bakterii, we własnych ustach masz ich więcej, niż zdrowy kot. Mówisz, że brudny? To znaczy, że prawdopodobnie jest chory. Zdrowy kot myje się wręcz obsesyjnie. Świadomość, że głodne, chore, zziębnięte zwierzę, umiera obok w cierpieniach, nie zakłóca ci snu.
Wyobraź sobie, że twoja kotka rodzi 3 razy w roku po 4 kocięta – pomnóż to przez ilość kotów we wsi, czyli razy 17, bo zakładam, że w każdym gospodarstwie jest jeden kot, a na pewno jest ich więcej (nikt nie wie, ile). Daje to liczbę 204 kotów po roku. Robi wrażenie, prawda? Jasne, że większość nie przeżyje. Umrą z głodu i chorób, o ile gospodarz nie zatłucze ich, nie potopi , nie zakopie żywcem. A pomyśl sobie, że jest tu więcej kotów, niż jeden na gospodarstwo. Czujesz ogrom cierpienia i śmierć dosłownie wszędzie? A to tylko jedna, malutka wieś. Z łatwością można by tego uniknąć.

Kot też potrzebuje twojego towarzystwa. To głupi mit, że kot przywiązuje się do miejsca, nie do człowieka. Jeśli będzie dobrze odżywiony i zdrowy, będzie bardziej łowny, niż kiedykolwiek. I nie mów mi, że nie masz pieniędzy na weterynarzy. Masz. I nikt cię nie zmuszał do posiadania psa, czy kota. Przecież widzę, jak strzelasz w niebo fajerwerkami za parę setek, innych dóbr nie będę ci wypominać. Mógłbyś z łatwością dowiedzieć się jakim cudem jest udomowiony kot. Mógłbyś poczuć na kolanach jego ciepło. Mógłbyś słuchać, jak mruczy ci do ucha i aż pogwizduje ze szczęścia. Mógłbyś do woli dotykać jego mięciutkiego, czystego futerka. Mógłbyś nosić go na rękach, a on oplatałby ci łapkami szyję. Mógłbyś poczuć na uchu jego szorstki jęzorek. Mógłbyś w nocy poczuć, jak układa się wzdłuż twoich pleców, albo w zgięciu łokcia. Mógłbyś wtulić twarz w jego ciepłe, pachnące futerko i tak zasypiać. Mógłbyś na dzień dobry poczuć delikatny dotyk jego chłodnego noska na swoim policzku...

***
I jeszcze jedna sprawa. Do wzięcia (w Poznaniu) jest cudna, malutka sunia imieniem Miśka. Zdrowa, towarzyska, całuśna, czyściutka, nieagresywna. Nie jest wysterylizowana. Nie wiem, jak z kotami, bo chowała się dotąd bez kotów. Ma półtora roku. 
Na razie tyle wiem, ale będę wiedziała więcej. Spójrzcie na to cudeńko:


211 komentarzy:

  1. Bardzo pieknie napisane, teraz tylko trzeba to po parafiach rozprowadzic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszm, no nie moge w to uwierzyc!
      Bardzo Was przepraszam, bo jednak nie calkiem i do konca sledzilam komentarze, z braku czasu...wiec jaki jest dalszy plan? czy bedzie to sie intetnetowo rozsylac po parafiach czy wrzucac do skrzynek parafialnych przy kosciolach?

      Usuń
    2. Mailowo,im więcej,tym lepiej.

      Usuń
    3. Tak myslalam, ze to bedzie bardzo dobry sposob...

      Usuń
  2. Ja to raczej ratowałabym yorka.....bo chyba ten pan i ta dziewczyna pasują do siebie....
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sluszna uwaga Barbaro, jestem tego samego zdania. Co za ludzie!

      Usuń
    2. Dom za mały dla dwóch piesków?
      Obawiam się że jak pojawi się dzidzia,to york też wyleci.:(

      Usuń
  3. Piękne oba teksty.Włożyłyście dużo serca,bardzo Wam za to dziękuję.
    Teraz trzeba je jak najlepiej wykorzystać.To musi być długotrwała ,zorganizowana akcja.
    1. Prośba o umieszczenie ich w postach na wszystkich dostępnych blogach.
    2. Udostępnianie na fb.
    3. Stworzenie strony-społeczności na fb,żeby można się podpisywać jako społeczność,koalicja np sąsiedzka ( tu musimy pomyśleć)
    https://www.facebook.com/koalicjacyrkbezzwierzat/?fref=nf
    https://www.facebook.com/antyfutro/
    wzięłabym te za przykład.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona o sąsiadach,jako akcja-list do proboszcza ( nie trzeba pisać do swojego,można do cudzego,można usiąść i wysyłać według listy z googla.Podpisywać się jako blogerki lub tak jak nazwana by była strona na fb,można dołożyć adres strony.
      Na stronie powinnyśmy wymyślać akcje i wstawiać zdjęcia,rysunki,co nam do głowy przyjdzie.
      To tyle na razie,co mi się ulało.Nie wiem czy coś skumacie hrehre,bo pisze na jednym wydechu.;)

