wtorek, 25 listopada 2014

SZARY DZIEŃ PANA X - CZĘŚĆ 3



Inspektor wszedł do „Babetki”. Przy jednym stoliku siedziały dwie rozplotkowane matrony, pochłaniające lody i rogaliki. Jakoś dawały radę, chociaż usta im się nie zamykały. Na widok inspektora zamilkły na chwilę, oddając się wzmożonej konsumpcji. Pani N podniosła się zza kontuaru. „O, pan inspektor, znów u nas? Witam, witam, czego pan sobie życzy?”
„Dużą kawę z bitą śmietaną i cynamonem. - powiedział B. - „ A jak tam sprawa babeczek? Naprawili ten piec?”
„Nie skończyli, jeszcze, niestety, to coś bardziej skomplikowanego, niż myślałam, nie wiadomo, czy nie trzeba go będzie zdemontować...”
„O, to duży problem. No i zawód dla wielbicieli babeczek...” - uśmiechnął się inspektor.
„Trudno, będą musieli zmienić upodobania.” - prychnęła pani N.
„Ale chyba tylko tymczasowo, zanim piec nie zostanie naprawionyy? „ - zapytał z niepokojem B.
„Nie wiem, nie wiem, wszystko się okaże... Być może sprzedam kawiarnię, wie pan, lata już nie te, stanie przy piecu mnie męczy...”
„A może wzięłaby pani kogoś do spólki? - podsunął inspektor – byłoby pani lżej...”
„O nie, ludzi pan nie zna czy co??? Oszukają, ograbią i na lodzie zostanę. Żadnych spółek!” powiedziała stanowczo pani N. „Niech pan siada, zaraz kawę przyniosę...”

B usiadł przy stoliku, z daleka od rozplotkowanych pań. Żal mu się zrobiło tego miejsca ze staroświecką atmosferą, burkliwą właścicielką, przepysznymi ciastkami, a zwłaszcza babeczkami... Nagle wpadła mu do głowy pewna myśl... Przypomniał sobie pana H, znakomitego mechanika, który przed emeryturą zajmował się naprawą pieców w retauracjach i piekarniach w samej Warszawie. Nie chcieli go stamtąd puścić, dopiero jak wyszkolił kilku pracowników mógł spokojnie przejść na emeryturę i wrócić do rodzinnego miasteczka. Ale nadal dorabiał sobie naprawianiem różnych zepsutych urządzeń.
Gdy pani N przyniosła kawę, poprosił ją, żeby usiadła przy stoliku. Niechętnie się zgodziła.
„Pani N, przyszedł mi do głowy pewien pomysł... - zaczął inspektor. „Kto pani naprawia ten piec?
„Firma, która go montowała, a bo co? - zapytała nieufnie.
„Nic, nic, pomyślałem tylko, że gdyby sobie nie poradzili, to mógłbym przysłać do pomocy pana H, wie pani, że on w Warszawie potrafił wszystkie piece naprawiać, nawet w najdroższych hotelach i restauracjach. Jest znakomitym fachowcem!”
Pani N popatrzyła na inspektora z zastanowieniem. Chwile milczała, w końcu powiedziała - „Zobaczymy, jeśli oni dzisiaj tego nie naprawią, to zadzwonię do pana. Jeszcze coś?”
„Nie, nie, dziękuję.” Inspektor był trochę zaskoczony tą łatwą zgodą, spodziewał się raczej ofuknięcia, prychania i czegoś w rodzaju „Poradzę sobie sama!” Pani N była osobą samodzielną i niezależną i nie lubiła mieć wobec nikogo długów wdzięczności, a szczególnie wobec policji, nawet w osobie inspektora B.



Pan X pomału przyzwyczajał się do obecności kota w domu. Było mu nawet przyjemnie, że ma się do kogo odezwać, że ktoś potrzebuje jego opieki, że czasem mruczy a czasem prycha... Jedno, czego nie lubił, to czyszczenia kuwety...
„Szkoda, że kota nie można wyprowadzać na spacer, jak psa... Byłoby znacznie wygodniej.” - pomyślał. Zaopatrzył się w specjalne rękawice i szufelkę do usuwania pozostałości po posiłkach Odysa. Kot za każdym razem, gdy pan X zabierał się do wymiany żwirku towarzyszył mu przy tej czynności, przyglądając się kpiąco, jak pan X nakłada rękawice. Profesor był bliski zakupienia również specjalnych maseczek w aptece, ale w głębi duszy czuł, że to już graniczyłoby ze śmiesznością, a Odys chyba by pękł ze śmiechu, wewnętrznego, oczywiście.
Po kolejnym takim zabiegu poczuł, że musi wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza. „Idę się przejść. - powiedział do Odysa - „Ty zostajesz i grzecznie idziesz spać, dobrze?” Jeszcze nie dokończył zdania, jak Odys już leżał na fotelu, zwinięty w kłębek i łypiący zielonym okiem. „Idź sobie, idź, nareszcie chwila spokoju będzie...” - zdawał się mówić.


Pan X wyszedł, starannie zamykając drzwi na obydwa zamki i skierował się w stronę parku miejskiego. Lubił tam przesiadywać nad stawem, szczególnie na wiosnę i w jesieni. Brał ze sobą zawsze coś do czytania , a najczęściej były to... kryminały, oprawione dla niepoznaki w szary papier, tak, aby nikt się nie domyślił tej słabości profesora. X bowiem kochał kryminały od dzieciństwa. Traktował je jako odskocznię od dzieł rzymskich filozofów a także jako doskonałą gimnastykę dla umysłu. W trakcie czytania zawsze robił notatki, przewidując rozwój wypadków, przy czym często udawało mu się już dość wcześnie rozwikłać intrygę. Tym razem nie wziął żadnej książki, kryminał toczył się w realnym życiu i X chciał spokojnie pomyśleć i uporządkować fakty.
Usiadł na swojej ulubionej ławeczce nad stawem i zapatrzył w brązowe pałki, wystające z wody. W parku było dość pustawo ,pogoda nie sprzyjała spacerom. Profesor był z tego zadowolony, przynajmniej nikt nie będzie mu przerywać rozmyślań...


