sobota, 29 listopada 2014

SZARY DZIEŃ PANA X - CZĘŚĆ 4

 Tyrolka zdążyła tylko w przelocie kiwnąć głową, gdyż owczarek zobaczył właśnie wiewiórkę na pobliskim drzewie. Gdy przemknęli, pan X przeszukał pobliskie krzaki, sądząc, że U gdzieś się tam ukrywa. Jednak nigdzie go nie było. Profesor westchnął i ruszył w drogę powrotną do domu. „Co też on mi chciał powiedzieć??? To ciekawe, że wspomniał o M... Może powinienem o tym powiedzieć inspektorowi B?? Ale potem U powie, że doniosłem na niego... Tego bym nie chciał... Co tu robić, co robić??” - pytał sam siebie.

Gdy wrócił do domu rudy kot powitał go niecierpliwym miauknięciem. „O co chodzi?” - spytał profesor _ „Boże, zwariowałem już, rozmawiam z kotem!” - przemknęło mu przez głowę. Odys popatrzył na niego z politowaniem i miauknąwszy jeszcze głośniej pomaszerował z zadartym ogonem do kuchni i stanął przed pustą miseczką. Dla większej pewności, jakby X okazał się tępszy niż kot przypuszczał, pogmerał jeszcze łapką w miseczce.
„No tak, głodny jesteś, biedaku! Zapomniałem ci dać jeść przed wyjściem, ale wiesz, taki zwariowany ten dzień... Już, już, już ci daję.” - „A jednak koty to inteligentne zwierzaki...” pomyślał X.


Profesor nalał sobie gorącej herbaty i kieliszek nalewki z czarnej porzeczki dla rozjaśnienia umysłu i rozgrzania się po spacerze w parku. „Co tu robić, dzwonić do B czy nie?/ Mówić o spotkaniu z U??” Jego wzrok padł na parasolkę wiszącą już na swoim miejscu. „Przecież w gruncie rzeczy to porządny człowiek , chociaż lump... parasolkę oddał i nic nie ukradł... Ale sam przecież na policję nie pójdzie, za dużo ma sprawek na sumieniu...” - rozważał profesor. Odys znienacka wskoczył mu na kolana i popatrzył głęboko w oczy . „No co, kotku, gdzie twój pan, co? I co tu robić...” - rzekł X. Pogłaskał kota machinalnie i zastanawiał się dalej. Odys badawczo popatrzył na profesora i zeskoczył z jego kolan, po czym udał się do przedpokoju. „No masz, znów pewnie poszedł do kuwety... - jęknął profesor w duchu. Odys rzeczywiście poszedł do kuwety, ale zachowywał się nieco inaczej niż zwykle. Zazwyczaj załatwiał co było do załatwienia, zagrzebywał pozostałości łapką , formując zgrabny stożek żwirku. Tym razem załatwił sprawy, i owszem, ale potem, zamiast zakopać za sobą jak zwykle , pozaznaczał żwirek w kilku miejscach a resztę wykopał poza kuwetę, tak, aby cały żwirek trzeba było wymienić.
„Wielkie nieba! „ - zawołał profesor , zobaczywszy pobojowisko w korytarzu – coś ty tu narobił!!!
Odys fuknął obrażony i udał się na fotel, bacznie jednak obserwując poczynania profesora. X . Ten pozmiatał wysypany żwirek i oczyścił kuwetę. Gdy jednak chciał nasypać świeżego, okazało się, że torebka jest prawie pusta... Rano kupił małe opakowanie, nie wiedząc ile takiego żwirku potrzeba, a potem zupełnie zapomniał o tym, że miał dokupić... „No cóż zrobić, sklep jeszcze otwarty, dobrze, że niedaleko. Idę po twój żwirek – powiedział do Odysa stojącego w przedpokoju. „Miauuu... „ - odpowiedział kot uprzejmie. Profesor już zamykał drzwi, gdy przypomniał sobie, że nie wziął przygotowanego do wyrzucenia woreczka ze zużytym żwirkiem. Uchylił drzwi i sięgnął po woreczek. Nie zauważył, że przez uchylone drzwi wymknął się rudy kot...