      Usuń
  4. Bardzo madry i wywazony tekst, brawo Mika. Ksieza, to tez bardzo czesto ludzie bez serca, trzeba trafic na tych ktorych obchodzi los zwierzat - oby sie udalo!
    Co do podpisu, to wydaje mi sie, ze im wiecej nazwisk tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje że trzeba się jakoś nazwać.
      Społeczność sąsiedzka,koalicja na rzecz poprawy życia zwierząt,lub jakoś lepiej.
      Dobrze by było ,gdybyśmy miały chociaż jednego blogera,wtedy możemy pisać w imieniu żeńskim,męskim i nijakim .;)

      Usuń
    2. Mysle, ze jakis Kogut sie odezwie:)

      Usuń
    3. Dlatego myślę, że mailowo (jak słusznie pisze Rucianka) najlepiej - w końcu strona parafii nie jest prywatna, przeczyta być może więcej niż jedna osoba. A list można wrzucić do kosza (wersja najgorsza) lub odłożyć i zapomnieć (wersja łagodna). Można grzecznie poprosić o jakąś wiadomość czy mail dotarł. Tekst jest doskonały ! Rucianko - kumam i pomysł strony i dokładania jej adresu wydaje mi się świetny.
      Barbara

      Usuń
    4. Listy pocztowe,to koszt,maile mamy za darmo.Na zasadzie kopiuj-wklej,można wysłać dziennie kilka,nawet pijąc kawę.Można założyć sobie adres internetowy,jeżeli macie imienne i nie chcecie z nich wysyłać.Tu są ważne chęci i konsekwencja.
      Ale trzeba to robić długo i uparcie bombardować miłością ;).Tak jak miesiącami ogłasza się jedno zwierzę szukające domu.

      Usuń
    5. No wlasnie, listy pocztowe to koszt. Mysle, ze w malych parafiach list ze znaczkiem bardziej przemawia do odbiorcy, niz mailowy. Takich czesto nawet odbiorca nie otwiera tylko od razu wyrzuca do kosza:(

      Usuń
  5. https://www.facebook.com/search/top/?q=Koalicja%20&init=mag_glass&tas=0.04353572474615697&search_first_focus=1453817225365
    spis Koalicji
    https://www.facebook.com/search/top/?q=spolecznosci&init=mag_glass&tas=0.030805543405974634&search_first_focus=1453817225365
    społeczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. A pieska biedna, bo ma pana bez charakteru, oby znalazla bardziej godnego zaufania przyjaciela...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jestem źle w parafii widziana, jako rodzimowiercza wiedźma, więc wysłać nie bardzo dam radę. ale listy dobre i mądre. Może coś dadzą, chociaż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślij do innych parafii.Ja mogę wysłać do Twojej.

      Usuń
    2. Wydrukuj i cichcem podrzuc do skrzynki ksiedzu...

      Usuń
    3. Napisałam Ci odpowiedź, co do odbudowywania chrząstki stawowej ludźa. Zobacz sobie. Margolcia.
      Tekst Miki świetny. Muszę pomyśleć nad dystrybucją.

      Usuń
  8. Jeżeli macie zwierzolubne dzieci lub wnuki,poproście je o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdyby trafił mi się taki facet (jak dziewczyna od yorka)... cóż, chyba pozbyłabym się faceta. Ten facet od suni też do niczego. I tylko psinki żal...
    Teksty bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli wypali akcja,rozprowadzę to na zwierzęcych forach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny, piękna akcja. Jak wrócę wieczorem to przeczytam wszytsko dokładnie. Jest jakieś ogłoszenie o tej psiuni? Jaki kontakt? Dam to na FB...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, na razie nie, mam nadzieję, że dowiem się więcej wieczorem.

      Usuń
  12. Chcę "zahaczyć" problem kastracji (sterylizacji), o którym Hana nadmienia, że nie wie jak ugryżć. Cóż, ja uparcie od lat uważam (z obserwacji własnych), że problem leży w pieniądzach i niestety,nakazach. Raz w roku kastracja powinna być jak szczepienie przeciw wściekliżnie - obowiązkowo i za darmo. I papierek z pieczątką do garści. A w końcu kastracja jest dożywotnia a nie jak szczepienie co roku.
    Parę dni temu byłam u dalszych sąsiadów, bardzo dobrych i porządnych ludzi, rozmowa zeszła na koty, bo Pani Sąsiadka stale przygarnia i, jak mówi sąsiad, dba lepiej niż o niego :). Mają właśnie cztery, dwie kotki dwa koty. Ja, oczywiście, o kastracji (bo już nadeszła pora dawania tabletek kotkom i właśnie dawali), i usłyszałam, że tak, oczywiście, ale.... przy czterech kotach to ich na to nie stać, nawet dzieląc pojedynczo w jakimś czasie. I tak. Emerytury marne, dzieci i wnuki, którym trzeba pomagać, wszyscy dorośli pracują ciężko, łapiąc każdą dodatkową robotę, zwierzątka zadbane, wykarmione..... Pieniędzy ode mnie nie przyjmą, główkuję aż mi głowa puchnie jak to zrobić..
    Rozwlekłam się, ale mnie to gryzie, bo to nie pojedyncza sytuacja.
    Dlatego myślę, że służby weterynaryjne też trzeba atakować.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy atakować wszystkich. ;)
      Byle akcja się zaczęła rozwijać.
      Barbaro,marzec jest miesiącem sterylizacji,nie możesz powiedzieć że sterylki darmowe?
      Umówić się z wetem,zapłacić ( jeżeli masz taką możliwość) i wysterylizować te sąsiedzkie koty.

