poniedziałek, 4 stycznia 2016

NOWOROCZNIE

Nie, nie, kochane koleżanki Kury, nie spodziewajcie się kolejnego coming outu. Nie ze mną te numery, niech sobie jeszcze pobędę tajemniczą nieznajomą. To znaczy nieznajomą z pyszcza, bo tak to przecież się znamy dobrze, a nawet coraz lepiej. Kurnik buzuje, gdacze, drze pierze masowo, pieje i się rozrasta. Nie tylko wszerz (ilościowo) ale i wzdłuż (pokoleniowo). Mamy już Kociaka Czarnego Kota i mamy Krasnale Opakowanej. Kto następny w tym roku???? Czekamy, czekamy...

A na razie mróz i początek roku. Roku dziwnego, tajemniczego i nieprzewidywalnego. Może to dobrze, że nie znamy przyszłości, zbyt mogłaby nas stresować teraz. Czasem nieprzyjemnie być zaskoczonym czymś nagłym i nieoczekiwanym, ale gdybyśmy o tym czymś wiedziały wcześniej, bałybyśmy się tego już od dziś. Tak więc, niech teraźniejszość będzie chwilą obecną, a przyszłość przyszłością. Ja, przyznam się, wchodzę w ten rok z obawami, i prywatnymi i publicznymi. Nie czuję się bezpiecznie i spokojnie, nie wiem jakie wolty może wyciąć zarówno rząd jak i moje zdrowie. Krótko mówiąc , czuję się trochę jak na beczce prochu, wybuchnie, nie wybuchnie? Oby moje obawy okazały się płonne a wszystko poukładało się jakoś bezboleśnie.





Póki co, mój rok zaczął się nieźle. Zaraz po Świętach przyjechała Arteńka i to już było dobre, a nawet bardzo dobre:))) Spędzałyśmy bardzo miło długie poranki i wieczory, środek dnia Arte spędzała na wędrówkach. Piłyśmy, jadłyśmy, gadały, oglądały filmy tylko sympatyczne i z dobrym zakończeniem. Wieczory umilało nam domowe winko od mojej pani Krysi i różne pyszności. Będę musiała zacząć odchudzanie... Tropik był zachwycony, bo miał zapewnione poranne i wieczorne spacerki. Jak tylko Arte wstawała rano, to już była cały czas pilnowana i prowadzona wymownie do smyczy i obróżki. Jedynym nieprzyjemnym akcentem jest kaganiec, bez którego jednak spacerek obyć sie nie może. Mój piesuś jest tak wszystkożerny, a ludzie wyrzucają tyle jedzenia i świństw, że natychmiast byśmy, tfu, tfu lądowali na kroplówce. Wyciął mi zresztą jeden numer w drugi dzień Świąt. Poprzedniego dnia o 23.00 (tak, tak!) nawiedzili mnie kolędnicy, których oczywiście o tej porze nie przyjęłam. Wydawało mi się, że zamknęli normalnie furtkę i rano wypuściłam go normalnie na podwórko. Słyszałam poszczekiwanie, więc wiedziałam, że jest. Jakież było moje zdumienie, gdy wyszłam zobaczyć co słychać i zobaczyłam uchyloną furtkę, a mojego psa leżącego w ogródku i obgryzającego paskudnego, brudnego gnata! Mało nie zemdlałam, gnat został skonfiskowany i wyrzucony, ku bezbrzeżnemu rozczarowaniu Tropika. Dodam, że jednak sporo zdążył obgryźć. Na szczęście jakoś się udało i obyło się bez poważniejszych problemów.



Ale wróćmy do wizyty Arte. Był to dobry i piękny czas, który toczył się innym rytmem niż zwykle, ale to właśnie było  fajne. Toast sylwestrowy wzniosłyśmy szampanem i wkroczyły w ten rok wspólnie, pilnując Tropika w związku z fajerwerkami. Na szczęście przygłuchnięcie ma swoje dobre strony... Mówię o psie oczywiście:) Wystraszył się tylko jak sąsiedzi zaczęli walić jakimiś racami czy petardami. Prawdopodobnie wraz z tymi racami znalazły się na moim podwórku dwa śrubokręty, które znalazłam rano po otwarciu drzwi... Jeden duży i dość ciężki, z opaloną nasadą a drugi mały, chyba próbnik do prądu z bardzo ostrym zakończeniem. Wolę nie myśleć, co by było, jakby pies albo któraś z nas wyszła wtedy na podwórko... Ludzie wyobraźni nie mają...

Nie mają tej wyobraźni również ci, którzy idą w wysokie góry w takich warunkach, jakie są obecnie, czyli z twardym, zlodowaciałym śniegiem i żywym lodem. Ani raki ani czekany nie dadzą wiele, bo nie wbiją się w to. Ja mieszkam niedaleko szpitala i lądowiska helikoptera TOPRu, słyszę więc i widzę powroty z akcji. Codziennie... A ludzie jak te bezmyślne cielęta (przepraszam cielęta!) idą, spadają i giną. Czarna seria się nie kończy, tak po naszej jak po słowackiej stronie. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak po tylu wypadkach można pchać się wysoko, pomimo tylu ostrzeżeń i informacji. Wydaje mi się, że dawniej ludzie mieli więcej szacunku dla gór i lepsze rozeznanie własnych możliwości. Zawsze oczywiście były paniusie w szpilkach na szlakach, ale procentowo jakby mniej ich było. Teraz młodzi wychowani bezstresowo i zadufani we własne siły (Ja nie dam rady, ja???!), szukający adrenaliny stają się ofiarami gór. Ofiarami, których mogłoby nie być, gdyby odnaleźć w sobie trochę pokory.



Na koniec chciałam jeszcze raz podziękować Arte za wszystko, za jej obecność, rozmowy i spacerki z psem. Czekam już na następny raz:)
Podziękowania serdeczne należą się też drogim koleżankom Kurom, od których otrzymałam piękne karteczki z życzeniami a  nawet paczki świąteczne:)) Hano,  Ewo2, Kalipso, Elajko, Orszulko, Ewo, Barbaro i Arte - ogromne  DZIĘKI!!!!