Pomylił się jednak. Po jakichś 15 minutach gałęzie pobliskiego krzewu poruszyły się i wyszedł zza niego niejaki U, powszechnie znany lump i drobny złodziejaszek, mający ogromną słabość do wytwornych alkoholi typu wino marki „Wino” lub „Szał” z zamazaną reprodukcją obrazu Władysława Podkowińskiego na etykiecie. Nie wyglądał świeżo, raczej wręcz przeciwnie a kompilacja zapachów wydzielana przez tą postać skłaniała raczej do zachowywania bezpiecznej odległości podczas konwersacji. Odziany był dość oryginalnie, w sweterek z różowym słonikiem na froncie, na to narzucona była kraciasta koszula drwala, ze śladami posiłków z ostatniego półrocza, a na to wszystko przykrótka jesionka pochodząca chyba z lat 50-tych. Stroju dopełniały zgruchmonione i wypchane na kolanach dresy nieokreślonego koloru i buty trapery, z których wystawały czerwone włóczkowe skarpety. A zwieńczenie stanowiła tęczowa apaszka, fantazyjnie zamotana wokół szyi. Ten obraz lekko wstrząsnął profesorem, przywiązującym niezwykłą wagę do stroju i schludnego wyglądu. „No, jeszcze mi jego tu potrzeba! - jęknął w duchu X – Znowu będzie żebrał o pieniądze na wino!”
„Dobry , szefie! - odezwał się chrapliwie U. Głos miał podobny do Himilsbacha, tylko głębszy. - „Szefie, pogadać chciałem...” - ciągnął U.
„Panie U, nie mam przy sobie pieniędzy i ...” - zaczął profesor.
„Ale ja nie o kasę, nie! - zaprzeczył gwałtownie U. - „Pogadać muszę, jak człowiek z człowiekiem, no...”
Dopiero teraz pan X zauważył, że U trzyma jedną rękę za plecami. Dreszcz niepokoju przebiegł mu po plecach „Co u licha, napaść mnie chce, czy co??” - pomyślał nerwowo.
„No to o co chodzi?” - zapytał niecierpliwie.
„Szefie, pan się nie gniewa, ale... to jażem to gwizdnął...” i wyciągnął zza pleców rękę z podłużnym zawiniątkiem, z którego wystawała fantazyjna rączka...
„Moja parasolka??!! Parasolka mojej matki??!” zawołał profesor - „Co u licha, panu wpadło do głowy!!!”
„Ciii, szefie, no przepraszam, nie strzymałem... Jakżem zobaczył, żeś pan ino na jeden zamek drzwi zamykał, to se pomyślałem „Tera albo nigdy...” Widzisz pan, za punkt honoru se wzięłem, żeby się do pana włamać, a pan nic, ino te dwa zamki i dwa zamki, a ten drugi to jakiś taki frymuśny na dodatek... Ten T, co to z nim czasem balujem, to nic ino furt się ze mnie śmiał, że nigdy się do pana nie włamie... No i założylim się, o ten „Szał... Ino musiałem coś przynieść na dowód, żem był u pana w środku, no to żem chycił to parasolke, bo wiadomo, że nigdzie indziej takiej nie ma... T chciał opylić, ale żem nie dał, swój honor mam. Szefie, pan zrozumie, to tak dla sportu ino...No sorki, jak to mówio...”
Pan X słuchał w lekkim osłupieniu, ale szczęśliwy był, że odzyskał pamiątkę po mamie.
„No dobrze już, dobrze, panie U, dobrze, że pan oddał. Powiem inspektorowi, że sam schowałem do szafy i zapomniałem, w końcu mam prawo mieć sklerozę...”
„Ludzki z pana człowiek, panie X , wypijem za pana zdrowie. Ale jeszcze jedno sprawe mam...”
„”No słucham” - powiedział profesor z roztargnieniem.
„Bo wisz pan, w te noc, co to się potem okazało, że M zaginoł...” - urwał nagle, patrząc gdzieś dalej ponad głową profesora - „ O kurna, Tyrolka idzie, a jażem jej ostatnio pościel ze sznura ściongnoł!Spadam!” - i zniknął w krzakach.
„Ale... „ - zdążył powiedzieć X. Niestety U już nie było. Alejką nadchodziła pani w tyrolskim kapelusiku, wleczona nieco przez pięknego owczarka niemieckiego...




P.S. Autorkami zdjęć są: Grażyna, Gosianka oraz Marija

203 komentarze:

  1. haaaa, dopilnowałam... to lece czytać !

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No wiesz co! Przecież nie mogę dać od razu wszystkiego! Już jest nast epny kawałek napisany, ale mszę go dokończyć:)))

      Usuń
    2. Oczywiście nie mszę, tylko muszę:)

      Usuń
    3. Sama zaproponowałam kryminalne wtorki, a teraz jęczę :)

      Usuń
    4. Ewuś, wracaj, dokleiłam co nieco...

      Usuń
  3. no wlasnie, trochu malizna leci, ale se pomyslalam,z ejak malizna to oznacza, ze szybciej bedzie nastepny kawalek :)...ciekawe, czy ze stawu nie bedzie wygladac jaki podejrzany kadlub topielca.....

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję, że treść nie będzie nieodpowiednia dla dzieci bo się wciągnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, jak to kryminał, trochę krwawy być musi...:) Poprzednie części są w zakładce Szary dzień pana X. A, muszę dokleić dzisiejszą...