      Usuń
    2. Właśnie w tym kierunku kombinuję, to nie tak prosto, bo oni niezamożni ale do weterynarzy jak trzeba chodzą (choćby po te tabletki i odrobaczanie) to wiedzą , że tam nic za darmo..
      Nie chcę ich też urazić, to dobrzy i delikatni ludzie.
      Barbara

      Usuń
    3. Powiedz że załatwiłaś talony z Gminy.Dogadaj się z wetem.
      Albo z jakąś fundacją,żeby udawali że to oni.Da się zrobić.

      Usuń
    4. Dziefczynki, poza wszystkim każda chyba klinika robi to np. za pół ceny przynajmniej raz w roku.
      Baśko, ze sterylizacją do księży raczej nie ma co startować. Nie od razu Kraków zbudowano. Jeśli się tematem w ogóle zainteresują, to już będzie dużo. No i jeśli znasz tych ludzi i ufasz im, Skarpeta może nie sfinansuje w całości, ale może się dołożyć.

      Usuń
    5. Rozmawiałam z koleżankami-wolontariuszkami.Jeżeli się zdecydujesz,poproszę fundację o firmowanie,kasę oddasz jako darowiznę,czy jakoś tak do dogadania.

      Usuń
    6. Rabarbaro, zaplac weterynarzowi, a on niech urobi sasiadow, ze przez to, ze maja tyle zwierzat pod opieka, do tego ten marzec, on ma talony, wszystko zalatwione i moze to od razu zrobic. czyli zamydlic oczy w try miga. I bec!

      Usuń
  13. Nie wiem jak ksiądz zareaguje na ten tekst, ale mnie wzruszył, i to bardzo. Pięknie napisane. Miko, Hano, dziękuję.
    Co prawda nie mam bloga i na fb nie istnieję, ale od czego jest rodzina i znajomi:) Rozmowy wstępne już uskuteczniam, chętnych nie brakuje, wszak wszyscy oni zwierzolubni. A jeżeli o mnie chodzi, to mogę ten list zanieść na plebanię osobiście. I to z miłą chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksan,te listy trzeba rozsyłać do wszystkich parafii.Im więcej ich dostaną ,tym lepiej,może coś zaświta,że to wola ludu.
      Nie masz bloga ani fb,ale maila masz.

      Usuń
    2. Ja też mam dwie drogi, na które wybiorę się osobiście. Mają dodatkowy plus (ci, co do nich droga), że prowadzą edukację.
      Barbara

      Usuń
    3. Ależ Dziefczenta, róbcie to taką drogą, jaka jest dla Was najwygodniejsza, przecież to nie ma znaczenia. Mnie dręczy sprawa podpisów. Jak to zrobić?

      Usuń
    4. Trzeba się nazwać i już.

      Usuń
    5. Rucianko, sama nazwa to za mało. Musi być uwiarygodniona nazwiskami. Nie muszą przecież iść do tych parafii, do których ktoś należy. Zresztą mogę się podpisać jako PrezesKura z imienia i nazwiska. Nie boję się.

      Usuń
    6. Ja też mogę,ale lepiej brzmi jak jest nazwa.

      Usuń
    7. Nazwa i kilka nazwisk. Możemy się nazwać prezesami, zastępcami prezesów itd.

      Usuń
    8. Uważam że to musi być prawda,żeby nam nikt niczego nie zarzucił.
      Możemy być ruchem społecznym na rzecz poprawy warunków bytu zwierząt domowych.

      Usuń
    9. Rucianko, powinna to być jakaś krótka i treściwa nazwa i z dramatycznym pazurem.

      Usuń
  14. Dzięki wielkie, Ksan:)) Zanieś koniecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Już się cieszę na to, jak temu panu wpadnie w oko ładniejsza dziewczyna i w Kurniku będzie ogłoszenie "Kto przygarnie taką biedną dziewczynę...?"

    Rozwój akcji bardzo mi się podoba i trochę mi wstyd, że tylko kibicuję zamiast czynnie dołączyć. Ale stara jestem i coś tej zimy siły nie mam - to raz. A dwa, że parafianka ze mnie żadna i od księży się trzymam z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damo - ja nie przygarnę ;)))
      Barbara

      Usuń
    2. Ja pogonię do schroniska. ;)))

      Damo,to tylko trzeba wysyłać gotowce,kiedy tylko masz taką możliwość.
      Tylko razem jesteśmy w stanie coś zmienić,zwierzaki tego nie zrobią.
      Będą cicho umierać.Na łańcuchach,bez miski wody w upał,zamarzać zimą.

      Usuń
    3. Damo, ja przygarnę taką laskę, a potem na czczo zostawię w lesie w mroźną noc. W samych gaciach i z metalową obręczą na gołej szyjce.

      Usuń
  16. Warto rozpropagowac te akcje na fb i innych spolecznych platformach, bo im wiecej osob skopiuje list i przekaze go wlasnemu proboszczowi, tym oczywiscie lepiej. Kropla drazy skale, a od czegos przeciez trzeba zaczac.
    List jest swietnie zredagowany, choc ja bym go jeszcze bardziej skrocila, bo moze sie zdarzyc, ze po przeczytaniu pierwszych zdan i zorientowaniu sie, o co biega, klecha nie przeczyta go do konca, bo uzna, ze sprawa niewarta zachodu.
    Szczerze mowiac, jestem sceptyczna, czy to cos przyniesie, ale sprobowac warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantero, ten, który nie przeczyta do końca i tak nic nie zrobi, nawet gdyby przeczytał. Liczymy na tych, w których telepie się jakaś wrażliwość.

