niedziela, 19 października 2014

Tylko dla wytrwałych!

Wczoraj uprawiałam prozę życia oraz ogród, dzisiaj za to się ukulturalniłam. Odbyliśmy albowiem zaległą i pół-służbową wycieczkę do zameczku w Gołuchowie. Sam zameczek (ze względu na ludzkie gabaryty nie nazwałabym go zamkiem) jest prześliczny. Na zewnątrz wygląda jak francuski renesans, ale to nie do końca prawda. Kilka razy był przebudowywany, coś tam mu dokładano, coś odejmowano. Nie będę się na ten temat specjalnie rozpisywać, bo to można przeczytać wszędzie. Za to wnętrza! Są pełne drewna, rzeźbień, fantastycznych gobelinów, stareńkich mebli. A klatka schodowa! Każdy jej kawałeczek jest misternie wyrzeźbiony w jakieś wężowato-smokowate stwory i motywy roślinne. A jak przyjemnie skrzypią podłogi! Nie ma marmurów, granitów (no, może tylko kominki - gigantyczne zresztą), złoceń - poza salą główną, w której przyjmowano znamienitych gości, ale i tutaj zachowano umiar. Złocone elementy są tylko na drewnianym suficie. W takim zamku mogłabym mieszkać. Ogarnęłabym to. Dla Ogniomistrza była to w pewnym sensie podróż sentymentalna, bo on tam MIESZKAŁ! Na trzeciej kondygnacji, na którą nie wpuszcza się zwiedzających. Są tam pokoje gościnne (z epoki), Ogniomistrz twierdzi, że prześliczne. Dawno temu brał chłop udział w pracach konserwatorskich i teraz co rusz dopadał jakiejś szafy z wypiekami na licu i z zawołaniem na ustach: pacz, pacz, tę szafę trzymałem w rękach!
Niestety, wewnątrz nie wolno robić zdjęć z lampą, a ciemnawo tam, więc nic właściwie nie wyszło. Za to wyszło z parku, którego uroda zapiera dech w piersiach, zwłaszcza w tak pięknym dniu jak dzisiaj.
I nie podobało mi się wcale Muzeum Leśnictwa. Za dużo tam wypchanych zwierząt. Nieludzkie to i mocno przestarzałe. I bezsensowne. Za szybą trzy martwe sarenki udrapowane w śniegu, nad nimi ptaszki i płatki śniegu - doprawdy wzruszający, sielski obrazek. Nie wiem, czemu ma to służyć, bo chyba nie edukacji?
To teraz już zdjęcia:



I wnętrza. To zdjęcie akurat obleci i trochę pokazuje klimat:

Zaintrygowała mnie symbolika tego obrazu. Przewodnika nie było, więc nie było kogo zapytać

Zdjęcia beznadziejne, ale chciałam pokazać te rzeźby. To też drewno, nie jakiś tam gips. Ściany są wyłożone tkaninami. W każdym pomieszczeniu inną, aczkolwiek w podobnej tonacji
I z parku - tutaj istna orgia światła i koloru. Nie mogę sie zdecydować, które, to lecę, jak leci:




 W parku aż roiło się od młodych par podczas sesji zdjęciowej. Jedną z nich, nie wiedzieć czemu, fotograf położył plackiem na trawniku. Zdjęcia zrobiliśmy jak rasowi paparazzi - zza krzoka:

I na koniec, dla wytrwałych bonusik. Czajniczek na koszyczku dziś rano:

I zagadka: czyja to torebusia, czyja?
Autorem wszystkich zdjęć jest Ogniomistrz.

238 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ale mi sie udalo i nawet przeczytac najpierw zdazylam.
      Torebusia Tfoja?
      Zdjecia Czajnika wyszli baaardzo artystycznie.
      A park wokol zameczku fantastyczny. :))

      Usuń
  2. Pantera, mamy tych zdjęć tyle, że zgłupiałam z tej męki wyboru. A moja torebusia, mojaż!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czajniczek świetlisty, a i jesień taka słoneczna :)
    Torebka fajna. mas spodnie w czerwono-czarną zeberkę, choć muszę się obecnie do nich trochę odchudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Omamuniu, AniuM., a ja to myślisz, że co? Ale spodni w zeberkę żadnom nie mam:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny zameczek, wnętrza i park. Ten obraz to chyba Boże Narodzenie, tylko te aniołki jakieś bardziej amorkowate.
    Torebusia francja -elegancja, bardzo gustowna.
    Czajniczek cudo, za każdym razem podoba mi się bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa2, ten facet na obrazie ma spętane ręce. I dlaczego tych aniołków aż tyle? Nic mi sie nie zgadza.

      Usuń
    2. Faktycznie, wcześniej tych pęt nie zauważyłam. I jeszcze te aniołki czarne skrzydełka mają, a ten co leci czerwone. Dziwne to, masz rację.

      Usuń
    3. Ja to kombinuje tak .Tak jak Ewa pisze to narodziny Chrystusa . Facet to Józef ,a ze spętanymi rekami ,bo to nie jego syn tylko Boży .

      Usuń
    4. Marija, ale co, żeby nie przyłożył, to ma spętane? Ale dlaczego aż tyle tych nowo narodzonych? Ze skrzydełkami?

      Usuń
    5. I spętane ma ręce, bo nie żadnego wpływu na los Jezusa, nie może Go uchronić. Czarne i czerwone skrzydła aniołów - krew, śmierć...

      Usuń
    6. Dzieciątko pośrodku jest bez skrzydełek , a te amorki wkóło to tak jak Kalipso mówi .

      Usuń
    7. Mam kilka albumów malarstwa, przejrzę, może jeszcze gdzieś trafię na podobną symbolikę.

      Usuń
    8. On nie należy do tego świata, dlatego tyle aniołów wokół i ludzie tacy oddzieleni, za progiem. Nawet św. Józef trochę na uboczu. A te aniołki urodziły się wraz Z Nim - to Jego Los.

      Usuń
    9. A, widzisz, Kalipso możesz mieć rację!

      Usuń
    10. Pięknie to wyjaśniłaś Kalipso ,coś mi świtało ,ale musiałam bym jeszcze nad tym pogłówkować .

      Usuń
    11. Kalipso, zdumiewasz mnie coraz bardziej!