      Usuń
    2. Bajkimajki nie bój nic, Mika to sama subtelność!

      Usuń
  5. A nie mowilam, ze to bedzie cala powiesc....Mika bedziesz nas torturowala dlugo, ale to chyba dobrze, , bedziemy czekaly i czekaly i umieraly z ciekawosci...a pani N bedzie miala okazje by sprzedawac babeczki, ...no jezeli uda sie naprawic piec, ktory, wyglada na to, zaczyna odgrywac bardzo wazna role w tej historii..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to Mika, dodalas cd opowiesci? czy mnie sie niedowidzialo...teraz jest wlamywacz a przedtem go nie bylo...czy tak?

      Usuń
    2. No, przecie napisałam poniżej, że doklejam:))

      Usuń
    3. No masz, zmolestowały Cię, Mika. I co, teraz będziemy czekać z tydzień!?

      Usuń
    4. Się zobaczy jak wena przyjdzie:))

      Usuń
    5. Weź parę gorków umyj!

      Usuń
  6. Eeee, znajcie moje dobre serce, dokleiłam tą resztę co jest napisana... Więcej namójdusiu jeszcze niema... To proszę czytać jeszcze raz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, to jednak mialam racyje, a juz myslalam ,ze mam przewidzenia a raczej niedowidzenia

      Usuń
  7. No, to już lepiej :))) Ale fajny kawalek !.. Mikuś a skąd wiesz, że wino"Szał" ma Podkowińskiego na flaszce ? Czy to fikcja lietracka podsunienta przez Twom wybujałom kryminalnom wyobraźnię ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety nie jest moja fantazja. Widziałam to na własne oczy w Szczecinie, w czasach mojej pracy w teatrze. Byliśmy tam ze spektaklem i udałyśmy się z koleżanką J do monopolowego celem zakupu wina, które było do spektaklu niezbędne i padłyśmy z wrażenia... Ekspedientka patrzyła na nas jak na wariatki, a myśmy się mało nie popłakały z radości...

      Usuń
    2. Na Mazurach pija się ( tzn, nie ja pijam, ale są tacy, co pijają) Perłę Mazur, 4,50 za butelkę:))) To klasyczny mózgotrzep....mam taką fajną historię o tym napitku, co to został postawiony dla ś.p.Antoniego, miejscowego oryginała, który spłonął żywcem w barakowozie.......i mimo, że Antoni już nie żył, to wino marki wino, wypił:))))

      Usuń
    3. Też mnie ten "Szał" zaintrygował:)

      Usuń
  8. Mika, skąd u Ciebie taka dogłębna znajomość wytwornych trunków? Research zrobiłaś? Zapałałam sympatią do U.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź powyżej...

      Usuń
    2. Ja go lubię za styl, swoisty honor bandycki i głos głębszy niż u Himilsbacha:)

      Usuń
  9. Ha, ha ten U to "wypijem" mówi, jak moja Ruda-koleżanka:)) Moja Ruda jeszcze pięknie śpiewa na dodatek, na całą Kaczorówkę i okolicę, jak pośpiewa, woła tak " Lala (tak mnie zwie) wypijem?????" A potem znowu śpiewa.......... fajna ta moja Ruda, koleżanka po fachu......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie tego, hmm, alter ego w rudej peruce dla niepoznaki:))))?

      Usuń
    2. Nie Mika, Ruda, to postać z krwi i kości, rodem ze wschodniej Polski, gdzie naród umie się bawić, ale jest robotny i twardy. Jak nie mieliśmy jeszcze kosiarki spalinowej kosiła nam działkę kosiarką ręczną napędzaną siłą ludzkom........ale Ruda zaprawiona, 17 lat na siłowni:))))) I robiła to z upodobaniem:)))) Mam to wszystko na filmie:)) W Kaczorówce zanim my otworzymy oczy to Ruda już obudzona i wszystkim kawę parzy........ja to przy niej miernota.......

      Usuń
    3. Mnemo, bierz przykład z Rudej:)

      Usuń
  10. Co to jest kosiarka napędzana siłom ludzkom? Kosa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taka kosiarka, tylko się jom pcha, bo nie jest na prunt ani na ropę, tylko siłę mięśni:)))

      Usuń
    2. Po płaskim i na małej trawce, to fajna, ale Ruda kosiła zarośnięte gumno:))) Ja nie dawałam rady:))

      Usuń
  11. Hurra,parasolka się znalazła :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No tak, Rucianko, ale to znaczy, że nie miała ona znaczenia dla intrygi kryminalnej. Chyba, że nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiemy.Profesor jeszcze jej nie oglądał. Może jest podarta i zakrwawiona?
      Szkoda by było,lubię stare koronki.

      Usuń
    2. No co ty, U by takiej nie oddawał...

      Usuń
    3. Albo będzie w niej jakaś wiadomość z zaświatów.

      Usuń
    4. Mógł nie zauważyć,sam też jest nieźle uflimoniony.

      Usuń
  13. Nie mam czasu na czytanie komentarzy, zrobię to później. Połknęłam następną część, podoba mi się coraz bardziej.
    U nas lumy pijają jeszcze w ostateczności "jagodziankę na kościach".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, takich wykopanych i zalanych denaturom.

      Usuń
    2. Omamuniu, Agniecha, widzę, że muszę Ci to wyłożyć. Nie wiem, jak jest teraz, bo rzadko pijam, ale kiedyś denaturat miał na nalepce trupią czaszkę i stąd nalewka na kościach! Ty młoda strasznie musisz być:)

      Usuń
    3. Denaturat z taką nalepką to ja pamiętam, ale też nie załapałam o co chodzi z jagodzianką na kościach. Niezłe:)))

      Usuń
    4. U mnie to siem nazywało"rum na kościach"-miasto portowe/było/to i gatunki musiały mieć"światowe"nazwy:)

      Usuń
    5. A u nas się mówiło na ten "specyjał" "jarzębiak na kościach". Nie wiem natomiast czy nadal ma swoich zwolenników :))

      Usuń
    6. Ale zawsze na kościach, niezależnie od stron świata! Jagodzianka, ze względu na kolor wydaje mi się najtrafniejsza.

      Usuń
    7. A amatorzy tegoż napitku przecedzali go przez chleb, żeby stracił ten jagodowy kolor:))

      Usuń
    8. To nieprawda, przepuszczanie przez chleb nie zatraca koloru ! Sprawdzilim z kolegami osobiście !

      Usuń
    9. To po kiego grzyba przepuszczać?

      Usuń
    10. Z nadzieją, że jednak straci...

      Usuń
    11. Sprawdziłam naklejkę na denaturacie, bo mi dwie butelki zostały po zeszłorocznej wizycie Hany , nie ma już trupich główek tylko ostrzeżenia:)))

      Usuń
  14. Kurki, zajęta jestem jakoś ale przeczytałam dziś część 2 i 3 i oby tak dalej. Mika, dobrze Ci idzie. Nie daj się Kurom podpuścić, dopieszczaj swój kryminał, a potem go opublikujesz beż żadnych zmian i zostaniesz sławną pisarką polską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agniecha, dzisiaj się złamałam, bo chciałam U przedstawić, potem tak letko to nie będzie:)))

      Usuń
  15. Mnie ta porcja kryminału na razie zadowoliła. W takich kawałkach może być:) Czekam teraz na cd, który zapewne niebawem nastąpi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nareszcie, nienasycone jesteście! Teraz trza poczekać aż mnie natchnienie złapie:)))

      Usuń
    2. To bedziemy Ci podsuwac dobre konski oraz zmywanie zeby Ci wena leciala wartkim potokiem.

      Usuń
    3. Ale bez dopiski byłabym nieukontentowana ! Ten kawałek dodany jest super ! I mię zadowolił !

      Usuń
    4. To ja się załapałam na już z dopiskiem i myślę sobie - qrna, znowu mało:) I odświeża, odświeżam i nic...
      "Porwanie doni Agaty" przyleciało, ale sobie poczytam w łóżku, mniam!

      Usuń
    5. Ci zazdroszczę, ja nie jestem w stanie w łóżku jednej strony przeczytać, zasypiam od razu.

      Usuń
    6. Mika, ja zasypiam po trzech stronach, ale co sie przedtem nacieszę tą perspektywą, to moje!

      Usuń
    7. Hana - ja tez tak mama...jak nie moge zasnac, albo sie budze w nocy to musze siegnac po cos naprawde dobrego do czytania, sen zaraz murowany.

      Dziędobry. Pada. jeszcze czarno ale juz pada....ogrodek sie podleje, a ja dzis zamiaruje isc na spacerek dluzszy zeby sie przyzwyczaic, bo planuje, jak mi sie to kolano wyleczy , spedzac codziennie tak do godziny na szpaciren gejen. ufam (!!) ze bedzie to pierwszy krok ku byciu witkom i bez szafy gdanskiej (3 drzwiowej, z lustrem) po zadniej mej stronie.
      a teraz lece poprasowac (tak dla zabawy, hrehrehre) i potem odrobic lekcje z ceramiki. a potem isc na spacerek a potem umyc wlosy - dzis bede madrzejsza i nie umyje przed wyjsciem, co w sumie JEST norma....

      Usuń
    8. Opakowana, u nasz też buro i pada. Jednak masz w perspektywie fajny dzień, tylko kulanka nie przeforsuj! Żeb dla zabawy prasować, no, no...

      Usuń
    9. tlomaczenie musze uczynic - teraz, jak slubny pracuje z domku to ja nie wyglupiam sie w prasowanie jego szmat....moich byla kupka na krzesle w kuchni, on ma stos ponad metrowy co stoi na fotelu bujanym i jest wyzszy ode mnie, do tego ma niewielki kosz pelen takze samo, wiec w porownaniu moje to BYLA zabawa - glownie spodnie, a jako z ejestem posiadaczka szafy gdanskiej (3 drzwiowej, z lustrem) to prasuje tylko nogawki, reszta sie na odwloku sama rozprasuje....no i skonczylam, godzinka z ogonkiem, w radiu nieglupio gadajo, sokawka stojala, to to jest tylko zabawka, 20 sztuk do prasowania, z tego jak mowie wiekszosc portki, tralala, slubny ma pierdylion koszul...on uwaza, ze za za duzo cichow ale nie wie co wywalic (wywala co nie pasuje, przez te wsciekle krasnale, oczywiscie) i mowi, z emu sie w szafie nie miesci (wpycha do szuflad nieekonomicznie) i latwiej jest jak jest albo w koszu na pranie albo na kupie do prasowania, odpada problem przechowywania...moja jedna kolezanjka nigdy niczego zawczasu nie prasowala, w szafie trzymala cala kupe innych rzeczy a ciuchy jej wisialy na takim stojaku dlugim a la sklepy i jak cos potrzebowala to pod reka miala zelazko. a te nieprasowalne to zatrynione byly w komodzie....

