wtorek, 11 listopada 2014

LUBIĘ NADAL

Przeklejam wczorajszy wpis Miki, bo pięknie się pod nim gdacze. Temat jest nośny, przyjemny i w sam raz na dzisiejsze święto. Tam już się nie da, a przed nami cały dzień - bo ja zacieram łapki na jutro dopiero. 

Życzę Wam radosnego dnia z tej dzisiejszej radosnej okazji i życzę Wam pierdyliona rzeczy do lubienia!

A ja doklejam jeszcze mój jaśmin w pełni kwitnienia i tulipanki, które też bardzo lubię:)))
Mika






Lubię, kiedy jest nudno i spokojnie, kiedy można się zanurzyć w rutynę codzienności i owinąć się nią jak kokonem, albo mięciutkim szalem... Kiedy pies jest zdrowy i nie dzieje się nic, co trzeba kontrolować u weterynarza... (dzisiaj trochę nam się ten spokój zachwiał, ale mam nadzieję, że tylko chwilowo) Kiedy nie trzeba lecieć z jakimiś nagłymi dolegliwościami do lekarza... Kiedy wszystko dzieje się tak jak powinno i o tej porze, co powinno... Daje mi to taki spokój wewnętrzny i poczucie bezpieczeństwa. Długo takiego stanu nie miałam, więc ostatni tydzień bardzo sobie cenię, oby kontynuacja nastąpiła...

Jest cała masa rzeczy, które lubię. Lubię bardzo oglądać dobre filmy, w czasach studenckich i potem namiętnie chodziłam do DKF-ów i na pamiętne Konfrontacje Filmowe. Jakaż to radość była, gdy się udało wystać karnet w ogromnej kolejce! I ta ceremonia chodzenia codziennie do kina na tą samą godzinę i siedzenia na tym samym miejscu, obok tych samych ludzi, z którymi potem wymieniało się uwagi na temat filmów. I jakie genialne filmy wtedy się oglądało!!! Felliniego, Bunuela, Greenawaya... Miłość do filmu została mi do dziś, chociaż arcydzieł raczej brak. Ale zdarzają się filmy świetne i poruszające. Kino jest po prostu inne i innym językiem przemawia, choć nie zawsze dla mnie zrozumiałym.
To trailer z mojego ulubionego filmu Felliniego, "Amarcord"



Lubię dobre  jedzenie, choć nie wszystko mogę jeść:)) Lubię dobrą czekoladę, lubię domową szarlotkę z orzechami, dobrą kawę z kożuszkiem mleka od gaździnki... Uwielbiam zupę dyniową, cebulową i żurek. Leczo i cukinie, pieczoną gęś z jabłkami, domowe pierniczki... Lubię też te pierniczki piec, już niedługo trzeba będzie szukać przepisu...

Lubię siedzieć na słońcu i chłonąć ostatnie promienie jesieni, grzejąc się jak kot i czasami drzemiąc w fotelu... Lubię obserwować zwierzęta, ptaki biegające za ostatnimi nasionkami, robaczki grzebiące się w liściach, ostatnie motyle... Lubię, gdy mój pies jest obok i nawet gdy użera się przez furtkę z niejakim wrednym Kajtkiem z przeciwka... Lubię spokój jesieni, jej barwy a nawet mgły...Pajęczyny na zeschłych krzewach, pajęczaki-kosarze z długimi nogami na nasłonecznionej ścianie... Fiołki kwitnące w listopadzie...

Lubię słuchać radia i mądrych rozmów, w tv raczej o nie trudno, chyba, że na mojej ulubionej TVP Kultura... Lubię różne rodzaje muzyki, chociaż nie jest to moja pasja, ale lubię słuchać. Lubię Cohena, Dire Straits, The Doors, baaaardzo lubię Poniedzielskiego  i Magdę Umer, ale lubię też folk i tzw. "ludowiznę". Lubię Glena Millera, Armstronga  i standardy jazzowe...




I lubię kolor zielony:)))

A co wy lubicie?

218 komentarzy:

  1. Dzien dobry, u nas tez swieto.
    Lube zaczynac z Wami dzien:)
    Grazynko, ja tez lece zaraz tarte dyniowom piec.
    A mnie przyciagnal widok Kury..Pastelowej. Na ktoryms z blogow, nie pamietam..ktorym. I wlazlam, na post o starych listach i walizkach. I zdziwilo mnie, bo cos napisalam i natychmiast byl odzew Hany i Miki. Jak na czacie jakim, a nie blogu.Poczytalam te skrzace sie od dowcipu komentarze, poczulam kurnikowe cieplo i zostalam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kasia, u was święto że I wojna??
      Bo wiesz, u nas to skrzyżowanie bloga z czatem:)))