Inspektor B siedział w swoim gabinecie na komisariacie. Sprawa pułkownika M nie dawała mu spokoju. Usiłował znaleźć jakiś punkt zaczepienia w śledztwie. Mógł nim być tajemniczy telefon, o którym wspomniał profesor X, a potem potwierdził doktor P. Niestety , komórki pułkownika nie znaleziono, a odszukanie jego numeru i sprawdzenie bilingu może chwilę potrwać. Był to jednak do tej pory jedyny konkretny ślad. Może rozwiązania sprawy należy szukać w przeszłości pułkownika? Nikt nie znał jego przeszłości z okresu przed przyjazdem do miasteczka. Krążyły oczywiście różne pogłoski, że będąc zawodowym wojskowym miał dostęp do różnych politycznych tajemnic, że zgromadził majątek, biorąc łapówki za wyreklamowanie od wojska, że żona go rzuciła, bo pił... Nikt jednak nie znał całej prawdy. Pułkownik w miasteczku żył bardzo skromnie, nie szastał pieniędzmi, prowadził bardzo uregulowane i monotonne życie. Miał wąski krąg znajomych, do których zaliczali się profesor X i doktor P,grywał z nimi w karty i spotykał się przy różnych okazjach towarzyskich. Jego pasją była jazda na rowerze, w każdy ładny dzień wyruszał na wycieczki rowerowe po okolicach. Miał bardzo dobry, drogi rower, który wszyscy w miasteczku dobrze znali. „A właśnie, czy rower jest w garażu??? Nie sprawdziliśmy tego...” - przypomniał sobie inspektor. „A, to pójdę od razu tam zajrzeć, może jeszcze mi się coś rzuci w oczy.” - pomyślał. „Idę do domu pułkownika M.” - rzucił do dyżurnego wychodząc.

Profesor X zatopiony w myślach podążał w stronę sklepu zoologicznego. Zamyślenie uniemożliwiło mu zauważenie sylwetki rudego kota, podążającego równolegle z nim, ale kryjącego się w cieniach i krzewach po drodze... Gdy X dokonał zakupu w sklepie zoologicznym i wyszedł, Odys zdecydował się nagle ujawnić. - Miauuuuu! - miauknął przeciągle owijając się wokół nóg profesora. „Odys!!! Co ty tu robisz??? Przyszedłeś za mną? Jak my teraz do domu wrócimy...”
W tym momencie kot wydał z siebie coś w rodzaju warczenia i ostrego miauku i popędził przed siebie. „Odys, wracaj!!! - krzyczał profesor , usiłując dotrzymać mu kroku. Ale Odys gnał przed siebie jakby go stado owczarków goniło. Zaczął zmieniać kierunek, kluczył i zatrzymywał się, patrząc, czy profesor nadąża za nim. X już dawno zgubił żwirek, biegł zadyszany i pot zalewał mu oczy. Aktywność fizyczna nie była jego ulubioną czynnością, a już biegi z całą pewnością nie. No, może jeszcze szachy, albo w najgorszym razie nieco szybszy spacer, a tu taki maraton... Nie chciał jednak stracić kota z oczu, Czuł się za niego odpowiedzialny, zobowiązał się do opieki nad nim, a tu takie coś... W tym szalonym (jak na niego) pościgu nie zastanowił się, dlaczego kot zachowuje się tak dziwnie. Nie znał kotów, przypuszczał, że może wszystkim raz na czas coś szalonego wpada do łba.
W pewnym momencie Odys skręcił za róg jakiegoś budynku. Gdy profesor dobiegł w to miejsce, kota już tam nie było... Pan X zawołał rozpaczliwie: Odys, kici, kicii, wracaj!!!” Ale było cicho. „Boże, gdzie ja jestem? - zapytał sam siebie profesor – rozejrzał się wokół i uzmysłowił sobie, że znajduje się na tyłach kawiarni „Babetka”... Przed sobą miał zagracone podwórze, z którego po chwili dobiegł go cichy miauk. „Odys, kici!” - zawołał X i zrobił niepewnie kilka kroków w stronę podwórza. W międzyczasie zapadła już ciemność, dni były krótkie. Na podwórzu stała sterta skrzynek, zza których dochodziło miauczenie Odysa. „O Boże, może wpadł gdzieś i nie może wyjść!” - pomyślał rozpaczliwie profesor. „Idę kotku, idę, już już...” i skierował się w stronę skrzynek. Gdy już do nich dochodził, zobaczył leżącego za nimi człowieka. Odys siedział koło niego i spokojnie lizał swoje rude futerko.


201 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Czyzby pierfsza??
      Teraz bede chodzic i myslec, co , kto, jej!

      Usuń
    2. I o to chodzi, pierwsza Kasiu!!! Uściski z rozsłonecznionych i mroźnych gór!!!

      Usuń
    3. Mika,odsciskuje dopiero teraz:) Alez tam w Tatrach musi byc pieknieee, gdy slonce i mroz!

      Usuń
  2. O nie Mika!!! widze, ze zdecydowalas jednak, ze to nie bedzie powiesc rzeka, skoro jest juz trup i to pana eMa. I co i znowu nas przetrzymasz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jam druga!!! zaraz po Kasi!

      Usuń
    2. No parę dni muszę was przetrzymać i wymyślić co dalej:)) Chociaż ogólna koncepcja mi się już rysuje, szczegóły trza dopracować:)))

      Usuń
    3. Tylko czy to na pewno trup pana M ? :)))))
      Skoro Odys to kot domowy ,to skądże on wiedział ,co się dzieje na dworze i że trupa swojego pana ma szukać na zapleczu kawiarni "Babetka " ?

      Usuń
    4. Marija, przecież koty wiedzą szfystko, a rude szczególnie!

