czwartek, 21 stycznia 2016

ŚW. ROCH KU POKRZEPIENIU

Bardzo smutno się zrobiło w Kurniku, chciałabym tą atmosferę trochę zmienić, pozostając poniekąd w temacie. Szukając w internecie natchnienia do napisania wiadomego wstępu, natknęłam się na przepiękną legendę o św. Rochu i jego psie Roszku. Legendę napisał francuski mnich, teolog i historyk literatury, Jean Quercy, żyjący na przełomie XIX i XXw.

Św. Roch jest patronem od wielu rzeczy, przede wszystkim od chorób zakaźnych (leczył ludzi z zarazy) ale jest także opiekunem zwierząt domowych. Jest także  Święty Roch  patronem chorych, aptekarzy, lekarzy, rolników, więźniów, wędrowców i polskich weterynarzy. W kilku miejscach w Polsce są sanktuaria pod jego wezwaniem. A w Wielkopolsce w miejscowości Mikstat co roku 16 sierpnia odbywają się uroczystości odpustowe w dniu św Rocha. Po mszy o godz.8.00 odbywa się błogosławieństwo (poświęcenie) zwierząt. Ludzie dawniej przyprowadzali tylko zwierzęta gospodarskie, teraz jest wszystko: konie, krowy, świnie, owce, kozy, psy , koty, świnki morskie, chomiki, nawet rybki. Wyobrażacie sobie to wszystko na placu przed kościołem?? Aż mi się cieplej na sercu robi...


