poniedziałek, 27 października 2014

O szpaczku kamikaze, który jednak uszedł z życiem

Przyszła piękna, złota jesień. Na liściach winobluszczu babie lato rozsnuło diamentową sieć. Purpurowe liście skrzyły się w słońcu, a głęboki fiolet jego jagód przywoływał tęskną myśl o gorącym, lipcowym dniu i słodyczy dojrzałych wiśni na języku. Słoneczne zajączki tańczyły na szybach do wtóru szpaczych treli i przekomarzanek, a smukłe czuby świerków kołysały się melancholijnie na wietrze.
Gdy, wtem!!!

Łojesusicku, dzie ja jestem?

Ocieflorek, nie jest dobrze!
No masz ci los, już witał się gąską!
Widziałaś? Cicho, cicho, czekaj, znów chojrakuje!
E tam, podpucha...
W międzyczasie zapadł wieczór, psy się pospały i coś tam kląska za borem.

Grażyna, śpisz już?

No weź, nie śpij!

Ty, co to jest?
Jakieś gorzkie, kurna. A w cholerę, nie wiem!
Ty, a to takie zielone, okrągłe?

Nie mogę już patrzeć na te wszystkie knoty, co za nudy!

Hrehrehre! Nareszcie!
Pragnę nieśmiało napomknąć, że Grażynka leży na miejscu dla modela. Aktualnie jest to cynowy dzbanuszek, który znajduje się pod Grażynką. Nie da się tworzyć w takich warunkach.
PS. Przypomniałam sobie, że mam jeszcze jedną perwersję. Uwielbiam ostrzenie kredek. Łamią się prawie zawsze.
Coś dla Lepiących Pierogi. Kot Ewy2 wie, jak to się robi! Patrzcie i uczcie się!

268 komentarzy:

  1. Wiedziałam, że jeszcze jakąś perwersję posiadasz:)
    Opowieść o kotkach i ptaszku przesłodka, zdjęcia oddają urok sytuacji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj te kociambry, jakie bystre oczka miały, widząc biednego szpaczka ;) Na szczęście go nie dosięgnęły :)
    Kląskacze zza boru ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżu, Dziefczynki, byłoby lepiej, ale blogger mnie dzisiaj nie na żarty rozwścieczył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, Hana, już jest dobrze:)

      Usuń
    2. Ale mam lepsze zdjęcia, a to... to... nie i już! Wywala wszystko w kosmos!

      Usuń
  4. O jak fajnie, nie tylko ja mam taki porządek na biórku, stole i wszędzie tam gdzie przysiądę niby na momencik ;) Normalnie ulżyło mi...
    Ale koty to faktycznie muszą na dzbanuszku no bo gdzie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, wodzisz, Ataboh, też masz jakąś perwersyjkę! Koty tak zawsze. Nie mowy o lampie przy pracy!

      Usuń
  5. Jaki ten Czajnik duuuuży!! Wielkokot! No i kochają się z Grażynką, mniodzio, cudownie! Lubię to!
    Pamiętam, jak ktoś, nie wytykając palcyma płakał, że się nigdy nie zaprzyjaźnio, hrehrehre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosianko, one tak różnie. Raz się ganiają i bęckają (nigdy nie wiem, kiedy to zabawa, a kiedy przepychanki), raz śpią w jednym koszyczku i myją się nawzajem. Nie potrafię tego rozpracować. Ale ogólnie masz rację. Bardziej się kochajo, niż nie.

      Usuń
    2. Gosiu, Czajnik nie jest duży raczej. Drobny jest. Na zdjęciach wygląda jak macho!

      Usuń
  6. Jakiejś wyjście dałoby się znaleśc ,natenprzykład rysować Grażynke ;)
    To jest chyba bardzo mały dzbanuszek ,bo przeciez Grażynka na dzbanuszku powinna być wypuczona .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka jest piękną modelką, trzeba przyznać:)

      Usuń
    2. Marija, dzbanuszek z rodzaju miniaturek. Ginie w Grażynki fiuterku.

      Usuń
  7. Czajniczek tak subtelnie podgryza Grażynke :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, złapałam obiektywem pierwszy kęs tylko:)))

      Usuń
  8. Hana! mialo byc ze Grazyna to jestem ja a Grazynka to kotka Twoja i co! w pewnym momencie myslalam , ze piszesz o mnie, Ale Ci wspanialomyslnie przebaczam, bo historyjka jest swietna, i szpaczkowa i kocia, i jak zilustrowana!!!zaraz sie robi cieplo na duszy i mysli o swiecie pozytywnie..tyle pieknych rzeczy sie w nim dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, ale Czajnik do Grażynki mówi Grażyna!