      Usuń
    12. Oj tam, jam dziewczyna ze wsi:)
      A ja się dzisiaj zdumiałam, jak zaszłam do Biedry, a tam bestsellery książkowe leżą. Hana, Twoja ukochana Bator za 23,99 ( za ''Ciemno, prawie noc"!), "Drugi Dziennik" Pilcha i inne jeszcze cuda. Bargielską widziałam. Dla dzieci też można było wybrać fajne książki.

      Usuń
    13. Weź Kalipso i zacznij coś z tym robić - z pisaniem znaczy. Na co czekasz? Na starość? Ona sama przyjdzie, Ty się nie bój.
      Bator na szczęście mam, ale reszty w Biedrze nie widziałam. Ale wiesz, u nasz na wsi to ino harlekiny.

      Usuń
    14. Ja tak myślałam, że Ty masz, ale tak dla informacji napisałam, że Biedra to też kurturarne miejsce, gdzie bywam:)))
      Hana, przecież bloga mam. Tam coś czasami skrobnę, ale ja mam czas tylko w nocy, a spać kiedyś trzeba. Muszę się jakoś przeorganizować, nawet jak jestem sama, to drepczę jak pokręcona.
      Ale Ty mnie uskrzydlasz!!!

      Usuń
    15. A znam jedną Zośkę ze wsi, koleżankę mojej may, co czyta harlekiny, a i owszem, ale inne dzieła też połyka. Uwielbia "Pana Tadeusza" i zna na pamięć chyba całego. Pisze całkiem zgrabne wiersze.

      Usuń
    16. Mówiąc harlekiny miałam na myśli to, że taki asortyment w tutejszych sklepach. Biedra myśli, że na wsi to same gupki mieszkajo.

      Usuń
    17. Acha, blog to za mało. Szuflada też się nie liczy.

      Usuń
    18. Dziękuję, Dziewczynki:))) Przez Was spać nie pójdę:)
      U mnie, w tym wielkim mieście, też mało kto spogląda na te książki, może harlekiny by poszły?

      Usuń
    19. A wiesz, Hana, ta Zośka to naprawdę wyjątkowa Zośka. Moja mama też czyta, ale oczy nie te. Jest jeszcze jedna fryzjerka, co bardzo lubi czytać, dwie nauczycielki.. Reszta wsi zaś z pewnością nie czyta nic, może poza gazetkami rolniczymi, i to niektórzy. Nie mają chęci, bo czas to chyba by się znalazł. Za to telewizory nie stygną.

      Usuń
  6. Chyba wszystkie młode pary czekały na dzisiejszy dzień ,żeb plenery robić ,u nas w parku też ich było jak mrówków ;))
    Zdjęcia Czajniczka prawdziwie artystyczne :))))
    Bardzo mi się podoba ten zameczek ,ma ciekawą bryłę , parkowa jesień tak samo cudowna jak nasza :)))
    Kurna fajowska ta twoja torebunia ,taką też mogłabym nosić ,tylko że ja ostatnio ze wzglęu na kręgosłup wszystko przerzucam na plecy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, tyle jest fajnych plecaczków, że aż!

      Usuń
  7. Torebusia wielkiej pieknosci jest, jak Wy to robicie, ze na zwierzaczki zawsze jakies takie czarodziejskie swiatlo pada.? Zamek zadbany, cieszy mnie bardzo,ze jednak coraz wiecej takich obiektow sie doprowadza do zachwycajacego stanu..oby tak wiecej, Park piekny a ta sesja filmowa rzeczywiscie niezwykla jest, pamietasz panne mloda co to lezala na ulicy w Lublinie a ja ja utrwalilam na moim zdjeciu...czyzby taka moda nastala bardzo przyziemna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marija, z ust mi wyjęłaś!

      Usuń
    2. Grażyna, zameczek jest filią Muzeum Narodowego w Poznaniu, na szczęście.

      Usuń
  8. Grażyna, zwierzaki wiedzą, co robią. Jak tylko gdzieś trochę słońca, to się wciskają. Grażynka nawet na talerzyku, bo tam akurat było słońce:))) Rzecz w tym, żeby zdążyć z aparatem. Czasem się udaje.
    Nie mam zielonego pojęcia, o co chodzi z tym leżeniem. Szalenie naturalna sytuacja, nie? Gdyby to chociaż łóżko było! Ale nie, oni leżo na ziemi, widać, że im niewygodnie, ona w tych tiulach, on w garniaku i muszce, masakra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On ich ten fotograf od góry zdejmował ,albo i od dołu ,w każdym razie ma być jak najdziwniej ,taka moda .
      Śmieszy mnie to celebrowanie slubnych plenerów , fajnie jest jak oni się tym bawia , ale najczęściej widać ,że oni z wielką męką poddają się wymaganiom fotografa . Dzisiaj widziałam fajną panne młoda ,przybrana była jesiennymi liśćmi w wianku z liści na głowie ,nie zwróciłam uwagi co miała na nogach ,ale białe weselne buty niósł pan młody :)))

      Usuń
    2. Marija, jeśli wesele mieli wczoraj, to ja im współczuję... Też bym poleżała na trawie:)

      Usuń
    3. Data wesela nie ma nic wspólnego z sesja ,najczęściej sesja jest wtedy jak
      1Jest ładna pogoda
      2Jak fotograf ma czas
      3 jak czas ma oblubiennica
      4 jak czas ma oblubieniec ,jak to wszystko zgrają to jest sesja ;)))

      Usuń
    4. A te bukiety? Nowe kupujo?

      Usuń
    5. Część z nich na pewno jest wczorajsza. Albo przed.

      Usuń
    6. i tak dobrze, ze ich fotograf nie zawiesil na galezi do gory nogami i pozniej nie przekrecil zdjecia do #gory nogami...to by bylo!

      p.s. bukiety z daleka mogom wygladac jak nowe.

      Usuń
  9. W zamku też bym mogła mieszkać! Zdjęcia piękne jak zawsze. Torebusia bardzo mi się podoba i pasuje do całości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czajnik wygląda jak mój kiciuś. Na tych zdjęciach nie widać, że starszy:)

      Usuń
    2. Kalipso .W żadnym zamku mieszkac nie zamierzam .Wystarczy ,że mieszkam w starej zabytkowej poniemieckiej kamienicy . Wysokość pomieszczeń 3.5 metra , metraż prawie 100 metrów kwadratowych i piece kaflowe do ogrzania w zimie ,za 2 renty i jedną emeryturę . Że co ?Że przyziemna jestem ? Aż do bólu ;)))))

      Usuń
    3. Kalipso, Twój słodziak też taki wariat? Zrywa karnisze i chodzi po ścianach jak batman? Czajnik robił to od początku, więc jeśli Twój jeszcze tego nie robi, to może będziesz miała szczęście?