      Usuń
    5. Morze to lekko "trącony" pan U - mój ulubieniec:)

      Usuń
  3. No, trup nareszcie :) Hmmm, też mi się zdaje, że to nie pan M. Za proste by było. No, ale może tak, a zawiłość jest jeszcze bardziej zawiła i przewrotna. Czekam na cd.... a dopisku dziś nie będzie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopisek już jest w środku, nie rozzuchwalaj się!

      Usuń
  4. Tez sie nie moglam doczekac trupa!! tylko kto to...czy w cukierni byl jakis facet czy tylko przychodne? a moze to wogole ktos inny, kogo zamordowal pulkownik i musial dac nige jak stal...moze za nienaprawienie pieca i brak babeczek.... a moze to policjant? bo kot chyba nikogo nie mordowal...a moze to w ogole nie trup, jak kotek sie nie przejmowal juz przy ciele tylko siedzac. nie wiem czy mylabym sobie lapki siedzac wedle zwlok....
    Nooo, Mika suspens sie zageszcza! mam nadzieje, z ebedzie wiecej niz jeden juz tylko odcinek.....przeciez ten kryminal nie moze byc nowelkom!!!
    Aaale sie czyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pan M bo jego kotek go znalazl, do jakiegos innego trupa by tak nie pedzil. Ale jak wlascieielka Babetki nie zorientowala sie,ze ma trupa na zapleczu.

      Usuń
    2. A może to natrąbiony pan U ?

      Usuń
    3. Cholera ich tam wie, jakiś leży...

      Usuń
    4. niech sobie lezy do wtorku byleby sie nie zasmiardl....

      Usuń
    5. Jak już go znaleźli, to przecie go do wtorku nie zostawią...

      Usuń
    6. Ewo, widzę, że i Ty pałasz sentymentem do pana U.

      Usuń
  5. Bo on jest całkiem świeży trup ten.

    OdpowiedzUsuń
  6. Poza tym przyszli fachowcy piec naprawiać, to właścicielka musiała pozbyć się zawartości. To chwilowo przykryła zwłoki skrzynkami. Proste.

    OdpowiedzUsuń
  7. No, pięknie :) Trup się w końcu pojawił. Może to U. ?
    Tylko dlaczego Odys go znalazł? A może będą tam dwa trupy? Albo uwięziony pułkownik i nieżywy U.??

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się wasze koncepcje podobają:))) A tymczasem drogie koleżanki, machamy wam obie z Bachą znad tortu bezowego od Sowy!! Hana, miałaś rację, poezja!! Rozpusta pełna! Całuski dla wszystkich od nas obu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale fajno macie, usciski dla obu. plus Tropisia of course. albo mozecie wydrapac sie wzajemnie za uszkiem a sciski i caluski przekazac cudusiowi :)

      Usuń
    2. Dziękujemy bardzo!!!!

      Usuń

    3. Ja pozdrawiam też wszystkich, łacznie z Tropikiem oczywiście, i gryzoniowatą też. A ropuch dzie ? Ususzył się na zimę, czy zahibernował w jakimś zakamarze ?

      Usuń
    4. Ajajajajajajajaj - to do tortu bezowego !

      Usuń
    5. Mika ,Bacha smacznego :)))) To do tego bezowego torta :))))
      A o wróżbach to pamiętacie ? Wszak to dzisiaj wigilia Andrzeja , pora lania wosku ,buciki mus w szeregu ustawiać , jabłuszka obierać i tam takie inne :))))

      Usuń
    6. Ewuś, ropuch chyba zahibernowany. Obęckałyśmy się tym tortem okrutnie, ale dla gości jeszcze na jutro zostało:))
      Marija, ale te wróżby to dla panienek jeno chyba...

      Usuń
  9. Bardzo twórczo myślicie, naprawdę!!! Proszę jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mika trzyma nas w napieciu, i tak skonczyc nie ujawniajc danych trupa buuuuuu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam mam nadzieje, ze pan U sie jeszcze pojawi i ze nie on lezy na zapleczu....

      Usuń
  11. Odmachiwam Wam, ale bez tortu:(((

    OdpowiedzUsuń
  12. Mika tortem bezowym zajęta, to się tak z nami droczy ;)
    U nas też Sowa jest - co rusz inne torty mają, jeden pyszniejszy od drugiego .... I teraz mam problem. Czy Chłopu na urodziny kupić torta od Sowy, czy upiec, mając w końcu naprawiony piekarnik? Tylko, gdzież tam mi do ichniego kunsztu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidka, lepiej kup, bo jakby sie okazalo, z emasz trupa w piecyku to glupio by bylo....

      Usuń
    2. Opakowana, masz chyba rację, szkielet w szafie czy trup w piekarniku jednako nieprzyjemne...