      Usuń
  16. Podoba się mi określenie zgruchmonione spodnie. Czyli jakie? ;)))
    A akcja się rozwija, super :)
    Jeszcze zdołałam przeczytać Twojego kryminałka, Miko, pewnie zaraz odpadnę, bo nie śpię od 3.30, a wstałam dziś około 4.30 - wolałabym, żeby był to jednostkowy wybryk ;) Robotę intelektualną za to podciagnęłam hrhrehre ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z własnej woli wstałaś o 4.30????? Czy jakiś cel w tym był??/ Zgruchmonione to takie wypchane, stłamszone i wymięte:))

      Usuń
  17. Mika jesteś miszcz , ta postac lumpa tak pieknie opisana ,to musi być czlwiek z fantazja ,a może to jaki artysta ,który sie stoczył ,co ty na to Hana ? :)))
    Szkoda że na sweterku to nie smok ,bo byś mogła zilustrowac sweterkiem Arteńki ;))) Przypomne że sweterkiem tym wygrała konkurs na kicz u Mnemo :)))
    Liście spadłe z tego miłorzęba na zdjęciu wyglądały jak złoto , w którym sie brodziło ,może by ci sie to przydało do akcji :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, Arte ciągle coś wygrywa, nie? Ma Dziewczyna szczęście, może wylosuje u Gosianki w tej sytuacji? Czego Jej życzę.
      Myślisz, Marija, że się stoczył? A może właśnie jeszcze nie?

      Usuń
    2. Fantazji mu chyba nie brakuje... Przeszłość jego mi bliżej nie znana, ale na pewno jest to postać nietuzinkowa:)))

      Usuń
    3. Mnie sie widzi, z elump bylby zwykly lum gdyby nie sweterek. i natetychmiast chce sie solidaryzowac z lumpem i pragne miec sweterek z rozowym slonikiem!!!
      Opisany jest cudnie!! Rozwijaj pana w sweterku!!

      Usuń
    4. Jeśli sobie życzycie - poszukam sweterka ze słonikiem:)))
      A za życzenia szczęścia w losowaniu z góry dziękuję:)

      Usuń
    5. jak przeczytałam o tym słoniku, to odraz o opakowanej pomyślałam hahahha
      zresztą mnie się teraz każdy słoń kojarzy z opakowaną :PPP
      i w całym tym opisie zabrakło mi tylko torebusi :)
      jakoś tak czule pomyślałam o patologii zaprzyjaźnionej z Haną hahhahaha

      Usuń
    6. widze, ze juz do konca swiata bede za slonia robic, hrehrherhehrhehher
      tez mi brakuje torebusi abo choc pederastki....

      Usuń
    7. pederastki.. no bo ta tęczowa apaszka .. ;PPP

      Usuń
    8. Która zrobi sweterek ze słonikiem różowym????

      Usuń
  18. Lidka, jak dla mnie, słowo zgruchmonione zawiera szfystko! Pogniecione, powypychane, opadnięte, brudne, bezkształtne, szaro-bure.
    Też wstałam o świcie, ale się po drodze zdrzemuam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne słowo:))
      To obie miałyśmy długi dzień ;) ja nie miałam możliwości dżemki ;)

      Usuń
    2. Ja jeszcze uzywam slowa "zgrdulone", wyraza to samo.autorstwa mojej Babci, co to rozne ciekawe slowa miala w swoim slowniku, oj miala....

      Usuń
    3. A rozdziapa znacie? Tak nazywam kierowców, którzy jeżdżą jak rozdziapy: okrakiem, powolutku, wypucowanym oplem i mają na głowie kapelutek.

      Usuń
    4. ja do takich sie zwaracam per "dziadku"! Rozdziapa pasuje, rzeczywiscie!!
      Taki dziadunio co jedzie powolutku i w kapelutku to zazwyczaj jest nizszy ode mnie i z daleka wyglada jakby samochod, jak sama nazwa wskazuje, jechal sam. czesto obok siedzi tej samej postury babcia, oba osobniki wyglada ja mumie..

      Usuń
    5. A na półce z tyłu leży piesek-maskotka, co głową kiwa...

      Usuń
    6. Hana - to ten sam panek w kapelutku, znaczy mumia.....

      Usuń
  19. Niesmialo przypominam, ze gdzies w kaciku czeka nienapisany malenki kryminalek, zbyt niesmialy, by pociagnac Cie za rekaw i dac o sobie znac. Chcialby jednak zaistniec... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko pamiętam, ale muszę najpierw zakończyć pana X, bo mi się wątki pomieszają i szlag wszystko trafi. Ale przemyśliwam. Mam czas do 15 grudnia, prawda?

      Usuń
  20. o matko, jaki z tego pana U elegant!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mika, chyba powinno być "w trakcie czytania"? cyt. "W trakcie pisania zawsze robił notatki, przewidując rozwój wypadków, przy czym często udawało mu się już dość wcześnie rozwikłać intrygę."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elajka, czujna jesteś niezwykle i sztukę czytania ze zrozumieniem opanowałaś perfekcyjnie:))) Oczywiście, że o czytanie chodziło, zaraz poprawię:)))

      Usuń
    2. Pacz, a ja niczego nie przyuważyłam!

      Usuń
    3. ja tez nie, ale to nie dziwota...ja czytam, a poznniej pozniej cos mi w glowie swita tylko nie wiem co i gdzie...o matku bosku, ale autolekrama!

      Usuń
    4. E tam, Opakowana, dobrze, że wogle coś świta!

      Usuń
    5. i jest jeszcze jeden błąd
      pani N została panią B
      Żadnych spółek!” powiedziała stanowczo pani B. „Niech pan siada, zaraz kawę przyniosę...”
      Mika, pochwal mnie, że czytam Cię uważnie i rozumnie ;PPP

      Usuń
    6. Viki - bedziesz dopisana do ksiazki jako "Korekta"!! wazna funkcja w koncu!

      Usuń
    7. No masz, wiedziałam, że ten alfabet mnie zgubi!!!! Dzięki panie korektorki szanowne!

      Usuń
    8. Mikus, to tera juz nie musisz sie przejmowac - Korekta Techniczna czuwa!!!