      Usuń
    4. Maria, od tej przyziemności nie da się uciec, ale pomarzyć można:) A stara kamienica i taki metraż też mają swój urok. I te piece kaflowe! Tylko te przyziemne sprawy, jakże istotne... Toteż i mnie uniesienia, zachwyty szybko mijają:)))
      Słodziak jakby spokojniejszy, ale ma fazy takie że ho ho. Firanki w największym pokoju to już nie powieszę, w mniejszych może tak, bo mogę je zamknąć, jak wychodzę. Miałam ładny wrzosik w doniczce, to tak się w nim kokosił, że sama ziemia została. Za to słodki niesamowicie. Obudziłam się raz w czapce na głowie, tzn. kot we włosach uwił sobie gniazdo:)))

      Usuń
    5. No nie,,,, cieplutka, futrzana, mienciutka czapeczka.

      Usuń
    6. Kalipso, to on czajnikowaty, nie ma wontpliwości:)))

      Usuń
    7. Czapeczka mienciutka i mruczonca:))) Kładzie się na nas, jak śpimy. I też śpi. I taki piękny jak Czajnik:)))

      Usuń
  10. Marija, w kamienicy nie mieszkam, ale w tym względzie też przyziemna jestem. Zwłaszcza, kiedy mi w zadek zimno:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma piękniejszych kociołków niż czarno-białe! Cudo, elegancja, szyk i porażająca uroda!

    Fajny dzień mieliście, uroki jesieni bajeczne, zamek imponujący.
    Nie chciałabym jako panna młoda leżeć plackiem na trawie w sukni ślubnej!
    N szczęście już mi to nie grozi :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba mi świeże powietrze zaszkodziło, albo aura się zmienia, bo okrutnie spać mi się zachciało. Dobranoc wszystkim Kurkom, jeszcze kota muszę dopieścić i do wyrka. Dobrej nocy wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pa, Ewo2, ja chyba też już niedługo pociągnę, takam ukulturalniona!

      Usuń
  13. Gosianko, to cud nad cudy i sama słodycz. Czajnik znaczy. Chociaż to diabeł wcielony, każdego wieczoru nie mogę się doczekać, żeby już wreszcie przyszedł do łóżka, hrehrehre:))) Ogniomistrz pęka ze śmiechu, jak widzi ten rytualny orszak: ja, Czajnik, Frodo, Wałek, na końcu, z pewnym wahaniem, Grażynka. I wszyscy zmierzamy w stronę sypialni. Tam następuje rozlokowanie wojsk:)))
    Polecam wycieczkę do Gołuchowa, od Wrocka to nie tak daleko chyba. Trochę za Jarocinem w stronę Kalisza. Zapomniałam napisać, że tam są żubry w lesie (hodowla), i dziki - ale dziki to i we Wrocku można zapewne zobaczyć, niekoniecznie w zoo.
    Okropne były dziś te panny młode. I panowie też. Sztywni, nienaturalni, może fotograf chciał ich wyluzować na glebie? Chociaż wontpie...
    Nawet gdyby mi groziło, dziękuję bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Polecenie przyjęte do wiadomości :)))
      Będę śniła o tym orszaku idącym do łoża :))))))))))))

      Dobranoc!

      Usuń
  14. Witajcie fszystkie Kurki, po kilkudniowej nieobecności wracam na taki śliczny, jesienny post. Ale mi sie udało. Akurat jak nad ranem lądowałam to u mnie padało, na szczęście dzisiaj już nie i jest w miarę ciepło. A cóż mnie przywitało za progiem?? Gruba koperta z szafirową małą fobią co to idzie dalej jako prezent. Ku mojemu przerażeniu rozmnożyło się toto w drodze!!!! Opakowana przewidując, że szafirowa musiała się przed wysłaniem lekko z kimś stoczyć włożyła im prowiant do koperty. No to był świetny pomysł bo w domu pustki a dotarł nienaruszony, miałam co nieco do przegryzienia. Fszystkie posty przeczytałam, zwierzaczki, oczywiście włączjąc Tropisia w jesiennych liściach, popodziwiałam, park, zameczek i w wogóle szfystko, torebusia mniodzik. Załapałam trochę wit. D i popływałam w solonej wodzie, dwa razy dziennie po godzinie, znaczy się nie nonstop, trochę wlasnej gimnastyki wodnej sobie wymyśliłam, wczoraj tylko były takie fale, że jak mnie skotłowało dwa razy kawałeczek tylko od brzegu to dla ratowania życia wyczołgałam się na brzeg i już nie właziłam spowrotem. Hmm, kury do najlepszych pływaczek chyba nie należą.
    A swoją drogą chciałabym żeby ta moja dziupla jednopokojowa miała 3,5 wysokości. Antresolę by się zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ave Bacha! Brakowało mi niebieskiego avataru! Gdzie pływałaś?

    OdpowiedzUsuń
  16. W Alanyi (chyba tak to sie odmienia).

    OdpowiedzUsuń
  17. Matko, coś mi brzęczy, ale nie wiem, gdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja sie ciesze, ze zwierze dojechalo cale...o rozmnozeniu nie bede duzo mowic, te myszy, psiakrew, to kazdom chwile nieuwagi wykorzystuja!
      ja to do morza to moge noge wlozyc, o reszte sie martwie wlasnie, z emi morze bedzie chcialo zabrac i trzeba by sie tarmosic, ale szanse na pokojowe oddanei kawalkow czlowieka sa marne - tak jak u Ciebie z tym czolganiem. ale za to witamine D darmowa mialas :)

      Usuń
    2. ale zaprowiantowanie im zjadłam na wejściu. Patrzyłam sobie na karteczkę tea for two i wsuwałam popijając turecką herbatą.
      Ta witamina to mi bardzo potrzebna na te ciemności zimowe co się zbliżają. A tak dla informacji to szafirowa się puściła z jakimś blondynem, takie małe jasne przyleciało.

      Usuń
    3. jak wroce z daczy to pojde nagadam blondynowi... witaminy Ci dobrze zrobiom, szczegolnie jesieniom ciemnom.

