niedziela, 23 listopada 2014

Lecą żurawie

Dzień wstał dzisiaj piękny i rześki, pierwszy taki od chyba dwóch tygodni. Nawet było słonecznie. Zamiast niedzielę świętować poszłam na gumno - mrozu i śniegu tylko patrzeć (oby nie), a doniczki z ziemią i resztkami roślin nie sprzątnięte. Drugi taki ładny dzień nie wiadomo czy się trafi jeszcze w tym roku, a doniczek szkoda, gdyby mróz miał jednak nadejść. Zawdziałam więc moje pół-kaloszki o trzy numery za duże, pojazd w postaci taczki wyprowadziłam z obory i wtedy... wtedy je usłyszałam. Dźwięk wyraźnie się przybliżał i rósł. Gęstniał i nabierał objętości. Życie wokół zamarło i wieś zastygła w niemym oczekiwaniu. Gdzieś w oddali zawył pies i echo grało. Smużka dymu z komina patologii przysiadła, by zaraz zniknąć w podmuchu potężnych skrzydeł. Świat pociemniał jakby w oczekiwaniu burzy, zadrżały osikowe listki, złotawe pęki traw zafalowały niespokojnie. Czarny kot przemknął pod murem starego domu, biegnący miedzą nieduży, beżowy pies z dziwaczną obrożą na szyi aż przysiadł ze strachu. Z nieba popłynął niepokojący dźwięk trąb jerychońskich, które grały w zapamiętaniu, zwoływały się, przekrzykiwały... Aż wreszcie zapadła cisza. Świat znów pojaśniał, pies przestał wyć i echo nie grało. Dym z komina patologii snuł się bezczelnie jakby nigdy nic. Nie wiedział, że to tylko popas...








Trafiły się też gęsi
Usiadły za daleko, aby zrobić dobre zdjęcie - obiektyw nie ten. I nie wszystkie dał radę objąć za jednym zamachem. Stałam z rornetą i naliczyłam ponad 200! Mogę się mylić o 10 może? Stały sobie spokojnie, albo siedziały. I tak do wieczora. Ogniomistrz miał zakusy, żeby troszkę je podejść, bo koniecznie chciał je w locie zdjąć, alem mu wyperswadowała. Pod wieczór odleciały, ale na zdjęcia było już ciemnawo. Za to trafiły się gęsi w locie.
Widok był porażający. I klangor z tylu gardeł, to naprawdę było coś!
Takiego spotkania życzę Wam w tym tygodniu!

173 komentarze:

  1. Przezycie niesamowite. Opisałaś to tak, ze wydawało mi się, ze je słyszę. Pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jacie!!! Pięknie napisałaś i piękne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś usłyszałam z bliska - aż przysiadłam:) To samo jak spotkałam ryczącego jelenia. Ciarki od stóp do czubka głowy mi przeszły:) Przyroda jest niesamowicie piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jelenie tak głośno ryczą, że często turyści biorą je za niedźwiedzie:)

      Usuń
    2. Hrehrehre, na ten przykład w Bieszczadach:)))

      Usuń
    3. Na nas wyskoczyl zuraw, gdy sobie spokojnie i cicho plynelismy canoe po Trzebiosze. I my , i on bylismy zdumieni tym spotkaniem:)

      Usuń
  4. Magda, dla kogoś niezorientowanego ten dźwięk może się wydać wręcz przerażający. A przy takiej ilości ptaków, to naprawdę brzmi jak trąby jerychońskie! Dawno Cię nie było! Zarobionaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pies. Jak o północku albo po Was podczytuję, to już nie mam sił nawet "helou" napisać. Gratuluję kalendarzy, poszłyście jak burza:) Nawet się nie zorientowałam jak było "po ptakach".

      Usuń
    2. Magda, jeszcze nie jest, kalendarzy jeszcze kilka jest!

      Usuń
  5. Ewa2, Kalipso, no dzie, ja się trochę powygłupiałam z opisem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie się wygłupiasz, trzeba przyznać:)

      Usuń
    2. Bo ja lubię się wygłupiać, Kalipso, dlatego mi wychodzi:)))

      Usuń
    3. no masz, wyglupy, a ja myslalam, ze Ty tak na powaznie ;P
      ja tylko czarne widzialam zurawie i choc czytalam to i tak na 1 obrazku widzialam ofce, hrehrehre

      Usuń
  6. Ale zdjęcia!!! To wygląda, jak wiosna!! Do tego ten żurawi klangor, można ulec złudzeniu, że mamy koniec marca!!! A opisałaś, jakbyś baśń jakąś rozpoczynała......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, światło było dzisiaj piękne, stąd takie nasycenie koloru. Tylko ten aparat...