      Usuń
    3. Teraz to mnie wystraszyłyście ;) Aż strach piekarnik otworzyć i już teraz wiem, dlaczego nie chce mi sie popranych rzeczy do szafy chować ;) strach otwierać i się w nią zagłębiać ;)

      Usuń
    4. "Trup w każdym piekarniku" - Kurki nie pieczemy ciast na śfienta ! Żadnych pierników !

      Usuń
    5. Ja tam nie musze mieć trupa w piekarniku i tak nie piekę ;))))

      Usuń
    6. A ja tyle lat nic, bo przypalał, skubaniec, a wystarczyło termostat zmienić i działa :))

      Usuń
    7. Lidka - moze ten trup Miki Ci popsul ten termostat. mojemu piekarniku sie drziw urywajom co i raz. to jest tez dobry wykret zeby nie uzywac...

      Usuń
    8. Możliwe, Krysiu ;) Tylko musiałby być mocno wyschnięty, bo piekarnik ma prawie 10 lat :))

      Usuń
    9. Jest to możliwe. Chociaż nic takiego nie zauważyłam, jak Chłop piekarnik spod blatu wytargał ;) Niech tam sobie spoczywa w spokoju ;)

      Usuń
  13. Odmachuję Wam również :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko pieknie, nieboszczyka tez juz mamy, wiec akcja rozwija sie w dobrym kierunku... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleście żądne krwi kobiety! Nic tylko trupy i trupy... Zwłoki i denaci...

      Usuń
    2. No fakt, zapomniałam , żeś ty dzikie stworzenie:))

      Usuń
  15. Napięcie wzrasta, wiedziałam, że kot coś kombinuje. Bardzo się to dobrze czyta, tylko mało.
    Witam Kury wieczornie, już się dobrze czuję. Nie wiem co to było, ale mi przeszło. U mnie zimno i cały dzień ciemno, okropność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ewa2, to nasze dobre fluidy sprawily cuda. Najwazniejsze, ze lepiej sie czujesz:)
      Uleczylysmy cie na odlegolosc, Kury ale mamy moc!

      Usuń
    2. Kot musowo, jeszcze taki:)) Cieszę się, że już ci lepiej:)

      Usuń
    3. Ewa 2 - u nas czły dzień piękne słońce, ale w komplecie minus 12 !

      Usuń
  16. Ewa2, na pewno kot udusił pułkownika. Przecież wiadomo, że koty duszo ludzi we śnie. Czajnik już parę razy mnie przydusił, alem się w porę ockła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mię nasz pies Iggy dusil co noc, jak bylam w 8-9 miesiacu ciazy z pierworodnym i tylko na wznak moglam spac na materacu na podlodze. pies wtedy sie ukladal "na kota" na klacie...a mnie sie snilo ze boa dusiciel mnie dopadal. i tak co noc....

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Nie trup, tylko zwłoki...

      Usuń
    2. Mika, a jakaż to różnica?

      Usuń
    3. W brzmieniu, trup jakiś definitywny jest, zwłoki bardziej urzędowe...

      Usuń
    4. Zwłoki wydajom się jeszcze plastyczne - w sensie świeże, może ciepłowate, a trup, to raczej taki sztywniak jest moim zdaniem !

      Usuń
    5. Sztywniak ,znaczy sie nie pogadasz hehehe

      Usuń
    6. No tak, sztywniactwo od pogadania od razu odrzuca !

      Usuń
    7. Opakowana, jaki nadgnity, wszak ciepły i świeży, jak ustaliłyśmy powyżej! Jeszcze może być denat, całkiem już urzędowo.

      Usuń
    8. ja te nadgnitosc przyszywalam do trupa, nie do nieboszczyka... denat chyba chronologii nie wskazuje, a wg Was trup i niedoszczyk - tak :P

      Usuń
  18. Hana, bo te koty to takie fałszywe som ;) a dzieciom tętnice szyjne przegryzajom!

    OdpowiedzUsuń
  19. Lidka, dorosłym też przegryzajo, tylko dłużej to trwa, bo dorośli majo grubsze tętnice i majo szanse się przecknąć w porę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A facetom to się na grdyki czyli japko Adasia rzucajom!

      A to może jednak U. świsnął parasoleczkę w celach morderczych. Dźgnął pułkownika i teraz cień padnie blady na pana X!

      Usuń
    2. Poarasolko nie dałby radydźgnońć, bo ona drewniana na końcu, widać było ... no, chyba , że pod drewnianym był jakiś żelazny szpikulec ukryty, to wtedy mógby parasolkom ukatrupić

      Usuń
    3. Toż ona ta parasolka byłaby ubryzgana krwią !

      Usuń
    4. Móg foliom obwinąć dla niepoznaki !

      Usuń
    5. Ale przecie profesor ją odwinął w domu i wszystko było ok!