      Usuń
    4. widze, ze dzialam jak wybrakowane echo - zmieniam pory roku, hrehrehre

      Usuń
  18. To my się meldujemy, w ilości sztuk trzech, oczywiście z kochaną Arteńką u boku:))) Zgodziła się zostać do jutra:))) Rano poszliśmy na kroplówę, ale ponieważ wenflona się wkłuć nie dało, Tropiś dostał podskórnie i to samo powtórzyliśmy wieczorem już w domu. Jutro badania kontrolne krwi, prosimy trzymać kciuki i pazurki!
    Hana, śliczny ten zameczek i park przepiękny! U nas też dziś taka pogoda była. A ogniomistrz to jak długo tam mieszkał?? Torebusię masz nader efektowną!
    Arteńka was pozdrawia i tak jej się tu podoba, że nie chce stąd wyjeżdżać!! Ja się mogę z tego tylko cieszyć:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki cały czas, pazury zaklejone mam super glue, bo mi się tak jakoś rozlał przy remoncie domku dla lalek:)
      Pozdrowienia dla Was ode mnie! Ciekawa jestem, jak powiodła się misja Arteńki i co to za misja:)
      Macie tam teraz taki mały dwuosobowy Kurnik w realu, więc gdaczcie, gdaczcie, tylko to później opiszcie:)))

      Usuń
    2. Oj Mikuś, jak dobrze, że Tropisiowi lepiej. U mnie też się uspokoiło. Jeszcze jutro mój kochany weterynarz wieczorkiem, po pracy zaleci Franci zastrzyk dać. Kciuki czymam z calej siły. Arteńkę wyściskuję tak, że i Jej i mnie tchu brak. I też szastam czuprynką ! Ciebie zresztą też wyściskuję :*

      Usuń
    3. Ewa, jak dobrze! Francia też się nacierpiała.

      Usuń
    4. Nooo, Mika-Artenka-Tropis - miejcie sie dobrze, zdrowia wszem zycze, a kciuki przylutowane w odpowiednie miejsce som!

      Usuń
  19. Mika, do zameczku pojedziem, jak tylko tu zawitasz. On niezwykle przyjazny jest i piękny.
    Ogniomistrz mieszkał (pomieszkiwał raczej) tam przez parę lat po kilka razy w roku przez parę tygodni.
    Arteńkę ściskam i za kolanka podejmuję oraz czuprynkom szastam do ziemi.
    To JEDNA z moich torebuś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, to ja posta o samych torebusiach się domagam!

      Usuń
    2. Hm, Kalipso, to już mam 3 tematy na podorędziu.

      Usuń
    3. To nic, tylko pisz! Ja mam mało torebusi, bo zgłupiałam od kiedy są dzieci i wszystkiego sobie odmawiam. Właściwie to chodzę z jedną. A jak u kogoś zobaczę ładną, to zazdroszczę. Chyba nadejszła wiekopomna chwila, żeby sobie coś kupić:)

      Usuń
    4. Kalipso - chcialas chyba powiedziec - pisz, FOTOGRAFUJ ORAZ RYSUJ!!

      Torebusia suer!

      Usuń
    5. Kalipso, nadejszła. Zaczynam Cię buntować. Reszta Kur się przyłączy na bank. To zaczynam. Kalipso, kup sobie fajowską torebusię!

      Usuń
    6. Tak właśnie chciałam powiedzieć:)))

      Usuń
    7. Opakowana, choćby jutro. Ale z Waszym wiktem i opierunkiem chyba!
      Napiszę do Ciebie @ wieczorkiem, teraz mam w perspektywie rajd po urzędach, bleee...

      Usuń
    8. wikt i opierunek bezproblemowy. a jak sie slubnemu podlozy to i wyprasuje....
      po urzedach? ...omdlewam od reki!

      Kalipso - Hana narysuje, ahem, kilka modeli torebus, a Ty szukaj, szukaj, szukaj......

      Usuń
    9. Weźta rozpiszta konkurs na najlepszą torebusię. I najgorszą też, albo to w torbie nosimy ...od lat...:))))

      Usuń
    10. to wezne i w kompleksa powpaduje, bo ciagle uwazam, ze mam byle jakie torebusie a kazda inna baba ma o 100 razy lepsze!

      Usuń
    11. Tupaja, świetny pomysł!!!

      Usuń
    12. Wstyd pisać, co w mojej torebusi zalega:)

      Usuń
  20. Hana zrobiłabyś zdjęcia, swoich torebuś bo podejrzewam ich dużą ilość, a pewnie originalne i opublikowała.
    To ja już dzisiaj mówię dobranoc, deszc za oknem usypia, i trochę zarwanych nocy mus odespać. Ciepłych, jesiennych snów dla całego Kurnika.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bacha, aż tylu torebuś to ja nie mam... ale...
    Idę spać już, dobranoc Kury!

    OdpowiedzUsuń
  22. O nie, to ja byłam w tym zameczku. 100 lat temu. I rysowałam go nawet nie raz. Ale wtedy jeszcze nie był w takiej świetności. Tam było jakieś bajoro, z przerzuconą deską - niby kładką. I jak przechodziliśmy, to wszyscy oczywiście przeszli spokojnie, normalnie na drugą stronę. A ja, oczywiście tak zwyczajnie przejść nie mogłam. Należało z figurami. I przy jakiejś jaskółce uwięzionej (figura baletowa) wywaliłam się jak długa do tego bajora na samiutkim środku. Tak, że wspomnienia mam ! Zameczek śliczny romantyczny znam :) Parku też takiego jeszcze nie było. Fajnie, że jest w takim dobrym stanie. A torebusia Hanusi, co wszyscy zgadli natychmiast :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, pacz, jak to państwowy wikt czasem dobrze robi:)
      Tam płynie rzeczka Trzemna, taki tam większy strumień. Jest ładnie uregulowana i zasila dwa (chyba) malownicze stawy, gdzie kaczki, abontki i takie tam. Nie ma dziurawych desek w charakterze kładek, są śliczne mostki.