      Usuń
  7. Jakze obrazowo to opisałaś, aż było czuć tę "złowrogą" ciszę wsi przed nastaniem trąb jerychońskich:
    Zdjęcia cudne i te kolory zieleni jakby wiosennej. Cudo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmichy-chichy, ale rzeczywiście, w niedzielę o tej porze roku wieś wygląda jak wymarła, a ciszę zakłócają tylko żurawie, gęsi i inne ptastwo. W dzień powszedni czasem jakiś ciągnik przejedzie, samochód, rower, ale w niedzielę nic, pustynia.

      Usuń
  8. Piękne.
    Dym z komina patologii brzmi intrygująco.Czym oni tam palą.
    Może następna powieść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szfystkie patologie, czym się da......butelkami, szmatami, folią gospodarczą, starymi butami, oponami....byłam jakiś czas temu u mojej mamy, tam się nie da żyć, śmierdzi cały czas takim smażonym plastikiem, a sąsiad (sołtys) bez krępacji w ogrodzie pali folie, te z balotów od słomy.......

      Usuń
    2. Patologia poli czym się da, a jeśli się nie da, to też poli. Może być, że rozkawałkowanymi zwłokami!

      Usuń
    3. Na patologie trza sanepid nasłać. Albo zgłosić do ochrony środowiska. Przyjado, zmierzo aparatami skład wyziewow kominowych, i wypiszo mandaciki ! Tylko nie wiem, czy na wiosce takie urzędniki so dostępne.

      Usuń
    4. Ewa, musiałabym zadenuncjować całą wieś i wszystkie w okolicy. Wszyscy to robią! Gacie opadają, takie czasem świeże tu powietrze! Ludzie są niewyuczalni, żaden argument nie trafia, poza finansowym. Wystarczy się przejść przez wieś, gołym okiem i nosem widać kto i czy pali, nie trzeba donosić. Jakoś ochrona środowiska nie chodzi i nie patrzy.

      Usuń
  9. niesamowite!! i tak co roku macie?? nigdy czegoś podobnego nie widziałam, no ale w mieście trudno raczej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elajka, a ty co? Na Urodziny się spóźniłaś?

      Usuń
    2. spóźniłam się, biję się w piersi i o przebaczenie proszę!! :) gości ze śląska miałam weekendowych, to nawet lodówka się zapełniła i obiad z dwóch dań nagotowany ;) a kto mnie zna to wie, że gotuję tylko przy takich okazjach ;) no to troszku zajęta byłam i na blogi nie dotarłam w porę

      Usuń
    3. ale życzenia pod postem urodzinowym już zostawiłam, chociaż na tort już się nie załapałam, niestety!

      Usuń
    4. No dobra, wybaczam. A przepraszam, jak gości nie ma to masz pustą lodówkę i nic nie jesz?

      Usuń
    5. lodówka ma prześwity, a ja gotowcami się karmię ;) żarełka tylko dla kota nie może zabraknąć, ja dla siebie zawsze rezerwowo mam parówki Sokoliki i serki Almette ;) i pomidory

      Usuń
    6. No to mnie uspokoiłaś, już myślałam, że głodem przymierasz i paczkę miałam słać...

      Usuń
    7. Mika, ja przymieram. Do mnie ślij. Najlepiej takie gotowe, w słoikach.

      Usuń
    8. A kto quiche robił??? I leniwe???

      Usuń
    9. Właśnie! One nie tylko w szafie siedzą!

      Usuń
  10. Aż mię zatchło z wrażenia ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dwa lata temu też takie stado siedziało, nawet bliżej. Ale takie jak to dzisiejsze, to chyba nie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hana ten twój opis niech Mika wplecie do swojego kryminału ,nada sie znakomicie to napiecie .........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej do horroru się nadaje:))

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia, Ogniomistrz ma talent. A czemu mu nie pozwoliłaś podejść bliżej? I ta zieleń, jak na wiosnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, przysiadły se niebożątka zdrożone, a on miał je spłoszyć???