No i wszystkim życzę roku spokojnego i zdrowego, z resztą damy sobie radę!

P.S. Jutro nie będę komentować, wybaczcie, ale udaję się  w moją comiesięczną podróż szpitalną do Krakowa, odezwę się wieczorem.
Mika

Zdjęcia autorstwa Arte i Mariji, z zeszłego roku:)

262 komentarze:

  1. Mam nadzieję,że uda mi się być pierszo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Życzę zatem roku spokojnego,wiary,optymizmu i nadziei,że mimo przeszkód wszystko się uda,dobrego zdrowia i wiele miłych chwil z Arteńką-cudną,a jutro trzymamy kciuki i bezpiecznej drogi życzę.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Elżbieto, dobrze Ci idzie:)))

      Usuń
    3. Dzięki Elżbieto, bardzo mi miło:))

      Usuń
  3. jak fajnie, że z Arteńką witałaś nowy rok :) ja z siostrą, i też oglądamy zawsze jakiś film, co się dobrze kończy, tym razem nawet dwa były :)
    jutro trzymam kciuki, żeby wszystko było ok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy oglądałyśmy te same filmy:)))) Dzięki za kciuki!

      Usuń
  4. Haaa,pierszo!
    Kochane Kurki,Kurczaczki i reszta futrzastego towarzystwa:WSZYSTKIEGO DOBREGO I LEPSIEJSZEGO w tym Nowym Roczku i obyśmy dalej się mogły spotykać w Kurniku i nie tylko w ciągle tym samym albo większym składzie:)))
    Z zaległości ino przeczytałam gdaki z ostatniego postu,ale nadrobię chociaż blogi.
    Hano,bardzo ale to bardzo,dziękuję za przesyłkę z Kingową nagrodą/lawendowe upominki,przecudnej urody i zapachu.Kingo,przepiękne drobiazgi-dziękuję Ci bardzo.
    Hano,osobistą pastele macałam i oglądałam ze wszystkich stron.Cudnista i bardzo mi odpowiada.Białe tulipanki na czarnym tle.Se po całym rozgardiaszu związanym ze Świętami oprawię pod szkłem coby mi się nie zniszczyła.Dziękuję.
    Barbaro i Tobie dziękuję za liścik.Czy mogę prosić Hanę o Twojego maila?
    Opakowano,Bieliźniaki udały się Wam zaaaarypiście.Niech rosną zdrowo na pociechę Rodzicom i Dziadkom.A co do innej miłości do wnuków to myślę,że wnukom dajemy miłość a naszym dzieciom oprócz miłości musiałyśmy dawać jeszcze tysiąc pięćset innych potrzeb:)))
    A tera se idę chociaż zdjęcia oglądnąć i poczytać zaległe blogi.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orka = mozliwe, ze masz racje ;) z temi wnukami itepe :)))

      Usuń
    2. Dobrze, że już wróciłaś.

      Usuń
  5. Podoba mi się bardzo to zdanie: "...niech teraźniejszość będzie chwilą obecną, a przyszłość przyszłością". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miko, pięknie dziękuję za przesympatyczny czas, spędzony razem:) I za gościnę:) I dobre słowa:)

      Usuń
    2. Czekam już na następną wizytę, w tej przyszłości:)

      Usuń
  6. Nie zdanżam czytać tych waszych postów. Doczytywam o tych bieliźniakach opakowanej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilko B bo Kurnik to trza na bieżąco.Ja kilkanaście dni byłam bez kompa/siadł/to tera ino se blogi przeczytam bo jak połączę z gdakami to będę miała na bieżąco...zaległości:)

      Usuń
    2. No tak, ja też muszę opracować sobie jakąś metodę na wypadek dłuższej przerwy

      Usuń
    3. Lilka, zawsze można podczytywać we srajfonie, np. w metrze.

      Usuń
    4. Oj Hana , ty dawno w metrze nie była tutaj, tera w metrze książka do czytania trendy. Muszę w domie czytać raczej ale dzięki za podpowiedź. Poza tym jak moje siwe nie są widoczne to nie chcą mi gamonie ustępować miejsca :-). Najważniejsze, że się staram na razie a potem jakoś pójdzie z tym doczytywaniem.

      Usuń
    5. Lilka, zdejmuj w metrze czapusię.

      Usuń
  7. Własnie o bezmyślności w szklanych górach mówią w TV. Jakiś bęcwała na Mazurach wjecha autem na jezioro, z tyłu sanki z dzieckiem. Trzeba było ratować i ojca i dziecko. Ja z przyjemnością obejrzłam Pretty Woman. Arte, ona pięknie opowiada, z pewnością fajnie spedziłyście czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, właśnie też i Pretty Woman oglądałyśmy:))

      Usuń
    2. my też :) bo moja siostra się przyznała, że ona jeszcze nigdy tego nie widziała! no to był mus :)

      Usuń
  8. Miko, mam to samo noworoczne życzenie: "Oby (...) wszystko poukładało się jakoś bezboleśnie."
    Zdjęcia piękne.
    A tym razem okazało się, że jednak szewc bez butów chodzi i zabrakło mi własnoręcznie zrobionych kartek, żebym mogła je wysłać do wszystkich, do których chciałam :( Takich zwykłych już nie wysyłam :) W tym roku chyba zacznę je robić w październiku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko, radziłabym zacząć z tymi kartkami już po Wielkanocy, zdążysz na pewno:))
      Co do życzeń, to miejmy nadzieję, że właśnie tak się poukłada.

      Usuń
    2. A już teraz na Wielkanoc, bo w tyn roku wcześniej.