      Usuń
  23. No i wszystkie śpio ! To i ja ide ! Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ewa, dobranoc:) Ja nie śpię, tylko wszystkim mówię dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zameczek rzeczywiscie fransusko renesansowy, a obok jakby Loara plynela (stala?), zameczek i dla mnei za duzy, jak bym pod tym zwariowanym debem (domb on ci?) mogla jakom chatke wzionc w posiadanie. z widokiem na zameczek. albo zamieszkac w pokojach goscinnych jak juz trzeba w zamku mieszkac. prkiet interesujacy na jednym zdjeciu...

    torebusie mus pokazac, do tego modelowac je prosze!

    Lubie skrzypiace podlogi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Czajniczek modelowaty pieknie w przejrzystym swietle. a koszyczek wyraznie kupiony pod rozmiar kotka. Wyraznie!

      Usuń
    2. Opakowana, to strumień/rzeczka Trzemna, a zamek rzeczywiście był budowany (w zasadzie przebudowywany) na wzór tych nad Loarą i przez tamtejszych budowniczych ściągniętych w tym celu przez Izabellę Czartoryską, bo jej ci on był, ten zameczek.

      Usuń
    3. No i wziello i wciello...= Iza nieglupio ten zameczek obstalowala, nieglupia dziewczyna byla.

      Usuń
    4. Niegłupia i ponoć na sztuce się znała. Godajum, że męża nie lubiała, bo inaczej zainteresowana była. Przy tamtych rygorach obyczajowych cóż było robić? Poszła w sztukie...

      Usuń
  26. Dzień dobry :) W Gołuchowie nigdy nie byłam, przejeżdżałam jeno kiedyś. Ze zdjęć najbardziej podobają się mi te Czajniczkowe :)) Słodziak tak pięknie zintegrowany z otocze4niem :))
    Co do fotografii ślubnej, to pokazują już chyba wszystko. Widziałam nawet wstępy do nocy poślubnej i parę tarzającą się po wyrku - w ubraniach na szczęście ;)
    My nie mieliśmy żadnej sesji. Kolega, który robił nam zdjęcia ślubno-weselne, pstryknął kilka statycznych fotek nad jeziorem w trakcie trwania przyjęcia. I wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Lidka, wstąp do zameczku, jakby co - warto. On jest taki "żywy", znaczy się nie wygląda jak mauzoleum!
      Wstęp do nocy ślubnej powiadasz? Szkoda, że nie koniec. Świat się kończy...

      Usuń
  27. Dzien dobry! opakowana ostatnio ransza niz ja...dzien taki szarobury ze az strach, ale trzeba stawic czola rzeczywistosci i wstac. A wczoraj bylo tak ladnie, jaki tes swiat jest dziwny!

    OdpowiedzUsuń
  28. I Artenka sie pojawila i Mika dala znac, a Tropik dzisiaj sie wykaze wspanialymi wynikami badania...trzymajcie sie tam w Zakopanem

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzień dobry Kurki. Dzisiaj dla odmiany chmury brzydkie od rana. Zaraz jadę do córki, bo wróciła z wywczasów, całą noc podróżowali, padają na Twarz, a wnuczka pełna werwy.
    Miłego dnia wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziefczynki, jak chyba mieszkam w jakiejś niszy, u nas przepięknie - jak wczoraj, a ja muszę po urzędach:(((

      Usuń
    2. Następnym razem to po wit. D pojadę chyba w okolice tej niszy, jak tam tyle słońca.

      Usuń
    3. Bacha, tak zrób. Najlepiej z Mikom.

      Usuń
    4. znaczy ja wedle niszy jezdem, dzis odwiozlam synusia (chlipu chlip) w sandalach. to juz chyba ostatni dzien \(i na UK tez), ech.....

      Usuń
    5. Już się nisza zaciungła:(((

      Usuń
    6. Sie tak zrobi, z Mikom. Zanim przyjedziemy to się odciungnie.

      Usuń
    7. Już się odciungło, Bacha. Gwiazdów jak mrówków!

      Usuń
  30. Wszystko piękne ale najlepszym artystą jest natura, i park piękny i koty też.Co do wypchanych zwierząt to też mnie smucą ale gdy byłam w Bieszczadach a konkretni w ośrodku w Myczkowcach to te wypchane zwierzaki w tamtejszej sali przedstawiającej faunę i flore regionu miały sens.Na dodatek tych zwierzątek nie mordowano tylko wypychano znalezione martwe czy to na drodze czy w lesie.Pierwszy raz widziałam sobola, jakież to maleństwo, jak dużo ich zamordowano aby jakiś król mógł się ubrać w płaszcz obszyty sobolami.

    OdpowiedzUsuń
  31. Weselna, myślę sobie, że przy dzisiejszym stanie techniki i tak zaawansowanych technologiach audiowizualnych, można takie muzeum urządzić inaczej. Dla mnie makabryczne są te żubry wypchane z plastikowymi oczami, te łosie głowy na ścianach i cała reszta. Toć już sztuczne teraz można zrobić "jak żywe". Poza wszystkim, to okropnie trąci myszką. I formaliną.
    O sobolach, foczkach i innych nawet nie chcę myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację,film o bieszczadzkich niedźwiedziach, wilkach i innych zwierzętach oraz o ciekawej roślinności też nam wyświetlono oraz szerzej wszystko opowiedziano,

      Usuń
    2. Jak na moj gust to mogliby namoczyc w tej formalinie i potem wypchac i dolozyc plastikowe oczy panom, ktorzy z fuzjami latali i dla zabawy, badz futer dla rozwydrzonych bab, strzelali do zwierzat...ament.

      Usuń
  32. Ach jakie piękne byłoby wejść do takiego muzeum a tam na ścianach filmy z życia zwierząt. Pracownik włącza gdy wchodzą zwiedzający. Opowiada o życiu tych zwierząt a my siedzimy i z szeroko otwartymi gębami patrzymy. Na ptaki w gniazdach na wiewiórki opiekujące się młodymi na latające drapieżniki. Na wilki na polanach ich groźne nawoływania na gady i inne stworki. To co żywe zawsze przykuwa uwagę i cieszy. A kamery można dziś zainstalować wszędzie, miniaturki. :)
    Park piękny a najpiękniejsze koty. :) A zameczek perełka nabrałam ochoty na Oporów w miarę niedaleko i piękny to zameczek. Dokładnie tak zamek to jest i cenny zabytek.
    Miłego dnia wszystkim kurkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, Elka. Teraz są takie muzea i takie bajery, że można wszystko. Nie tylko filmy. Można zwierzaka w trójwymiarze zrobić laserem czy tam czymś. Idę o zakład, że nie ma już w świecie cywilizowanym muzeów z wypchanymi zwierzętami. Nie mówię o kościach dinozaurów, bo to całkiem inna kwestia.