      Usuń
    2. a u nas nie swieto, ale tu obchodzo dzisiejszy dzien bardziej niz koniec 2 wojny....i tu 11 dnia 11 miesiaca o 11 godzinie sa 2 minuty ciszy. I obchodzone sa tak, ze za serce lapie...nawet samochody sie zatrzymuja w biegu. nie wszystkie, ale te, co chco zjezdzajo na pobocze. w sklepach zamiera, jak bylam raz akurat o tej porze to i kasy zamilkly, i ludzie i megafony.
      i jak jest ten 11 dzien 11 miesiaca o 11 godzinie to ja mysle o tych, co leza na cmentarzy , tym maniunim wojennym kolo daczy i plakac mi sie chce.
      Ogolnie jestem pacyfistka i dziekuje boginiom, ze nie zyje na zadnym froncie...sa wojny, ale na to nic nie poradze :/
      dzieciom zapowiedzialam, ze w zyciu moga robic zawodowo co chca - chca byc fizykiem jadrowym - dobrze, szewcem - tez dobrze. ALE nie pozwolilam (nawet jak dorosle juz byly) i zakazalam byc zolnierzem....i lekarzem, ale to z innych powodow...

      Usuń
    3. To tak jak u nas przy Powstaniu Warszawskim... Tylko u was świętują zwycięstwo...

      Usuń
    4. prawda, ale takie pyrrusowe :((((( jak kazda wojna.... a w muzeum Powstania Wer. jest wspomniany moj Tato!!

      Usuń
    5. Tak, tak, zakonczenie wojny swietuja.
      Bylismy nawet zaproszenie na msze i uroczystosci na naszej wsi.

      Usuń
    6. Opakowana, widzialam te maki pod Tower...Wzruszajace.

      Usuń
  2. Mika i ja wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś nam chce coś powiedzieć, czymś się podzielić, to miło jest podjąć rozmowę. To jakoś tak samo poszło, bez większego planowania, przemyśleń i zamiarów. Ot, spontan! W moim życiu dużo spontanu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, jakie u Was święto?

      Usuń
    2. U nas nie swietujom, bo i co majom swietowac, przegrana wojne? He he he!
      Za to w Kolonii, o godz 11.11 odgwizdujom karnawal, czyli tzw. piata pore roku. :)))

      Usuń
  3. Przypomnial mi sie temat egzaminu z jezyka polskiego do liceum :)
    "Lub robic cos, kochaj kogos, nie badz galganem" Trzeba bylo to szfystko ubrac w swoje odczucia :)
    Bardzo madry cytat, prawda ?
    Pozdrowienia Kury Szanowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orszulka, wcale niełatwy temat dla nastolatka - w tym wieku przyjmuje się świat w taki oczywisty sposób.

      Usuń
    2. Cytat bardzo mądry, rzeczywiście, ale Hana ma rację, że dla młodych chyba trochę trudny do ogarnięcia.
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
    3. Właśnie uświadomiłam sobie że zawsze moja głowa była w tym samym wieku.
      Za stara dla młodej a teraz się okazuje że za młoda.
      Kurcze,nic a nic nie rozwinęłam się.

      Usuń
    4. Wcale nieprawda, znalazłaś złoty środek!

      Usuń
    5. Kotarbinski! To bylo motto naszej wychowaczyni:)
      W srodku nocy, 32 galgany, wampiry, wyrecytuja;)

      Usuń
  4. Witajcie Kurki Ulubione po raz drugi.
    Chyba gdzieś w niebycie utknęło poranne powitanie.
    Pogoda piękna, trzeba wykorzystać i udać się w plener. Znów wieczorem będę miała dużo do nadrabiania, bo ja bardzo lubię czytać tutaj komentarze.
    Miłego dnia wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, dzień dobry, nie utknęło, jest pod poprzednim wpisem, tylko doładowywać trzeba. Ja nadmieniam, że się ustosunkowałam do wszystkich porannych komentarzy jeszcze pod starym postem.
      Agniecha, wezwałam cię do drobnego ustępstwa, pomyślisz?

      Usuń
    2. Dobrze ,że tu napisałaś, bo już nie zaglądnęłabym dp wczorajszego wpisu.
      1. kolor zielony, chociaż coraz bardziej pociągają mnie tzw. kolory ziemi, brązy i szarości...
      No i zawsze, ale to zawsze przy tym wyrażeniu przypomina mi się cytat z klasyki literatury młodzieżowej:"kolory ziemi mam w nosie".
      2. czytać, czytać i jeszcze raz czytać
      3. spać .....
      4. grzebać w ziemi
      5. mieć konie:-)
      6. obowiązkowo - LUBIĘ KURNIK oraz wszelki mieszkający w nim drób
      więcej mi się nie chce pisać.

      Usuń
    3. Starczy, odpowiedź zaakceptowana:)))))) Ja też zielony.... Pozdrowienia dla koni:))

      Usuń
  5. Ewa2, nie utknęło, dotarłam, ale z trudem. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać jak sprawdzałam jeszcze docierało, bo ten już był, a tam nie było.

      Usuń
  6. miłego dnia wszystkim :) ja korzystając ze święta mam w planach 3 drobne zlecenia "obrobić", ale jak znam życie to i tak będę tu zaglądać, żeby później nie musieć się przez gąszcz komentarzy przedzierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj , zaglądaj, bo nadrobić trudno... Słonik spakowany, jutro pójdzie:))

      Usuń
    2. dziękuję, mam nadzieję, że w całości dotrze :) bo coś ostatnio mam pecha do przesyłek!

      Usuń
    3. Tfu, tfu, tfu!!!! I za lewe ramię!

      Usuń
  7. Bylam pewna ,ze dziendobrowalam por tym postem a okazalo, sie ze panoszylam sie pod poprzednim juz nawet zwatpilam czy tylko myslalam pozdrowic czy pozdrowilam, ale pozdrowilam..tarta dyniowa Kaliny juz jest w piecu, swieto narodowe bedzie swiecone, co prawda dynia ale tak mnie naszlo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam odpowiedziałam i pisałam, że też mi się ta tarta podoba:))

      Usuń
  8. Pozdrowiłaś, Grażyna, widziałam! Smacznego święta!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziędobry Kurki ! Słonecznie dziś wreszcie :)
    Dziewczyny, do tych gąsek pieczonych włóżcie do środka, oprócz jabłek obrane pomarańcze, tak ze dwie, i obok też, albo z zewnątrz obłóżcie ją grubymi plastrami pomarańczy, Po ok. godzinie, trzeba z gęsi tę pomarańczę zsunąc na bok, żeby się zrumieniła. Pomarańcza z jabłkami jest bardzo bardzo dobrym połączeniem. Z każdym drobirm tak robię od niedawna jak wpadłam na ten pomysł :) Tu piszę, bo we wczorajszym to już nie ma szans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Ewuś, u mnie też piękne słońce, choć nowy halny nadciąga...
      Ja jednak jestem tradycjonalistką, nie przepadam za łączeniem owoców z mięsem, oprócz jabłek, oczywiście. Zawsze robię też wątróbki drobiowe z jabłkami.

      Usuń
    2. Wiesz co, nie czuje się smaku pomarańczy, tylko dodaje "rześkości", lekkości. To tal, jak Opakowana pisała z tą skórką cytrynową, że ciut dodasz, smaku cytryny nie ma, a potrawa dużo zyskuje. Spróbuj .
      A z tym halnym u Was to makabra. Mam podgląd kamerki online na góry. I tam widać cały wielki kawał lasu z wyrwanymi drzewami po tym ostatnim halnym. Zaraz poszukam tej kamerki i tu wstawię.

      Usuń
  10. Aha, a co do rocznicy, to wczoraj nocom przwalałam archiwuma, bo mi się cóś zdawało, że to końcówka listopada. I chcialam zrobić zaskoczkę, a Mika mi wzięła i szyki popsuła :)
    To nudy i dobrego dnia nam wszytkim życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, bo Mika tako akuratno jest, ja zapomniałam oczywiście.

      Usuń
    2. He, he, pamiętała, bo to blisko moich urodzin jest:)))

      Usuń
    3. 23 listopada był pierwszy wpis Hany:))))))))))))))

      Usuń
    4. Ha ha ha, hrehrehre Mikuś. Że się tak tajemniczo odezwę onomatopeicznie hrehrehrehre .

      Usuń
    5. Taki jak Księżniczki?? - zajrzyjcie do mnie;)))

      Usuń
    6. U Księżniczki piękny tort:)))
      Mika, może być wirtualny:))) Będę się obżerać bezkarnie:)))

      Usuń
  11. Siedze i ogladam "Przeminelo z wiatrem", po raz ktorys...lubie przeminelo z wiatrem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też lubię, zwłaszcza Rhetta Butlera...

      Usuń
    2. naprawde, ja tez...ale dlaczego my go lubimy?

      Usuń
    3. Bo szlachetny drań jest...

      Usuń
    4. No nie, tylko nie Żabo-człowiek;))))

      Usuń
  12. Bozsz, zakwitly jasminy i tulipany!!! lubimy jasminy i tulipany..a w listopadzie ti jeszcze bardziej je lubimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te jasminy tak buchnely z obrazka, ze prawie zapach czuje!
      A tulipanki bardzo slicznie takze samo...brakuje i takich rzeczy w glupiej zimie...

      Usuń
  13. O tu jest z tej kamery widać. Trzeba trochę poczekać, bo kamera jeździ. Widać wyraźnie wyłamane, jak zapałki leżą.
    http://tatry-wysokie.webcamera.pl/
    Poznajesz Mikuś jaka to część Tater ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okolice trasy kolejką na Kasprowy Wierch, schronisko na Kalatówkach, Kondratowa, Giewont od tyłu...

      Usuń
    2. O tej porze to już nic nie widać:(

      Usuń
  14. Hej, hej kurki. Dziś był fajny dzień, taki, jak lubię. Wstałam nieśpiesznie, wypiłam kawkę i wymknęłam się na spacer z psiulem. Miasto, jak nigdy uśpione, a była 8 rano. Tylko jedną panią z pieskiem spotkałam i kotka Emilka, naszego blokowego, z wydziobanym przez wronę oczkiem. Filipek jest grubaśny, jak kuleczka i bardzo łaskawy, leci na zawołanie i się łasi. Nasze kotki piwniczne mają dobrą opiekę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nareszcie miałaś chwilę na to co lubisz!!!
      Biedny Emilek, co za wrona wredna!!! Piórka jej z doopy powyrywać...