LEGENDA O ŚW. ROCHU

Święty Roch i raj dla zwierząt

 Żył niegdyś święty Roch. Był to wielki święty, który przemierzał drogi całego świata i leczył ludzi oraz bydlęta z wścieklizny. Szedł zawsze za psem, który zwał się Roszek, a którego kochał bardzo, gdyż pies uratował mu raz życie. Pies też był święty, na swój sposób. Lizał rany, które pielęgnował jego pan. i rany zamykały się raz na zawsze.
Święty Roch i Roszek nigdy nie rozstawali, nie do pojęcia był jeden bez drugiego, jak nie można pojąć dzwonu bez serca albo niewiasty bez złośliwości.
     Pewnego razu święty Roch umarł. Umierają wszyscy, nawet święci. A po jego śmierci pies zaczął wyć i on też odszedł z tego świata. Miał małą, leciutką duszyczkę, tak że dotarł do bram raju równocześnie ze świętym.
     Święty Roch zastukał kijem pielgrzymim i wymienił swoje imię. Uzdrowił mnóstwo nieszczęśników, więc był pewien. że wkroczy do raju główną bramą. Święty Piotr pospieszył, otworzył odrzwia o dwóch skrzydłach, ale zaraz otworzył szeroko też oczy patrzące spod okularów. Za cieniem świętego ujrzał cień psa.
- Precz mi stąd! Nie ma dla psów miejsca w raju!
- Trzeba jednak znaleźć temu psu jakieś miejsce - odparł święty Roch. - Jesteśmy nierozłączni. Uratował mi życie i jest także na swój sposób święty.
- Dajże pokój! Też mi opowiadanie! Także mnie pewien kogut uratował duszę, skłaniając do skruchy. Czyż jednak przywiodłem go ze sobą, kiedy przybyłem tutaj? Nie przywiodłem go nawet do wejścia, nawet w pobliże Aniołów Bożych! Nie, mój drogi, kogut pozostał na zewnątrz, a ja wszedłem do środka. Twój pies uda się do mojego koguta, ty zaś połączysz się ze świętymi, którzy już na ciebie czekają! Idziemy! Mam dokładne rozkazy, jak ci już powiedziałem.
- Zatem trudno - rzecze uparty święty Roch. - Skoro Roszek nie wejdzie do raju, nie wejdę i ja. Wolę psa, którego znam, od twojego raju, którego jeszcze dobrze nie poznałem!
- Skoroś taki grubianin - wrzasnął święty Piotr, który stracił panowanie nad sobą - idź sobie precz razem z twoim psem!
     I poszli.
     Co się stało z Rochem i Roszkiem? Tego nie wiem. Sądzę jednak, ze podjęli swoją wędrówkę i że ich cienie dokonywały cudów i uzdrawiały ludzi z wścieklizny.
     Mówiono o nich na całym świecie. Papież, który był sprawiedliwy, chciał ich jakoś wynagrodzić. Z Rocha uczynił z całą ceremonią prawdziwego świętego i rozkazał, by w jego kościele wystawiono obraz, na którym nowy święty byłby przedstawiony z psem. W gruncie rzeczy w ten sposób kanonizował także Roszka, choć nie padło na ten temat ani słowo.
     Kiedy wieść o tym doszła do raju, Ojciec Wiekuisty kazał wezwać świętego Jana Chrzciciela, który był wszak pierwszym świętym, i rzekł:
- Mamy więc zacną duszę imieniem Roch. Papież zrobił z niego świętego, musicie go odszukać i sprowadzić tutaj. Chcę go zobaczyć i złożyć mu powinszowanie. Trzeba też powiedzieć świętej Cecylii, żeby pomyślała o jakiejś oprawie muzycznej.
     Jan Chrzciciel biegał przez trzy dni i noce, ale było to tak jakby szukał jaskółek w zimie. Wpadł w zakłopotanie i pomyślał, że trzeba naradzić się ze świętym Piotrem.
     Dobry klucznik nie zapomniał o historii człowieka z psem. Kiedy usłyszał, że ów człowiek został naprawdę świętym i że Ojciec Wiekuisty chce się z nim widzieć, trochę się strapił. Lękał się, że spotka go kara za to, iż działa z własnej inicjatywy. Święty Jan, który miłował wielce świętego Piotra, pocieszał go jak umiał i obiecał, że wszystko będzie w porządku.
     Wrócił więc przed oblicze Ojca Wiekuistego i rzecze:
- Panie, wybacz mi głupotę. Od trzech dni i nocy szukam daremnie naszego nowego świętego, ale nigdzie go nie ma. Trzydzieści lat temu stanął pewnego wieczoru u bram raju, ale był z psem, a ponieważ święty Piotr nie chciał wpuścić psa, święty Roch poszedł sobie i nie mam pojęcia, gdzie przebywa.
     Ojciec Wiekuisty zaczął rozmyślać, a kiedy wszyscy w raju usłyszeli, że rozmyśla, zapadła cisza. Potem rzekł:
- No dobrze. Święty Piotr jak zawsze wykonuje sumiennie swoje obowiązki. Ale święty Roch wróci, gdyż tego chcę. Zatrzyma sobie psa. Pozwólcie wejść jemu i psu. Zrobię wyjątek.
     Kiedy świętemu Piotrowi doniesiono o tym, zmienił się na twarzy. Ładny wyjątek!
- Tak, tak - rzekł - pozwolimy wejść psu Rocha! Zobaczycie, że w ślad za nim pójdą wszystkie zwierzęta, jakie były stworzone! Wkrótce nie da się tu, w raju, mieszkać.
     I z rozdrażnieniem otworzył tylną bramę, ale nie chcąc patrzeć na psa, schronił się do stróżówki i poprosił Zacheusza o zastępstwo. Zacheusz, który kochał bardzo zwierzęta, gdyż był niskiego wzrostu, stanął na progu i krzyknął ile sil w płucach:
- Roszek do nogi! Chodź, Roszku, chodź, bo dobry Bóg chce cię zobaczyć!
     I oto stawili się Roch i Roszek. Święty uśmiecha się z duma. wybija mocno krok sandałami pielgrzyma i odwraca się co dziesięć kroków, żeby pogłaskać Roszka, który liże go po rękach i wymachuje ogonem niby pióropuszem. Stawił się cały raj, aniołowie, cherubini, archaniołowie, święci obojga płci, wszyscy tłoczyli się, żeby zobaczyć, jak przechodzi pełen wdzięku piesek, który węszył miłe wonie raju i zdawał się śmiać z ukontentowania.
     Była to wspaniała uroczystość. O świętym Rochu prawie zapomniano. Wszystkie pieszczoty, przysmaki, a nawet muzyka były dla Roszka. A święty Roch, który tak kochał swojego psa. był nader zadowolony, że jego samego tak zaniedbano.
     Kiedy minęła pierwsza chwila radości, w tłumie nastąpiło poruszenie i pojawił się święty Piotr z włosami w nieładzie, spojrzeniem surowym i kluczami w dłoni.
- Panie - rzekł, zwracając się do Ojca Wiekuistego, który uśmiechał się do Roszka skulonego u jego stóp. - Panie, oddaję ci klucze. Nie będę odźwiernym dla psów.
     A Ojciec Wiekuisty ciągle uśmiechał się, nic nie mówiąc. Święty Piotr dodał:
- Panie, zresztą to niesprawiedliwe. Czemuż to pies świętego Rocha ma być samotny? Skoro brama raz została otwarta, moim zdaniem, inne zwierzęta też powinny tu wejść.
     Ojciec Wiekuisty ciągle się uśmiechał.
     Święty Piotr ciągnął:
- Panie, jeśli chcesz, bym nadal sprawował pieczę nad kluczami, powinieneś wpuścić tu mojego koguta. Siedzi na wszystkich dzwonnicach i wzywa grzeszników do pokuty. W ten sposób także można zostać świętym!
- Wpuśćmy więc i koguta - rzekł wówczas Ojciec Wiekuisty, nie przestając się uśmiechać - będzie to kolejny wyjątek!
     W tym momencie wybuchła sprzeczka. Wszyscy święci, którzy kochali jakieś zwierzęta, zaczęli protestować i bronić swojej sprawy.
- A moja gołębica? - mówił Noe. - Moja gołębica, która przyniosła mi gałązkę oliwną?
- A kruk, który karmił mnie na pustyni? - rzekł Eliasz.
- A mój pies, który merdał ogonem? - żalił się Tobiasz.
- A oślica, która prorokowała, kiedym na niej siedział? - wtrącił się Balaam.
- A wieloryb, który przez trzy dni gościł mnie w brzuchu?
- dodał Jonasz.
- A prosiaczek, który uratował mnie od nudy? - rzekł święty Antoni.
- A łania - dorzucił święty Hubert - która niosła krzyż na głowie?
- A brat wilk i bracia ptaki, i siostry ryby? - zabrał głos święty Franciszek.
- A mul, który przyklęknął przed hostią - powiedział ten drugi święty Antoni.
     O, przyjaciele moi, zrobiło się doprawdy niezłe zamieszanie. Ale Ojciec Wiekuisty, który ani na chwilę nie przestał się uśmiechać, nakazał skinieniem ciszę i oznajmił:
- Ten pies, który przywarł do moich stóp, sprawia, że aż do mego serca wzbija się, niby modlitwa, ciepło jego dobroci. Pokój zwierzętom. Zwierzęta kochane przez świętych mają w sobie coś więcej niźli inne, mają jakby duszę. Niechaj wejdą. Każdy z was wprowadzi zwierzę, które było mu przyjacielem.
     Ujrzano wtedy przedziwną procesję. Zwierzęta cztero- i 'dwunożne, zwierzęta okryte sierścią i piórami, ptaki i ryby, sunęły powoli ku tronowi Boga. I we wszystkich tych zwierzętach była wielka dobroć, która jeszcze jaśniejszym czyniła splendor raju.
     Jakiś młodziutki święty, który był bardzo dowcipny, rzekł ze śmiechem:
- Wygląda to jak arka Noego! A święty Augustyn odparł:
- No właśnie! Arka Noego była obrazem raju! Jezus opuścił wówczas swoje spojrzenie, które widzi wszystko, na tę zgromadzoną rzeszę, co czciła Go bez słów, i rzekł:
- Nie ma tu jednak wszystkich. Brakuje osiołka i wołu, które ogrzewały Mnie swoim oddechem, kiedy byłem malutki.
     Więc osiołek i wół pojawiły się za chwileczkę. Stały już bowiem przy wejściu, czekając na swoją kolej. A Jezus pogłaskał je z uśmiechem.