      Usuń
    2. A wiecie, że takie stado, jak sobie przysiądzie na oziminie, to potrafi spustoszyć całe pole? A żeby je płoszyć, trza mieć zezwolenie od ochrony środowiska!

      Usuń
    3. Przecie by nie płoszył, podszedłby jak Indianin, albo się przebrał za żurawia, nawet by sie nie zorientowały...

      Usuń
    4. Żurawie bardzo czujne są i płochliwe, zaraz by ich nie było, gdyby rozpoznały, że człowiek się zbliża. A Hanie raczej chodziło o to, żeby ile im potrzeba pojadły i odpoczęły, jak mniemam...

      Usuń
    5. Mika, gdyby się przebrał, to może tak, bo teren kompletnie odkryty. Ale nie mamy żurawiego przebrania na podorędziu:( Tylko pawie i bocianie pióro...

      Usuń
    6. Mika dobrze gada, bo skoro opakowana mogła za słonia, w każdym razie za jego znaczącą część, to i Ogniomistrz dałby radę ;)

      Usuń
    7. Viki, mamy przebranie lwa, może dadzą się nabrać? W końcu lwy u nas na wsi po polach nie latajo, to mogą nie wiedzieć, że lew, to lew:)

      Usuń
    8. JolkoM. tak! Jak Ty mnie rozumiesz!

      Usuń
    9. Viki, takiego mamy lwa:
      http://dzikakurawpastelowym.blogspot.com/2013/12/kicz-odzyskany-na-nowy-rok-hana-pieknie.html#comment-form

      Usuń
    10. Chciałabym zobaczyć Ogniomistrza jako żurawia... Wzrost ma odpowiedni:)

      Usuń
    11. Nie ma takiej długiej szyi.

      Usuń
    12. hahhaha słoń przebił drwala ;PPP
      ale nie wiem, Hanuś, czy by go nie wzięły za papugę ;PPP

      Usuń
    13. tez uwazam, ze Ognio powinien przebrac sie z zurawia albo choc czaple, choc mysle, ze zurawiom wsjo rawno czy do nich babuba podchodzi, czy lew czy inna dziczyzna, i tak bedzie wygladac na japonskiego turyste z aparacikiem na sznurku na szyi...bo chyba aparatki nie przebierze za , powiedzmy, sroczke albo, bronbuk, pawia.

      Usuń
  14. WOW, co za piękna niedziela Ci się trafiła z takim widokiem! Ja widuję niekiedy przelatujące gęsi, kaczki lub łabędzie, jest ich mała grupka ,a i tak robi na mnie oszałamiające wrażenie, a co dopiero taka ilość !

    Dobry wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hanko, zaniemowilam! Jak pyskata jestem, tak braklo mi slow z podziwu wielkiego dla Twego poetyckiego opisu. Jakbym tam byla, jakbym slyszala! A nawet widziala i czula ten dym od patologii. Przenioslas mnie w kraine basni i legend oraz zurawi. Po czym obejrzalam zdjecia i teraz chyba... juz mogie umrzec. Mam nadzieje, ze mi sie przysni.
    Dobranoc. :)))
    Aaaach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantera, nie umieraj! One tu są i krążą, może zdążysz!

      Usuń
  16. Dora, żurawi tu jest dużo, bo dużo jezior w okolicy i bagienek, a one lubią łąki i bagienka, więc jestem przyzwyczajona do ich widoku i dźwięku. Ale taaakie stado trafiło się drugi raz przez 8 lat!

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj,tak, mimo, że mieszkam w mieście, też mogę poczuć ten dym, wystarczy na balkon wyjść, lub okno uchylić. Ludziska palą czym chcą,

    No wyobrażam sobie,że pustoszą tyle dziobów! Ale brzuszki trzeba napełnić przed daleką podróżą, niech im ta ozimina zdrową będzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. A Wrocław opanowały czaple . Gnieżdżą sie na drzewach na terenie zoo . Ilość tych czapli chyba też idzie w setki . Jak się na wiosnę stanie w pobliżu tych drzew to sie ma wspaniały film przyrodniczy przed oczami . Ptaszory te na ten przykład budują gniazda z gałęzi które zrywają z drzew . Od wczesnej wiosny ,do póznej jesieni widac czaple przelatujące nad miastem i żerujące nad zbiornikami wodnymi ,których u nas pod dostatkiem . Kiedyś widziałam czaple żerującą w fosie miejskiej , innym razem w tym samym miejscu czaple przeganiały wrony ,pewnie im sie do jajek ,albo piskląt dobierała .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, jak w Amsterdamie! Tam czaple są wszędzie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Mario, będąc ostatnio we Wro, byłam w ZOO i nie widziałam ich :((( Muszę następnym razem się przyczaić, tylko czy one tam jeszcze będą ? Zimują u nas ?