      Usuń
    2. Jeśli nie macie uwag do tekstów, kopiujcie i ślijcie. Pozostaje jedynie sprawa podpisu.

      Usuń
    3. Dalam na fejsunia. Bo przeciez nie wysle takiego listu niemieckiemu proboszczowi, co nie? Zreszta do rzadkosci tutaj naleza problemy, z jakimi zmagac sie musza polskie zwierzaki.

      Usuń
    4. Pantera, daj do tłumaczenia guglowi i dopiero wtedy wyślij. I donoś, czy to ma jakiś odzew na FB.

      Usuń
    5. W tłumaczeniu gugla, to będzie coś!

      Usuń
    6. To ja już też udostępniłam.

      Usuń
    7. Dostałam od Pantery i też poszło w Polskę.
      Ja mam takiego proboszcza, że jak bym do listu włożyła z 5 stów, to może by się zainteresował - i to nie mam pewności, nie cierpię go.
      Ania

      Usuń
  17. Piękna akcja, Mika, Hana, dopiero teraz zorientowałam sie o co tutaj chodzi, List do proboszcza super, myślę że lepiej wysłać, bo maili obcych to ludzie teraz się boją z róznych wzgledów, ja mogę zanieśc osobiście a i do tych w poblizu powysyłać i gdzie śię da. A może podrukowac ulotki i popodrzucać sąsiadom?
    Dobrze byłoby też w szkołach taką akcję zrobić?!

    OdpowiedzUsuń
  18. Amelio, w szkołach byłoby super, ale nie wierzę, że nauczyciele to zrobią z własnej woli. Gdyby przyszło z ministerstwa, to pewnie tak. Myślę, że do szkół można tam, gdzie mamy jakichś znajomych, po kumotersku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Mam! BDB pracuje w szkole! I Kalipso!

      Usuń
    2. A pracuje, choć teraz na urlopie zdrowie ratuje :))) U nas to ruszy na godzinach z wychowawcą do niedzieli, przed feriami -już zaklepane ! A jesienią była akcja zbierania karmy dla schronu we Wro- zebrano ponad 100 kg ! I w szkole mamy papużki i żółwia i koty !

      Usuń
    3. BDB, super! Do szkół możemy trafić tylko w ten sposób. Najlepsze byłyby koleżanki-dyrektorki tychże!
      BDB donoś, jak lekcje wyglądały - w miarę mozliwości.

      Usuń
  19. Proponuję założyć stronę,nazwać się Koalicją lub Społecznością ,wkleić tam pomysły dotyczące poprawy losu zwierząt.Wkleić list Hany.
    Jako pierwszą z inicjatyw zaproponować list do proboszcza Miki.
    My stronę polubimy i udostępnimy wszystko.
    Zobaczymy co się stanie.
    Wszystko można zmienić lub skasować,albo zostawić.Jak nie wypali,nic się nie stanie.
    Ale sądzę że będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rucianko, potrafisz założyć stronę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano,pewnie potrafię,to nie jest trudne.Sądzę że wszystko będzie napisane.
      Trzeba się zalogować i nazwać i tyle.Ale uważam że lepiej by było żebyś to Ty zrobiła.
      Proponuję pomyśleć,jak nazwać.
      Społeczność czy Koalicja? Bo to istotne.Sąsiedzi na rzecz pomocy zwierzętom czy jak?
      Dzikie Kury z pomocą dla zaniedbanych zwierząt?
      Pomyślcie,bo nazwa będzie nas firmować.Powklejałam linki,wejdźcie,sprawdźcie jak to zrobili inni.

      Usuń
    2. Rucianko, wydaje mi się, że nie ma znaczenia fakt, kto założy stronę na fb?

      Usuń
    3. Ma.Ten kto założy,będzie administrował.

      Usuń
    4. A może jakoś prosto? Zwierzoluby, Zwierzę też człowiek, Człowiek też zwierzę Posoka znaczy to samo co krew, Podaj łapę... tyle mi na razie wpadło do łba ;)

      Usuń
    5. Pastelowe Kury na rzecz poprawy bytu zwierząt- ruch społeczny

      Usuń
    6. Dzikie Kury na rzecz zwierząt domowych-społeczność
      Patrz na ręce sąsiadowi -ruch społeczny na rzecz poprawy bytu zwierząt domowych
      No dawajcie Dziewczyny.

      Usuń
    7. "Sąsiad sąsiadowi oka nie wykole"

      Usuń
    8. Hrehre, a Ku... ku...e łba nie urwie...

      Usuń
    9. KOC - Komitet Odnowy Człowieczeństwa?

      Usuń
    10. Dzikie Kury na rzecz zwierząt maltretowanych.
      Dzikie Kury w obronie psów i kotów wiejskich.
      Pies i Kot też cierpią-Dzikie Kury.

      Usuń
    11. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114875,19539535,katowal-psa-deska-pelna-gwozdzi-teraz-moze-uniknac-kary-sad.html?lokale=local#BoxNewsImg

      Usuń
    12. Wkleiłam to, bo pisałam o sumieniu. Zwyrodnialec go nie posiada, to pewne. A sędzia?