      Usuń
  20. Oj to mamy szczęście z tymi grubszymi tętnicami ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Krew sie leje, ja uciekam bo zaraz omdleje:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lidka, daj pierwszo literkę Twojego @ bo nie mogę znaleźć!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Kryminał po prostu, Renatko droga ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horror piszecie z Hana, a nie kryminal. Rozgryzione zyly, lejaca sie krew, ło matko:)

      Usuń
    2. Ataner, no dzie, ja nie piszę, tylko snuję domysły:)))

      Usuń
    3. Horror z tętnicami, to se same będą pisać, ja delikatna jestem...

      Usuń
    4. Mikus ja wiem, zes Ty delikatna istotka. A Hana z Lidka zobaczyly kropelke krwi i poszllllly, ze hej:))))

      Usuń
    5. a dzie one te kref zobaczyly?????

      Usuń
    6. W swojej zmurszałej wyobraźni...

      Usuń
    7. Zmurszała :)) Nie mogę :)))
      My tylko o poprzegryzanych tętnicach mówiłyśmy ;)

      Usuń
    8. od rzemyczka do koniczka....

      Usuń
  24. Dzięki Lidka, wiedziałam, że jakiś taki jest nie wskazujący na Lidkę, hrehrehre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Lidkę nie, jeno na moje drugie imię i kawalek nazwiska panieńskiego :))

      Usuń
  25. Tak czy siak, leć do maila.

    OdpowiedzUsuń
  26. A co za tajemnice Hana sie pytam sie, cooo? Ladnie tak knuc za naszymy plecami, he:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kąszachty mamy Ataner, a co!

      Usuń
    2. Jak kąszachty to wybaczam:)

      Usuń
  27. Cześć, Kury! Ja przed chwilą wróciłam do domu:) I tak się cieszę z tego powodu, że hej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminał przeczytałam i mam swoją hipotezę - U uwalony tam leży!

      Usuń
    2. Po tej jagodziance swojej:)

      Usuń
    3. Ty to jednak masz łeb, Kalipso - za przeproszeniem łba oczywiście.

      Usuń
    4. Kalipso, a ja myslalam, ze do mnie jedziesz na indyka:)

      Usuń
    5. Dobrze, że już wróciłaś:))) Mnóżcie hipotezy, mnóżcie...

      Usuń
    6. Kalipso, też wpadłam na to, że to U natrąbiony, napisałam to wyżej :)

      Usuń
    7. No dobra, ale co ma U do kota?? ze kot zaprowadzil Xa do U za piecykiem babetki, cos nie tak chyab..... nauczylas sie duzo, Kali?

      Usuń
    8. Już tam kot swoje wie...
      Kalipso a ty na jakimś dokształcie byłaś?

      Usuń
    9. Taaa, na dokształcie. O siódmej znowu wyjazd:( Nauczyłąm się, oj nauczyłam:)
      Dziewczyny, ja tak na szybko komcie czytałam, to mi umknęło, że taka opcja z U juz się pojawiła:)) Kto wie, czy tam za U Tyrolka się nie kokosi w tych skrzynkach... Kot swoje wie...

      Usuń
  28. Cały czas jesteśmy, ja z doskoku, bo film jakiś śmieszny oglądamy :))

    OdpowiedzUsuń
  29. ja ogladam "siedem lat w tybecie" i w przerwach tak sobie mysle, czy Mika nie moglaby jakos wplesc w fabule tort bezowy daqcuoise, i zamiescic zdjecie przy okazji, wplecione w mrozaca krew tresc...jeslie mogly byc babeczki to moga tez bezy...Tam som daktyle i orzechy a w daktylach moglby byc waz koral. malutki, sliczniutki ale jaki jadowity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemkła nam przez głowę koncepcja zdjęcia tortowego przed rozpoczęciem konsumpcji, aleśmy się zagadały i zapomniały... Teraz to już trochę nieefektownie wygląda... I nijakich wężów tam nie ma!!!

      Usuń
    2. Ten daklas ma taka fame, ze bede musiala sie wybrac na jego konsumcje do Sowy...moze jutro.

      Usuń
    3. Polecam! A poza tym jest ekonomiczny, nie da się zjeść więcej niż jeden kawałek.

      Usuń
    4. Ja tam daję radę więcej!

      Usuń
  30. A skąd wiesz, Mika, ten wonsz malutki jest i może go zjadłaś i on teraz trawi Twoje trzewia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to to! Hana ma racje, jest malutki...Mika nie ma na niego antydotum..koncz szybko Twoja historie kryminalna, nie wiem ile czasu Ci zostalo.

      Usuń
    2. Za wszelką cene chcecie mieć denata ,nie ważne kto ,może być nawet autorka ;) Krwiste kury z Was :)))))

      Usuń
    3. Nie no, autorka to nie może być ......
      W żadnym wypadku nie może być ;)

      Usuń
    4. ja sobie pomyslalam,ze to pan M moglby niepostrzezenie polknac wensza korala i stad jego cialo za skrzynkami zaplecza Babetki...ale Mika odrzucila taka mozliwosc..wiec nie wiem...

      Usuń
    5. Dzięki Lidia, nareszcie mnie ktoś broni przed tymi krwiożerczymi Harpiami... Przecież by mnie na sztuki rozszarpały! Nieostrożne som, bo jak tak, to się zakończenia nie dowiedzom!