      Usuń
  9. Miko,i ja spędziłam Sylwestra z Koleżanką z Lubina.Bez szampana,bo Ona nie lubi ale gadałyśmy do wypęku przy butelce Laudersa.Panda też pewnie głuchnie bo nie bardzo reagowała na strzelanki.Zawsze była ciut nerwowa a tym razem tylko strzygła uszami.
    Też mnie przeraża nieodpowiedzialność i bezmyślność ludzi,którzy giną obecnie w górach.Myślę sobie tylko,że może lepiej,że giną sami a nie za kierownicą samochodu zabijając innych?....
    Dużo zdrowia dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Orko, fajnie, że jesteś z powrotem, długo cię nie było.
      Wiesz, ludzie zrobili się tak wygodni, że chcieliby wszędzie dojechać samochodem, po równej drodze a wszyscy mają być na ich usługi. I to nastawienie przenoszą w góry, nie przyjmując do wiadomości, że góry rządzą się swoimi prawami, prawami natury. Jak potrafią dzwonić do TOPRu z pretensjami, że na szlaku było błoto albo kałuże, a w zimie szlaków się nie odśnieża, tudzież pytają, czy można na Giewont wjechać samochodem i czy jest tam parking, to mnie już nic nie powinno dziwić. Ale jednak dziwi...

      Usuń
    2. No tak ma się ten urlop i plany... Mus zaliczyć Giewont a tam.....nieodśnieżone toż to przecież granda na prostej drodze ;))

      Usuń
    3. Słyszałam o takim zachowaniu"turystów".Wychodzi na to,że wraz z otrzymaniem demokracji,naszemu społeczeństwu ubyło mózgu:)

      Usuń
    4. Dziefczynki, spokojnie ;). Jak śpiewał Okudżawa
      "na każdych trzech mądrych i głupich jest trzech
      i równo to i sprawiedliwie "
      ;))))
      Barbara

      Usuń
    5. Chyba tak, a poza tym nakręcają się nawzajem.

      Usuń
  10. O rany, na chwile odeszłam i nowy, jakże miły wpis. W pierwszej chwili myślałam, że się pomyliłam.
    Niech będzie jak mówisz, może niespodzianki losu miłe też będą.
    Sylwester w Kurniku bardzo mi się podobał, a jak czytam o ludziach,którzy nie czują pokory wobec gór, to bardzo mi ich żal. To żaden obciach zrezygnować z wycieczki, a raczej dowód zdrowego rozsądku.
    Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, zdrowy rozsądek to obecnie towar nader deficytowy.

      Usuń
    2. Drażnią mnie także te pokłady egoizmu. Chcę w góry ,a jak mi się coś stanie od czego TOPR?
      A przecież to też ludzie, którzy narażają życie, nie mówiąc o kosztach.
      Ech, szkoda gadać, głupota zawsze miała się dobrze.

      Usuń
    3. Teraz jest w rozkwicie.

      Usuń
  11. Mika, masz fajnego Tropika (Kret nie czuje, jak mu się rymuje);)
    Flaubert pisał, że są 3 wstępne warunki szczęścia: dobre zdrowie, głupota i egoizm - nie masz żadnego z nich, musisz więc się więcej napracować, żeby być szczęśliwa;))))))) Pracuj zatem każdego dnia;)
    Nigdy nie przestanę Cię podziwiać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krecie, przestań, bo się peszę... No cóż, skoro jest tak jak piszesz, to faktycznie, popracować mus:)))

      Usuń
    2. Nie pesz się nie pesz, prawde gadajo ! Kiedyś słyszałam, jak jakaś panienka mówiła do któregoś z z muzyków, że jest jego idolką ! Mikuś, ja też jestem Twom idolkom :)

      Usuń
    3. Ewa, a jam twoją idolką wzajemnie!

      Usuń
  12. Ani ja, Krecie. Mika to mój guru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika powinna jakieś warsztaty prowadzić, udzielać porad psychologicznych, napisać książkę - ja jednak bym ją namawiała do komingałtu;))))

      Usuń
    2. Ładnie pisze ta Mika. Gładzichno się czyta. Raczej w ogóle tu panie nie mają kłopotów z pisaniem, jak się wydaje :-)

      Usuń
    3. Weźcie przestańcie bo mi głupio. Na kamingałt raczej proszę nie liczyć...

      Usuń
    4. Kretowata dobrze prawi:) Jeśli warsztaty, to oczywiście biblioterapia, jako swoista odskocznia od problemów wszelakich. Przyda się każdemu, zwłaszcza w obecnej rzeczywistości...
      Mika pisze piękne i mądre bajki, a takie bajki - pomagajki /czyli bajkoterapia/ są cudownym lekiem dla dzieci z problemami emocjonalnymi.
      Miko, dużo zdrówka:)*

      Usuń
    5. Dzięki kochana! Lubię sobie czasem pobajać:)

      Usuń
    6. A ja lubię sobie, i to nie czasem, Ciebie poczytać :)

      Usuń
    7. Ja to bym powiedziała, że nasza Mika po całości jest debeściarska ! Wyłaź, wyłaź z tej szafy :)

      Usuń
  13. zyczenia oprawione pieknymi zdjeciami.
    Ale fajowo mialyscie. I Tropik tez :)
    brak prostej pokory wobec gor oraz wody to zwyczajna glupota i potem sie zle konczy...ludzie potrafia byc beznadziejni...
    psu zabierac taaakie przysmaki...biedny piesek, hrehrehre nasza tez tak miala i cierpiala pozniej, oj cierpiala...
    Ide spac!!!! padam na nos, stad taki szczatkowy komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No opakowana, jednak masz TEŻ dar syntezy;)))

      Usuń
    2. Jak ją Krasnale przymuszą...

      Usuń
  14. zapomnialam napisac do poprzedniego wpisu, ze talerzyki Krasnali to nie takie znowu talerzyki, bo srednicy maja tak ze 30 cm, moze 28...kola mlynskie.

    juz naprawde ide spac. dzieci mi wyjechaly :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy docztałaś, ale myślalam, że te talerzyki to są takie znaczki przyczepiane do sweterków. Ze zdjęcia trudno skalę wyczaić. Talerzyki są OBŁęDNE !