      Usuń
    4. Viki w zimie ich chyba nie ma ,bo nie widuje ich nad miastem .Zjawiaja sie tak na początkach marca ,gdy drzewa nie maja lisci ,dlatego tak fajnie się je wtedy obserwuje . Gniazdyją w tej części zoo bliżej Odry nad tą wodą co znjduje się w ogrodzie .

      Usuń
    5. Ale macie fajnie z tymi żurawiami i czaplami, u mnie jeno sikorki, czasem się jastrząb trafi albo sójka.

      Usuń
    6. no to już wiem gdzie:)
      byłam właśnie tam! a do wiosny niedaleko;)
      byłam w Afrykarium, jeśli nie widziałaś, to polecam serdecznie chociaż 3 godziny stałam
      ale teraz już pewnie są mniejsze

      Usuń
    7. Mika, orzeły masz! I niedźwiedzie!

      Usuń
    8. Orzeły wysoko w gorach, raz w życiu widziałam "morła cień"

      Usuń
  19. po pustoszą mus przecinek sobie wyobrazić;)))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Dora, zawsze w takich razach myślę o tym, jaka ona spryskana. Przecież widzę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz,że ozimina też pryskana?

      Usuń
    2. O matko, Dora, a jak? Ze 3 razy zanim wzeszła i drugie tyle, jak już wzeszła.

      Usuń
  21. Ale wyobraźcie sobie teraz trafić jak w przelocie bombardują strawioną oziminą!

    OdpowiedzUsuń
  22. Dora, nie przejmuj się. Bez przecinków też kumamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora!!! Jesteś tu gdzieś??? Mieszkasz w L czy w K? Potrzebne mi to do kalendarzowej buchalterii!

      Usuń
  23. O mamuniu, jakie kolory ! To u Was dziś było tak pięknie ! A u nas od rana do wieczora wisiała taka mgua, że od drugiego piętra wzwyż nic nie było widać. Normalnie jak smog krakowski, nie mylić z wawelskim !

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie lubię jak odlatują ptaki,smutno mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianka, nie puakaj, one tylko się przemieszczają!

      Usuń
    2. Tak,wiem.
      Przemieszczajom się do ciepułych krajóf.

      Usuń
    3. No dzie, zobacz niżej w komentach! Dopiero były u Gorzkiej Jagody na wschodzie! Daleko nie odlatają!

      Usuń
    4. Kiedyś mieszkały przy studni ;)
      Ja tak chlipię po wszystkich które odlatają,budki mam puste.

      Usuń
    5. Mam nadzieję że zimą chronią się tam zmarznięte sikorki,mazurki i inne biedaki z gołymi zmarzniętymi nuszkami.

      Usuń
    6. Usypaliśmy też wielkie pryzmy z liści.Dla innych potrzebujących i buda pusta stoi.
      Ale myślę jeszcze o klapce dla kotów w drzwiach pomieszczenia gospodarczego.My mamy ciepło a inne stworzenia o których nawet nie wiemy,marzną pod naszym domem.
      Wczoraj na zewnętrznym parapecie siedziała kotka która dokarmiam i zaglądała do środka.
      Kurcze,serce mi się ścisnęło/

      Usuń
  25. Ewa, tak było! Słoneczko nawet przygrzewało! I jedna begonia kwitnie jak gupia...

    OdpowiedzUsuń
  26. Widać, ze krakowski smog znany już wszędzie. To błękitne niebo i zieleń wydają mi się niewiarygodne po tygodniu szarego nieba. Z tym pięknym obrazem udaję się w objęcia Morfeusza, bo jutro tez pewnie słonka nie zobaczę.
    Dzięki Hanuś za te śliczności. Dobrej nocy Kurom życzę.

    OdpowiedzUsuń
  27. dobranoc babeczki, kolorowych snów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobranoc mówię i ja, niech wam się żurawie na zielonej łące przyśnią...