      Usuń
    6. Dokładnie, Miko :) Ja tam nie chcę, żebyś jako autorka zniknęła :) I będę Cię bronić przed krwiożerczymi harpiami hrehrehre .... ;)

      Usuń
    7. Dzięki, moja ty rycerko dzielna!

      Usuń
  31. Wiem. Wenża korala połknął inspektor i dlatego tak się spieszy teraz ze śledztwem.

    OdpowiedzUsuń
  32. ja osobiscie wykluczam wenrze, bo tylko zaplontyjo sytuacje i tak zamotano...chyba jakis zwyklejszy ten truposzczak...

    OdpowiedzUsuń
  33. le,ale,może ten co tam lezy (p.M) to tylko jakiś upity,czy cus i zyje? Ile to dni mineło,2?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się dzieje jednego dnia, patrz tytuł:)))

      Usuń
  34. Oooooooooooom jak trup to ja mam zaraz skojarzenie z Panami Starszymi, których kocham, bo są na różne okazje....
    Ballada z trupem, z trupem ballada
    otwieram szafę facet wypada
    Wprost z Białowieży wracam i łup
    jak długi leży trup u mych stóp

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Może nie trup, to może to kukła
    Z szafy do stóp mi jak długa gruchła
    Gdybym się uparł, mógłbym ją tknąć
    Eee.. lecz głupio trupa tak tknąć jak bądź

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Więc zaraz wołam żonę mą Władkę
    i pytam, czy to nie trup przypadkiem
    Włos się jej zjeżył, serce jej łup
    i Władka leży też u mych stóp

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Myślę - do trupa za chwile wrócę
    Lecz najpierw żonę Władkę ocucę
    i na kanapke taszcze tup, tup
    Żone mą Władkę z oczami w słup

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Tylko że myślę - gdy się ocuci
    znów trupa widok w niebyt ją rzuci
    zaś nie ponowi jej się ten szok
    o... jeśli się dowie, że nie ma zwłok

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Reasumując, naprawię gafę
    trupa pakując z powrotem w szafę
    I tu enigmat ciemny jak grób:
    trupa już nie ma tam, gdzie był trup

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Lecę na schody, zbiegam w piwnice
    Nigdzie ni śladu trupa nie widzę
    Wracam na górę - a niech to kat
    Po mojej żonie też przepadł ślad

    Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

    Trafu widocznie takiego łupem
    padłem, że żona mi uciekła z trupem
    Trafy przeklęte, gdy Ci do stóp
    Z szafy wypada przystojny trup
    Rany boskie...


    Mika, nie kuś bezami, ja dziś zrobiłam duuuuuużo saraterek z garrraretką z kurczakiem, jusz stężały, tylko jeść:))) Aaaaa i ma jeszcze rosół i sałatkę jarzynową z tych warzyw od rosołu. Orgia jedzeniowa mi się szykuje:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, co to tymbaliki????

      Usuń
    2. Ach, kocham Starszych Panow ...na kominku ogien plonie, syczy sykiem smolnych szczap, sss, sss przy ognisku grzeje dlonie odrazajacy drab...

      kurczak w gararecie....a zostalo choc troszku??

      Usuń
  35. Mnemo, sałatka z MAJONEZEM?

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziefczynki, coś Wam muszę zdradzić. Nic nie mówiłam, bo trwały rozmowy, poszukiwania i pertraktacje. Jutro jadę z córką moją w połowę drogi do W-wy (padło na Stryków), żeby przejąć Łatkę.
    http://wwwtrembil.blox.pl/2014/11/Komu-Latke.html#ListaKomentarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ło matko...prawie koło mnie, czemu nie do Warszawy???

      Łatka jest śliczna i wygląda, jak siostra Luny!!! Będzie pieskiem córci, czy Twoim????



      Z majonezem, dlaczego nie???

      Usuń
    2. O rany!!!!!!!!!!!! Ale fantastycznie!!!! Wielkie jesteście i cudowne obie!!!! Do córci idzie???

      Usuń
    3. ojej, ale super
      Łatce tak pięknie i ufnie z oczków patrzy
      Hanuś ♥♥♥

      Usuń
    4. Hana, dawaj szczegoly, bo ja sie pogubilam..;)Psiunia jest slodka!

      Usuń
    5. Ale bedzie ladnie wygladac ta para pieseczkow...koniecznie obfotografowac natychmiast1

      Usuń
    6. przywitanie obfotografowac...

      Usuń
    7. o jejuniu! TE piekna Latke!!!!!! i czyja ona bedzie?