      Usuń
    2. Doczytalam, dlatego sprostowalam ;)
      prawda co do skali, ale to to wazy chyba kilo albo 3/4 kila...jakby zrobic zastawe stolowe, to by ciezka wyszla wielce, rhehreher.
      Musze Kasie poprosic o zrobienie zdjecia jej talerza, bo jej nowy zrobilam z imionami i data. tez ladny wyszedl. i tez taki sam duzy. mozna obwiesic na scianie i mozna wstawic we stojaczek do stania i pokazywania.

      Usuń
  15. A jakie to filmy, Mika? Poleć coś z dobrym zakończaniem. :)
    Cudownego, normalnego życia, bez niesamowitości w żadną stronę. :)
    Tylko spokojna, dobra, syta, zdrowa codzienność niech ci towarzyszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosia za dobre życzenia. "Pretty Woman" oczywiście to było a wcześniej "Notting Hill", starocie, ale bardzo sympatyczne. A, i jeszcze "Ze śmiercią jej do twarzy":))

      Usuń
  16. A ja wierzę Miko że wszystko się poukłada może nie do końca bezboleśnie, ale damy radę :))
    I Ty też na pewno dasz radę. Tyle osób śle Ci dobre emocje, no i Ty przecież silna ba.... znaczy się kobieta jesteś :))
    Trzymam za Ciebie kciukasy i jutro i pojutrze i cały czas :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wam wszystkim jestem za te emocje wdzięczna, naprawdę:)

      Usuń
    2. no wlasnie. nie dopisalam, ze trzymamy kciuki i wysylamy worki pozytywow. I caly czas - Marija to najlepiej ujela, a ja sie podpisuje.

      Usuń
  17. Będę trzymać kciuki i szerokiej drogi życzę.
    Teraz się żegnam, dobrej nocy życzę, jeszcze poczytam i oby woda rano była.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się też żegnam, muszę się spakować na jutro.
      Dobrej nocy wszystkim!

      Usuń
  18. Po piersze - postanowiłam zainwestować w telebimy rozstawione w każdym miejscu domu i ogrodu, inaczej
    nie wyrobię się w byciu na bieżąco, nie dajecie szans
    Po drugie - choć może powinno być po piersze, to Miko wszystko u Ciebie i wokół ma być i będzie zdrowo, bezpiecznie i spokojnie bo wybieramy się do Ciebie z Ewą2 najpierw wiosną na rekonesans ;) a potem to już co chwilę, mamy przecież najbliżej, co nie? ;))))
    Orko - uff, cieszę się, że wróciłaś na łono, maila pisz ;)!!!
    Telebimów jeszcze nie mam, trudno, idę spać.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbara, jakaż piękna przyszłość na mnie czeka wraz z waszymi wizytami! Bardzo się cieszę. Wyliczyłyśmy z Arteńką, że znamy już osobiście po 10 Kur z Kurnika, mam nadzieję, że w tym roku liczba się zwiększy!
      Teraz już też idę. Dobranoc!

      Usuń
  19. Pozostaje mi zgasić światło, chociaż wena spać nie daje:) Dla odmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z weno nie wygrasz. zazywaj jej, poki chce dzialac!! I TWORZ nam, tworz!!

      Usuń
    2. Opakowana, nie mogie tylko z weną się zadawać, bo wiesz... proza życia skrzeczy.

      Usuń
    3. No to moze przyndzie wena w temacie prozy z.

      Usuń
  20. Halo Kury.
    To już rano.
    Miko, będzie dobrze. Tylko nie zapomnij o Panu Z. Osobiście bardzo go lubię, a dawno go nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, JAK dawno go nie było? Aż zapomniałam, że jest Panem X. Nosz Mika, tak nie może być.

      Usuń
    2. Agniecha, i nie wiemy, co z Centusiem?

      Usuń
    3. Masz rację Agniecha, tak być nie może. Trzeba zajrzeć do pana X i sprawdzić, jak sobie radzi w zimie...

      Usuń
    4. O tak, tak, Centuś też gdzieś się ukrywa.

      Usuń
  21. Niech dzień będzie dobry dla wszytkich Kurek.Miko,dobrego powrotu do domku i Tropisia:)
    U mnie -10.Śniegu zero.
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja też dobrego dnia wszystkim Kurkom życzę, a za Ciebie, Miko, kciuki mocno trzymam. U nas -14! Nie, podniosło się o pół stopnia, -13,5 :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam Kurki.
    Nareszcie porządnie umyta mogę zacząć dzień. Coś białego w nocy poprószyło, mróz -5. słońce się nieśmiało przebija.
    Miłego dnia Kurkom życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, wykrakauam wczoraj, ale sobie! Przed chwilą włączyli prąd!

      Usuń
  24. Staram się uczyć, jak nie zamartwiać sie tym ,co będzie, ale na razie kiepska ze mnie uczennica. Tak, czy siak pieknie jest na tym świecie - chociaz on zimą taki groźny.Rzeczywiscie tyle ludzi ryzykuje zyciem leząc bez przygotowanai w góry. Cudne to zdjęcie z mgłami nad Tatrami.
    Miko, Hano! Pozdrawiam Was serdecznie o śnieznym poranku!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Olgo, bo to nie da się tak całkiem uwolnić się od myślenia o przyszłości. Zwłaszcza, że świat zewnętrzny nie daje poczucia bezpieczeństwa. A im człek starszy, tym gorzej. Z jednej strony wieloletnie ćwiczenia w życiu chwilą dają w końcu efekty, ale z drugiej strony obrastamy w doświadczenia, które nas hamują. I tak w kółko...

      Usuń
    2. Olgo, pozdrawiam ciepło noworocznie! To zdjęcie to Arte.