 J. Quercy, Świety Roch i raj zwierząt, w: Legendy chrześcijańskie, wyboru dokonali, ks. S. Klimaszewski, L. Santucci, Warszawa 2010, s. 192-197.

I niech  mi nikt nie mówi, że jest inaczej!  A do sanktuarium w Mikstacie też nasz apel wyślemy:))

220 komentarzy:

  1. Mika,super,właśnie takie przykłady powinny być dołączone do listów do parafii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianka, nie za dużo, bo się załamią i nic nie zrobią:)

      Usuń
  2. Hanuś, nie wiem czemu wyszły mi takie duże odstępy, zrobisz coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba edytować i wcisnąć "usuń formatowanie" (T z x), a następnie po kolei zlikwidować odstępy).

      Usuń
    2. Dzięki Arte, dzięki, ale chyba już Hana zrobiła co trzeba. Ale już będę wiedzieć na zaś.

      Usuń
  3. Miko, kochana - nareszcie radość i optymizm :))!!!
    Ja też mam pewien sensowny pomysł, napomknęłam Hanie, ale wyjaśnię dokładniej jak się poumawiam.
    Barbaraa

    OdpowiedzUsuń
  4. W moim mieście jest kościół św. Rocha (moja parafia z dzieciństwa) A msze ze zwierzętami, i ich święceniem jest u mnie również co roku na Rocha. I zawsze jest mnóstwo ludzi z pieskami, kotkami, chomikami :) Rybek nie widziałam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!! Byłaś z Kajcią?

      Usuń
    2. Piękny kościół i ma wyjątkowego patrona. Nie wiedziałam, że tam też święci się zwierzęta.

      Usuń
    3. jak to? rypki nnie poswiecone????

      antychrysty?

      Usuń
    4. Tak kościół Rocha jest wyjątkowy, i bardzo nowoczesny architektonicznie, choć jest z początku XX wieku. Jest pierwszą tak dużą budowlą, w której zastosowano konstrukcję żelbetową. Jest w podręcznikach dla architektów. Kalipso, nie wiem, czy w Rocha święci się zwierzęta :) Niezbyt jasno napisałam, ale te święcenia są w mojej parafii. Nie chodzilam na to nabożeństwo z Kajcią, bo nie wiedziałam, jak to organizacyjnie wygląda.

      Usuń
  5. Jeszcze gwoli wyjaśnienia: piesek na obrazie trzyma w pyszczku chleb i zawsze jest tak przedstawiany. Wiąże się to z życiem św Rocha. Podczas leczenia ludzi z zarazy, sam się rozchorował i został samotnie w chatce w lesie, aby tam umrzeć i nie roznosić zarazy. Znalazł go tam pies z pobliskiego zamku i codziennie przynosił mu bochenek chleba i lizał jego rany, aż Roch wyzdrowiał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna, piękna legenda! Przynajmniej jedna niedziela zwykła powinna być poświęcona zwierzętom!

    OdpowiedzUsuń
  7. Legenda o św. Rochu bardzo budująca :)
    Rodzinna wieś mojego taty należy do parafii kościoła pod wezwaniem św. Rocha. Bywałam tam często na odpustach, ale niestety na żadnej odpustowej mszy nie widziałam zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie wszędzie uznają to za ważne, a szkoda.

      Usuń
  8. "Dokąd idą psy, gdy odchodzą? No bo jeśli nie idą do nieba, to przepraszam Cię Panie Boże, mnie tam także iść nie potrzeba. Ja poproszę na inny przystanek, tam gdzie merda stado ogonów. Zrezygnuję z anielskich chórów tudzież innych nagród nieboskłonu. W moim niebie będą miękkie sierści, nosy, łapy, ogony i kły. W moim niebie będę znowu głaskać moje wszystkie pożegnane psy".(B.Borzymowska). Oto moje bez(po)bożne życzenie. Pozdrawiam. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Acha, koniecznie zobaczcie jeszcze tej samej autorki (Borzymowska) wiersz "Siada Pan Bóg wieczorem" i księdza Twardowskiego "Czekanie". Może się przyda do napisania "uświadamiacza". "Siada Pan..." jest dość długi a ja nie potrafię "przekleić". Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź:)

      Usuń
    2. Margolciu, chyba musimy Cię podszkolić w kopiowaniu i wklejaniu.

      Usuń
  10. Tak sobie myślę, że niektóre zwierzaki powinny powiedzieć- Nie, dziękuję. To towarzystwo mi nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariolko, co poniektóre powinny to poprzeć zębymi.