      Usuń
  21. Ale można napisać taki tekst do dzieciakow i jako ulotki pokłaśc na korytarzach, dzieci sa ważne, od nich duzo zależy, mogą przemówić do rodziców...
    A jak chcecie list do sąsiada rozprowadzić, do skrzynek?

    OdpowiedzUsuń
  22. Amelio, list do sąsiada to tylko taka forma. Każdy ma takiego sąsiada, albo kiku, przynajmniej na wsi. Wrzucanie im tego skrzynek nie da absolutnie nic, jeśli nie stoi za tym autorytet chociażby księdza. Stąd pomysł, żeby słać do parafii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie dotrzemy do tych fiutów co źle robią,dotrzemy do myślących tak jak my i tych nieświadomych.

      Usuń
  23. Witam,przeczytałam i jestem wzruszona obydwa teksty świetne,jak juz napisałam przy pierwszym tekście Hany- sercem napisany,a dzisiaj chylę czoła przed Twoim Miko i wierzę,że każdy kto je przeczyta nie zostanie obojętnym wobec poruszanych w nich spraw.
    Ja mogę pomóc mailowo,sąsiedzko, rodzinnie,rodzina w większości zapsiona i pomocna w tych sprawach oraz myślę dostarczyć wydruki Zarządowi Działkowemu mojego Ogrodu,by na pierwszym,wiosennym zebraniu rozdać je działkowcom lub dostarczę do rak własnych. Wielu z nich jest właścicielami zwierząt i różnie z nimi bywa (właścicielami) jednego lata dokarmialiśmy psa,którego właściciel zostawił na swojej działce i...pojechał na saksy! W moim Ogrodzie jest 110 działek to juz cos.
    Do kościoła wyśle maila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Elżbieto! O to chodzi! Dzięki!

      Usuń
  24. Amelio, na ulotki w szkole (czy gdziekolwiek), trzeba mieć pozwolenie. Trochę można tego rozrzucić nielegalnie "na mieście", ale do szkoły bez pozwolenia nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy funduszy,wykorzystajmy to co mamy.
      Jeżeli każda z nas wyśle 100 listów do parafii,to już będzie z tysiąc parafii.

      Usuń
    2. Hana odbierz maila. Dałam propozycję jak zrobić legalnie.

      Usuń
  25. Jeszcze jedno, ja bym nieco skróciła oba listy, bo może być im za długo i wtedy bez czytania wywalą, zwłaszcza sąsiad może stracić nerwy...
    no tak, 100 listów to już coś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio,my do sąsiada pisać nie chcemy,nawet nie mamy do nich adresów mailowych.
      Trzeba się podzielić województwami,żeby równomiernie obsypać listami.

      Usuń
    2. Kurczę, to samo napisałam przed chwilą.

      Usuń
  26. Któraś z Kurek proponowała wydruki,czy to jeszcze aktualne?

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. Sprawa cały czas aktualna.Czekam na konkretny tekst,jak by co.Nie przeczytałam jeszcze całości ino końcówkę o Suni.I chłopak i dziewczyna-do wymiany.On,że chce oddać sunię,ona,że na to pozwala.

      Usuń
    2. Orko, w sprawie suni szkoda gadać. Musiałam zmodyfikować tekst o niej, bo jak tylko dostanę jakieś namiary, poproszę o udostępnianie na fb. Nie chcę mieć procesu, hrehre, bo on i tak nie zmieni ludzkiej mentalności.

      Usuń
  28. Oczywiście koszty uiszczę,żałuję,że moje dziecię nie osiagalne,bo sprawy komputerowe ma w małym paluszku a i drukarka wyszła razem z nim.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiecie co, ja myślę, że te teksty są chyba za długie (głównie chodzi mi o ten do sasiada). Mnie osobiście bardzo się podobają i nie zmieniłabym ani jednego słowa, ale lud ciemny jest i leniwy. Jak wisi coś za długiego, to omija wzrokiem, albo przestaje czytać po połowie. Jak Wam się wydaje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariolka,to pewnie nie będzie wisiało,tylko hulało po fb.

      Usuń
    2. Po fb jak najbardziej, ale słowo pisane tradycyjnie też ma moc.

      Usuń
  30. Może mylący jest nagłówek Drogi sąsiedzie? Mnie chodziło o skalę i "powszechność" zjawiska "sąsiada, który dręczy psa", bo list i owszem, przeznaczony jest dla niego, ale za pośrednictwem np. księdza po kolędzie, który mu to powie. My dla "sąsiada" jesteśmy nikim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może wystarczy-sąsiedzie

      Usuń
    2. "Drogi sąsiedzie" jako powitanie, powinno pozostać. A tytuł : List do człowieka.

      Usuń
  31. Hanuś, też myślę, że tekst trzeba skrócić ! Dlaczego ? Zaszłam do znajomej do pracy, otworzyłam Kurnik, i mówię, przeczytaj, co robimy ! Zaczęła czytać na głos. Trzy osoby w pokoju słuchały. Po mniej więcej połowie przeczytanego tekstu skończyła czytać tekstem "bajki". Myślałam, że padnę. Babka zdawałoby się zwierzolubna. Żadnej rozmowy, żadnego odzewu od współpracowników. Myślę, że te teksty można by wysyłać w takiej formie jako załącznik do pisma głównego, w którym poprosi się o pomoc w wiadomej sprawie.
    We czwartek mam kolędę, jeśli zdecyduję się by być, to zaczepię plebana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, Ewa, nie bardzo wiem, co mogłabym skrócić, żeby to nadal miało swoją wagę.

      Usuń
    2. Dlatego mówię, że do tych tekstów napisać jakby pismo przewodnie, a te teksty dołączyć jako załącznik. Kto będzie chciał pomóc, po przeczytaniu pisma, przeczyta resztę na pewno. A do kogo krótka treść nie przemówi, to tych długich na sto procent czytać nie będzie. W tym krótkim "przewodnim" piśmie trzeba by napisać o co prosimy. Dotyczyć to ma tekstów rozsyłanych po różnych ludziach/instytucjach. Bo na blogach i fb takie długie mogą być.

      Usuń
    3. Otóż to, każde zdanie w nim ważne.

      Usuń
    4. List do proboszcza załącznikiem ? Nie bardzo rozumiem...

      Usuń
    5. Nie, Ksan, list do proboszcza swoją, odrębną drogą. Na fb list do sąsiada i inne, co tam wymyslimy.

      Usuń
  32. Słuchajcie,to ma być akcja długofalowa,tak mniemam,chyba że nie,to wyprowadźcie mnie z błędu.
    Teksty będzie można skracać,zmieniać,pisać nowe.Rysować ,malować,fotografować.Wymyślać akcje i konkursy,co nam tylko do głowy mądrego przyjdzie.
    Na przykład konkurs na najładniejszą budę lub kojec dla psa.Na przesyłanie koszmarnych zdjęć w jakich żyją zwierzęta.
    Na ogłaszanie parafii w których mówi się o zwierzakach itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia ,koleżanka czy sąsiadka,to sprawa marginalna. Ja mogłabym gadać jak do słupów,do moich sąsiadów.

      Usuń
    2. Nie zgadzam się ! Każdy jest ważny ! Ciocia i koleżanka też. A nawet kolega czy kochanek :)

      Usuń
  33. Piszcie jakieś krótkie a treściwe słowo wstępne, proooszę! Ja już się wyczaskałam z argumentów! Bo list do księdza to inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana! Odpowiedziałam wyżej- po kolei :)U nas akcja poszła ! :)))

      Usuń
    2. Wymyślmy nazwę akcji i zacznijmy od strony,tam wkleimy pełne wersje.

      Usuń
    3. Musi być rzutki, krótki, pijarowy. Wyżej dałam propozycję: np. KOC - Komitet Odnowy Człowieczeństwa, nie mówimy tu wyraźnie, że o zwierzaki chodzi. Bo, jak od razu powiemy, to zajrzą Ci, co zwierzaki lubią. Można jeszcze bardziej to pokrętnie wymyślić, np "Jak zasłużyć na nagrodę?", wtedy pazerni będa zaglądać, a tych spro wśród tych, co im szkoda na karmę dla zwierza. Albo inaczej..."Sprawdź czy jesteś człowiekiem - nie? Zawsze to możesz zmienić" itd. itp... Wymyślajcie dziewczyny.

      Usuń
    4. Dobre, Mnemo. Trzeba zaintrygować. Podoba mi się "sprawdź czy jesteś człowiekiem" Ja bym wlazła na takie konto z ciekawości.

      Usuń
  34. Odpowiedzi
    1. Krecie, do księdza też skrócić? Mogę spróbować...

      Usuń
    2. Do księdza ok, ten drugi za długi stanowczo;) Księża lubią cytaty - niech zostanie;)

      Usuń
    3. Zgadzam sie, ze za dlugie. ale jesli akacja ma bcy nie jednorazowa a dlugofalowa, to dlugi tekkst do sasiada mozna by pociac na mniejsze kawalki, ktore beda publikowane, badz wysylane jako przypomnienia, badz astepne odcinki do przemyslenia, rozwazenia, podzielenia sie...

      Usuń
  35. Krecie, jak to skrócić, żeby nie straciło mocy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! "Redakcja jest redukcją" jak mawiał Norwid;) Coś próbuj wywalić. Musi zostać samo sedno. W sieci nikt takich długich nie czyta - taka sieć...

      Usuń
  36. Mnie podoba się KOC. Jak myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie za bardzo patetyczne. Tzn rozwinięcie skrótu, bo samo KOC nie mówi nic.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. A może " Droga do Człowieka" ,co skojarzyło mi się z "Listem do Człowieka". Ta droga tutaj to odkrywanie człowieczeństwa...

      Usuń
    4. z jednej strony KOC kojarzy sie z KOD-em, a tych chyba ksieża nie lubią :)
      z drugiej- koc, czyli coś co utula i daje ciepło
      ale jednak argument pierwszy silniej do mnie przemawia

      Usuń
    5. KOCYK mógłby być !

      Usuń
  37. https://www.facebook.com/search/top/?q=Spo%C5%82eczno%C5%9B%C4%87%20&init=mag_glass&tas=0.3856317227224576&search_first_focus=1453839506346
    zobaczcie,nie trzeba tu jakiś chwytów ,tylko zrobic to

    OdpowiedzUsuń
  38. Człowieku -zasłuż na to miano

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reaguj na niedolę - społeczny ruch na rzecz zwierząt

      Usuń
    2. a moze jeszcze krocej - Reaguj! Spoleczny ruch etc

      Usuń
  39. Dziewczyny miałam dzisiaj ciężki dzień, nie bardzo mam wenę aby się rozpisywać. Tylko taka uwaga.Jeśli chcemy trafić do tej drugiej strony to nie możemy ich dyskredytować, ani traktować z wyższością, opancerzą się i nic do nich nie dotrze.
    Najlepiej dotarłby obraz i krótki w miarę dowcipny tekst, ale nie złośliwy.
    Jeśli przylepią nam łatkę nawiedzonych oszołomów nic nie osiągniemy.
    Myślę nad rysunkami, ale jak na razie nic mądrego nie wymyśliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My do nich nie dotrzemy,dotrzemy do takich jak my i zgrupujemy siły nacisku.Tak ja to widzę.

      Usuń
    2. A ja myślę, że Marija ma trochę racji.

      Usuń
    3. Przecież te listy są jak najbardziej.
      Hejtu nie stosujemy.

      Usuń
    4. Stsujemy podprogowy;)))))

      Usuń
    5. Myślę, że Marija i Kret ;) mają rację .
      Barbara

      Usuń
  40. Dobrze widzisz, Rucianko. Internet tacy maja w pompie, ale księdza proboszcza juz nie. Ani pani nauczycielki, bo "na dziecku się będzie mściła". W internecie szukaja pornusów, albo chcą coś sprzedać na Allegro. O nich nam nie chodzi. Nie bezpośrednio, bo to strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że nie starczy mi czasu.

      Usuń
    2. To przecież można dać hasło jeszcze komuś.

      Usuń
    3. Rucianko, to ja Ci dam! Cieszysz się?

      Usuń
    4. Dobra,będziemy to jakoś ciągnąć.

      Usuń
  41. Zrobić profil na fb jest bardzo prosto, ale najlepiej, żeby ten Ktoś miał juz swoje konto, i po prostu dodaje stronę ze swojego. Jak np. ja zrobiłam swego fanpejdża. Można zerknąć z mojego bloga, lub tu: https://www.facebook.com/pages/Dysonanse-i-harmonie/1443876172571672

    OdpowiedzUsuń
  42. Można by było również zwrócić się do burmistrzów i wójtów, żeby przekazali list sołtysom do powieszenia na tablicach wiejskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są wszystko świetne pomysły na kolejne akcje,ale najpierw trzeba mieć stronę.
      Potem tam to wszystko inicjować,żeby projekt żył i przyciągał ludzi.

      Usuń
    2. Na swojej wsiowej tablicy sama powieszę, choć mogłabym przez sołtysa. Jak przyjdzie na kielicha, zagadam:)

      Usuń
    3. Mogliby też uczulić straż miejską, żeby większą uwagę zwracali na sytuację zwierząt w gospodarstwach. Ja próbowałam zwrócić uwagę straży na ten problem, ale myślę, że tak odgórnie to byłby lepszy efekt.

      Usuń
    4. Mogliby też uczulić straż miejską, żeby większą uwagę zwracali na sytuację zwierząt w gospodarstwach. Ja próbowałam zwrócić uwagę straży na ten problem, ale myślę, że tak odgórnie to byłby lepszy efekt.

      Usuń
  43. Kurki kochane, tekst swietny, pisze goscinnie, pozdrawiam serdecznie i tęsknie za kurnikiem ewa2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Ewa2,pozdrowionka i ściski. :)

      Usuń
    2. Ciekawe, gdzie się Ewa2 obraca!

      Usuń
  44. Ja wypluta po dzisiejszym dniu, na dodatek o Garipu myślę, bo znów łapa, tym razem prawa tylnia; podejrzenie reumatoidalnego zapalenia stawów co jest wyrokiem.
    Nie wiem co doradzić. Na pewno przychylam się do dziefczynek, że nazwa fanpajdżu musi byc intrygująca w stylu Od wójta i plebana.Bo jak o dręczeniu i wsiokach bez serca to nas obśmieją debile i tyle.
    Aż sama pomyślę i może na przeszpiegi sie udam do wójta naszego co by na taką akcję powiedział. Z ksiedzem może być różnie, bo ja agnostyczka więc ksiądz mi tylko macha łapką jak mnie widzi.Pomyślę na pewno, jutro zajrzę, bo mi z lekka łeb urywa od myślenia. Ale, będzie dobdzie. Musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może ten syrop zastosuj,ten polecany przez Mikę.

      Usuń
    2. No właśnie, Tupajka, pod poprzednim postem o syropie pisałam.
      Jak ksiądz macha łapką to źle nie jest.

      Usuń
  45. Czymej się Tupaja i Garipa czymej za łapulkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ksiądz proboszcz błąd czyni, bo nie trza się poddawać w ewangelizacji;)))

      Usuń
  46. Test na człowieczeństwo? Jako nazwa znaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkiem nieźle-tylko trzeba dodać społeczny ruch na rzecz zwierząt czy jakoś tak.

      Usuń
  47. Mam dzisiaj dość pusto pod berecikiem:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja bym nic nie dołączała. Bo wtedy rzeczywiście będą zaglądać tylko zainteresowani, a przecież chcemy trafić własnie do tych niezainteresowanych, żeby im sie we łbach rozjaśniło.

    OdpowiedzUsuń
  49. Bądź człowiekiem-pomóż zwierzakowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianko, do mnie to trafia.

      Usuń
    2. Rucianko - to najlepsze
      Ania

      Usuń
  50. Pora na szczęśliwego Stwora ?

    OdpowiedzUsuń
  51. Tytul musi krzyczec! aby zainteresowal chcacego wejsc na strone. Sama nie wiem, moze; "dajmy im szanse na lepsze zycie", albo "pomozmy im godnie zyc"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo; NIE MAJA PRAWA GLOSU, DAJMY IM SZANSE!

      Usuń
    2. Moze Gosianka bedzie miala jakis pomysl!

      Usuń
  52. przebrnęłam przez komcie i oczywiscie tekst
    tekst fajny, bardzo!!!, ale dziewczyny mają rację- zbyt długi, na FB czyta sie kilka krótkich zdań, tego jest taka masa, ze nagłowek musi przyciągnąć, kilka pierwszych zdań decyduje, czy będą czytać dalej
    nie chcę oczywiście nic krytykować, ale wiem jak działa FB
    co prawda z księżmi nie mam nic wspólnego, ale mogę pójść na plebanię z listem, ale czy ta akcja też ma być do nich skierowana w dużych miastach ?
    ewentualnie myślę, że można taki list dać wychowawczyni w klasie, miałaby o czym rozmawiac na godzinach wychowawczych
    nazwy w typie psia łapa są już oklepane, akcji w cholerę, musi być coś z jajem, by weszli z ciekawości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sonic, mysl nad haslem przewodnim, mysl. Masz racje, to musi zaciekawic.

      Usuń
  53. "KOCYK" już wyżej napisałam. Kojarzy się z ciepłem, otuleniem, nasze zwierzaczki leżą na kocykach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tak nasze zwierzaczki leza na kocykach, a inne na ziemi z lancuchem na szyi:(

      Usuń
    2. "Obudź się, otwórz oczy!"

      Usuń
    3. Myślę, że dobrze by było, by ta akcja spowodowała ciepłe uczucia. Huzia na Józia niczego nie załatwi.

      Usuń
    4. Ksan, super! "obudz sie, otworz oczy - zwierzaki kochaja calym sercem, bezwarunkowo" - pozwol im to okazac!

      Usuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Też mi jakoś ciężko idzie wymyślanie, ale nie mogą to być patetyczne hasła, a na pewno nie agresywne. Agresji wokól po kokardę.

    OdpowiedzUsuń
  56. Odpowiedzi
    1. Mnie już czacha dymi :) Kompletnie nie wiem, co wymyślić. Wiem, jak ma nie być, albo jak być, ale nic nie mogę wykombinować. Dziś mam mozgi robotą weksploatowane .

      Usuń
    2. Ewa, niby takie proste, prawda. Wiemy co nam w serduchu gra, ale jak tu innych zarazic miloscia do naszych milusinskich.

      Usuń
    3. Ataner, wirus miłości by się przydał...

      Usuń
    4. Nooo, ale jak wszczepic tego wirusa, jak narod oporny i nieczuly.

      Usuń
  57. Może "Jak być szczęśliwym" Wyszukiwarka szybko znajduje, sprawdziłam:) Można by dać zdjęcia naszych zwierząt jakie potrafią być radosne. Jak zmieniając ich życie na lepsze można je uszczęśliwić i otrzymać w zamian dużo miłości. Można by było zamieszczać co miesiąc kartkę z kalendarza z pozytywną historią (Biała Kura), czy też zabawne filmiki i historyjki z dymkami. Może pójść w tym kierunku? Takiego mam pomysła do rozważenia:)))

    OdpowiedzUsuń
  58. Dziefczynki, jesteście na dobrej drodze!

    OdpowiedzUsuń
  59. Przyszło mi do głowy, że dla "Sąsiada" nagłówek powinien być łopatologiczny, by zrozumiał i z urzędowym smrodkiem, by go zaintrygował. "Sąsiad" nie ma zamiaru zgłębiać człowieczeństwa ani uszczęśliwiać swoich kur, (kotów, psów, itp.). Myślę, że tak: "Szanowni Państwo! Uprzejmie prosimy zapoznać się z poniższym pismem w celu wprowadzenia ewentualnych działań naprawczych w obrębie Waszego gospodarstwa domowego. Jeżeli zamieszczone w piśmie uwagi Was nie dotyczą, proszę potraktować je jako nieaktualne". Teraz treść listu. Na koniec "Z poważaniem..." (nazwa jaką wymyślimy). Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
  60. Patrze na zdjecie Miski, i serce mi peka:((( Mam nadzieje, ze znajdzie prawdziwy dom.

    OdpowiedzUsuń
  61. Witam. Jeszcze mi się przypomniało, chociaż może już znacie. Na stronie "Karmimy psiaki.pl" trzeba codziennie klikać pod zdjęciem psiaka. Jak się uzbiera 3 mln. klików, to sponsor sponsoruje psiakowi baner reklamowy. To nas nic nie kosztuje. Życzę udanego dnia. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie piszę nic, bo nie mam pomysłów. Udostępniłam na fb, od Pantery, na razie tyle.

    OdpowiedzUsuń
  63. Tyle pomysłów, że mi się z rana w głowie zakręciło :-)

    Odhaczyć możecie dwie parafie na Oruni. Wysłałam @, podpisując się swoim nazwiskiem. Chciałam też wysłać do parafii gdzie mieszkam teraz, ale mają złe maile wpisane na tronie. Poszukam jeszcze kościołów w Pruszczu Gdańskim. Od Pantery udostępniłam wiadomość na fb

    OdpowiedzUsuń