      Usuń
  25. Dzień dobry wszystkim :)
    Ja tam, Miko Twojego komingałtu nie potrzebuję, bo już się kiedyś wykomingałtowałyśmy ;))
    Koleżanka, której koty oprzątałam, wróciła z Zakopanego, na wieczorno - nocny koncert w sylwestra nie poszli. A poza tym stwierdziła, że nigdy więcej Zakopa o tej porze. Dziki ścisk, również na szlakach!
    No i te wypadki - mówiła, że szli tam ludzie niby przygotowani. Tym większą głupotę robili.
    Ale to nic nowego, naprawdę. Ja sama kiedyś miałam niemiłą przygodę w górach, nie w Tatrach, co prawda, ale zimą.
    Pojechaliśmy sobie z grupką znajomych do Międzylesia, a stamtąd mieliśmy udać się do schroniska Pod Śnieżnikiem. Było z nami dwóch kolegów, którzy bardzo dobrze ten szlak znali. I wyobraźcie sobie, że zabłądziliśmy i groziła nam nocka w górach - rozpaliliśmy nawet ognisko, żeby do rana jakos przesiedzieć. Komórek wtedy nie było, rzecz jasna.
    Jeden z kolegów wszedł na drzewo z lampą błyskową i zaczął nią dawać znaki. Opatrzność nad nami czuwała, bo zostaliśmy zauważeni, ratownik GOPR-u wystrzelił racę i dzięki tym błyskom po nas przyszedł i do schroniska doprowadził. Byliśmy już niedaleko.
    A wiecie, co było najgorsze?
    Że jeden z kolegów dzwonił do schroniska z miasta i tam mu powiedzieli, żebyśmy nie szli, bo szlaki są zasypane i mozemy zabłądzić. A on nam o tym nie powiedział.
    Bo, gdyby powiedział, ja osobiście w życiu bym nie poszła, tylko została na dole, jakis nocleg by się na pewno znalazł.
    Ot, co.
    Miko - powodzenia w szpitalu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matuchno, Lidka, przez jakiegoś nieodpowiedzialnego kolesia mogłoby Cię nie być?

      Usuń
    2. Lidka, udusiłabym takiego gołemi ręcami! Przecież nie szedł sam, tylko odpowiadał za was, krańcowa nieodpowiedzialność!!

      Usuń
  26. Mądrze piszesz, Mika.
    Trzymam za Ciebie kciuki, posyłam ciepłe myśli do Krakowa. I na przyszłe dni życzę Ci spokojności i radości. :)

    PS. Pogłaski uczyń wieczorem Tropikowi, któren tak przez Ciebie ogołocon z gnata został niecnie. ;)
    Trzymcie się! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha,i mam coś jeszcze. Sądzę, że może Cię zainteresować: http://polona.pl/

      Inne Kurki też zapewne. :)

      Usuń
    2. i utkwiły ta wszystkie...

      Usuń
    3. JolkoM! To jakaś dywersja!! Kurnik padnie !! Z braku obsady.
      Barbara

      Usuń
    4. A wiesz, że sama dopiero co o tym pomyślałam. LaskaMarszałKury mnie wydziedziczy chyba...

      Usuń
    5. Jolko, mało brakowało!

      Usuń
  27. Jolko, jaki fantastyczny link! Utkłam na amen! Lećta tam, Kureiry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, byłam pewna, że Ty to na pewno już o tym wiesz - słuchamy przecież tego samego radia. Najlepszego zresztą!

      Usuń
    2. Jolko, nie wiem jakim cudem mi to umkło. TO radio mam cały czas włączone. Widocznie w stosownym momencie byłam zagdakana w Kurniku.

      Usuń
    3. Ja słyszałam o tym w tv, ale zapomniałam, dobrze że przysłałaś linka:)

      Usuń
    4. Tylko że cosik zamilkło w Kurniku. ;)

      Usuń
  28. Orkoooo!! Czy doczytałaś w tym rozgardiaszu, że się cieszę iż powróciłaś z giganta ? i że czekam na Twego emila? (nie mylić z Emilem z drewutni).
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baśko, Orka pytała, czy mogę jej podać Twojego emila. Mogę, prawdaż?

      Usuń
    2. No, a o czym ja tu gdakam ?! Prawdaż.
      Barbara

      Usuń
    3. Oczywista,że doczytałam:)Wczoraj jednak weszłam w gdaki pod zaległymi postami i utkłam.Dzis za moment zacznę się delektować postem i gdakami o...JAKIEJŚ LASCE:))))
      Już ślę prośbę do Hany.

      Usuń
  29. Emila z drewutni dostanie dzisiaj Annavilma ;)
    Na pewno się bardzo cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orko,ja też się cieszę. :)
      Kury powinny siedzieć w Kurniku i gdakać.

      Usuń
    2. Rucianko, głównie to chyba jajka znosić......
      Barbara

      Usuń
    3. Nie jesteśmy Kurami wyrobnicami ,tylko kurzymi celebrytkami.;)
      Jaja to możemy sobie robić ,a wcale nie musimy ich znosić.

      Usuń
    4. A ja myślałam, że jako Dzikie Kury znosimy złote jajka ;) dla jaj ;)
      Barbara

      Usuń
    5. Jak chcemy,to możemy ,nawet srebne z brelantamy.
      Albo od razu Faberge,a co? Kto nam zabroni?

      Usuń
    6. Wyłącznie Faberge'a :))a
      Barbara

      Usuń
    7. Car WszechRosji może zabronić.

      Usuń
    8. Nie będzie nam tu żaden car fikał.

      Usuń
    9. Cary przemijają.... ;))
      Barbara

      Usuń
    10. Kurnik trwa :))
      Barbara

      Usuń
    11. Prawda. Najsampierw było jajko, dopiero potem car.

      Usuń
    12. trwa mać
      widzialam sie z AnnaVilma niejako w biegu, ale 2 godzinki nam zeszly ;)))
      niestety najwiecej bylo o zdrowiu, potwornej biurokracji szpitalnej (horror story z mojej strony, to wrecz zasluguje na osobny wpis, ale musze odtajec...)
      I bylo jeszcze o szukaniu brazowych ubranek [AnnaVilma]a znajdywaniu calej masy granatowych (i szarych) [mua]. wrocilam dodom z torbami.
      RABARBARO - w Tatuumie ZNOWU bylam, wyszlam bylam z trzema (przecenionymi) tekstyliami...warto bylo isc ;))
      Czyli jak to okreslila AVilma, bo spotykamy sie wlasnie w galerii Mokotow, parkujemy na poziomie Ryby (nie mowie tu o moich umiejetnosciach prowadzenia samochodu, a musze dodac, ze chwilowo jezdze tu angielskim samochodem z kierownica z niepolskiej strony!). w sklepie Tatuum AVilma rzekla - spotykamy sie tu od lat! i miala racje :))) ona mnie tam zawsze znajdzie ;)))

      Usuń
    13. Przez ten brak ,zdarzyła się caryca Katarzyna.;)

      Usuń
    14. Opakowana, to już wiem gdzie bedziemy miały skrzynke kontaktową jak zahaczysz o Kraków ;))))
      Granatowe i szare !!! Aż boję się iść, bo NA PEWNO wyjdę z torbami......
      Miałam zakończyć, że trwa mać ale zabałam się wyrazić....
      Barbara

      Usuń
    15. No i mówiłam, że muszę mieć telebimy! Rucianko, zgubiłam się - czego brak? albo kogo? albo komu czego?
      Barbara

      Usuń
    16. Patrz na godziny i minuty,pisałyśmy z Opakowaną jednocześnie.
      Moja odpowiedź jest na komcia Hany.
      Ale wiadomo że chodzi o jajka,hrehrehre.

      Usuń
  30. Mikus!!!mam nadzieje, ze wrocisz z Krakowa niezbyt zmeczona, ,ze wszystko tam pojdzie dobrze, ze bedziesz miala okazje by podziwaiac po drodze gory w sniegu, ze Tropik sie ucieszy bardzo kiedy wrocisz etc..etc.. i za caly rok bedzie pozytywny w skutkach dla Ciebie, a polityka!!! caly czas mysle, ze Polska to jednak nie Wenezuela, i ze w najgorszym wypadku to co nam sie nie podoba bedzie trwalo 4 lata...zdjecia Artenki i Mariji sa cudowne..Ach Nasze Tatry , Tatry!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko kochana, dzięki za wszystkie życzenia! I niech tak będzie:))

      Usuń
  31. Witajcie Kurki! Ja tylko na chwilkę. Na TNT leci Kapuśniaczek z boskim św Funes:) uwielbiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszszsz kurna, CzeKo! Jak ja chciałabym znów zobaczyć Kapuśniaczek! To był chyba najlepszy jego film!

      Usuń
    2. Hana, możesz obejrzeć na cda.pl :)
      Barbara

      Usuń
  32. Miko, pięknie powitałaś nas w nowym roku! piękne słowa, piękne zdjęcia, ale co to jest to białe pod Tropikiem?
    w pierwszych słowach mego listu życzę Ci dobrych wieści w Krakowie i bezproblemowej podróży z powrotem.
    w drugich słowach gratuluję Sylwestra z Arteńką, którą niniejszym również serdecznie pozdrawiam :))
    w słowach trzecich muszę się, niestety, zgodzić z Twoimi obawami o to, co nam przyniesie przyszłość. podobnie jak Ty, obawiam się jej i prywatnie, i "publicznie".
    co do szaleńców w górach, cóż, selekcja naturalna. szkoda tylko, że dla ratowania tych głupców inni muszą narażać swoje życie. ja już po górach nie pochodzę, ale cieszę się, że zdążyłam to zrobić wcześniej. że nauczyłam córkę miłości do nich, a przede wszystkim, że nauczyłam ją pokory wobec przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TG,wiesz coś o kotach p.Basi?

      Usuń
    2. tak, mam z nią kontakt na bieżąco. bilans ostatnich tygodni - trzy kotki mają nowe domy. dwie adopcje znacie - Anais i Amelia. trzecia adopcja może się okazać nieudana, ponieważ osoba, która adopotowała Majkę jest zdegustowana tym, że kotka jest niekontaktowa, cały czas się chowa po kątach, jednocześnie nie poświęcając jej ani chwili swojego cennego czasu :/ kolejne cztery koty zgodził się przyjąć Koci Azyl, ale jest problem z zaszczepieniem ich, a to jest warunek konieczny. dwa już udało się zaszczepić i będą tam przewiezione lada dzień.
      chciałam zrobić kotkom zdjęcia, uaktualnić opisy, ale ciężko się na razie spotkać. pani Basia jest zabiegana, a ja trochę niedomagam.
      p. Barbara stara się o kolejne przedłużenie ostatecznego terminu opuszczenia mieszkania.
      dużo spraw do omówienia, do załatwienia, problemów do rozwiązania, potrzebne wsparcie każdego rodzaju. na szczęście, jest parę osób, które pomagają.
      jak tylko stanę na nogi, zrobię zdjęcia i opiszę sytuację szczegółowo.

      Usuń
    3. Dlaczego jest problem z zaszczepieniem?Finansowy czy logistyczny?Czy koty są chore i nie powinno się szczepić?
      Dobrze że jest wsparcie.
      Zdrowiej TG.

      Usuń
    4. Tempo, dziękuję ci bardzo za "współodczuwanie":) Ja tobie też życzę mnóstwo sił i zdrowia na ten Nowy Rok i żeby naprawdę poukładało nam się bezboleśnie...
      Jak chodzi o góry, to też już nie pochodzę, ale jestem szczęśliwa, że jestem tak blisko nich.

      Usuń
  33. Właśnie, TG, o co cho ze szczepieniem? Bo jeśli o finanse, to wiesz, co robić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano, to właśnie nie jest w tej chwili proste.

      Usuń
  34. ech, Kurki, właśnie poczułam się, jakby czas się cofnął o kilkadziesiąt lat. przed chwilą rozmowę tel. (prywatną) przerwał mi komunikat: "proszę czekać, za chwilę będzie można kontynuować rozmowę". swego czasu byłam na różne sposoby inwigilowana, znam różne takie. może bez związku, ale normalnie déjà vu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TG,działo się to w tamtych czasach.Gadałyśmy z Annavilmą przez telefon.Lubiłyśmy sobie uciąć dłuższą rozmówkę o tym i o owym.
      Akurat numerem jeden był temat hodowli roślinek domowych,w szczególności kaktusów i sukulentów.Znałyśmy wówczas wszystkie łacińskie nazwy naszych milusińskich.A oni niestety wymagali natychmiastowej pomocy,więc konsultowałyśmy to przez telefon.Plaga wciornastków i przędziorków przechyliła szalę. Odezwał się w słuchawce męski głos.Poprosił grzecznie o doinformowanie o co chodzi,hrehre.Potem odezwał się drugi.Okazało się że to nasi kontrolerzy,którzy nie wytrzymali i pękli.
      Potem próbowali się z nami umówić grożąc wyłączeniem telefonów.
      Kurcze,następne 30 lat czekania.