      Usuń
    2. I na to nie mamy wplywu, bede musiala sie z tym pogodzic..

      Usuń
  9. Piękna historia! Czajnik to taki konkretny chłopak, ale Grażynka go lekceważy. Taka feministka:) Szpaczek lubi igrać z życiem, ale ładnie dał się sfotografować. Warsztat pracy bardzo mi się podoba:))) Hana, masz tam złotą koronę pod koszulką foliową na papiery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam Kalipso, mam koronę, a co! W końcu jestem PrezesKurom, a kto powiedział, że PrezesKura nie może mieć korony? Ja lubię miłościwie panować!
      No dooobra - coś ze dwa lata temu zostałam Królową Strachów na Wróble podczas przebieranej imprezy. Byłam najstraszniejsza!

      Usuń
    2. No i masz w sobie tę dostojność! Początek historii to czysta poezja:)
      Hana, mam jeszcze prośbę, jak Ci zostanie trochę tych Country, bo wiem że dziewczyny zamawiały, to poproszę. A zostanie?

      Usuń
    3. Kalipso, muszę się nad nimi pochylić. O rany! Zapomniałam zadzwonić do kuriera!!! Annavilmo wybacz, Królowo! Zrobię to jutro.
      Kalipso, ale takie bardziej starsze mogo być?

      Usuń
    4. Mogo jakiekolwiek. Z tych ostatnich mam jakieś numery. Hana, ale bez ciśnienia, tylko jak Ci zbywają i przesyłką za pobraniem oczywiście:) A jak nie masz, to nic. Ja lubię je przeglądać. Kupuję czasami różne inne.

      Usuń
    5. To moze sie podzielimy, conie? Jeśli to Ci życia nadto nie skomplikuje, to ja bym Ci napisała ktory rocznik mam, bo ktorys tam mam, albo i dwa. I wtedy Ciach wyslesz go do Kalipso, co Ty nato ?

      Usuń
    6. Dobra, Annavilma, dawaj!

      Usuń
    7. eh, no to ide spojrzec... ;P

      Usuń
    8. Mam 2010 i 2011. Uff, ale to ciezkie. Ty sie dobrze wypytaj o cene przesylki, zebys nie doplacala do interesu!

      Usuń
    9. Dobra. Wypytam na pewno. Tylko jak to zważyć przed?

      Usuń
    10. Dziewczyny, a za pobraniem nie jest tak, że płaci się przy odbiorze? To wtedy nieważne, ile waży, bo płaci ten, kto odbiera, czyli np. ja. Nigdy niczego nie wysyłałam kurierem, ale tak mi się wydaje, że tak byłoby najprościej. Ja też nie potrzebuje całych roczników:)

      Usuń
    11. Nawet nie chcę:) Hana, wyślij, ile będziesz chciała, ale nie za dużo. I żebyś ani grosza nie dopłacała.

      Usuń
    12. Dobra, Kalipso, nie dopłacę, ale nie chcę, żebyście zapłaciły pińcet zeta za stare gazyty!

      Usuń
  10. Piękna historyjka i jak poetycko zaczęta. Zdjęcia kotków śliczne. Koty musza spać na czymś, mój z upodobaniem układa się na gazecie, którą czytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawdaż Ewo2? Zaczęłam, jak w porządnym romansie!
    E tam, gazeta, to normalna rzecz. Kartka papieru też obleci. Serwetka, chusteczka, cokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  12. cusz za tfurczy bajzelek ;)
    a zdjęcia cudne
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Viki, jak on tam tfurczy! Zwykły bajzel! Próbowałam ujarzmiać, nie da się!!! Wyłażo kredki z pudołka i koniec:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce sie przechwalac,ale ja mam wiekszy bajzelek znaczy porzondek na biórku. U mnie wyłażo koraliki, kamyki i inne paskudztwa. I nie ma na nic innego miejsca.

      Usuń
    2. Niechby nawet sobie wyłaziły, ale Czajnik je turla i potem rozgniatam stompajonc.

      Usuń
    3. Ania - a nie udalo Ci sie jeszcze kichnac akurat jak rozkladasz najdrobniejsze paskudztwa w gustowny rzucik??

      pees. U mnie w salunie, w rogu pokoju, pode oknem stoi moj swienty fotel...i ten fotel zaczyna wychodzic juz ku srodku pokoju, bo za nim jest coraz wiecej. wszystkiego....kiedys jedno lozko lewitowalo, bo pod nim materie patchworkowe sie zagniezdzily....te od frontu byly w slicznym porzadeczku.