      Usuń
    2. Spoko,Taaakich ludziów do nieba nie wpuszczają!:)

      Usuń
  11. Kiedyś już czytałam tę legendę. U mnie też bywają msze ze zwierzętami, z moim kotem nie bywam, zbytnia trauma dla niego.
    Na starość się ckliwa zrobiłam, bo znów miałam oczy mokre.
    Dzieciakom można taką legendę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie wymagam żeby były,dla nikogo to wygodne nie jest,dla zwierząt też.

      Usuń
    2. Historia jest przydługa więc robię skrót - w mojej wsi , obok mnie, żyła (jeszcze niedawno) starsza kobieta, której pies chodził z nią do kościoła w każdą niedzielę. Siedział sobie spokojnie pod ławką całą mszę św., choć w tygodniu niezły z niego był zbój :)).
      Barbara

      Usuń
    3. PS
      Oooo ! bloger się przejął naszymi uwagami i przestał mi robić testy na entelygencje ;)
      Barbara

      Usuń
    4. Baśko, nie ciesz się, on tak ma. Jutro znów będziesz musiała odpowiadać na gupie pytania.

      Usuń
    5. Barbara, to cud jakiś, że go nikt nie wyganiał. Słyszałam kiedyś w radio, jak niewidomy człowiek opowiadał, że go z psem przewodnikiem nie wpuścili... Dla ścisłości- ludzie, nie ksiądz...

      Usuń
  12. Mikstat to maleńkie maisteczko blisko mojego domu, tego dawnego domu. Jak znajdę zdjęcia z tego Miasteczka to przyślę Hanie. Jest naprawdę maleńkie, ryneczek, kilka kamieniczek, kościół. Dwa kroki i wychodzisz z miasteczka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,nawiązując do św.Rocha polecam bardzo ciekawy artykuł (wpisać)-"Historia Medalu Św. Rocha z Montpellier',autorstwa lek.wet.Marka Wisły.Traktuje on o medalu wybitym w 2014r przedstawiającym siedzącego św.Rocha z pieskiem.Medal ten wręczany jest wybitnym lekarzom weterynarii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właśnie takie wiadomości powinnyśmy rozpowszechniać na fb,tak to widzę

      Usuń
  14. Ode mnie też niedaleko do Mikstatu, a Ognio - jako dziecko - spędzał tam wakacje u rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś od Ciebie koło 100 km, ja mam 20. A byłaś tam kiedyś?

      Usuń
    2. To może się wybierzecie na tego 16 sierpnia:)

      Usuń
    3. To jest do zrobienia. Ale zapomnę do tego czasu...

      Usuń
    4. Hrehrehre, a będziesz pamiętać?

      Usuń
  15. Mika, z przyjemnoscia przeczytalam legende, powinna byc obowiazkowa lektura w szkole podstawowej i to w nizszych klasach, mysle, ze zrobilaby wrazenie odpowiednie na dzieciaczkach i mielibysmy inne spoleczenstwo..a potem nauczyciele powinni zorganizowac dzien spotkania dzieci i ich maskotek zwierzecych w szkole i kazdy opowiedzialby cosik o swoim zwierzeciu i..i...etc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że w szkołach by powinno być.

      Usuń
    2. Tak jest robione w niektórych przedszkolach. Zdarza się że w przedszkolach są także zwierzęta, a właściwie zdarzało się w czasie gdy jeszcze pracowałam.

      Usuń
  16. Założenia programowe tego nie przewidują, a na lekcjach religii? Nie sądzę, żeby katechetom to odpowiadało.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja byłam w 2010 roku w Mikstacie z barankiem Morycem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rogata, z wizytą seksualną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacjanu, odczytaj emila mojego:) Kilka dni temu wysłany.

      Usuń
    2. Chyba na święceniu?

      Usuń
    3. O kurna, alem pacła...

      Usuń
  19. Mnemo, Pacjan ma nowy komputer i się gubi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnemo, chyba tutaj. Molestuj.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś się strasznie z księdzem pokłóciłam jak stwierdził, że zwierzęta nie trafia do raju, bo nie mają duszy. Az furczało. rzuciłam na odchodnym pod nosem że niektórzy ludzie tez widać duszy nie maja mimo że w sutannie...mama była wezwana, ale się działo...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskusje na ten temat trwają od wieków...

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Wisi mi to :) Musiałam przeprosić. Mama tłumaczyła - co innego mów, co innego myśl - takie czasy były. Wtedy pochowaliśmy nasza sunię Dianę, byłam więc wrażliwa na tym punkcie - zresztą z księżmi zawsze miałam "na pieńku":) Dociekliwa, pyskata, butna, nieuległa i do tego dziewczyna... gorzej już być nie mogło:)

      Usuń
    2. ale i empatyczna i rozsadna. i z madra Mama :))

      Usuń
  23. Szkoda, ze na legendzie sie skonczylo, a prawowierni katolicy uparcie twierdza, ze zwierzeta duszy nie maja. Ja jednak jestem odmiennego zdania, bo to niektorym ludziom brak duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy się tak zachowują, jakby nie mieli. Bezdusznie.

      Usuń
  24. Opowiem Wam historię:
    u mnie na holu jest zwyczaj wystawiania książek, kto chce się pozbyć zostawia na stoliku, można je sobie zabrać. Idę wczoraj do domu, a tam na stole kalendarz, zdzierak. Napisane na nim "Dobry zasiew". A wezmę sobie myślę, wiosna zaraz, pewno coś o sianiu zgodnie z fazami księżyca czy cuś. Przyniosłam, położyłam, wieczorem załozyłam okulary, żeby przestudiować...otwieram czytam...a tam...zgadnijcie. co?