      Usuń
    2. Umówiłyście się??? Jakie 30 lat, przecie już niedługo...

      Usuń
    3. 30 lat ponownego czekania na telefon.
      Oczywiście że się nie umówiłyśmy.Chłopcy byli poborowymi i dostali taką paskudną robotę,nie ich wina.
      Nudzili się strasznie.Aż tu nagle te wciornastki.

      Usuń
    4. Moze myśleli, że wciornastki to tajne stowarzyszenie mające na celu dać im wciry?

      Usuń
    5. A przędziorki przędą antypaństwową intrygę ;)

      Usuń
    6. Moja miłość do kaktusów też zaczęła się w tamtych latach.Dziś mi zostało kilka sztuk,no może ciut więcej i kilka książek:)

      Usuń
    7. Dwie polskie,kilka rosyjskich i enerdowskich.
      No popatrz, ile podobieństw w tym kurzym życiu. :)

      Usuń
    8. Jedna polska,druga po polsku,ale czechosłowacka.

      Usuń
    9. rucianko- toż to jak kawał brzmi, uśmiałam się setnie :))))))))))

      Usuń
    10. Też polska i też polska z czeskiego.Trochę po innych książkach o kwiatach.Onegdaj siostrzenica zrobiła mi inwentaryzację doniczek.Było ponad 120:)

      Usuń
    11. Matko, o czym Wy rozmawiacie do mnie?

      Usuń
    12. Chyba o kolekcjonowaniu kaktusów ;)), jak mniemam ;))
      Barbara

      Usuń
    13. ja kaktusow (i sukulentow) nie mam tyle, ale onnegdaj miala w domku ponad 100 doniczek roznych. bywalo, ze trzeba bylo zdjac kwiatka z krzesla zeby czlowiek mogl usiasc, hrehre

      Usuń
    14. Nie wiedziałam, że to AŻ TAK skomplikowane!

      Usuń
    15. Opakowana, a to była troska o kaktusa czy o ..ekhm....sadzawkę człowieka?
      Barbara

      Usuń
    16. no przecie, ze o kwiatka i jego dobro ;)

      Usuń
    17. Sadzawkę człowieka??? O czym wy tu gdaczecie? Już szyfrujecie czy jak???

      Usuń
  35. Nie o finanse chodzi, ale ona nie może je złapać, pochowały się bidule, przeczuwając co się świeci, i chyba się nie udało, bo juz czas minął i dlatego bedzie sie starać o przedłuzenie terminu... dobrze że ma pomoc.

    Miko, piękne zdjęcia gór, ach jak bym chciała tam pojechać, z tym że oczywiście nie teraz!
    A poza tym... będzie dobrze, rok będzie cudowny, wszystko nam się poukłada, a my szczęśliwe i spełnionione, a Ty zdrowiuteńka wrócisz z Krakowa i tego też życzę!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amelio, o finanse też chodzi. bardzo.
      do przekazania fundacji Koci Azyl p. Basia wytypowała cztery najdziksze koty, które w obecnych warunkach nie mają szansy na adopcję. trudno je złapać, trudno podac im leki. na szczęście, p. Basia posłuchala rady i zlikwidowała im kryjówkę, z której nie było jak ich wydostać. jak juz pisałam, dwa udało się złapać i zaszczepić.
      p. Barbara odrzuca pomoc w łapaniu kotów twierdząc, ze obecność osoby postronnej tylko utrudni sytuację. odrzuca tez pomysł zastosowania klatki do łapania. rzeczywiście, przy takim zagęszczeniu kotóm nie da się w nią złapać właściwego.

      Usuń
    2. Widzę że łatwo nie jest.

      Usuń
    3. O matko, to trudna sprawa z tymi kotami...
      Amelio, dziękuję za dobre myśli:)

      Usuń
  36. Witam wieczorową porą Szanowne Kurki. Ciężki dzień miałam, zawaliłam sprawę może nie dużego kalibru, ale okropnie głupio, co mnie nieźle przeraziło. Już tak się starzeję?
    Szkoda, że u p. Barbary jeszcze nie wszystko w porządku. Szkoda, że nie udało jej się chociaż trochę oswoić dzikusów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, nie martw się, każdemu się zdarzają głupie wpadki, jak się ma za dużo spraw na głowie, to zdarza się, że coś umknie. Jakby ci się to codziennie zdarzało, to możemy zacząć się martwić...

      Usuń
    2. Ewo, buźka! nie bądź dla siebie zbyt surowa, przecież każdy ma takie doświadczenia.
      co do kotów p. Barbary, trudno wieloletnie zaległości nadrobić w parę dni. jeszcze długo nie będzie w porządku.
      jej osobiste kłopoty nie znikną. kotom trudno znaleźć nowe domy, szczególnie tylu naraz. a przy takim zagęszczeniu kotów w maleńkim mieszkaniu i łatwości znalezienia w nim kryjówki trudno o jakieś sensowne ich oswajanie.

      Usuń
    3. Pogubiłam się - to ile jeszcze tych kotów zostaje ? 6 ?
      Barbara

      Usuń
    4. kotów w tej chwili jest 11.
      dwa pojadą do kociego azylu w Nasielsku, a jak się uda, to cztery.
      dwa koty p. Basia zostawia u siebie - Marysieńkę, z którą jest bardzo, bardzo zżyta i Rudusia, który po złamaniu miednicy ma trochę problemów z poruszaniem się, ale gdyby się znalazł dla niego dobry, odpowiedzialny dom, chętnie go przekaże do adopcji. czyli potrzeba domów dla 5 - 7 kotów w zależności od rozwoju sytuacji.

      Usuń
  37. To ja się melduję po powrocie z Krakowa, nawet wyjątkowo mniej padnięta:) O dziwo w Krakowie więcej śniegu i zimniej niż w Zakopanem. U nas poprószyło z rana a jak wróciłam koło 18,00 to było-4 tylko.

    Dziękuję wszystkim globalnie za kciuki i dobre myśli słane w moją stronę. Wszystko poszło w miarę dobrze, jeno trzeba dać wątrobie odpocząć po świętach:))) Będę was prosiła o mnóstwo fluidów 16 lutego, bo mam termin wyjątkowo skomplikowanego badania, ale jeszcze się przypomnę:)) Dobrze, że teraz miesiąc spokoju:)

    Melduję, że na wszystkie wasze komentarze powyżej starannie poodpowiadałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dochodz do siebie po wycieczce, a do 16go lutego nazbieramy ksiukow!

      Usuń
  38. Przez miesiąc okrzepniesz, a my będziemy słać co trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  39. Miko, cieszę się, ze tak pięknie razem z Arteńką spędziłyście czas. A nawet zazdraszczam :)
    Trzymam kciuki za Ciebie i za nas wszystkich. Mnie też ciężkie czasy czekają, głowa mi pęka od problemów, którch końca nie widać .Dziś zawiesiłam kalendarz Białą Kurę i uśmiechem popatrzyłam na życzenia, oby ten rok był dla nas łaskawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, ja też wobec tego trzymam kciuki, żeby te wszystkie problemy zmalały i dały się ogarnąć. Biała Kura na pewno ci w tym pomoże. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. dziękuję :****

      Usuń
  40. Dziefczynki, dobrze będzie, niech no tylko wiosna przyjdzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasciwie to ona idzie, ino powoli....

      Usuń
    2. czy aby na pewno ona w dobrą stronę idzie?

      Usuń
    3. Niech no tylko zakwitną jabłonie ;) !
      Barbara

      Usuń
  41. Jdę spać Dziewczynki. Coś się kiepsko czuję. Jak się rano obudzę już będzie parę godzin mniej do wiosny.
    Jak na razie u mnie biało i lekki mrozik.
    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobranoc, niewiasto, skłoń główkę na miękką poduszkę...

      Usuń
    2. dobrej nocy, Ewo, i niech ci się przyśnią pogodni (...) Polacy :)

      Usuń
    3. Ach, Miko......
      Barbara

      Usuń
    4. Stękacie, czy wzdychacie do się ;)

      Usuń
    5. Ja westchnęłam do pięknych wspomnień..... :)
      Myślę że Mika też :)
      a to znaczy, że stękamy obie na temat: "ale to były czasy !" ;))
      Barbara

      Usuń
  42. Tkwiłam w błędnym przekonaniu, że na zewnątrz -10. Coś mi za ciepło było i sprawdziłam na termometrze na werandzie (od Orszulki. A propos, dzie onaż?), a tam -4! Od razu gorąco mi się zrobiło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie było cały dzień w szpitalu tak okropnie gorąco, że teraz mi w domu chłodno, mimo, że się ociepliło.

      Usuń
    2. o czym Wy mowicie...toz jest -14....
      lod na zamku od drzwi od srodka!

      Usuń
    3. U mnie w tej chwili -8

      Usuń
    4. ooo, musze odszczekac - wstalam o 5, pacze na termometr a tu cieplusio -10 tylko!

      Usuń
  43. aż poszłam zobaczyć, co pokazuje mój termometr.
    - 15, nie chce, skubany, inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  44. A u mnie biało i tylko -3, ale jest wiatr. Jak nie było śniegu, to było -15.
    To tyle. Dziewczyny ratunku - ta krtań mnie nie odpuszcza, nadal nie mówię. Oprócz cebuli i czosnku zjem wszystko - poradźcie, to już prawie dwa tygodnie.
    Ania
    PS. 16 lutego będę pamiętała o Tobie Mika, bo to ważna dla mnie data - minie rok jak Beza jest z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rany! DWA tygodnie??? Troszku dlugo, nei mam pomyslu oprocz moze mnijodu....moze z glicerynom, coby zawiasy we wnetrzu naoliwic....

      Usuń
  45. a w ogole to dziendobry Kurniku!
    dzis sie juz pakuje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry,dzień dobry.
      Wstałaś tak wcześnie coby siem zapakować?:)
      U mnie internet pokazuje -9.Nie mam żadnego termometru pogodowego coby...lepiej się czuć.Latem pewnikiem,patrząc na niego,bym się ugotowała a zimą...też cieplej jak się żyje w nieświadomości.Jedno mnie ino ciut przeraża.Wczoraj wróciłam z porannego spaceru i nie mogłam rozgrzać dłoni przez kilka minut.Bardzo bolały mnie końcówki palców.Aż serce z bólu zatykało.Nie zmarzłam po całości mojego jestestwa ino te palce.Pewnie to już będą tzw.zmiany krążeniowe.Oczywiście,łapawice miałam i mimo,że Panda jeszcze by sobie połaziła po parku ,wiałam do domu.Brrrr...
      Aniu,najlepiej to zrobi Ci lekarz.Może płukanie wodą z solą pomoże?
      Miłego i cieplejszego dnia dla wszystkich Kurek!:)

      Usuń
  46. Dzień dobry Kury.
    U nas biało na ziemi, szaro na niebie.
    Ciepło jakoś, -4 na termometrze. I śniegu na mój gust zbyt mało. Ani razu nie latałam w tym roku na łopacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Kurniku :)
      Agniecha, u mnie to samo po całości, wczoraj właśnie myślałam, że chyba nawet mi brak tego zimowego sportu.....
      Ale wodopój nadal do rąbania?
      Barbara

      Usuń
  47. Tutaj + 8, tzn, w Porto i deszcz , deszcz, deszcz...

    OdpowiedzUsuń