      Usuń
  22. a Kacper od GosiAnki pięknie gra Odysa :) zaraz znów wyjdzie praca zbiorowa, jak przy kalendarzach :) Grażyna babeczki dostarcza, Gosia Odysa, Mika tekst, pomysł i jego wykonanie :) pięknie się rozwija :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o parasolce zapomnialas! i drzewach chyba Mariji...
      ale Kacperek robi na razie tu za amanta filmowego, jak bum cyk cyk!

      Usuń
  23. Kurki muszę opuścić gościnną grzędę i zabrać do roboty. "Tfurczość" świąteczną uprawiam, nie mogę weny stracić. Dobranoc i pięknych snów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj wenę za ogon i tfuż!!!

      Usuń
    2. Ewa stokrotne dzieki za medal ,jest piekny, na pewno bedzie mi w nim do twarzy :))))

      Usuń
  24. Bardzo smaczny kawalek, mniam. Cos mi przypomina, ale nie doszlam jeszcze co..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, co ci przypomina???? To moje najwłaśniejsze!!!

      Usuń
    2. W pozytywnym sensie Mikus, jako taki wiesz- obraz.., ktory mam gdzies w glowie.

      Usuń
  25. Mika, to jest świetne! czyta się jednym tchem! Jestem pod wielki wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie Gosianka, jesteś moją ulubioną czytelniczką:)))))

      Usuń
  26. No nie, Gosia, ta Mika to umie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy wydać tę powieść i... do skarpety! :))

      Usuń
    2. Hana, ty już myśl nad ilustracjami i portretem U....

      Usuń
    3. Hana, koniecznie o tym pomyśl! pan U to taki "rajski ptak", zasługuje na portret od Ciebie :)

      Usuń
    4. Oj, Dziefczynki, właśnie z Gosianką doszłyśmy do wniosku, że za chwilę Nasi Najdrożsi wywiozą nas na taczkach:(

      Usuń
    5. Ale idea jest kusząca...

      Usuń
    6. czy w taczce jest miejsce moze, ja moge w konciku albo na osce kolka....

      Usuń
  27. ja to oczoplonsu dostane...kiedy dolepka do odcinka doszla? Ja mrygnelam, kichnelam a tu ciung dalszy. To mi sie podoba!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. spadam spać bo coś mnie muli okrutnie, dobranoc wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej nocki, elaja, przyjdź jutro niezmulona:))

      Usuń
  29. Potrzeba więcej rudych kotów?? :)) Albo babeczek? Albo kafki?

    OdpowiedzUsuń
  30. Mika, już wiem!
    U. mi przypomina Beńka spod budki z piwem.
    Beniek to drugoplanowy bohater książki Krystyny Boglar: "Nie głaskać kota pod włos". Dobry tytuł w Kurniku, nie?;)

    Druga z serii o Bąblach to "Każdy pies ma dwa końce".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, to dzieciowa literatura, ale jakos zatesknilam ostatnio i kupilam sobie te ksiazeczki na allegro. Bo moje ktos pozyczyl, onegdaj, i nie wrocily do dom;)

      Usuń
  31. Hanuś, wiesz cóś na ten temat ? : na bocznym wykazie blogów jest "Za moimi drzwiami: Gosianki i edytowany jest tytuł posta sprzed 2 godzin : "Szuszu ukochany - najśliczniejszy pieszczoszek " ??? o co cho ? I dzie ten post :) Bo u Gosianki ewidentnie jest lista potencjalnych zwyciężczyń póki co ! Gosianko, roztłumacz !

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja już wiem! Post o Szuszu jest na jutro, ale rzeczony Szuszu próbował go opublikować, gdy Gosianka zagadała się telefonicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za roztłomaczenie. Już rozumię !

      Usuń
    2. Chyba wiem nawet, w którym momencie:)))

      Usuń
  33. Dziefczęta, wymiękam. Dzień był długi, mimo dżemki, co czynię rzadko. Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  34. A co z watkiem piecowym? Cos podejrzana ta wlascicielka kawiarenki, jak nic jakiegs trupa trzyma w ty piecu.
    Pan U, cudny taki niebieski ptak z sercem na dloni, ode mnie dostalby na wino marki wino:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwila cierpliwości, wątki się porozwiązują po kolei:)))

      Usuń
  35. No to ja pierwsza dzisiejszego dnia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja druga! dzień dobry, Kurnikowi!

      Usuń
    2. A ja ide spac, dobranoc i dzien dobry Kurki - milego dzionka Wam zycze:)

      Usuń
    3. Grazyna dzisiaj zaspala. Chyba, ze nie ma dostepu do internetu.

      Usuń
    4. Przeczytałam ze dwa razy, komentarze również, pomysł mi zaświtał:)

      Usuń
    5. Szfystko mi się miesza. Kto, gdzie i o której wstaje:(

      Usuń
    6. a dzie tam, ja wpis mialam o 8.10. ale sie nie chwalilam ;)
      Ataner, jak Ty piszesz, z eidziesz spac o 9 rano, to mi troche w glowie bulgocze zanim trybik zaskoczy i powie co i jak, hreherher, no wlasnie tez mi sie miesza kto kiedy spi.

      Usuń
    7. Bo to wogle jest dziwne, że ja wstaję, a Ataner się kładzie. Jak to może być możliwe przy plaskatowatości planetarnej ?

      Usuń
    8. Arteńka, co knujesz :)

      Usuń
    9. Arteńka, zaniepokoiłaś mnie...Co ci świta????

      Usuń
    10. Ewa - wiesz, ziemia plaskata, plaska jest w koncu i Ataner jest na drugiem koncu, a to sie i tak kreci niczem bonk...co mi przypomniao jedne Swieta ak Moj Tata jeszcze zyl, ale byl lezacy. Wtedy jeszcze pierszo bratowo mialam. I bratanek jeden byl maly bardzo. No i tak, Tato lezal w pokoju obok, drzwi rozsuwane byly, to stol przyciagnelismy blizej, zamieszania duzo, nas 4 sztuki z maluchami, moj brat - 4 sztuki z jednym wiekszym i jedny maluchem, Mama i Tato zlozony...skonzcylismy wlasie zupe, jak dwie osoby powiedzialy dosc ciekawe rzeczy...otoz Tato kochal zupki wszelkie, a mlodszy bratanek domagal sie otawrcia choc jednego prezentu spod choinki. No i moja mama sprzatajac rzekla do swego najstarszego wnuka widzac, ze zostalo troche zupki - IDZ, TOMEK, WLEJ DZIADKOWI. a w tym sammy momencie moja ex-bratowa z mlodszym synkiem otwierala prezent od Babci - prezentem byl wielki piekny bak czyli bonk. No imoja bratowa powiedziala slicznie - CHODZ, WOJTUS, MAMA CI BONKA PUSCI. potem popatrzyla a nas i mowi - wlasciwie to nie wiem, zadna to przyjemnosc....

      Usuń
    11. Opakowana, leżę i kwiczę! Ale co, puściła?

      Usuń
    12. slowo sie rzeklo.... hrehrher

      Usuń
    13. Opakowana, cudne są te Twoje opowieści, ja też rechoczę ;))

      Usuń
    14. Opakowana, miszczuuuu::))))

      Usuń
    15. Opakowana,aż się zaplułam:)))))))

      Usuń
  36. Arte, płonę z ciekawości!

    OdpowiedzUsuń
  37. Sluchajcie Kury, wlasnie wygramolilam sie ze sciolki, jakos tak ponuro, ze postanowilam polezec...a co! czasem mozna..czas na sokawke i babeczke, ale po to trza wyjsc z domu, wiec wybiore sie w szara dal...sniegu nie ma, jedyna wczorajsza gwiazdeczke sniegu zebralam z trawki i wysylalam do Hany...Mam nadzieje,ze sie nie stopila...Dzien Dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, chociaż u mnie też szarawo ale i biało, bo śnieg leży.

      Usuń
    2. Grażyna, listkowy u nas później, czekam w emocjach.

      Usuń
  38. Jak Artence cos swita to nalezy plonac z ciekawosci..

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzień dobry :) Dzisiaj zaczął się, jak dla mnie o normalnej porze.
    Miko, wstałam tak wcześnie wczoraj, bo mnie bark bolał i z tego bólu nie mogłam usnąć. To zabrałam się za tłumaczenie, jakiś pożytek z tego był przynajmniej.
    Hana i jak Ci się "Dona" podoba? Ja czytam i w głos się śmieję :))) Są niesamowicie i porywacze i sama Dona Agata :)))
    A Kasia przypomniała mi Krystynę Boglar i jej super powieści - Benek tam był faktycznie :) Muszę poszukać jej w czeluściach Internetu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Dona Agata jest na kundelka moze, bo tysz kce.
      A co Ty, Lidia, tlumaczysz? wensze zainteresowanie.... na bark dmucham, fiuuu fiuuu, jak bol budzi to do kitu. mnie na szczescie to odeszlo.

      Usuń
    2. A ja Mikołaja poproszę o donię Agatę. Hanuś, jeszcze Ty daj głos na jej temat. Czy warto ! Bo porechotać zawsze warto !

      Usuń
    3. Noooo jezd na kundelka, mogie sie podzielić :) Ino czeba se z pdfa przerobić na pożądany format. Bo ja mam kundla nierasowego, który łyka pdfy i format epub. Natomiast rasowy musi mieć specjalny. Jak chcesz, to pdf lub epub mogę Ci podesłać :) Chyba, że masz konto na gryzoniu, to tam znajdziesz bez problemu :)
      Daj znać, Krysiu :)
      A tłumaczę różne teksty z niemieckiego na polski i na odwrót, ale nie jestem przysięgła ;)
      Za dobre fluidy dziękuję :) Na szczęście sie uspokoił, musze uważać po prostu na niego też :(

      Usuń
    4. Z innymi Kurami też się podzielę, oczywiście :)

      Usuń
    5. aaa, jak jest na gryzoniu to dobrze, mam konto tylko kto pamieta jakie tam mam haslo??? jak mi sie nie uda to przylece do Ciebie! pdf to moge na kompiterze poczytac. ja mam kundelka co mobi czyta. chyba tylko...
      tak pytam o te tlumaczenia, bo ciagle wensze czy bym mogla spedzac wieczej czasu na memlonie, ale jak jestem na memlonie to nie zarabiam pieniazka, wiec bym pragnela polaczyc przyjemne z pozytecznym i moglabym dluzej siedziec. jak moj slubny, ktory z kolei potrzebuje tylko kawalek biureczka oraz dostep do internetu ;). Ja tez nie jestem przysiegla, ale jestem wytresowana i certyfikowana tlomoczka sondowo-policyjna. wystarczy byc w rejestrze krajowym. znaczy nie mam pieczatek, ze jestem sondowo-policyjna, zamiast pieczontki jestem w tym rejestrze, tam bez kwalifikacji nie wpuszczo. A do rejestru leco instytucje zupelnie policyjne i zupelnnie nie sondowe tez...

      a ten bark to tak sam z siebie czy to uszkodzenie, bo bol barku to jeden ze znakow posiadania kamieni zolciowych....mowie jako ex-posiadaczka.