      Usuń
  33. Milo popatrzec na zdjecia i powspominac moja letnia wizyte tam :)
    Tylko takiej Pani z torebusiom nie spotkalam ;) Szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacz Orszulka, byłaś całkiem niedaleko!

      Usuń
  34. Hej kurki, witamy z Tropikiem już niestety bez Arteńki, która pojechała pomieszkać u siebie w domu. Rano byłyśmy w lecznicy, ale trochę nie wyszło. Żyły mu tak pękają, że wenflona nie da się założyć, a lepsze są kroplówy dożylne. Niestety nie mamy wyboru, musimy brać podskórne, co jest mniej skomplikowane , ale i mniej skuteczne... Krew będą badać dopiero we środę, powiedzielli, że jeszcze za wcześnie. Piesuś został zaopatrzony w szmaciany kaganiec, który bardzo mu się nie podoba, ale chroni go przed zjadaniem syfów na spacerze. Dzisiaj pozwolili na zmiksowanego ugotowanego kurczaka w ilości 3 szklanek co 2-3 godziny. Oby nie haftował...

    Co do torebuś to przyłączam się do namawiania Kalipso na kupienie sobie jakowejś. Ja co prawda przez długie lata obywałam się bez nich znakomicie (plecaczki!!!) , ale w zeszłym roku Hana mi wmusiła jedną i okazała się bardzo przydatna, wzbogaciłam się o kolejną od innej koleżanki, tak więc mam oszałamiającą ilość sztuk dwie:)))

    Pozdrawiam wszystkie kurki i dziękuję za kciuki i pazury!!! No i oczywiście proszę o jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czymamy, czymamy zez całej siły !
      Dziędobry :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, ja się do tej jednej strasznie przyzwyczaiłam. Ona mi do wszystkiego pasuje, taka szara:) Jak kupię nową, to też będę chodzić ciągle z tą samą:) A w szafie leży kilka, ale chyba je wyrzucę, bo miejsce zabierają:)))

      Usuń
    3. Kalipso, nie można jednej torebusi nosić do WSZYSTKIEGO! Omamuniu, aż mi się wontroba przewraca na taką zbrodnię! Skoro leżą w szafie, to nadejsza ich pora:)
      Mika jest jeszcze lepsza. Co ja się nawalczyłam, żeby nosiła chociaż jedną!

      Usuń
    4. no bo torebusia jak skorupa slimaka jest!
      ja uzywam kilku ae ciagle cos w poprzedniej zostawiam, co jest Nie Do Zniesienia!!!

      Mika - czymamy kciukasy - dalej som przylutowane!!

      Usuń
    5. Nie nadejszła, skończyła się:) Nie mogę na nie patrzeć. A z przepakowywaniem to rzeczywiście problem. Ale jak już kupię nową, to będzie na jakiś czas, oby była pojemna, bo noszę ze sobą wszędzie stare paragony, książeczki, zeszyty, notesy, śmieci.
      I dalej będę zazdrościć innym toreb:)
      Hana, chyba że pokażesz swoje torebusie i ja się zapatrzę na ten piękny przykład kobiecości. Bo mi się w głowie poprzewracało, że najpierw jestem matką, potem żoną, a na końcu kobietą. Czasami chociaż powinno być odwrotnie, ale poprzestawiać to teraz jest bardzo trudno.
      Mika jest świetna! Jak to można bez bagażu podręcznego się poruszać?:)))

      Usuń
    6. Kalipso, ano można. Komóra do kieszeni jednej, klucze i chusteczka do drugiej i już... Dla mnie niepojęte, alem widziała na własne oczy!
      Zacznij przestawiać priorytety, póki czas. Dzieci dorosną, ani się obejrzysz, poza tym od nowej torebusi nic im nie będzie:)

      Usuń
    7. Opakowana, rozumiem Cię jak matka. I przeszukuję wiecznie te torebusie w poszukiwaniu (na ogół daremnym) tych kluczy/okularów/notesu/pendrajwa/szminki/szaliczka/skarpetek/WD40...
      Jednych kluczy szukałam tak długo, że w końcu się poddałam i dorobiłam nowe. Oczywiście natychmiast znalazłam stare w tej torbie w żółto-czarne paski, chociaż też ją przetrząsałam:)
      A już kluczyki do samochodu to chyba mają wmontowany specjalny program - taki do znikania w torbie. Zawsze wtedy, gdy na łeb leje się deszcz:)))

      Usuń
    8. ja gubilam prponetkie ciagle...czarna porponetka, czarne wnetrze torby. zawsze zakluczam na zamek torbe. zaplacilam, schowalam wszystko jak nalezy, poszlam 10 metrow dalej, ide placic patrze - nie ma porponetki..znajduje ja, palpitacje poszly precz...no to kupilam czerwona porponetkie. szczescie trwalo krotko...kupilam czerwona torebke...do tego mialam czerwony kalendarz, kosmetyczke i kubraczek na kindla...nic tylko mus sie zaszczelic. tak samo jest z torbami z wieloma kieszonkami...juz raz mi sei zdarzylo z marszu dzwonic po bankach i kasowac , ahem,z aginione, karty.....nigdy wiecej maniunich kieszonek na zewnatrz na zameczek!!

      Usuń
    9. Właśnie tak Hana ,portfel do jednej kieszeni chusteczka do drugiej ,komórki nie mam , klucze nie potrzebne bo w domu zawsze ktoś jest ,a samochodu nie posiadam . Ale za to jaka rozkoszna wygoda ,nic mnie nie obciąża ,nic się na mnie nie majta ,no po luzbluz ;))))

      Usuń
    10. Ale żeby nie było ,to kilka mam w szafie ,nawet kiedyś sobie uszyłam z zamszowej kamizelki i zrobiłam na drutach i od czsu do czsu są w użyciu a jakże :)))))

      Usuń
    11. Mika taki kaganiec to Tropik chyba powinnien juz dawno nosić . Ja wiem że psy bardzo tego nie lubią ,ale to dla ich dobra . Kciuki cały czas trzymane :)))

      Usuń
    12. Opakowana wydzierga przepięknościowy kaganiec na szydełku! Będzie chłopak zadowolony!