    OdpowiedzUsuń
  25. Kureiry, wiem, że będziecie straszliwie tęsknić, ale jutro udaję się w wielki świat i wrócę w niedzielę wieczorem. Zajrzę do Was, bo nie strzymam.
    Mika, pełnisz honory Kurnika!

    OdpowiedzUsuń
  26. No masz. I nie dowiem się co było w kalendarzu. Jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiesz:1 stycznia 2016 - Iezkła Pan do Mojżesza i do Aarona w ziemi egipskiej: Ten miesiąc będzie Wam początkiem miesięcy, będzie Wam pierwszym miesiącem roku" 2. Księga Mojżeszowa 12, 1-2.
      Lepsze jest na 25 stycznia " Ojcem Waszy jest diabeł...bo kłamcą i ojcem kłamstwa" Ewangelia Jana 8,44... no i tak się nabrałam na zasiewy...

      Usuń
    2. Omamuniu, Mnemo, kto tam z Tobą mieszka? W tym domu?

      Usuń
    3. Oglądałam kiedyś jedno z ostatnich spotkań z ojcem i profesorem Józefem Maria Bocheńskim ; na wiele zadanych mu pytań odpowiedział jednym tylko zdaniem - "Czytajcie Biblię. To bardzo dobra książka." :)
      Barbara

      Usuń
  27. Szerokiej drogi i niech Cię wielki świat nie pochłonie.
    Pewnie, że będziemy tęsknić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ewa2, po 2 dniach mam go po kokardkę. Ale jadę. Koleżanki poodwiedzać. Pokazać im, że nadal nie siwieję, co nieodmiennie jest tematem dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki Mnemo, może być wąska byle nie śliska!
    Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  30. Dzień dobry! Śliczna legenda. Święty i jego pies wspaniali. Mój sym miał mieć na imię Roch na cześć właśnie tego świętego. Wyszło tak, że mam trzy córki, ale sentyment do św. Rocha pozostał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo porządny święty:) Co może być żeńską formą od Rocha? Roszpunka? Rozalka?

      Usuń
    2. Rosa:) Ech, te żeńskie od Rocha mi się nie podobają. Wybrałam inne. Same wiecie:)
      Hana, pewnie pojechałaś... Wracaj szybko.

      Usuń
  31. Dzień dobry Kurki.
    Nie ma słońca, ale niebieskie prześwituje przez chmury, -2.
    Miłego piątku, weekend przed nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie słoneczko wylazło nieśmiało. Na szczęście nie sypie.

      Usuń
  32. Tutaj lekko proszy, a niech proszy, moze proszyc wiecej , zaraz ide w to proszenie do lasu..lubie te bialosc...-3 stopnie.
    Mika! a w Zakopanem mrozi , masz cieplo w domku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mrozi, w domku ciepło umiarkowanie, nie lubię za gorąco. No i rachunki potem nieprzyjemne.

      Usuń
  33. U mnie piękne słońce i mróz -8. Piękna legenda Mika, takie teksty powinno wrzucać się ludziom do skrzynek, zamiast głupich reklam... no i dzieciakom w szkołach podawać do kanapek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, do skrzynek jak najbardziej:)

      Usuń
    2. Będziemy wrzucać do skrzynek,tylko internetowych,bo tak taniej i wygodniej.

      Usuń
  34. Mnemo, nie ma maila. Kury. sorry ze tutaj wiadomosci dla mnemo, ale nie mam jak inaczej.

    Hana,z barankiem bylam po blogoslawienstwo sw. Rocha, mial ten Morycek wtedy 5 tygodni tylko i byl chory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze odczytałam:) A Morycek wyzdrowiał?

      Usuń
    2. Owco, wysłąłam raz jeszcze. Sprawdz. A jak nie ma to, wiadomo, co, jest gotowe, spakowane. Wysłać?

      Usuń
    3. Super.
      Kochana jesteś że robisz takie rzeczy dla baranków.

      Usuń
  35. A co tu taka cisza?
    Wszystkie z Haną pojechałyście? ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja jestem, ale wpadam i wypadam, bo inaczej nie mogę.
    Mika czuwa w milczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czuwam, czuwam, ale cisza kompletna, to i ja cicho siedzę. A dzisiaj miałam duże porządki:)

      Usuń
    2. Nie lubię sprzątać,jest tyle ciekawszych zajęć,wrrr...
      Zwłaszcza że u mnie ciągły remont.

      Usuń
    3. Ja lubię mieć posprzątane:) A remonty też lubię...

      Usuń
    4. Ja też lubię mieć posprzątane,co nie jest równoznaczne z tym ,że lubię sprzątać.
      Znam maniaczki polerowania,ale to jest ich główne hobby.

      Usuń
    5. Taka mania to musi być straszna.
      Myszy przeginają pałę, zabrały mi 2 ostatnie angielskie krówki od Orszulki... Świnie. Zaczynam dojrzewać do bardziej brutalnej eksterminacji.

      Usuń
    6. to faktycznie świnie z tych myszy! może kota Tropikowi do towarzystwa zafunduj? ;)

      Usuń
    7. Rucianko, ja też luię mieć posprzątane, ale jeszcze bardziej od Ciebie nienawidzę sprzątania !
      Mika, a te Twoje myszy, to normalnie się rozbestwiły. Myszy krówki zeżarły - normalnie świnie !

      Usuń
    8. Niestety, źle się to dla nich skończy. Tymi krówkami mnie dobiły.

      Usuń
    9. Mika,zrób sobie krówki w puszkach,czyli gotuj mleko zagęszczone,słodzone,potem możesz zrobić porcyjki i podpiec krótko w piekarniku,żeby skorupka była.

      Usuń
    10. Ewa,nie wiem czy da się bardziej,hrehrehre.

      Usuń
    11. widze, ze musze nadrobic i wyslac Ci , Mika, krowki. moze w jakiej puszeczce czymaj. moze myszy nie umio otwierac puszeczek....

      Usuń
  37. Hej Kurki, właśnie wróciłam, posprzątać jeszcze muszę i aktualność na blogu napisać bo dziadkiem nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale babcią jak najbardziej:))))

      Usuń
    2. O mnie już było, co mam tak długo wisieć.

      Usuń
  38. Znów wpadam jak pendolino. Przecież zwierzaczki tęskniom, potrafią ronić łezki, wpadają w depresję jak kochana pani czy pan gdzieś na dłużej wyjeżdżają, bo strach, że może nie wrócą. No to jak to, że nie mają duszy, a my to niby co, nie zwierzaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie Pendolino z ciebie.
      My jak najbardziej zwierzaki, a nawet ssaki:))

      Usuń
    2. Bacha... potrafią to fakt... moja Venus przecież postanowiła się zagłodzić jak 2 lata temu za chlebem musiałam wyjechać... Tak długo nie jadła aż pod kroplówkę trafiła... no i aż pani wróciła ;-))) bo co tam chleb jak Kota tęskni ;-)))

      Usuń
    3. Biedulka kochana... Nie wolno koty tak zostawiać! A tyle ludzie głupot mówią, że kot się przywiązuje do miejsca a nie do człowieka.

      Usuń
    4. Tylko ci,którzy nigdy kota nie mieli w domu..
      Koty w schroniskach umierają znacznie częściej niż psy.Wpadają w depresję i odmawiają jedzenia.Psy giną raczej z innych powodów.

      Usuń
  39. Temu bloggu to kompletnie odbija, wpuszcza mnie raz na godzinę na koment. Nie wiem co się dzieje. Ja tam od sprzątania wolę prasowanie, a najlepiej żeby się samo wysprzątało i samo wyprało i samo wyprasowało (i jeszcze żeby były takie samochody co to programujesz i tylko siedzisz a one jadom bezpiecznie same.) A ja w tym czasie pochłaniam wszystkie ciekawe książki, piekę ciasteczka, wychodzę i idę ratować jakieś zwierzaczki albo jako wolontariuszka do schroniska.
    Jakby mnie blogger już więcej nie wpuścił to dobrej nocy i ciepłego futrzaka-przytulaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie samochody juz sa.
      nie widzialam, a ino relacje z jazdy w radio slyszalam

      Usuń
  40. No on generalnie gupi jest ten blogger. Jak się samo robi to bardzo jest przyjemnie.
    Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak pomyślę że dzisiaj w nocy -13,to chciałabym wpuścić do domu wszystkie zwierzaki. :(

    OdpowiedzUsuń
  42. Brrr, temperatura spada, jest -7, ale to na wysokości trzeciego piętra, na dole pewnie zimniej.
    Pod wieczór się wypogodziło, niebo bez chmur.

    OdpowiedzUsuń
  43. We Wrocławiu -12, ale to podobno ostatnia taka zimna noc, bo idzie ocieplenie, przynajmniej tak twierdzo synoptyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby przyszło, u mnie -17:(( Tropik wypada na siku, sika w locie i natychmiast wraca do domu.

      Usuń
    2. Wcale mu się nie dziwię. Zimno piesowi.

      Usuń
    3. Na starość się straszny piecuch zrobił:)

      Usuń
    4. Zakładasz mu paltocik na nereczki?

      Usuń
    5. Chyba by mnie opluł...

      Usuń
    6. Jeszcze byś się zdziwiła, jak szybko by polubił.

      Usuń
  44. Czas na mnie, zasiedziałam się, a tu jutro trzeba rano wstać.
    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  45. dobranoc Kurki :) właśnie pracę przerwałam, pora iść spać, zmęczona jestem

    OdpowiedzUsuń
  46. Dzień dobry i do widzenia. Już jedną nogą za drzwiami, ale jeszcze meldunek pogodowy.
    Piękne słońce i -6. Na zapas miłego tygodnia życzę i będę za Wami bardzo tęsknić. Jak ja nadrobię zaległości w gdakaniu i komentarzach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz, zaraz, jakiego tygodnia??? Czy ja coś przegapiłam? Wyjeżdżasz gdzieś? Jak tak, to miłego wyjazdu i czekamy na twój powrót. U mnie też słońce i mróz.

      Usuń
    2. To miłego zimowiska,może dorwiesz jakiegoś kompa i coś skrobniesz.

      Usuń
  47. Pięknie... ale ja nie wiem czy chcę aby te moje Paskudy tak mnie w środku nocy przez całą wieczność budziły ;-))) muszę to jeszcze przemyśleć ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ty, tam by im bezsenność nie dokuczała...

      Usuń
  48. Odwiedziłam Gosię "Za moimi drzwiami" i biorąc z Niej dobry przykład mówię Wszystkim Kurom - dziękuję, że jesteście. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margolciu, to my dziękujemy, że jesteś z nami w Kurniku:))

      Usuń
  49. http://www.radio.kielce.pl/pl/post-39238

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to się przyda do naszej akcji.
      Mika,masz konto na fb?