      Usuń
    2. I jeszcze inne rzeczy lubiane robiłam!! Nawet miło było okna umyć, to wbrew pozorom jest miłe zajęcie jeśli nic nie goni, okna lśnią i jest taki miły zapach w domu. To jednak nie wszystko, nawet zrobiłam pyszne placki ziemniaczano-cukiniowo-kurczakiowe z dipem jogurtowym i miętą, i to nie wszytsko, bo wzięłam se pastelki i smaruję jakies bohomazy moje. Muzyczka leci ja smaruję, cudnie jest.

      Usuń
    3. Te wrony są wredne i pełno ich, ostanio je płoszą strzałami, bo przejść się parkiem nie da po zmroku. Mam Emilka zdjęcie to pokażę, to taki fajny milusi kotek. Nikt by nie powiedział, że piwniczny, taki grubas, ale tu jest taka pani , która je karmi i się nimi opiekuje, poprzednia niedawno zmarła. Kto, wie może ja na emeryturze przejme pałeczkę?

      Usuń
    4. MNemo, jakiegoś tłuścioszka miziałam w holu u Ciebie. To Emil był? Czy Filipek?

      Usuń
    5. Nie kto wie, tylko wszyscy wiedzą...
      No to godnie uczciłaś święto państwowe. A czy ja mogę prosić o przepis na te placki? To bym dała do zakładki przepisowej i chciałabym wypróbować.

      Usuń
    6. Sory ten z wydziubanym oczkiem do Filipek ( jakoś mi się myli to imię z Enilkiem) Ty miziałaś czarnuszka, tego, co pomieszkuje na holu, też wielki i grubaśny.
      Filipek do bloku nie wchodzi ale koczuje przy samochodach i okienku piwnicznym.

      Usuń
    7. Jasne Mika, proste, szybkie, pożywne i dobre. Robiłam jakieś minut.
      Kroisz drobnitko surową pierś z kurczaka, albo polędwiczkę z indyka (surową), do tego trzesz na średniej tarce cukinię, kabaczka, co masz, do tego na mniejszych oczkach ziemniaki, ja dałam chyba ze- małych, bo tyle miałam, dalej drobno posiekaną cebulkę, sól ziołową i curry zmielone, troszkę przyprawy maggi. Wsypałam dwie łyżki mąki zyniej, pszenna może być też, jedno-dwa jakja. Mieszam i smaże na oleju, jak placki ziemniaczane, na złoto. Do tego robię dip z jogurtu greckiego, przyprawiam go solą ziołową, ząbkiem czosnku i posiekanymi listkami świeżej mięty. I już. Pyszne, a treściwe, bo jest tam mięsko.

      Usuń
    8. Mnemo, to piękny dzień miałaś:) Przepis na placki bardzo fajny, nieskomplikowany, może jutro zrobię:)

      Usuń
    9. Przeczytałam go jeszcze raz. zrobię jutro na pewno, tylko kurzego piersika kupię:)

      Usuń
    10. Smacznego, napisz czy smakowało. ni i dziecka, czy dziecka zaakceptują, bo u mnie Wu jadł aż uszy mu fruwały, szczególnie, że groziłam, że obiadu nie będzie:)

      Usuń
    11. One lubią placuszki. Myślę, że te na pewno posmakują:)

      Usuń
    12. Dzięki Mnemo, świetny przepis, bardzo mi się podoba. Tylko powiedz czy cukinię odciskać z soku?

      Usuń
  15. Wróciłam ze spaceru i udzielania patriotycznego. Zawędrowałam aż na Plac Matejki i obejrzałam przemarsz (bo defiladą tego nie można nazwać) pocztów sztandarowych.
    Pogoda bardzo piękna, ciepło, ludzie wylegli całymi rodzinami. Do domu się nie chciało wracać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię do was zaglądać,czytając wasze przegadywanki, ciekawe tematy czuję si młodsza , wraca mi w chwilach smutku ,rozgoryczenia chęc do życia.Tak jest i dzisiaj/za dużo w tym roku miałam pożegnań do wieczności i to niespodziewanych .Wczoraj też'/ A lubię po prostu życie. Lubię zapach ziemi,lubię dzieci,lubię ludzi dobrych i lubię być dobra.Bardzo lubię piec i gotować,mieć całą komórkę przetworów i patrzeć jak wnuki zajadają się dżemami,różnymi sałatkami itp.Lubię czytać.bardzo lubię buszować po półkach z książkami czy to w bibliotece czy w księgarni.Przyznam się że bardzo lubię zapach nowej książki a jeszcze bardziej trzask gdy ją "przełamuję"Kocham "Nad Niemnem"E Orzeszkowej i kocham Czesława Niemena.Lubię tańczyć i dlatego często oglądam bo lubię film Dirty Dacing.Lubię pić dobrą herbatę z zwykłej szklanki a kawe z ulubionej,starej ,znależnej filiżanki.Lubię pracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weselna, a mój ś.p. profesor od pozytywizmu z umiłowaniem zawsze mówił: "Nad Niemenem";))))

      Usuń
    2. Weselna, ogromną przyjemność mi sprawiłaś swoim komentarzem... Lubię sprawiać ludziom przyjemność... I lubię takich ludzi jak ty. Jesteś dla mnie taką boginią ogniska domowego i ogrodu, i ziemi... Pozdrawiam bardzo serdecznie

      Usuń
  17. Dzien Dobry Kurki! Lubie zycie, lubie ludzi, potrafi mnie cieszyc doslownie wszystko, nawet nie pogoda.
    Was bardzo lubie, ale juz o tym pisalam, i czekam na nastepny kawalątek kalendarza.
    Milego dnia Kurki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahoj, zamorska Kuro! To pięknie cieszyć się wszystkim:)))

      Usuń
    2. Kawałek kalendarza będzie JUTRO!

      Usuń
    3. Suuupeeeer!! A jutro to po 24-tej czy jutro w ciagu dnia?

      Usuń
  18. Od zawsze lubię kolor pomarańczowy,a raczej marchewkowy,bo jest intensywniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dopiero bardzo niedawno do niego przekonałam:)) Zresztą dzięki Hanie:))

      Usuń
    2. A ja najbardziej lubię koralowy w połączeniu z kremowym, czarnym, khaki albo sam pisałam już?

      Usuń
    3. No właśnie stroje Ogniomistrza bardzo mnie zainteresowały.
      Mój wie że jak coś pomarańczowego,garnek,sitko czy cokolwiek,to może kupić.

      Usuń
    4. Ja też lubieję oranże.

      Usuń
    5. A ja jako flegmatyk zawsze wszędzie wybieram niebieski:)

      Usuń
  19. a ja dzis bylam na ceramice i od razu jest milepiej! Choc sporo gorzej, bo caly czas na nogach...Uprasza sie o trzymanie kciukow i wolanie hop-siup! w sobote przez cale przedpoludnie, bo beda mi kolanko naprawiac. Podobniez po operacji, jak juz przymusza kogos, zbey po pacjenta przyjechal, to dostojnie wioza do drzwi szpitalnych ofiare z bandazem na kolanie. Tam czeka odbiorca i personel szpitalny jak z wywrotki wysypuje pacjenta co ma sam isc na piechote do pojazdu. zadnych kul, zadnych lasek, zadnej fizjoterapii, zadnego zdejmowania szwow, zadnej kontroli jak wszystko goi sie dobrze...ja tylko nie wiem JAK przezyje wenflon, bo to moj niezwykle slaby punkt... to wysypywanie pacjenta z wozka to mi zupelnie nie na reke bo mialam nadzieje na byczenie sie i pokazywanie palcem slubnemu co ma mi podac, zrobic i w ogole uslugiwac, a tu takie szykany....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana! Kciuki bedziemy zaciskac obowiazkowo, a przed slubnym zawsze mozesz troszke poudawac :)

      Usuń
    2. Spasiba!
      Chyba pocwicze bolesciwy wyraz twarzy, zaraz poporcjuje groszek zielony mrozony, we woreczki bo podobno nalezy nic obkladac kolano w domu. jeszcze pocwicze jenki....

      Usuń
    3. Żeby tak brutalnie pacjenta z wózka wysypywać??? Skandal po prostu, i to na oczach rodziny!!! Oczywiście, że pazury czymać będziemy mocno! To taka chirurgia jednego dnia?

      Usuń
    4. Mika - chyba nawet pol dnia :)

      Usuń
    5. Oni bendom zalowali, ze Cie tak szybko wypuszczom z tego szpitala droga Opakowano :)
      Bys ich tam rozbawiala do lez. Bede trzymac kciuki mocno !

      Usuń
    6. Wenflon to pikuś, gorzej cewnik;))))

      Usuń
    7. Jejku, Krecie przeżyłam to kiedyś, ale Opakowanej na szczęście przy kolanie tylko wenflon.

      Usuń
    8. To ślubny niech się stawi z jakim pojazdem i przesiądziesz się z jednego na drugi:) a poważnie, kciuki trzymam, oby kolanko PO było, jak nowiuśkie, albo lepsze jeszcze.

      Usuń
    9. Krecie, albo sondę do żełondka...

      Usuń
    10. Jak mnie operowali w Wenezueli, to po wypisie z kliniki, chcialam szybko pomaszerowac do samochodu, ktory stal przed szpitalem gdzie czekala rodzina, ale powstrzymano mnie zdecydowanie bo trzeba bylo rundke zrobic na wozku pchanym przez pielegniarza, i tak szczebiocac i zartujac zostalam dowieziona na tym wehikule pod sam samochod i przeniesiona na siedzenie...bylam zdziwiona ale tez bardzo zadowolona.
      Opakowana..trzymaj sie dzielnie a my szfyskie trzymac kciuki bedziemy a potem to sie piesc ile wlezie...