      Usuń
  37. Witam, Kurki :)
    Coś mi się wydaje, że trup się tu będzie ścielić mnogo i zaskakujonco oraz zdumiewajonco ;P
    A ten niby trup, to nie trup, ino U zalany w trupa :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Łatka będzie z Lamą i córkom. Do Warszawy daleko, dowiozą ją do Strykowa, to jest połowa drogi. Córka sie zakochała i jej facet też Na zabój i od pierwszego wejrzenia. Pewnie, że będzie sprawozdanie. Malutka jest juz w W-wie, w ciepełku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bozszsz!!! jaka piekna historia...wzruszylam sie

      Usuń
    2. Łatka jest szczęściarą i będą do siebie z Lamą (nie Luną) pasowały, jak siostrzyczki. Piękny piesek, buziaki dla Córci i Faceta, teraz, każde z nich będzie miało pupila.
      Majonez ogólnie jest tuczący, ale raz na jakiś czas dooopy nie rozerwie:)))

      Usuń
    3. Twoja córcia jest niesamowita, ciekawe po kim to ma:))) No i facet porządny, jak się też w psiuni zakochał:)))

      Usuń
    4. Grażyna, w takich razach mam połowę szklanki pustej, bo myślę zaraz, ile takich biedaków marznie gdzieś tam:(((

      Usuń
    5. Mika, facet dobrze rokuje, nie?

      Usuń
    6. o mamuniu, fajnie z takimi njusami spac isc!

      Usuń
  39. Mnemo, majonez tuczący jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba tylko serer naciowy nei jest tuczacy, wszystko inne - tak....no moze woda jeszcze nie jest tuczaca....

      Usuń
  40. Idę spać Dziefczynki, chociaż wcale mi się nie chce, ale się przymuszę, bo rano trza wstać ciemnym świtem. Będzie 500km w obie strony. Trzymajcie kciuki, żeby śnieg mi w oczy nie wiał.

    OdpowiedzUsuń
  41. Wieczorem jutro Wam szfystko opowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekamy i na zdjęcia czekamy! Szerokiej drogi! Buziaki!

      Usuń
    2. Hanuś, szorstkiej drogi bez śniegu w oczy ! Kocham Was dziefczynki ! I wycałuj Łatkę od szurniętych, zakochanych w niej ciotek !

      Usuń
    3. sniegu i lodu mowimy dowidzenia, wracaj na Grenlandie a Hanie ma byc sucho jasno i przyjemnie na drodze! No!

      Usuń
    4. Ja też bardzo czekam na tę relację. Serce rośnie, dusza śpiewa, że tak się suni udało!

      Usuń
  42. Informacja dla miłośniczek trupów: o 0.15 na Jedynce zaczyna się film "Żywe trupy" :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fuj.....jakoś nie mogie trafić na film, który by mnie zatrzymał przy TV...właśnie leci, Być, jak Stanley Kubrick....ale, jakoś nie mogie się skupić....

      Usuń
  43. Hano! Co za wspaniała wiadomość,a myślałam ,ze tą sunię to ktoś inny wziął! Córcia na medal a i jej partner takoż równy chłop!
    To będziecie mieli dzień pełen wzruszeń i innych emocji.Szerokiej drogi i bezsniegowej!

    Miko,no patrz,ale ze mnie gapa,ale wytłumacze się tym,żem się wczoraj tak walneła w łepetyne,ze do teraz mnie boli. Schylałam się do komody po żarło dla kotecków i przy wstawaniu łupnęłam się wystajacą cześcią komody:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to bolało... Jesteś wytłumaczona. Guza masz?

      Usuń
  44. Palnęłam się na płask,więc ogólnie miejsce bolące, z przodu ponad grzywką, wystającej śliwki brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany....zyjesz?? fiuu fiuu - imitacja dmuchania w bolace miejsce.

      Usuń
    2. Dziękuję,żyję, dzisiaj już nie boli, ufff.

      Usuń
  45. Pora pospać, mam nadzieję, że jutro będzie ładny dzień, bo mam ochotę na długi spacer.
    Pięknej niedzieli kurki .Do jutra:)

    OdpowiedzUsuń
  46. To ja światło gaszę, ale jeszcze na odchodnym się pytam, gdzie Rucianka się podziała i Agniecha??

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja znowu na chwilę.
    Mika, macham do Ciebie i Bachy:))) Ja zdecydowanie mogłabym więcej torta...
    Hana, ale masz córkę!!! I faceta sobie dobrze wybrała... Szybkiego powrotu z Łatką:)
    A teraz wracam do łózka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odmachuję, Kalipso! Ty już pewnie na dokształcie, przetrwaj jakoś:))

      Usuń
  48. To ja ta od dzien dobrow!....
    Dzien dobry!
    Hana juzes w akcji?
    dzien dzisiaj bedzie dobry, czekamy z niecierpliwoscia na wiesci. Jak Latka sie zachowa, oj ciekawam bardzo! By skrocic se czekanie pojde na poranek kinowy pt. "Serce serduszko" Jana Jakuba Kolskiego...podobno wart pojscia.
    Rucianka, Agniecha i Artenka...gdzie som?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana! corke masz wspaniala a corka ma wspanialego faceta! ja mam szklanke do polowy pelna, wiele takich ludzi jednak jest wiec coraz mniej Latek marznie.