      Usuń
    2. Dzisiaj o 20.00 na tvn24 będzie reportaż o weterynarzu, który leczył bezdomne zwierzęta i szukał im domu i został za to skazany.

      Usuń
    3. Rucianka, nie mam. Dzięki za linka

      Usuń
    4. Już słyszaam o tym weterynarzu, już Go pokazywali !

      Usuń
    5. Po fb to krąży od dawna,o weterynarzu,kurcze,że nie znam takiego.

      Usuń
    6. Tu link:
      https://www.facebook.com/bezdomne/?fref=nf
      Polecam komentarze użytkownika Bezdomne zwierzęta - monitoring gmin, dają szerszy wgląd w sprawę.

      Usuń
    7. Dzięki.
      Takiemu weterynarzowi toby się medal św. Rocha należał...

      Usuń
    8. Przecież możemy taki ustanowić.

      Usuń
    9. Ksan,to właśnie o taką stronę na fb mi chodzi.Tylko o sąsiedzkich zwierzętach.

      Usuń
    10. To jedna z wielu społeczności na fb. Tu kolejny poruszający apel, trzeba to udostępniać, gdzie kto może.../dot. pomocy zwierzętom w zimie-wydarzenie nr 8/

      https://www.facebook.com/bezdomnywatchdog?fref=ts

      Usuń
    11. Zobaczcie te zdjęcia.., nie mogę się po tym wszystkim pozbierać :(((

      Usuń
    12. Ksan,jeżeli byś chciała się kolegować na fb,to jestem Rucianka Rucianka.

      Usuń
    13. Rucianko, w tym problem, że mnie tam nie ma, a więc ponoć nie istnieję..,przynajmniej wielu tak sądzi.
      Podaję linki do tych stron, które są powszechnie dostępne.

      Usuń
    14. Szkoda,może zaistniej jako Ksan Thippe ;).
      Przyda się jak najwięcej Kur z kontem,jeżeli PrezesKurejry zdecydują się na taką stronę.

      Usuń
    15. Nie dość, że Ksantypa to jeszcze Thippe? To mi się źle kojarzy, chyba z jakimś typem...
      Spod ciemnej gwiazdy?
      Czekam na inne propozycje:)

      Usuń
    16. Ksant Hippe?
      Może to tylko pomówienia.Skąd wiemy że Sokrates nie był trudny we współżyciu i należało mu się?

      Usuń
    17. I dlatego należała mu się zołza? ;):)

      Hippe ? Rucianko! Jeszcze jak hipopotam to ja nie wyglądam! No, może jak...mały hipcio :))

      Usuń
    18. Nie przejmuj się,ja wyglądam jak duży hipcio.

      Usuń
    19. Czyli, że co? Jak ta trucizna jestem ? Chociaż...,gdy się tak zastanowić, to lepiej już być cykutą niż szczwołem, bo raczej od tego mu się zeszło ;)

      Usuń
    20. E, no coś ty, taka skuteczna! A co to szczwół???

      Usuń
    21. Ksan, ale chyba się nie obraziłaś na mnie, co??

      Usuń
    22. No co Ty, Mikuś! Przecież napisałam, że wolę być cykutą, bo to zdecydowanie lepiej brzmi, niż jakiś tam szczwół :))
      A tenże szczwół to roślinka, z której przyrządzono herbatkę dla męża Ksantypy. Niestety, to była jego ostatnia herbatka...

      Usuń
    23. Ale numer z tym szczwołem! Ciekawe jak się nazywa po grecku:))

      Usuń
  50. Dziędobry Kurki :)
    Dzień u nas dziś piękny ! -6, słońce, śniegu sporo, bezwietrznie, cudnie zimowo :) Miał być dziś kulig, ale facet od sań - nogę połamał. A taka piękna, idealna pogoda na kulig !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, ale pech! Cudnie by było na kulig pojechać.

      Usuń
    2. Ja chętnie,pod warunkiem że i konie by były tego samego zdania.

      Usuń
  51. Mika,dzisiaj chyba niezły kocioł w Zakopanem.
    Czy szał skoków mniejszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kocioł jest, i ferie i skoki. Ale szał chyba mniejszy, naszym nie szło najlepiej, mrozy, i z tego co wiem to bilety nie szły jak dawniej. Ale tłok jest i tak. Pod skocznią zrobili bardzo fajny labirynt śnieżny i zamek ze śniegu, widziałam w tv, bardzo efektownie wygląda. Ponoć labirynt największy na świecie:)

      Usuń
  52. Czołgiem Kureiry! Pozdrawiam Was z wielkiego świata!
    Spotkanie z koleżankami nadzwyczaj udane, teraz zalegam u siostry, pies Baluś wyspacerowany, siostra w hucie, po południu ciąg dalszy wielkiego świata. Skoczę na ten przykład do Leroy i kupię sobie passe-partout, a może nawet zaliczę jakiś prawdziwy sklep z ciuchami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bojam się,coby Cię wielki świat nie porwał i nie omotał.

      Usuń
    2. Tak Hanuś, uważaj na wielki świat !

      Usuń
    3. Hano, baw się dobrze i bądź grzeczna :)

      Usuń
    4. I proszę, pomiziaj ode mnie Balusia:)

      Usuń
    5. Balusia przystojniaka w same usta od cioci rucianki -cmook. ;)

      Usuń
  53. Baluś pomiziany, ale w usta to ja całuję tylko Czajnika. Dla Ciebie, Rucianko, zrobię wyjątek. Omotania przez wielki świat trochę się boję, zwłaszcza omotania przez Leroy. Te taczki, te grabki, sekatorki śliczniusie... Ale siostra mnie przypilnuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MartozeZlotnik,pilnuj Hany,coby się nam nie stoczyła w komercję i błysk fleszy.
      Nie puszczaj na ściankę, ani na czerwony dywan,bo nam przepadnie z kretesem i co wtedy?
      Od sekatorków też trzymaj z daleka.