      Usuń
    11. Jasne, że trzymać bendziemy !

      Usuń
    12. Trzymane bedom , mocno!
      Opakowana, a taka mascia, co wklucia nie bola po niej, nie chcialabys miejsca na tego wenflona posmarowac?

      Usuń
    13. Opakowana, w sobotę tak kciuki zacisnę, że nie puszczę do niedzieli! Trzymaj się i niczego nie bój!

      Usuń
    14. A taka rurka z workiem to cewnik?

      Usuń
    15. Tak, to cewnik. Strasznie przykra sprawa.

      Usuń
    16. Zaraz tam przykra, miałam i przeżyłam.:-) Nota bene w kolanie.

      Usuń
    17. Najohydniejsze było, kiedy pan doktor wyciągał cewnik. Nie było to nawet aż tak bolesne. ale jakieś nieprzyjemne. W ogóle to przypomniało mi się, że miałam dwa cewniki w jednym kolanie.

      Usuń
    18. Ja miałam cztery razy i wolę tego nie pamiętać. Powinnam trzy, ale raz pielęgniarka źle założyła i krew rureczką popłynęła. Szkoda, że tej rurki nie wkłada się w kolano. No ale przeżyć się da:)

      Usuń
    19. Bo ja miałam nie w kolanie a w cewce moczowej. Przed operacją wkładają.

      Usuń
    20. A teraz wszystko to cofam. Przepraszam za cewnikowe wspomnienia, szczególnie te Kury, które nie miały takich przeżyć a mogą mieć.

      Usuń
    21. Agniecha, to ty miałaś dren, a nie cewnik:))) Cewnik to w cewce moczowej... Nieprzyjemne.

      Usuń
  20. Oczywiście, że będziemy trzymać kciuki, a na przejście po wysypaniu z wózka należy zażądać męskiego ramienia i wesprzeć się mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bede sie wspierac i posykiwac moze...

      Usuń
    2. Zendlej w ramnionach ślubnego.Oczywiście na niby,

      Usuń
    3. A dadzą Ci narkozę czy tylko znieczulenie? Bo tutaj to tylko znieczulają. Tego znieczulania to ja nabardziej nie lubię.

      Usuń
    4. Rucianka, Opakowana się malowniczo osunie w omgleniu, a jeśli Ślubny nie złapie? To może sobie drugie kolanko bukbroń uszkodzić:(

      Usuń
    5. Ja sto lat temu mojemu wypadłam z autobusu,złapał na swoje nieszczęście ;)

      Usuń
    6. Wypadać z autobusu trzeba umiejętnie! Rucianka umie:)

      Usuń
    7. Tak,z wdziękiem wora kartofli.

      Usuń
    8. Rucianka, ale byłaś złapana, więc umiesz!

      Usuń
    9. Łapacz był dobry,nie ja.
      Zresztą ducha już we mnie nie było zbyt wiele.

      Usuń
    10. To moje żarty nie na miejscu. Dobrze, że złapał.

      Usuń
    11. cala narkoza bedzie. chyba bym nie dala rady ze znieczuleniem tylko; moja wyobraznia galopuje za bardzo....
      Rucianka - jeszcze lepsze poznanie slubnego niz moje ;)

      Usuń
    12. Przecież ja też z tego żartuję.
      To było dawno i chłopak spisał się na medal,docucił,zawiózł taksówką do domu i został.
      Znaczy został do teraz ,wtedy oddał zdechliznę w ręce Rodziców i Babci.

      Usuń
    13. To historia z happy endem:)
      Opakowana, ja bym wolała znieczulenie. Miałam i to, i to. Każdy jednak odczuwa to wszystko inaczej.

      Usuń
  21. Bo oni tylko dziurki robiom i nie tnom.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale zeby zadnej fizjoterapii?? Moze na zadanie dadza jakies cwiczenia do domu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Będę trzymać kciuki za op i późniejszą rekonwalescencję, i usługiwanie, i w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata - trzymaj podwojnie i potrojnie za to uslugiwanie...nie jestem w tym w ogole dobra. znaczy jestem dobra w uslugiwaniu, ale nie odwrotnie...
      nie ma fizjoterapii poza chodzeniem prosto i prostowaniem nogi i wzmocnieniniem miesni nieuzywanych przez bol i dyskomfort. operacja mala, masowa, odciac troche chrzastki i tak naderwanej, przeplukanie i juz.

      Usuń
    2. Najwyższa pora nauczyć się.
      Należy przyjmować usługiwanie z łaskawością i urokiem osobistym. A onego Ci nie brakuje.
      Nie marudzić i dać rozpieszczać kulanko.

      Usuń
    3. Można leżeć na szezlongu, wachlować się i pojenkiwać z cicha.

      Usuń
    4. I na pytanie, czy czegoś nie potrzeba odpowiadać jękliwie: "Och nie, nie róbcie sobie kłopotu, ja nic nie potrzebuję, tylko macie ze mną problem..." Gdy rodzina nalega, to mówi się: "No jak już, to może...." i tu trzeba wymienić różne luksusowe artykuły, ktore ci tylko na myśl przyjdą:)))

      Usuń
    5. Paczaj, jaka biegła w pojenkiwaniu!

      Usuń
    6. Gorzej jak przyjmą do wiadomości pierwszą wersję i zrezygnują z nalegania.

      Usuń
    7. Mika, szkoda, że Cię wcześniej nie znałam:))) Wykorzystałabym wiedzę.

      Usuń
    8. Nie, nie, z grzeczności nawet powiedzą, że żaden kłopot i wtedy trza szybko zadziałać:)))

      Usuń
    9. Kalipso, długoletnia praktyka przeze mnie przemawia:)))

      Usuń
    10. Jutro, jak budzik zadzwoni, że trzeba wstawać, na dzień dobry mężowi jenknę:)))

      Usuń
    11. Poćwicz, poćwicz, nie wiadomo kiedy się może przydać:))

      Usuń
  24. Mika, looknij za chwile na @.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pozdrawiam wszystkie Kury z południowo-zachodniej Polski:))) Jest pięknie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z cyntralnej to już nie?

      Usuń
    2. Arteńka bawi w południowo-zachodniej to i stamtąd nas pozdrawia, no i napisała wszak wszystkie Kury:))

      Ahoj Arteńka, macham z południowej Polski! Co robiłaś dzisiaj?

      Usuń
    3. Rucianka - z centralnej pozdrowię kiedyś - jak tam dotrę:)) Na razie, będąc "objazdem", pozdrawiam z pięknego miasta na dole mapy:)) Miko - dziś miałam tyle wrażeń, że... padam ze zmęczenia.Jakie drzewa są piękne w tutejszym ogrodzie botanicznym:)))

      Usuń
    4. Aaaaa, już rozumiem:))) Wszystkie Kury pozdrawiam na całym świecie,

      Usuń
    5. Arte, czyś Ty we Wrocławiu może? Pisz szybko! Bo jutro pewnie tam będę od rana do około 13.tej godziny.

      Usuń
    6. Artenka we Wroclawiu z Marija sie buja, a jutro moze i z Owieczka :)
      Boszsz, jak ja Wam zazdraszczam :) Pomachajcie chociaz stolicy dolnoslaskiej od Orszuli :)

      Usuń
    7. Orszulko, pozdrowię i pomacham od Ciebie:)))

      Usuń
    8. To co, umawiamy się jakoś? Czy zajęte bardzo jesteście?

      Usuń
    9. Proponuję na @ cudartenka@wp.pl albo na telefon do Marii:)) Sama telefonu nie posiadam:)))

      Usuń
    10. Wroclaw....nooo, musi byc pieknie:) Sciskam Was:)

      Usuń
    11. Jest pięknie i ta pogoda - jak dla mnie - listopad poczekał:)))

      Usuń
    12. No to teraz już wiem o co chodzi :)
      Owieczko ,a gdzie będziesz ,bo my jutro wybierałysmy sie do Parku Szczytnickiego ,czy to ci po drodze? . Możemy ewentualnie zmienic plany . Co proponujesz ?

      Usuń
    13. Jak pięknie! Kolejny zlot Kur:) Ale że nie ma reportaży na bieżąco, to mnie smuci (chciałam napisać, że oburza, ale odpuściłam:))) Dziewczynki, napiszcie więcej, jak fajnie czas spędzacie, pliiiiz:)))

      Usuń
    14. Trzeba poprosić Marię, jest przy swoim komputerze:)

      Usuń
    15. Obie napiszcie rękoma Marii:)

      Usuń
    16. Przebacz Kalipso ,ale bezpośrednie obszerne relacje to dla mnie duże wyzwanie ,nie jestem taka biegła w pisaniu . Chciałabym przekazać Arteńce jak najwięcej z atmosfery miasta ,a mam jeszcze obowiązki domowe . Tak że musicie cierpliwie poczekac na relacje Arte ,ona wam to wszystko skrupulatnie opisze i zilustruje zdjęciami ,których natrzaskała już setki ,a może i tysiące:)))))

      Usuń
    17. No dobra, przebaczam:))) Cieszę się, że miło spędzacie czas:))))

      Usuń
    18. ooooo uuuuu, Park Szczytnicki...drzewa chyba dalej takie jak 35 lat temu.....

      Usuń
    19. Arteńka, nie licz na to, że odpuścimy, relacja z peregrynacji po Polsce to mus! Ale by było cudnie, jakbyście się z Owcą spotkały!!!

      Usuń
  26. Kura z Krakowa dziękuje i wzajemnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak ja bym chciala takiego jasminaaaa:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziefczęta, a teraz proszę uważać! Jutro uchylę rombka z kalendarza! Proszę się przygotować!