      Usuń
    4. Kichnąć jeszcze nie, ale raz machłam ręką i rozrzuciłam po świecie jedno pudełeczko wedkarskie z przegrodkami pełnymi różnych elemencików. Fajnie było ... A koraliki często rozrzucam ot tak sobie, czasem za nimi włażę pod biórko, ale coraz żadziej mi się chce, więc potem odkurzacz ma deserek... Metoda fotelowa jest mi bliska hehe, tylko u mnie to jest krocząca kanapa ... :))))

      Usuń
  14. Zdjęcia mnióóóóóóód!!
    Ty Czajnik Grażynkę w ucho podgryzasz??? Co to za końskie zaloty? Z Grażynką trzeba delikatnie, subtelnie a nie z zębami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj jak się kotuś napalił na ptaszka, a tu figa.
    Dobrze że na szybę nie skoczył Czajniczek, bo guz by był murowany. Z drugiej strony widać, że zima idzie, kocurek się zaokrąglił tu i ówdzie, jak nic zapasy tłuszczyku zrobił. A Grażynka to chyba znalazła dobry sposób na natręta, zignorować i sobie pójdzie.
    Hanuś piękna jesień u Ciebie, u nas od soboty przymrozki, a dziś cały dzień taka mgła, że można wleźć we wszystko, nic nie widać. Mam nadzieję, że jutro się podniesie i nie trzeba będzie chodzić "na czuja".

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie opowieść kotkowo-ptaszkowa to raczej by horror był. Dwa dni temu, jakiś upierdliwy wróbel/mazurek dwa razy wlatał na balkon. Cudem uszedł z życiem. Nie wiem, jak one wlatają przez oczka 2 x 2 cm.v

    OdpowiedzUsuń
  17. Gardenia, skacze na szyby, spoko! Powiesiłam nazad w sypialni zasłonki, bo okropnie bez nich nieprzytulnie i echo hula. Już na nich dyndał! Ale takie śruby dostały, że może czas jakiś dadzo radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że sobie hula! A co?
      A Ty popatrz sobie na: http://fi.m.wikipedia.org/wiki/Hana
      Oooo, 'wodę lejesz' :D w barbarzyńskim języku :D

      Usuń
    2. Oesssu, Echo, oni szfystkie literki trzy razy powtarzajo? Podoba mi się lokakuuta. Co to znaczy? Na pewno jakieś świństwa, hrehrehre!

      Usuń
    3. Październik :) (w odmianie: października) - straszne świństwo :)
      Patrz, a Ty nie kura tylko kurek jesteś (w odmianie: kura z kurek)

      Usuń
    4. Omamuniu, Echo, jak można zrozumieć COKOLWIEK w tym dziwnym języku? Posługiwać się nim? Ja nie mogie, czy oni majo jakąś masakryczną deklinację?

      Usuń
    5. No, (ś)fińską deklinację :D, masakry(ty)czną liczbę przypadków - 15 :) i mają też dyftongi :))).

      Usuń
    6. Nawet nie pytam, jak się te ichnie przypadki nazywają. Na pewno roją się dyftongów, tryftongów, monoftongów i wyciongów.

      Usuń
    7. No to norweskiego sie uczyc. podobniez to najlatwiejszy jezyk, tyle ze malo praktyczny w swiecie.

      Usuń
    8. Opakowana, ale to (ś)fiński jest:)

      Usuń
    9. to ja widze, przez te wszystkie potrojne literki, ale mowie o uczeniu sie Najlatwiejszego jezyka. (S)finskiego bym nie ruszyla, jak jakiegos chinskiego badz arapskiego....

      Usuń
    10. Tryftongi to tylko koty uzywaja w slowie 'miau' ale nazywa sie to onomatopeja a tak to tylko sa dyftongi.., choc zbitka czterech samoglosek sie zdarza ale nie w jednej sylabie, wiec nie jest to tez monoftong. :D Wyciagi 'som' i przeciagi tez.

      Usuń
    11. Opakowana, norweski najlatwiejszy jak sie zna angielski albo szwedzki, albo dunski :DDDD.

      Usuń
    12. Echo, 4 samogłoski to kwadroftong, nie? Np. taki: Waaaałek!!! I jeszcze taki: paróóóówa!

      Usuń
    13. Ten "Waaaałek" i podobne to jest ten przeciąg, jakąś samogłoskę przeciąga się bardziej niż inną celem zastosowania Wołacza. :D Ooooo!
      O "kwadroftong'u" nie słyszałam to momentu czytania komentarzy u Ciebie. To pewnie takie koło kwadratowe w gramatyce i fonetyce. :D

      Usuń
    14. Echo, zgadłaś. Koło błędne i kwadratowe.