    OdpowiedzUsuń
  29. Kurna, przepięknościowe te zdjęcia. Ale ja już mus do sypialni, żeby taka zielona łąka mi się przyśniła i ten klucz żurawi, tfu, gęsi.
    Pustawo jeszcze w tej sypialni Kurnikowej, wszystkie gdaczą a ja coś dzisiaj wcześnie padnięta. Ekhm chyba te obchody urodzin mnie tak zmogły.

    OdpowiedzUsuń
  30. I tak oto Kury spać idą jedna po drugiej... Słodkich snów:)

    OdpowiedzUsuń
  31. i ja się żegnam- dobrej nocki Kurki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. jak pięknie. Słońce, ozimina.
    No i żurawie, co je kocham. Niech szybko wracają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi, też je kocham. Może nigdzie ni polecą, jeśli zima łaskawa będzie.

      Usuń
  33. O Bozsz Hana, a gdzie Ty mieszkasz, to prawdziwe cudo! po co Amazonia, po co Orinoko, po co laguny, po prostu mnie zatkalalo, chcialabym to widziec i slyszec...koniecznie kup sobie odpowiedni obiektyw, by te cuda przyblizyc i przekazac historii, Jaka ta Polska piekna i zdumiewajaca, tylko te patologie by trzeba jakos zdrowic....
    Ogladam i ogladam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wrazenia nie powiedzialam ...
      Dzien Dobry !!!

      Usuń
    2. Grażyna, tu mieszkam! W lekko południowo-zachodniej Wielkopolsce! Żurawi tu mnóstwo, bo mają dobre warunki. Boję się, że rolnicy zaraz dostaną pozwolenie na jakiś cholerny odstarzał, czy coś w tym guście, bo ktoś będzie kombinował, żeby jakieś odszkodowanie wyłudzić. Obym się myliła.
      Orinoko chętnie zobaczyłabym - tak dla porównania:)

      Usuń
    3. Grażyna, obiektyw już prawie w drodze!

      Usuń
    4. O to wam gratuluje i ciesze sie na zdjecia...

      Usuń
  34. Dzień dobry :) Ależ niesamowity widok i wrażenia głosowe :))) Trochę Wam ten smród zrekompensowały, chyba ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, zrekompensowały z nawiązką. Wisiałam z lornetką na płocie, aż mi nuszki uświerkły z zimna:)

      Usuń
  35. Radosne Dzień Dobry Kurki. Słonko nad Krakowem błysnęło! Niebo niebieskie widać, jak to miło po tygodniu szarej paskudy.
    Tylko zimno 1 stopień, brrr.
    Miłego dnia życzę, a żurawie na zielonym jeszcze śliczniejsze rano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, to się pogoda zamieniła miejscami chyba. U nas wręcz przeciwnie.

      Usuń
  36. Hanuś normalnie wieszczem pojechałaś, wiem co mówię:)))
    Żurawie widziałam tylko raz, dwa stały sobie na łące, obok której jechałam. Piękne ptaki, a w takiej ilości to wrażenie na pewno niesamowite. Fajną miałaś niedzielę (i nie mam na myśli sprzątania doniczek), bo i pogoda piękna i ptaki.
    U nas, po długim okresie burości za oknem, dzisiaj nieśmiało wychyla się słońce.I świat od razu inaczej wygląda.
    Wszystkim Kurkom też takiego słonecznego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieszczkom Gardenia, wieszczkom!
      Sprzątanie doniczek nie jest specjalnie przykre, a jakie mam teraz przyjemne poczucie dobrze spełnionego obowiązku!
      Pierwszy żuraw, którego zobaczyłam luzem i na wolności (wcale nie tak dawno temu) zaskoczył mnie swoją wielkością i rozkochał w sobie od razu. Zaraz się obczytałam na ten temat!

      Usuń
    2. Może być i wieszczka, tylko wiesz one żeby gadać to tym dymem ten teges........
      Nie wiem czy by Ci to odpowiadało na dłuższa metę:)))

      Usuń
  37. Odpowiedzi
    1. Prawda? Dla mnie to jest piękno w najczystszej postaci. Oby człowiek go nie zmarnował.

      Usuń
  38. Dziędobry :)
    A ja dziś zez samiutkiego rana zainstalowałam CCleanera, poodkurzałam kompa, może będzie można wreszcie pogdakać !