    OdpowiedzUsuń
  29. To trzeba by iść spać żeby szybciej było jutro. Tylko mi się jeszcze nie chce. Jak duży będzie ten rąbek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, jak to rombek... z definicji jest rombkiem:)

      Usuń
  30. Mika piekny ten twój jaśmin i tulipany :)
    Dzisiaj w połowie listopada ,no prawie , w ogrodzie botanicznym kwitły jeszcze kwiaty . Niektóre drzewa mają jeszcze zielone liście . Nasz ogród botaniczny nigdy nie był otwarty w listopadzie , promienie słoneczne padaja teraz pod takim kątem i jest takie niesamowite światło i taka feria barw ,że Arteńka biegała od drzewa do drzewa z taką rozanieloną miną i okrzykami zachwytu na ustach ,że miałam uczucie ,że zaprowadziłam ją do raju hehehehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tam jest ślicznie;)))

      Usuń
    2. Bo to był prawdziwy listopadowy raj:)

      Usuń
    3. uuu aaaaaa, Ogrod Bot...tam sie wyciagalo pana od nauk politycznych, glosem wiekszosci...i zawsze polowa grupy nie dochodzila....biedny pan....

      Usuń
  31. Czy Arteńka robiła może zdjęcia? Byłoby fajnie pooglądać, tam jest pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Odpowiedzi
    1. Będą zdjęcia i opisy, ale jak wrócę do domu:))) Bo tu nie mam dostępu do swojego komputera i kabelka do aparatu też nie mam:))) Ale .. drugą kartę już zapełniam:))) A poza tym - to nie koniec mojego objazdu:))))
      Czekam cierpliwie na rąbek kalendarza:)))
      Jaśminowiec MIki niesamowity:))))

      Usuń
    2. Jessu, a dzie Ty jeszcze pędzisz????

      Usuń
    3. Arte, musisz przyjechać w czerwcu, jak jaśmin kwitnie:))))

      Usuń
  33. Okurce, zanim ja do Was dotrę poczytać, to Wy już wszystkie przywitane, nagadane i wogle...
    Może jutro w pracy zdonże dzien dobry w ciągu dnia powiedzieć, bo w "wolny" dzien niestetyż nie nadanżam...
    No to powiem: dobry wecer wszytkim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że chociaż wieczorkiem jesteś.

      Usuń
    2. Dobry wieczór, droga koleżanko. Są Kury poranne i są Kury wieczorne, więc zawsze o jakiejś porze można się spotkać. A są i Kury nocne i Kury wczesnoporanne, więc w zasadzie Kurnik funkcjonuje na okrągło 24h:)))

      Usuń
    3. Aha to ja jestem w zasadzie Kura przelotna średnioporanno-wieczorna, może być?

      Usuń
    4. Jak najbardziej:))))))))))

      Usuń
    5. Jak wyszynk w monopolowym!

      Usuń
  34. Annavilma, spręż się, jutro uchylam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzie Ty się podziewasz ?

      Usuń
    2. z rana skoro świt uchylasz, Hana??czy spokojnie koło południa zaglądać? ;)

      Usuń
    3. omatkocórko, zajrzę zatem skoroświt z roboty!!!

      Usuń
  35. Elaja, 6 rano to nie będzie, ale południe też nie... Okolice 8-9.00

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może jeszcze przed wyjściem się załapię, w środy od 10 pracuję

      Usuń
  36. Spoko Elaja, do 10 chyba dam radę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę do ciebie zadzwonić i cię obudzić:)))

      Usuń
    2. kompa zamykam 9:40, wymiziam kota i ruszam w drogę ;)

      Usuń
    3. Zdążymy, zanim Elaja pójdzie do roboty, spoko!

      Usuń
  37. To ja też się załapię przed wyjściem, bo wstaję ciut po 7. Ale jestem ciekawa. Te koty na projekcie u Gosianki już mnie urzekły.
    Dobranoc Kurkom, kota muszę nakarmić i dopieścić, a potem spać. Miłych snów życzę.

    OdpowiedzUsuń
  38. jak nie zdążę przed praca to dopiero wieczorem, bo po pracy mam wizytę u dentysty zaklepaną buuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, ja byłam dzisiaj, ale bezbólowo.

      Usuń
    2. boleć ma tylko zastrzyk przeciwbólowy, ale i tak nie lubiem ale muszem!

      Usuń
  39. Zdążycie Dziefczynki, zdążycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się cieszę ogromnie :) zamykam kompa bo już mam mgłę na oczach, więc mus ;) kolorowych snów Kurki, i spokojnej nocy :) dobranoc

      Usuń
    2. Pięknych snów tobie też:))

      Usuń
    3. to pięknie dziękuję :) jeszcze zajrzałam do Pantery, tam straszy więc szybko uciekłam! pa

      Usuń
  40. Dobranoc i cało swojom władzom upraszam o omijanie stomatologicznych tematów. Po co kurom zemby?

    OdpowiedzUsuń