      Usuń
    15. A "paróóóówa!" to wyciag: wyciagasz parowke z lodowki, wyciagasz reke z ta parowka, wyciagasz Walka spod ogrodzenia, wyciagasz parowke z pyska ...to typowy wyciag :DDDDD ... wyciagasz chusteczke z kieszeni, zeby otrzec zasliniona reke, ... wyciagasz z pralki czarno-biale ubrania, bo nie wyciagnelas po raz drugi chusteczki chigienicznej z kieszeni przed praniem czarnych rzeczy. Potem to tylko wciagasz powietrze, bo sie zapowietrzach z zachwytu ...

      Usuń
    16. Sama nie wiem co pisze 'husteczka higieniczna' albo 'chusteczka chigieniczna' a co tam byle byla zgodnosc gloskowa a nawet spolgloskowa :) sorry!

      Usuń
    17. Echo - aha (ladnie razem brzmi!), ja to angielski rombie od prawie urodzenia, a przekonywal mnie do norewskiego pewien Cholęder wielojenzykowy. sam sie nauczyl i cuda mi opowiadal (wierzylam na slowo....)
      z tom chusteczkom/husteczkom - moze lecmy na bycie konsekwentnom!

      Usuń
  18. Szpak mial wiecej szczescia, niz ptasiego muszczku. Gdyby nie szyba... juz bylby trawiony. :)))
    Moje zouzy chyba nigdy sie tak nie zaprzyjaznio. :(

    OdpowiedzUsuń
  19. One różnie, Pantera. Raz się naparzają, raz się kochają, ot, stare, dobre małżeństwo:)

    OdpowiedzUsuń
  20. A mnie to sie dziwne wydaje, ze Grazyna gada z Czajnikiem a siedzi na dzbanuszku... Czy to nie dziwne jest ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy sie Grazynka. Bo Grazyna to Grazyna jest.

      Usuń
    2. Grazyna to Grazyna jest, zgadzam sie!

      Usuń
    3. No to sie rozumie samo przez sie! :)

      Usuń
  21. Annavilma, dziwne, ale przemyślane. Ona udawała, że śpi, żeby się wreszcie Czajnik od niej odczepił. To i na rozżarzonym wunglu dałaby radę. Gdybyś go znała, też dałabyś radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale miedzy Czajnikiem a dzbanuszkiem nie ma wielkiej ruznicy...

      Usuń
  22. Annavilma, jest. Czajnik jest szybszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ta. To jest ruznica i ofszem. Usiasc sie nie da. :)

      Usuń
  23. Ale on miększy jest. Jakby się zdążyło usiąść.

    OdpowiedzUsuń
  24. Hiiii, ale śliczna opowiastka! Wydobyła mnie ze zmęczonego doła i nawet się obśmiałam. Ale ci się udało tego szpaczka sfotografować, no, no! Kocidła rozkoszne, Czajnik faktycznie ciałka nabrał, może przemianuj go na Imbryka, taki chyba bardziej pękaty:))

    OdpowiedzUsuń
  25. Mika, nieee, jakoś tak na zdjęciach wygląda. Specjalnie nie nabrał, uważam, żeb chłopaka nie utuczyć. Może urósł, a ja tego nie widzę?
    Szpaczek jakiś głuptakowaty był. Nie widział ani mnie, ani kotów, które aż zesztywniały z napięcia. Całe chmary przylatują, ale w ruchu byle jakie zdjęcia wychodzo. Nic, tylko smugi.

    OdpowiedzUsuń
  26. no to chyba so codzienne przekomarzanki,
    no i szpaczki sa lekko postrzelone....ale ostrzenie olowkow/kredetk - o taaaaa. Ten zapach! ten efekt! az mi mienkno kolanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, one bezwonne jakieś, tylko się łamio. Mnie tam nic nie mienknie.

      Usuń
    2. to moze przerzuc sie na olowki i wachaj....

      Usuń
    3. Temperę lubię wonchać.

      Usuń
    4. Hana to jest pierwszy krok w kierunku staczania sie ;))))

      Usuń
  27. pees. w poprzednim poscie dopisalam wlasnie nastepno perwersje, moze to jeszcze czyjes (ze AnnaVilma tez to ma to ja wiem) - notesy. wszelkiej masci, z 1-3 stronami zapisanymi albo nie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i owszem mam, ale raczej z NIEzapisanymi, bo mi szkoda...

      Usuń
    2. Ja od czasu do czasu wadam w ambitne plany zapisaia notesu...i potem zaluje, wlasnie z tego powodu .....chyba trzeba dokupic notesow.

      Usuń
    3. no właśnie, dawno sobie żadnego nie kupiłam...

      Usuń
  28. A, jeszcze chciałam napisać, że było dzisiaj przepiękne słonce, białe góry i lód błyszczący w słońcu na Czerwonych Wierchach. A jednak dostrzegam coś oprócz psa...

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja właśnie szukałam Wałka...

    OdpowiedzUsuń
  30. Szpaczek taki chojrak, bo wiedzial, ze kotecki za szklana szyba sa, hehehe. Moja Helga wszystkie ptaki z okolicy przegonila, nawet wiewirki jej sie boja. Hanus, biurko przepieknej urody, taki artystyczny nielad jest wskazany u kazdego artysty.

    Pozdrawiam juz z Chicago, u nas dzisiaj +26C, po prostu lato - piknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ataner, po Alasce, to jakbyś na równiku wylądowała, c'nie?
      Szpaczek chyba po prostu niczego nie widział w świecącej się (bynajmniej nie z czystości) szybie.

      Usuń
    2. On był zagapion na tęczę po ślimorze.
      ewa .

      Usuń
    3. Ewa, tęcza jest w kuchni, a szpaczki w pracowni.

      Usuń
  31. A ja jak zwykle spóźniona i znowu wszystkie śpiom... Dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, wlasnie pedze do sypialni. Moze jeszcze jakis filmik i lulu:)

      Usuń
    2. Ja też już pędzę:) Właściwie to juz byłam tam wcześniej, tylko się obudziłam:)

      Usuń
    3. No trzeba bylo mnie isc i obudzic! Ja sie obudzilam godzine pozniej (znaczy uk 3 godzina...) i mi sie nudzilo....

      Usuń
    4. U Ataner parę godzin w tył, to i nie śpi. U Opakowanej godzina w przód, czy cóś? Kto się w tym połapie?

      Usuń
    5. A ja krzyczałam: Opakowaaaaana!!! Ale nic sie nie odezwała, to poszłam spać niepocieszona:)
      A w tych godzinach w wielkim świecie to ja się nie mogę połapać i zapominam, o ile wcześniej, o ile później:)

      Usuń
    6. no chaliera, no, widocznie wrzeszczalas w zlym kierunku. My jestesmy godzine za PL.

      Usuń
    7. No niby wiem, ale i tak te godziny mi się myla:)

      Usuń
  32. Ja tez sie obudzilam, ale mistrzynia w budzeniu sie jest Kalipso, budzi sie w godzinach oszalamiajacych! Ja budze sie w godzinach jak najbardziej kurzych...Dzien Dobry ale jeszcze nie spojrzalam za okno, nie wiem czy dobry klimatycznie rozwazajac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna, ja też się czasem budzę, ale NIE WSTAJĘ!
      Klimatycznie u nas jest przepięknie.

      Usuń
    2. A ja się czasem nie budzę:)))

      Usuń
    3. Mnie tez czesciej inni budza :)

      Usuń
  33. Dziędobry :) Słonko, mroźno chyba, a ja lece !
    Dobrego dnia Kurki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Też się obudziłam nawet dość dawno temu i właśnie dotarłam do końca wpisu. Jedna z moich małych, grzesznych przyjemności; raniutko, z kawką, czytać w Kurniku.
    To teraz mogę do koni. W czapeczce, bo termometr wskazuje -6. I wszystko białe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj tez juz sloneczko pierwsze promyki wysyla. 0 stopni. Masz te same przyjemnosci poranne, ja tez czytam sobie Kurnik skoro tylko oczka przetrze.

      Usuń
    2. Na Dolnym Slasku tak zimno! przecia tam biegun ciepla je! i bialo, bo szron?

      Usuń
    3. Na Dolnym Śląsku istnieją też malusie mikrozagłębia zimna. W jednym takim mieszkam.

      Usuń
    4. Dziędobry Kureczki! dzien sloneczny, ale tylko z frontu domu. nasz szereg domow (no moze nie nasz osobiscie...)stoi taak, ze front wychodzi na poludnie a zadnia strona na polnoc. I sa drastyczne roznice klimatyczne na oko.
      Dobrze, ze nie meiszkam w polnocno-zachodniej Szkocji, tam leje od wczoraj, zalalo ich i wogle. podobniez ma do nas dojechac ten opad.

      Wlasnie pan pogodowy powiedzial, ze na polnocy ochlodzenie - TYLKO 11-13 stopni...na razie jest tak cieplo (8.30), ze pozwolilam sobie na uchylenie drzwi do ogrodecka (wychodzi na polnoc, gdzie szaro sine chmurki nad dachami domow staruszkow nieopodal) i nie zimno, a siedze w pizamce.. Moze powinnam rozwalic na osciez drzwi frontowe.....tam slonko...

      a Dolny Slask jest tak pofalowany, ze tam caly przekroj klimatyczny jest.

      Usuń
    5. Czołem załoganci!
      Opakowana, ja też siedzę JESZCZE w piżamce, ale na niej mam ciepłe gacie i bluzę!

      Usuń
    6. Agniecha, cały Kurnik to perwersja!

      Usuń
    7. Generalnie to protestuje. bo ja tez bym chciala w pizamce wystepowac, ale chyba by mnie w koncu z tej roboty wywalili ...

      Usuń
    8. Ania, zaloz pod odziez wierzchnia...a w jednej przychodni byl dzien przypominania o raku pierwsi i panie w recepcji mogly byc ubrane jakkolwiek byle na rozowo. I jedna dziewczyna miala takie spodnie od pizamy co to czlowiek zaklada jak tylko do domu przyjdzie i niekoniecznie w nich potem spi. Poprosilam o skrzynke sugestyj i wpisalam, z euwazam, ze powinni pozwalac calej recepcji pracowac w pizamie, urozmaica nude przychodni i na pewno wzrosnie efektywnosc, wydajnosc i satysfkacja klientow....okazalo sie, z enie bylam pierwsza z taka sugestia w tej skrzyneczce sugestyjek......
      a nie chcialabys zeby Cie wywalili????

      Usuń
    9. Właśnie? Annavilma? Mnie to nawet nie ma kto wywalić! Wiesz, jakie to trudne? Znaczy, żeb się do roboty wziąć? W piżamce, czy bez?

      Usuń
    10. Agniecha, ale że bez piżamki?

      Usuń
    11. Nie, że perwersyjnie! Blogger taki prostolinijny, nie dało się wpisać bezpośrednio pod Tobą.

      Usuń
    12. A, rozumiem Agniecha! Teraz rozumiem! Bom się trochę zadziwiła. Czy wywalić Cię nie chco, czy żeb do roboty, czy że bez piżamki!

      Usuń
    13. No w sumie, po zastanowieniu, owszem, chciałabym żeby mnie wywalili... To co, jutro mam pójść w piżamce?..

      Usuń
    14. Annavilma, to może nie wystarczyć. Idź BEZ piżamki.

      Usuń
    15. Nie, no do wariatkowa to ja nie chcę... Mnie wystarczy przymusowe siedzenie w domu...

      Usuń
    16. Ale w wariatkowie dadzo Ci jeść i pić i terapię zajęciową załatwio. Będziesz gwiazdom!

      Usuń
    17. terapii zajeciowych to ja mam zaplanowanych na do konca zycia i jeszcze dluzej, po to mi potrzebne to siedzenie w domu przeciez, a jedzeniem i piciem to mnie nie wezmo, o nie.

      Usuń
    18. Wezmną Cię na włóczkę bez trudu. Albo na koraliki. Zakład?

      Usuń
  35. Szpaczek cwaniaczek...
    Kociska by mu dały wycisk i wcisk jakby go zapoznały bliżej, hehe...
    Tfurczy nieład, u mnie tak też sie kiedyś działo, a jak robale oznaczałam- to ksiażki (klucze), szpilki, kartoniki, pęsetki, binokular, lupka, qbas z herbatą (zimną) i łyżeczka, do której czasem kartonik się dokleił .
    U nas zimno, ale jeszcze nie tak. rano -2.
    Za to w mojej wielkiej zwężce Venturiego w bramie wieje że łeb smokom by urwało!

    OdpowiedzUsuń
  36. Tupaja, i te robale tak po wszystkim chodziły? Łyżeczka do wyławiania ich z herbaty?
    W Twojej bramie łby smokom urywa - dlatego ich nie widujesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, u nas, czy u Tupai?
      Bo u nas tak, bywajo. I trombiom jak smoki.
      U Tupai nie, bo łby im w bramie pourywało.

      Usuń
    2. Głupia żem, przecież mogłabym zajarzyć, że robisz im portrety z natury, jeno w skali 1:100.

      Usuń
  37. Dobra, to idę sprawdzić, ile na termometrze. Otóż sprawdziłam: + 15 w słońcu. W cieniu będzie połowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas te chmury z tylu domu przeszly na przod domu i leje....jak bedzie wialo ze zlej strony to nam sie znowu wleje do domu.....
      a bylo z 15 stopni bo kurteczka okazala sie niepotrzebna....a teraz - ciemno mokro.

      Usuń
  38. Od razu przepraszam Grażynę i inne Blogowianki - kolejny post się ukaże, ale muszę obrobić fotografie, znowu coś wcisnęłam nie tak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekam cierpliwie...

      Usuń
    2. ja tez, ale nie jestem zupelnie pewna czy cierpliwie....

      Usuń
    3. Nie masz innego wyscia, tylko cierpliwosc Cie uratuje!

      Usuń
  39. Bry wieczór, to my , znaczy Mika i Tropik. Słońce u nas wspaniałe, śnieg i lód na górach, a w nocy minus 6-7. Od niedzieli taki młyn u weterynarza, że dopchać się do kroplówek nie można, na szczęście niedługo zasiadamy do ostatniej! Badania krwi w piątek, jedne normalne a drugie bardzo specjalistyczne wysyłane do laboratorium do Niemiec. Prosimy o zbieranie sił i dobrych myśli na piątek na godzinę 9 rano.
    Ewa, zajrzyj do Arteńki, bo tam uwidocznione zazdrostki w moim oknie, wykonane przez ciebie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie wygląda twoje okno Mikuś z tymi zazdrostkami i tym przeglądającym sie lasem :)))
      Kciukasy zaciśnięte cały czas za Tropika ,w piątek to juz na maksa . Dobrze ,ze kuracja sie kończy bo wymęczyła was ,ale najważniejsze żeby była skuteczna ,czego wam życzę z całego serca :))))

      Usuń
    2. Mnie tez sie spodobaly te zazdrostki i to co widac za nimi...Artenka mowi , ze na szydelku wiec mysle,ze moglabym zrobic takie by powiesic w Andach, tam by bardzo pasowaly.Wygladaja jak pajeczyny przecudnej pieknosci. Caly czas myslami jestem z Wami, i Tropik bedzie zdow jak rydz!!

      Usuń
    3. Dobre porównanie - piękne pajęczyny i jak pajęczyny misterne:)

      Usuń
    4. Dziękujemy bardzo za wspomaganie:))) Grażyna, mnie się też te zazdrostki skojarzyły z pajęczynami, zwłaszcza, że u mnie pająków sporo:)) Myślę, że w Andach prezentowałyby się wspaniale, z Podlasia w Andy...

      Usuń
    5. I dobrze na białym skorpiony widać!

      Usuń
    6. bardzo dobrze bo skorpiony ciemne sa!

      Usuń
  40. Mika, ja je widziałam i pozazdrościłam, takie pikne! Ewa też chyba widziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że widziała:))

      Usuń
    2. Tak wogle to widziałam,ale w oknach to jeszcze nie. Już lecę do Arteńki, bo nie strzymam. Mika mi powiedziala, że u niej som na zdjęciach :) Znaczy u Arteńki :)

      Usuń
  41. Dobry wieczór:))
    To ci historyjka! Miały kotecki kino bambino:)
    Ty wiesz Hanuś co to znaczy? Nie dzbanek a futrzaka mus narysować!

    Perwersja całkiem miła i pożyteczna dodatkowo.

    OdpowiedzUsuń
  42. Dora, futrzak musiałby przez chwilę spokojnie posiedzieć. O ile Grażynce to się zdarza, zwłaszcza, kiedy śpi, hrehrehre, o tyle z Czajnikiem to niemożliwe.:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jakie szpaczek ma piękne desenie na skrzydłach...taki zwykły szpaczek. I w zasadzie, co łun tu robi, nie odleciały jeszcze?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, one trochę odlatują w listopadzie, a trochę zostają. Teraz mają takie masy jedzenia w postaci różnych owoców i jagód, że się nie spieszą.

      Usuń
    2. Szkoda, że wrony, co obsrywają mój park nie odlatują:(((( One wręcz PRZYLATUJĄ na zimę. Mówię Ci koszmar z nimi jest, wieczorem nie da się rady przejść przez park z Mopem...dobrze, ze Wu z nim chodzi....

      Usuń
    3. Parasol się nie sprawdza?

      Usuń
    4. Ja nie wiem, on chyba slalomem chodzi:)) Ja, jak idę z Mopem to park omijam:)))

      Usuń
  44. Mika, sie zaciska co się da, sie myśli prawie ciagle, sie może zrobi jakom niespodziewanke.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ale koty miały rozrywkę, szpak raczej nie. Urocze sierściuchy, koty chyba mają to do siebie, że potrafią położyć się w miejscu w którym człowiek stara się pracować...

    OdpowiedzUsuń
  46. Magda, szpaczek kompletnie był nieświadom! Szyba się świeci, on niczego nie widział. Może coś go zaintrygowało, bo zamarł był na moment.
    Koty, taaa, zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Najchętniej na kuchennym blacie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co zrobiłby Czajnik, gdybyś lepiła pierogi? Na kuchennym blacie?

      Usuń
    2. Ja nie lepię pierogów.