    OdpowiedzUsuń
  39. To te żurawie, co od nas już parę tygodni temu odleciały! Co roku mam podobne wrażenia, bo się na łąkach okolicznych gromadzą. A wyobrażacie sobie, że przez całe dzieciństwo i młodość ani razu nie widziałam ani nie słyszałam żurawia? A też mieszkałam nad bagnami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzka, bo wtedy ich tyle nie było, gatunek pięknie się odtworzył w ostatnich latach. Obyśmy go zaraz nie zmarnowali.

      Usuń
  40. Pięknie Hano! I słowo, i obraz, i dźwięk, co go słyszę i w duszy, i na zewnątrz. Musi niektóre od Ciebie już u nas. Tutejsze też się zbierają, ale jakby mniej je widać, słychać niezgorzej. Za to gęsi zatrzęsienie, ale jeszcze nie odleciały, te które odlatują i nie przyleciały te, które przylatują. Moje dwie gęgawy domowe, a raczej pastwiskowe, odfrunęły do dzikich, trzecia była na gigancie dwa dni i wróciła. Nie wiem jednak, co zamierza. U nas pogoda bardzo ładna. Jakoś nie widzę tej zimy za progiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata, prawdziwy spektakl, co nie? Takie ptaki wymagają stosownej oprawy:)

      Usuń
  41. Hłe, hłe, hłe... :-) Twój opis przypomniał mi dzieło Magdaleny Samozwaniec "Na ustach grzechu" i jej zwalające z nóg porównania typu "wilgotny, jak obcałowana wiejska dziewczyna" :-)
    Ja się stanowczo domagam zobrazowania "smużki dymu z komina patologii"!!! :-))))) Plisss... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz Riannon, a ja nie mogłam dojść z czym mi się to kojarzy... Dzięki za iluminację:)

      Usuń
    2. Hrehre, Riannon, Ty mnie nie podpuszczaj...

      Usuń
    3. Przysięgam, że niczym się nie inspirowałam! To melodia duszy mojej!

      Usuń
    4. Te drżące osikowe listki zwłaszcza...

      Usuń
    5. Może za młodu czytywałas Mniszkównę? Bo to się podobno na umysł rzuca, hi, hi... :-)
      Owszem, zamierzam Cię jak najbardziej podpuścić, poproszę o zobrazowanie smużki dymu z komina patologii :-)

      Usuń
    6. Riannon, a kto nie czytywał Mniszkówny?
      Jestem już tak podpuszczona, że nie wyrabiam...

      Usuń
  42. Dobre południe wszystkim, u mnie wreszcie słońce!!! Ale o 9 rano było minus 5... Miłej reszty dnia wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u Ciebie już mróz?
      Po południu mam niwę, a jutro pobieranie krwi u owiec. Horror.

      Usuń
  43. Och, nigdy nie widziałam ani jednego żurawia, mój tylko je podgląda gdy na wioskę do leśniczego gna, zdjęcia zrobił ale to nie to samo co żywe prawdziwe i prawie na dotknięcie.
    Opis Twój zrobił takie wrażenie żem prawie stanęła obok Ciebie w podziwie, trochę spóźnione to stanie było, ale na pewno tam stoję do teraz, podziwiając co chwilę zdjęcia.
    Miko zapomniałam o rocznicy w Styczniu :) w przyszłym będzie druga rocznica gdy mnie napadło na bloga pisanie. :)
    Cieszę się że przepis w zakładkach. Wszystkim miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to już niedługo będziemy świętować u ciebie:))

      Usuń
  44. Elka, w stupor wpadłaś chyba nie planowałam tego, hrehrehre...

    OdpowiedzUsuń
  45. Odpowiedzi
    1. A u Ciebie znów suspens, a miałam chwilę i tak chciałam poczytać. Zaraz wybywam z domu, a wieczorem może nie być prądu. Od rana nie ma wody. Wróci woda, zniknie prąd. I tak przez tydzień.

      Usuń
    2. Owieczko, szkoda, ale zupełnie nie wiem dlaczego się tak stało - głupi bloger:)

      Usuń
    3. Dzięki, Mario, wkleiłam:)

      Usuń
  46. Od Ciebie, Hana, jak zdjecia pejzazu czyli pejzarzu, to kolory majo niesamowite...kolory ktore slonko czaruje to och i ach!
    Chyba nigdy nie slyszalam zurawia kolektywnie, u nas w miescie (adminiastracyjniemowiac) jest rezerwat wodnego ptastwa, ale rzadko cus przelatuje nad glowo, pewnie uwionzane za noge sa..., nawet sie zastanawiam czy widzialam jakies luzem...widzialam jakies czarne cosie, egrety co nie wiem co so po polsku.

    zwizuazlizowalam szaranczowa dzialanosc zurawi wsrod pryskanej oziminy i skomasowany atak potrawienny.....

    a ja za to widzialam raz albatrosa. z Moim Tatkiem na szczescie, bo pewnie nikt by mi nie uwierzyl, a tak to bylo dwoje co widzialo to samo, hrehrehre

    mnie cos chodzi po glowie, ze ten kolega wielkopolski, co za wsio mieszka, to mi pisal i chyba przyslal raz zdjecia albo zurawi albo czapli co na popas stanely na duzym kawale ziemi mniendzy jego stodouo a lasem, caly byl chlopina zachwycony wydarzeniem, choc udawal cool.

    a ja tu urbanistyczne wrobelki, takie malenstwa jak wrobelki ale mnieje, bardziej pekate, z maluskim ostrym dziobkiem (dunnock po naszemu), rudzik - dziad-rozbojnik, co pyskuje jak jeszcze ciemno jest, oglasza swiatu, ze TU to jest jego...popada biedny patszek w rozterki i pewnie mu piana sie z dzioba toczy, ja pyskuje i odgania a tu lataja dwie sikorki, kos siedzi na plocie i gluchego udaje, a na daszku siedza dwie synogarlice albo golebie lesne...gdzie sie ptaszek nie obejrzy tam wrog! no i czasem sie jarzabki zdarzaja, ale to w czasach jak pisklaki sa...oraz sroki. No i mamy mewy!! teraz jakos cicho siedzo ale wiosna-latem to skrzecza i od razu wiem, ze jestem prawie nd morzem!

    Mam nadzieje, ze zurawie zdaja soebie sprawe, ze sie wydatkowaliscie na nowy obiektyw DLA NICH i wroca i poczekaja i sie ustawio do fotosa.

    OdpowiedzUsuń
  47. Opakowana, egretta, to ni mniej, ni więcej tylko czapla. A nasze żurawie dro się wniebogłos codziennie. Ale takiej ilości wniebogłosów naraz jeszcze nie słyszałam. To było coś!
    Wyobrażasz sobie, co będzie Z obiektywem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. omdlewam na mysl....nadawm sie na podgladacza. ptaszkow...
      Wasza Malaria wiszaca u telefonu do, tfu, skarbowego...muzyczka choc klasyczna, jakby Mocartem zalatywala, alibo skoczno fugo Bacha.....zara mi ucho odpadnie....

      Usuń
    2. matku bosku...w czasie trwania (trwa mac!) fug oraz mocartow odbylam na drugim telefonie nawet rozmowe sluzbowe, tak to gralo i gralo...az sie zglosil calkiem bystry pan, ktory przekazal mi jeszcze bystrzejszemu pankowi, z ktorym sie dogadalam. Jak z czlowiekiem! Kuniec swiata, bo normalnie mozna tak po proznicy gadac z urzednikami w takich miejscach, choc u nas to majo choc poczucie humoru...

      Usuń
  48. Dziędobry! Ja na chwilę, bo dzisiaj dzień szalony. I znowu zachwycam się zurawiami. Widywałam kiedyś na wolności taką parkę. Upodobały sobie piękne miejsce pod lasem. A tutaj takie tłumy! Kolory na zdjęciu wiosenne.
    Pozdrawiam i lecę dalej:)))

    OdpowiedzUsuń
  49. A ja żurawia na żywo nie widzialam. Czaple tak. Jak leciały widziałam i słyszalam. Ale ja nie o tym chcialam : Hanuś, dostaŁam wlaśnie do swych ronc KALENDARZE ! (Gosi już zameldowalam) I wrzeszczę na cały głos : PIĘKNE SĄ !!! Aż się wzruszyłam z tej ich piękności ! Dziewczyny, wszystkie tsy ! - kawał bardzo dobrej roboty !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tylko z tabelkom dałam ciała... Nigdy nie byłam mocna w tabelkach:(

      Usuń
    2. Spoko, nie ma tego złego !

      Usuń
  50. Coś jest nie tak z moim blogiem, jeśli chcecie zobaczyć jakie prezenty dostałam od Marii, to proponuję albo wejść na stronę główną, albo wpisać adres:
    http://cudartenka.blogspot.com/2014/11/tyle-tej-jesieni-jeszcze-jest-przed-nami.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wpis jakby dla mnie z tmi zdjeciami...

      A Marija to zdolniacha jest!

      Usuń
    2. wpis o moim Wro :)
      a cudeńka od Mariji cudne :)

      Usuń
    3. no dobra, nich bedzie NASZYM Wro...:))))

      Usuń
    4. Cieszę się, że to WASZ Wrocław tak mnie zauroczył:) A Marija ma w swoim domu więcej takich cudeniek:))

      Usuń
    5. hrehrehre
      niech Marija pokaze wiecej!

      Usuń
    6. Pewnie, że tak, mogłaby trochę porobić zdjęć i pokazać jak powinno być w każdej pracowni (taki porządek, że hej:)))

      Usuń
  51. Ani do Jagody ani do Arteńki za nic komentarza wysłać nie mogę, coś tam u nich wysiada ten blogspot trudno, pomilczę więc na wasz temat w Kurniku. :) U Jagody chciałam napisać o obrzędowych słowiańskich ręcznikach u Arteńki o zdjęciach a u was sobie pomilczę troszkę zmęczona się poczułam, zimowe nastroje. :)
    Ale, ale zachwycające kalendarze u Gosi już napawałam się i wołałam głosem wielkim o urodzie doskonałości i artyzmie tu tylko piuknę cichutko: - dziękuję i jestem bardzo wdzięczna, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za obecność u mnie:)

      Usuń
  52. Hanus, jak u Chelmonskiego..Dreszcz mnie normalnie przelecial, bo dolozylam sobie dzwiek, do twego opisu. Pieknie.
    I dobry wieczor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywicie zalatuje Chelmonskim..niesamowite....

      Usuń
  53. Hanuś, melduję, że kalendarze dziś otrzymałam:))) Jedna kopert odklejona była całkiem, ale nic nie zginęło na szczęście. Kalendarze są urocze, będzie się człowiekowi micha cieszyć rok cały:))) Zakochałam się w twoim Smoku (czy Smoczycy?)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, żurawie ćwierkajom, że ma być kolejny odcinek super ciekawej powieści :)

      Usuń
    2. Yhy, ma być... Jak się ponapawacie żurawiami:)))

      Usuń
    3. łeee to za rok, wobec tego :{{{{

      Usuń
  54. Ale ci zazdraszczam tego widoku! Wspaniale to opisałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Do mnie jeszcze ni doszły, buuuuu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ewcia, Poczta nie lubi Ewkuff ;P
      ale w sumie to mnie pocieszyłaś, bo już się obawiałam, że moje się gdzieś zawieruszyły
      vki-też ewa :P

      Usuń
    2. Oooo, to nas tu Ew więcej. Mam nadzieję, że jutro dotrą.

      Usuń
    3. Niektóre lubi, hrehrehrehre .

      Usuń
    4. ewa, ale Ty jesteś ewa czy Ewa ? ;PPP

      Usuń
  56. Bry wieczór;)
    Hano ale świetne te rysunki kalendarzowe,nie umiałabym wybrać, który podoba mi się najbardziej. Pewnie będę je czytać z każdym miesiącem od nowa,wpatrując się w szczegóły i szczególiki:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Mam kalendarz:) Ile te koty, prawdziwe i narysowane, mają wdzięku! W sierpniowych jestem zakochana. Dziękuję, Dziewczynki, za Wasz trud. Te kartki przez cały rok będą oczy cieszyć:)

    OdpowiedzUsuń
  58. Niesamowite!!! Superowe zdjęcia i wspaniale Pani to opisała. Ja też prawie usłyszałam żurawie.

    OdpowiedzUsuń
  59. Takiego nalotu gosci nawet moja kuchnia mogłaby nie strzymac ale widok... zachwycajacy ;-)))
    Kiedys daaaawno temu widzialam... jak niebo pociemnialo w srodku dnia i chyba przez dwie godziny "odlatywało"
    Niezapomniany widok ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  60. Hano! Nie wiem, co robi większe wrażenie - zdjęcia czy opis. Zazdraszczam przeżycia na jawie i wdzięcznam, że się podzieliłaś tak cudownie, że w duszy słyszałam i widziałam ten spektakl ;)

    OdpowiedzUsuń