      Usuń
    13. Marija, ale ja lubię torbę fajną mieć! Bez torby i kolczyków to jakbym goła była. W środku duże torby powinny mieć światełko, jak w lodówce!

      Usuń
    14. No i co, jeśli nie masz kieszeni?

      Usuń
    15. hehehehehe nie kupuje ubrań bez kieszeni hihihihi

      Usuń
    16. Ja Hana ciem rozumiem ,mnie sie też podobają szczególnie orginalne torebki ,ale ja jestem strasznie wygodny osobnik ,nigdy na ten przykład nie chodziłam w butach na obczsie , bo moim zdaniem ,w tym sie nie dało chodzic ;))

      Usuń
    17. Z tym światełkiem w torbie ,to Ogniomistrz mógłby ci to chyba załatwić ,tylko mu o tym powiedz :))))

      Usuń
    18. MArija, założę się, że są już takie torby!

      Usuń
    19. Pewnie są i odpowiednio kosztują .
      A moze nie ma ,w wujka googla trzeba by wpisać .Jak nie ma to mogłabyś opatentować :)))

      Usuń
    20. Jest takie tworzywo ,które łapie światło i świeci w ciemności . Jakby z czegoś takiego zrobic wnętrze torebki . Wtedy po przyjściu do domu trzeba by ją kłaść otwartą na nasłonecznionym miejscu .

      Usuń
    21. Baterię słoneczną po prostu!

      Usuń
    22. My z Tropikiem chcemy kaganiec dziergany!!!!!!!!! To znaczy może on mniej chce...

      Usuń
    23. Mówisz - masz ! Zmierz mu paszczydełko w obwodach, albo zmierz ten szmaciany kaganiec, co to na niego dobry, i będziem robić !

      Usuń
    24. No dokladnie! Bedziem tworzyc prototypy, a Wy bedziecie modelowac. znaczy raczej Tropik a nie Mika :P

      Usuń
  35. mikus, ja mam troche wiecej niz dwie ale uzywam jedna, a mam troche wiecej bo moje corki hojnie mnie swoimi obdarowuja..wiec wisza w szafie a ja upieram sie przy jednej bom leniwa i nie chce mi sie przenosic calego talatajstwa z jednej do drugiej. Trzymam kciuki i czekam na wiadomosci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialo byc Mikus z duzej litery

      Usuń
    2. Bo to był mały mikuś:)))) Dzięki Grażynko:))

      Usuń
    3. Przenoszenie całego towaru jest upierdliwe, tu się zgadzam. I zawsze coś zostaje w innej torbie... Ale trudno - przepakowuję.

      Usuń
  36. Dla wszystkich Kurek:
    http://deser.pl/deser/12,88223,16710325,Zostawil_przy_drzewie_wlaczona_kamere__Po_chwili_pojawily.html#CukVid
    Ależ one cudne som ale ciekawskie małe licha. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sówki są piękne! Ta druga bida, nie dopchała się!

      Usuń
  37. http://odsasadolasa.blog.pl/2014/10/19/sowa-czyli-znow-o-ptactwie/ no tu o sowach jeszcze potwierdzam muskanie skrzydłem a siedziałam obok :))

    OdpowiedzUsuń
  38. Tam som żubry fajne;)))) i indiańskie miasteczko nad jeziorem i cały Kalisz tam w niedzielę spotkasz;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie tam? W Kaliszu nigdy nie byłam a kusi to bardzo stare miasto napad trzeba zrobić koniecznie a buraki na wykop czekają. :)

      Usuń
    2. Żubry widziałam, do miasteczka indiańskiego nie dotarłam, zresztą to i tak nie moje klimaty. Ludzi było mrowie, fakt. Ale jakoś rozpełzli sie po tym wielkim parku.

      Usuń
    3. To miasto NAJSTARSZE!!!! I jakie piękne!!!

      Usuń
  39. jakie sliczne i puchate te sowki! chyba mi potrzebna na te mysze co mi w domu siedzi - jak wroce w srode to nie wiem CO zastane....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A łowią łowią myszy. Opakowana taką małą jak te co latają w Szkocji trza załatwić sobie, oswoić i będzie na myszy polować i komary też i inne muchy :)

      Usuń
    2. no to wypozycze, bo na stale to moze byc letko niewygodne....a do Szkocji ode mnie niedaleko.....

      Usuń
    3. Będą szukać małych sówek po lasach co sprowadzili do Szkocji z racji robactwa tam rozplenionego teraz się martwią że sówki wyginą bo robactwo wycięły. U Ciebie są komary i muchi? Jak nie ma sówki niedaleko trza się rozejrzeć :))

      Usuń
    4. Komarow jak na lekarstwo, a muchi w normie, to i sowki sie nie najedza, moze myszu wystarczom...naprawde robactwa zabraklo w Szkocji????

      Usuń
    5. To ja też potrzebuję sówki!!! Te cholerne myszy coraz bezczelniejsze!

      Usuń
    6. Opakowana, mam wyrzut na sumieniu. Nie napisałam @ do Ciebie, gdyżżż się nie wyrobiłam. Leć spoko, leeeć, a jak dolecisz, on, ten @ będzie czekał:)

      Usuń
    7. A może by tak małego kiciusia, takiego coby go Tropik zaakceptował, a podobno tylko jedna na stałe zameldowana. Rodzine sprowadziła na zimę czy co..?????

      Usuń
    8. Wiem, Hana, wiem, emalia nie zajonc, doczeka sie ;P
      ja sie boje, ze mysza u nas wdrapala sie na dach, wlazla i odgornie atakuje. I tak to, co sie panoszylo w spizarni nei zasmrodzilo spizarni, tak to ogorne naszczalo, jak krasnale do rosolu, do walizy przed wyjazdem - musialam odlozyc dwie bluzki...no bo tak - ja walizeczke podreczne postawilam niezamkniete na podescie i wieczorem przed wyjazdem chcialam ja zapelnic podrecznymi gratkami, wiec walizeczek sobie stal spokojnie na podescie czekajac...i dopiero wieczorowom porom, jak wzielam do zapakowania to mi te bobki i smrod wylecialy....wracam jutro, Hana, jutro, dodom i zamiast jechac kupowac prowiant to ja po przysmak dla myszow musze jechac...wogle to mam nadzieje, ze psychodeliczne myszy nie zostaly nadgryzione przez spierdziele-myszy...matku bosku...Mika - Tobie myszy smrodza czy tylko bezwonnie wizytuja piernaty?