      Usuń
    3. Popatrz Hana ,jaki dziwny zbieg okoliczności ...ja tez nie lepie pierogów ;))
      Nie dawno udało mi się zmobilizować ,żeby zrobic kopytka i wiem na pewno ,że nie będzie to moje ulubione zajęcie ,ale jednak jeść coś trzeba , a moja mama właściwie to już nic innego nie chce jeść ,jeno kluchy i naleśniki i na dodatek ,żeby wszystko było na słodko :))))

      Usuń
    4. Marija, rozumiem Twoją Mamę:)

      Usuń
    5. Ja też, to nudne jest....teściowa lepi........

      Usuń
    6. Moze założymy Klub Nie lepiących Pierogów ?

      Usuń
    7. Lepiej dwa kluby lepiących i nie. I te, co lepią, będą tym, co nie, przekazywały pierogi, żeby skosztowały:)) Wszyscy się będa cieszyc, te, co lepią, bo to lubia, te, co nie lepią, bo zjedzą coś dobrego:)))

      Ale wymysliłam:))

      Usuń
    8. Bardzo mądrze wymyśliłaś. Lubię jeść pierogi, lepię tylko od święta uszka.

      Usuń
    9. No, Mnemo, wchodzę w to!

      Usuń
    10. ja też, ja z tych nie lepiących:))

      Usuń
    11. Ja mogę być naczelną - NIGDY NIE LEPIŁAM PIEROGÓW ! I nie mam zamiaru !

      Usuń
    12. Ewa, możesz być tylko Prezesą. Prezesa nic nie musi umieć, a już na pewno nie musi umieć lepić pierogi. Prezesa ma dobrze wyglądać i dobrze zarabiać na odprawę.

      Usuń
    13. To się samozwańczo (?) ogłaszam Prezesą !
      Mikuś, jakaś epidemia, czy cóś :)))

      Usuń
    14. Ewa, ale że co? Jaka epidemia?

      Usuń
  47. chyba nigdy żywego szpaka nie widziałam! piękny jest, dobrze że był za szyba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Elaja! To niemożliwe, one są wszędzie!

      Usuń
  48. Nie cierpię lepienia pierogów. Witajcie Kury. Odtajałam, bo zmarzłam ,mogę już nadrabiać zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja tam mogę lepić,lepienie mnie nawet relaksuje o ile nie muszę się spieszyć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, Dora, będziesz Szefową Pierogów. Cieszysz się?

      Usuń
  50. Kuzynka męża mówiła, ze jak chce mieć szybko obiad, to robi pierogi. Ja jak już muszę, to schodzi mi pól dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak chcę mieć szybko obiad to robię leczo albo ziemniaki z jajkiem sadzonym:))

      Usuń
    2. Ja zawsze chce mieć szybki obiad ;))))

      Usuń
  51. Ja, jak chcę mieć szybko obiad, to go nie robię, hrehrehre...

    OdpowiedzUsuń
  52. Lepiące Pierogi, zobaczcie u góry strony, jak robi to kot Ewy2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego jeszcze nie bylo! swietny kot! mnie lepienie zabiera pol dnia i tylko lepie, kiedy juz ochota na pierogi przybiera rozmiary kataklizmu, oczywiscie to zdarza sie tam a tu to ide sobie do Zapiecka i zjadam caly talerz popijajac kefirem...

      Usuń
  53. Pierogi dla mnie w sam raz to leniwe! Jak sama nazwa wskazuje!

    OdpowiedzUsuń
  54. Jaki zdolny ten Kiciuś Ewy2!!! I z jakim zapałem do sprawy podchodzi:))

    OdpowiedzUsuń
  55. A jak pięknie wygląda umączony. Muszę się odmeldować, tak mi się chce spać, że literek nie widzę.
    Dobranoc wszystkim Kurkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czarny kot lepiący pierogi musi cudnie wyglądać :))))

      Usuń
  56. Wygląda na to że zebrały się same nielepiące ,jedna Dora się wyłamała ,jak ona jedna będzie musiała nas wykarmić ,oj chyba nie będzie lekko ;)))

    OdpowiedzUsuń
  57. Marija, zrelaksujemy Dorę tak, że będzie musiała lepić więcej i więcej, żeby odpocząć, hrehrehre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem ,nie wiem ona się biedna gotowa wypisac z kurnika ;))
      Idem spac dobranoc kurom ,mam nadzieję że mi się nie przyśni lepienie pierogów ,bo to horror jakiś bedzie :)))))

      Usuń
  58. Dobranoc Marija! Niech Ci się przyśni robienie makaronu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheheh Hana ,bendem śniła o niebieskich migdałach ,dobranoc :))))))

      Usuń