      Usuń
    6. Oj, to współczuję, że to z takiego powodu pobudka, Lidko. Mogę doradzić tylko dobry żel do smarowania, z ekstraktem z goździka korzennego, nazywa się Neuroterapia żel. Mnie bardzo pomaga na wszelkie bóle stawowo-mięśniowe i na dodatek pięknie pachnie i od razu masz inhalacje na drogi oddechowe, bo wierci w nosie:)))

      Usuń
    7. Prawdziwy kundelek to chyba tylko mobi łyka, ale nie problem przerobić z pdf - jest taki programik, który szybciutko takie figle - migle wyczynia ;)
      Te tłumaczenia to podrzucają mi ze szkoły językowej, są to jakieś instrukcje, pisemka, takie tam pierdołki.
      Może się Tobie uda i coś w końcu trafisz, żebyś mogła więcej na tym memłonie przebywać :)
      Kamienie żółciowe ..... kurczę .... chociaż ten mój bolał mnie, bo za długo przed kompem siedziałam, a nie mam niestety zbyt wygodnego miejsca do takich posiadówek. Pierwszy raz się mi takie coś zdarzyło, że w nocy mnie ból barku obudził :(
      Miko - dziękuję za żel, chyba go kupię, bo zawsze coś człowieka boli, więc się przyda. A skoro skuteczny, to tym bardzie warto :))

      Usuń
    8. Chorerny bloger, dopieru tu mnie wpuścił. Donia Agata wymiata, już Was zachęcałam. Do rechotania i do refleksji! Pewnie, że warto!

      Usuń
    9. Lidka - popatrzaj czy Cie cos jeszcze nie boli, na przyklad z gory na dol, od biedra do pachi w linii prostej. Ja niemialam barku (podobno o dziwo) ale mialam linie, innych moze skrecac bez barku i bez linii, wszelakie kombinacje sa dostepne dla zolciowcow ;) ja to nawet nie bylam na okreslonej diecie przez operacja, a w dzien po zarlam frytki na obiad!! szpitalny....

      ja ten programik zainstalowalam i okropnie mi sie zaczal wtracac w cale dzialanie kompjutera, wiec juz wole czytac niektore rzeczy na kompie a inne na kundelku. chyba duzo sp. Chmielewskiej mam w pdf-ie. intencja byla przerzucic tym programem, ale mnie za bardzo rozzloscil tom dywersjom!

      Usuń
  40. Dziędobry !
    U nas rzadki śnieg leci z nieba, mokro, szaro i glizdowato !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to -glizdowato. Choc bez sniegu. Dzien dobry mimoto;)

      Usuń
    2. Glizdowato, bo taki mamy klimat ;))

      Usuń
    3. Hrehre, przez moment zastanawiałam się, co to jest mimota!

      Usuń
    4. mimota dobra jest - idzie do slownika? moze powinno byc dzien dobry mimotom! kolektywnie....

      Usuń
    5. Ja myślałam, że Kasia mię mimotą ochrzciła :)

      Usuń
  41. Tfuuuu, cofam to zdanie, ze dzien glizdowaty!

    Slonce zaswiecilo, tecza na niebie wylazla, a wszystko za sprawa Kalendarza! Oesu, on jest piekny! I smoczyca , i krowka, i rozsypane skarby z torebusi. A nade wszystko-koty i pies:)
    Dziekuje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego mi to robicie ?? ;) Za granicę szybciej dotarły niż do mnie :(((

      Usuń
    2. Ja juz tez im wytykalam, ze sie znecajom.....

      Usuń
    3. Ciekawe, czy Elaja dziś dostanie...

      Usuń
    4. U mnie też jeszcze pani listonoszka nie chodziła .....

      Usuń
    5. wrrrr durny bloger zawiesił mi cały system i moje dłuuuuugie wynurzenia na temat PP poszły w kosmos :(

      Usuń
    6. Mika, dostałam połowę! doszła tylko jena koperta, właśnie z poczty wróciłam :( dwie BK gdzieś krążą w przestrzeni, a i przesyłki do mojej siostry i bratowej też wciąż nie dotarły, a to już 6 dni od wysłania! nie powiem, co myślę o działaniu PP na naszym terenie wrrr

      Usuń
    7. Musi załadowali do różnych samochodów i przywalili czymś innym... Ale już coś masz!!!

      Usuń
    8. już coś mam :) i już trzeci raz oglądam :)

      Usuń
  42. cześć Kurki :) miłego dnia, bo mój coś nerwowy!

    OdpowiedzUsuń
  43. I u mnie nerwowy, bo muszę latać w rózne miejsca, zaprowadzać i przyprowadzać pisklęta swe. Pozdrawiam w przerwie na ugotowanie obiadu:)

    OdpowiedzUsuń
  44. A ja znów mam problemy z wejściem do Kurnika, cóś się ten durny bloger ostatnio kiepści. Bo nie tylko ja jedna mam te problemy. Już myślałam, że to może przeglądarka - korzystam z Opery. Dokładnie tak samo było kiedyś z onetem, i ludzie się poprzenosili na inne platformy.

    OdpowiedzUsuń
  45. ciszaaaaa jak kurom zasiał ;P
    miłego popołudnia, Kokotki :*
    lecę na Igrzyska śmierci cz 3
    domyślam się, że jak wrócę to tu druga notka pęknie ;P

    oraz nie wiem, gdzie Jolka M. ale mam nadzieję, że u niej dobrze wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  46. U mnie też bloger wariuje. Dopiero dziś ukazał się post o moim spotkaniu z Brujitą (a nie 2 dni temu).
    http://cudartenka.blogspot.com/2014/11/sa-anioy-naprawde-sa-anioy.html
    Zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Rany!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mam kalendarze -WSZYSTKIE:)))))))))))))))))))
    Jakie piękne:))))))))))))))))))))))) Gratuluję:))))))))))))))))))) Podziwiam:))))))))))))))))))) DZIĘKUJĘ:))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  48. Arte, cieszę się z Tobą, że są, i że Ci się podobają!

    OdpowiedzUsuń
  49. A teraz uwaga! Za jakies pół godzinki będzie nowy-stary post, a w nim niespodzianka dla Miki!

    OdpowiedzUsuń