      Usuń
    2. Mika!!! ogladam kamere online w Zakopanem, i wyglada to pieknie...oby tak dotrwalo do grudnia, moja wnuczka portugalska czeka na snieg ..ale jest -10 stopni...nie zimno Ci?


      Usuń
    3. Dzień dobry, Ciekawa jestem Twoich wrażeń po oglądnięciu filmu,ale coś czuję, że można sobie na nim popłakać.

      Usuń
    4. Też widziałam fragmenty filmu w tv, bardzo pozytywnie o nim mówili i do płaczu chyba też jest, ale pozytywnie nastraja.
      Grażyna, zimno mi jak nie wiem! O wpół do dziesiątej u mnie na podwórku było -12... Czyli w nocy musiało pod 20 schodzić:(( Spałam w skarpetach i kamizelce wełnianej. Ale mówią, że ponoć idzie halny.

      Usuń
    5. Wrocilam z filmu, na ktory sie oblizywalam, bo wydawalo mi sie, ze bedzie mi sie podobal i ze bedzie mial magie , taka jaka lubie, niestety nie calkiem moje oczekiwania sie spelnily. Film oglada sie milo, ale chyba niewiele poza tym, kilka scen jest bardzo dobrych, troche za duzo wzruszaczy, upiekszen, przedobrzone niektore sceny, podobala mi sie mala aktorka w tytulowej roli, nie podobala mi sie Kordula, jej wychowaczyni i towarzyszka w ucieczce na egzamin do szkoly baletowej, epizod z Franciszkiem Pieczka wydal mi sie bardzo piekny...fotografia, Bieszczady ladnie pokazane...ladna bajka ale troche nawet jak na bajke naiwna. Ale nie zaluje, spedzilam 2 godziny zrelaksowana i wyszlam w dobrym pozytywnym nastroju.
      Potem z kolezanka poczlapalysmy do cukierni Sowy i nie bylo tortu bezowego bo juz 'wyszedl" ale inne slodkosci tez byly dobre. W sumie bardzo mily czas! po czem zaglosowalam na prezydenta miasta!

      Usuń
    6. Mika ! halny? znowu? to wszystko sie stopi!

      Usuń
    7. Dziękuję:)
      No właśnie ciężko teraz z tymi filmami.

      Tak czasami myślę,że może już za dużo widziałam i wymagania mam większe:)

      Usuń
  49. Mika, ja już wczoraj czytała opowiadanie, komentarze i też jestem bardzo ciekawa co będzie dalej. Myślę tez, że może ten trup jeszcze trochę żyje?? Wszystko zależy do Ciebie, autorko! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, to jest prawdopodobne, bo rzeczywiście ten trup, to nie musi od razu być taki nieboszczyk na ament !

      Usuń
    2. Wiem,, ale nie powiem... Kto jest cierpliwy, w porę się dowie:))))

      Usuń
  50. Dziędobry Kurki ! U mnie teraz minus 9, słońca brak ! Jak u Was ? Mrozi ? Wybieracie dziś prezydętów miejskich ?
    A ja czaruję, żeby Lamiusia pokochała się z Łatką od pierwszego wejrzenia. Hanuś może już wraca .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry, mroźny i słoneczny! Pobiłam cię, -12:((
      My burmistrza wybieramy, mój pełnomocnik za mnie zagłosuje:))

      Usuń
  51. Chyba trzeba skorzystać z porzeczkowej nalewki na skołatane nerwy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z powodu ciała pomiędzy skrzynkami - oczywiście:)

      Usuń
  52. Miłej niedzieli Kurkom.
    Prezydenta wybieramy, a przydałby się czarownik jaki albo cudotwórca, żeby umiał te burości z miasta wygonić. Znów od tygodnia prawie słońca nie widziałam, 0 stopni i lodowaty wiatr.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ależ wiadomości :)) Dopiero piąta, więc Hana moze być jeszcze w Poznaniu na wieczorku zapoznawczym z Łatką ;)
    U nas burmistrza wybrano w pierwszej turze, do gminy sami jego poplecznicy, żadnej zmiany warty nie było.
    Minus trzy było, zimny wiatr i trochę słońca. Szału ni ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Też czekam niecierpliwie na relację Hany i na zdjęcia nowego nabytku:)) U mnie już teraz -12...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja t5ez...a Hana milczy. -12 no to noc nie bedzie mila...

      Usuń
  55. Ależ w zimnych miejscach mieszkacie, u mnie plusowo,a w nocy to tylko ledwo malutki minusik.

    OdpowiedzUsuń
  56. Hana, jesteś?? Umieram z ciekawości jak poszło!

    OdpowiedzUsuń
  57. tez juz tu tupie i czekam na relacje, ale jak wiadomo - nic nie trwa tak dlugo jak czekanie...................................

    OdpowiedzUsuń