      Hano dziękuję za wyjątko.:)

      Usuń
    2. Hanuś, przy sekatorach uważaj na paluszki !
      A ode mnie cmoknij MartęzeZłotnik !

      Usuń
    3. Hana, tylko na tłumy ludzkie uważaj, one groźniejsze mogą być. Sobota w wielkim świecie to kociokwik, niestety.
      Bawcie sie dobrze :)

      Usuń
    4. I nie kupuj butów na obcasie!

      Usuń
  54. Wogle czytac nie mam jak komentarzy ani brac udzialu w dyskusji chwilowo, bo:
    - rozliczenie podatkowe za rok 14/15 jeszcze nie zrobione...zajmowalam sie wszystkim innym tylko nie tym, teraz noz na gardle..a co z tego wynika?
    - ze musze insze faktury przygotowywac, bo w tej chwili mam kilometry czyli mile oraz czas podrozy kalkulowany razem, a w podatkowym formularzu mozna odpisac mile, ale tylko 35pensow za mile, a ja mam albo 35 albo 40 albo 45 albo nic ponizej 18 badz 20 mil odleglosci....siedz teraz czlowieku i przeliczaj. wiec przeliczam...
    - znalezc jakies papiury z numerkami tez do tego rozliczenia...
    - wypelnic ten cholerny formularz i wyemailowac go od siebie

    w ramach stosowania unikow:
    - zrobilam porzadek w majtkach
    - zrobilam pobiezny porzadek w najblizszych wloczkach
    - zrobilam porzadek w rakiecie (trzeba bylo, bo nowe wycieraczki doszly i podloga w rakiecie teraz jest sliczna - tapicerka i podloga czaro czarna, karoseria czerwona a wycieraczki ciemno szaro mregate z lamowka czerwona :)
    - zrobilam porzadek w lodowce
    - zrobilam porzadek w emailach
    - napisalam 4 opowiastki dla Krasnali
    - wyrzucilam straszna kupe starych szampono- kremo- smieci z lazienki.

    noz na gardle juz sie wzyna

    teraz w ramach uciczki ide robic kolacje....i sie zastanawiam, co jeszcze uporzadkowac.

    cos widze o butach na obczasie - musze znalezc czas poczytac komenty.


    Wasza Malaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie noża na gardle wychodzi milion rzeczy, które MUS ZROBIĆ NATYCHMIAST ! Musu u siebie spodziewam się kole połowy kwietnia. Też bendzie porzondek w majtkach, i gdzie indziej :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, ja to ciągle mam nóż na gardle w związku z różnymi sprawami. Można z tym żyć, jak się okazuje:) Ale lepiej go nie mieć, tego noża.

      Usuń
    3. Porządki w majtkach mnie rozbawiły :)))
      Opakowana - zapraszam do mojego domu, miałabyś co robić ;) i wymówek byłoby co nie miara.

      Usuń
    4. Opakowana, ale widzisz jaki kawał roboty odwaliłaś?? Papierki to przy tym pryszcz. U was rozliczenia do końca stycznia? To u nas większy luz. Ale też się z tym zawsze zbieram na sam koniec. Ale przynajmniej mam jedno pudło, do którego wrzucam wszystkie potrzebne rachunki przez cały rok to i nie muszę grzebać po papierach.

      Usuń
    5. Noz na gardziolku niemilum jest, bo jak sie spoznie, to seteczke trza w ramach kary placic....

      tu, jak sie prowadzi tzw dzialanosc, to trzeba raz na rok te formularze wypelnic i tyle. co roku coraz bardziej mi sie nie chce. a musze jeszcze przez 6 lat, zeby dostac pelna emeryture.

      rozliczenia na papierze za rok od kwietbnia do kwietnia sklada sie do konca pazdziernika, jak online to do 31 stycznia.

      glowne rachuneczki juz zrobilam, teraz musze sprawdzic, co jeszcze mam do wpisania. jutro poczuje sie TAK szlachetnie, ze ho ho...

      i od razu do nastepnego swinstwa papierkowego - zebrac, tez do konca miesiaca, udokumentowanie ilus tam godzin przepracowanych, zeby kontynuowac mom obecnosc w krajowym rejestrze tumokow. i znowu to samo zdjecie wyslac, hrehrehr i wypelnic gupi formularz. Jak juz TO tez zrobie to poczuje jakbym byla na urlopie. do tego z uporzadkowanymi majtkami, lodowka etc ;)))

      to teraz lece czytac wszystko!!

      Lidia - zadzieram kiece i lece!

      Usuń
  55. http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/tak-wygl%C3%A4%E2%80%A6da-nasza-mi%C3%A5%E2%80%9Ao%C3%A5%E2%80%BA%C3%A4%E2%80%A1-do-zwierz%C3%A4%E2%80%A6t-wstrz%C3%A4%E2%80%A6saj%C3%A4%E2%80%A6cy-spacer-po-trzech-podmiejskich-wsiach/ar-CCr3Kr

    OdpowiedzUsuń
  56. w TVN24 o bezdomnych psach, schroniskach i weterynarzu, któy został ukarany za pomoc biednym zwierzakom

    OdpowiedzUsuń
  57. Sklepy najwyżej do 22,Hana,Marta,dzie Wy?

    OdpowiedzUsuń