      Usuń
  40. Dobry wieczór Kurki.
    Torebki tez lubię i mam tan sam problem, pakowanie zawartości z jednej do drugiej. Kieszeni by mi nie wystarczyło, pół domu noszę ze sobą. Parasol i aparat, lekturę do tramwaju itp. Gorzej, jak trzeba elegancko i gabaryty ograniczone.
    Ponoć na naszym osiedlu są sowy, ale żadnej nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ewa2, no dzie, w kieszeniach? Można mieć dobytek w kieszeniach, ale na grzybobraniu! W wersji eleganckiej zawsze mam problem (wiesz - rauty, bankiety, wernisaże, kuluary), bo nie mogę się zmieścić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, te wernisaże. Na ogół na nich można robić zdjęcia i jak tu zapakować aparat, choćby malutki? Kolor torebki tez ważny, żeby się nie żarła z resztą odzienia. Hi, hi kupiłam sobie kiedyś torebkę pod kolor lakieru do paznokci.

      Usuń
  42. A, zapomniałam - u mnie na gumnie też są sowy, ale jakieś większe, nie pójdźki. Nie wiem, jakie, bo po ciemku latajo.

    OdpowiedzUsuń
  43. Poszuralam bym sobie w takim parku;) Zamek frywolny taki. Torebusia energetyczna. Nawet bardzo;)

    Kciuki za zwierzyne zacisniete, mysli dobre wyslane.
    W weekend sie staczalam..I to chyba niezle, skoro sasiad znajomych, u ktorch byla bibka, o 4 rano wolal, "enfin, vouz avez finiii?".
    Dzis, jeszcze po ciemku, zawiozlam Stasia do Strasburga, na kolejne badania, chyba wyszly nienajgorzej. Jutro wreszcie, wizyta finalna u kardologa.
    Prosze wybaczcie nieobecnosc, bo padam na pysk.
    Dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sąsiad i tak długo wytrzymał?!
      Kasia, taka wczorajsza wiozłaś Synka???

      Usuń
    2. I my trzymamy kciuki za Synka!!!

      Usuń
    3. Kasia, odwzajemniamy ściskanie kciuków za Stasia!!

      Usuń
    4. Ściskam mocno kciuki za Synka!

      Usuń
  44. Byłam dawno temu, jeszcze pacholęciem będąc, ale pamiętam, bo zawsze lubiłam takie klimaty zamkowe ( może dlatego mój p...ony były mnie wyzywał d księżniczek?), do tego to muzeum, i park, i "wogle" !
    Muszę powtórzyć z Absorberami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, a stamtąd już tylko niedaleko do mnie;)))

      Usuń
    2. Tupaja, dla dziecioków tam jest mnóstwo atrakcji: koniki polskie, żubry, daniele, dziki, no i (podobno) ta wioska indiańska!

      Usuń
    3. I musiałabyś w zasadzie przejechać przeze mnie!

      Usuń
    4. Tupaja, czyli tak: śniadanie u mnie, obiad u Kreta, kolacja u Owcy Rogatej. Pozostaje ustalić datę. I zawiadomić Owieczkę, hrehrehre!

      Usuń
  45. Ja za Wami nie mogie wyrobić...Hana streszczaj mi jakoś komentarze, czy cuś:)))
    Zameczek znam, a jakże. A te, no, żubry tam jeszcze som????
    Ponoć w Gołuchowie kręcili Królową Bonę, że niby Wawel........

    OdpowiedzUsuń
  46. Mnemo, som żubry, som! Nie przykładasz się, to i nie wyrabiasz! Ja Ci tam niczego streszczać nie będę, wszak komentarze to crème de la crème!
    A i offfszem, kręcili Bonę i parę innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się przykładam i dlatego padam na ryjek:))

      Usuń
  47. Mika jak Tropik zniósł pierwsze posiłki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cisza ,no to ja idem spać ,dobranoc :))
      Ciekawe czy Arte dojechała już doma ?

      Usuń
  48. Dzie cisza? Jaka cisza? Czy dojechała, nie wiemy, ale raczej tak, bo wyjechała około południa.
    Tropik zjadł i nie rzygnął, przynajmniej takie mam wieści na godzinę ok. 20.00

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki 100krotne Prezeskuro :))) Najważniejsze że Tropik nie rzygoł ,jeszcze raz dobranoc :))))

      Usuń
  49. już poczytałam, sówki obejrzałam, mogę iść spać :) piękny ten zameczek Hana, i ogród wokół piękny, ale Czajnik wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Wymiata, Elaja, wymiata! Ja go uwielbiam do upadu! A wiesz, jak się przytula, albo jakie oczy Shreka robi, kiedy jest śpiący? Mam w pompie wszystkie oberwane karnisze i potłuczone durnostojki!

    OdpowiedzUsuń
  51. Dojechałam:) Pozdrawiam Was już z domu:) Mam nadzieję, że u Miki i Tropika wszystko w porządku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arteńka, pozdrowienia dla Ciebie:)))

      Usuń
    2. Juz jestes w Chelmie, pozdrawiam...chcialam Ci napisac, ze w programie Rewolucje kuchenne mignal mi Chelm, i to co mignelo bardzo mi sie spodobalo, sliczne Twoje miasto!

      Usuń
  52. Artenka, jak Hana doniosla, Tropik zjadl i nie oddal. A Mika pewnie juz maila wyslala. Dobrze ze jestes juz cala i zdrowa
    na miejscu.
    O!!, Kalipso, nie zauwazylam ze Ty tez nie spisz. Ale ja sie juz chyba udam na sypialna grzede. Spij dobrze, bo chyba oprocz nas to wszystkie kurki juz posnely (znowu mi klawiatura polska wysiadla).

    OdpowiedzUsuń
  53. Kalipso jak zwykle, tym razem lepila i nie spi po nocach, tudziez pisze piekne opowiastki z zycia wziete, i Bacha cus tez nie sypia. Ja wlasnie otworzylam oczki i krzycze...Dzien Dobry! ale za oknem widzialam parasolki..

    OdpowiedzUsuń
  54. Witajcie Kurki, coś ostatnio nie mogę Wam dotrzymać wieczorem kroku.
    Niebo się u mnie przeciera, może będzie ładnie. Miłego dnia wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń