piątek, 3 października 2014

Kto się jeszcze nie stoczył?

Ponieważ mam pewien niedosyt w staczaniu się, nie wszystkie Kury się stoczyły, nie wszystkie podania zostały przyjęte i blogger się blokuje, jestem zmuszona powtórzyć apel: Staczajmy się dogłębniej, dokładniej i do końca!
Ponadto moje osobiste prawie stoczenie się natychmiast przyniosło zamierzony efekt w postaci zamówienia na portret stoczony od Gosianki. Można? Można!
Prawie stoczona Gosianka z inwektywami na ustach goniąca swoje koty do lasu
Doszczętnie stoczona Tempo Giusto idąca na flondre ze sztachetą wyrwaną z płotu

W związku z totalnym upadkiem moralnym świata, Opakowana i ja postanowiłyśmy się stoczyć póki czas. Jesteśmy ponadto sfrustrowane, że mimo wysiłków nasza sztuka nie sprzedaje się tak, jak powinna. Sztuce jest bowiem potrzebny upadek i skandal - czasem wręcz trudno to rozróżnić. My zaczniemy od staczania się. Skandal przyjdzie sam. Staczanie się jest procesem dość długotrwałym, jednak przy odrobinie dobrej woli można go nieco przyspieszyć.
Historia sztuki jasno pokazuje, że wybitni twórcy w mniejszym, lub większym stopniu uprawiali proceder staczania się. Każde dziecko wie, co wyprawiał Dali dla autopromocji, że Van Gogh obciął sobie ucho i nadużywał wszystkiego, Gaughin lubiał tłuste kobitki, nadużywał i zadawał się z 14-latkami, Toulouse-Lautrec był dzieckiem spokrewnionych ze sobą rodziców, przez co cierpiał na chorobę genetyczną - był karłem, żłopał absynt litrami i zadawał się wyłącznie z dziwkami, bo inne nie chciały z nim gadać, Picasso poniewierał kobiety swego życia oraz nie interesował się swoimi dziećmi, że o ekscesach poetów Młodej Polski nie wspomnę, ani o ówczesnej awangardzie plastycznej na pejotlu, burzącej wszelkie normy i w sztuce, i w życiu. I wszyscy nadużywali czego się dało: absyntu, haszyszu, heroiny. I proszę - dopięli swego! Wiadomo, jakie ceny osiągają płótna Van Gogha, Picassa i innych skandalistów.
Staczanie się ma swoje konsekwencje: zwalnia od odpowiedzialności, a nawet wzbudza litość i wyzwala chęć pomocy - będziemy naturalnie korzystać z takich odruchów otoczenia. Czasem obrazimy się na świat, będziemy miały doua (nie mylić z dołem) i pozwolimy się z niego wyciągać za pomocą pozytywnych, markowych bodźców. Nie pogardzimy też szantażem emocjonalnym, by przystąpić do różnych działań hulaszczych, takich jak: nadużywanie drogich trunków, jaranie marychy (sorki Marija!), nieumiarkowane jedzenie lodów i oglądanie łzawych melodramatów, wydawanie nie swoich pieniędzy na buty i torebki, zaciąganie długów, uwodzenie (i porzucanie) młodych mężczyzn, niekończące się dyskusje z koleżankami, nocne imprezy z koleżankami i kolegami, zawieranie przypadkowych znajomości w pubach, niedotrzymywanie obietnic, zawalanie terminów, obiecywanie poprawy (szantaż emocjonalny). A kiedy już sięgniemy dna moralnej nędzy, wydziaramy sobie gustowny rzucik na plecach, ramionach i nóżkach oraz zrobimy sobie piercing. Musimy się pospieszyć, bo Ślubny Opakowanej wyjeżdża. Ona musi się stoczyć do przyszłej środy. Liczymy na Wasze wskazówki.
Będziemy miały swój dół, który z grubsza i w zarysach wygląda tak:

Zapraszamy wszystkich chętnych. Jednak pod pewnymi warunkami:
- udokumentowany hulaszczy tryb życia (wyciągi bankowe, skargi sąsiadów, protokoły policyjne, itp.)
- nadużywanie wszystkiego, co określa się mianem "używki" (świadectwo lekarskie mile widziane)
- nierzond (opcjonalnie)
- imprezowanie (bilety wstępu, zaproszenia, rachunki, itp.)
Zgłoszenia i inne propozycje przyjmujemy w komentarzach.

298 komentarzy:

  1. Ja wciąż nie wiem czy jestem przyjęta, buuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko, wkupiłaś się zakupem:P

      i żeby nie było, mnie Prezesowa wczoraj przyjęła, ale co się natyrałam by się stoczyć, to moje uffff

      Usuń
    2. Ale przynajmniej masz poczucie dobrze spełnionego obowiązku!

      Usuń
    3. nooo:)
      liczę na Certyfikat!

      Usuń
    4. Viki, masz przytulne gniazdko w dole.

      Usuń
    5. dziękuję, o Wielmożna Kuro:)

      Usuń
    6. Viki, teraz mi pochlebiaj!

      Usuń
    7. acha, no tak, a ja się rozpisałam poniżej :(
      O Wielmożna, wybacz!

      Usuń
    8. Viki, ale Ci dobrze. Ja jescze nie przyjęta. Cały czas myślę, do jakiego rynsztoka głowę przytulić, żeby upadek był zaliczony:)))

      Usuń
  2. Gosia, jednom nogom. Jakiś spektakularny eksces jest potrzebny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzelanie do grzybów nie wystarczy???

      Usuń
    2. tak, jeśli masz na myśli stare zatwardziałe mohery ;P

      Usuń
    3. Viki, z ust mi wyjęłaś. Gosia, jeszcze jakiś malutki ekscesik i będziesz przyjęta!

      Usuń
    4. z procy czy dubeltowki?
      moze podsune sugestyjke ekscesika, wykonana przez mua...napluc na klamke samochodu jakiegos wstrentnego dziada (mnie swisnou sprzed nosa miejsce na parkingu w szpitalu..., podrapac byloby przestepstwem, plucie nigdzie nie jest wymienione. nawet nie wiecie JAK mi ulzylo!)

      Usuń
    5. Musze uwazac, zeby Ci sie nie narazic, Opakowana;) Bardzo subtelne te Twoje zemsty;)

      Usuń
    6. zdecydowanie, Kasia, zdecydowanie ;)

      Usuń
  3. Hanko, nie odpowiedzialas na moj eksces i czy jestem juz kobieta upadla, czy jeszcze nie. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Pantera, wyciek benzyny to eksesik tylko i to nie Twój, tylko Twojego auta. Musisz się bardziej postarać. Jakiś gwałt, pijaństwo, długi, bójka z jakomś flondrom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to stanowczo zbyt mało!
      Pantera, nie opindalaj się!

      Usuń
    2. No wiesz co! Ja sie bic nie umiem, a z flondrami w szczegolnosci. Qrna, nie pije tez, wiec jak mam sie upic?
      Nad gwaltem pomysle, kogo by tu... :)))

      Usuń
    3. Pantera, weź przykład z Tempo Giusto (poprzedni post). Ona stoczyła się po prostu wzorcowo i dogłębnie.

      Usuń
    4. Az poszlam zobaczyc! Nieee, ja nigdy Tempo nie dorownam :((( Sztachety (dzie ja znajde sztachety?) i szpikulce (z tym latwiej) oraz spiew na ustach - tu mogie sie wykazac, umiem ryczec na melodie. :)

      Usuń
    5. No. To rozumiesz, dlaczego wyciekająca benzyna się kwalifikuje?

      Usuń
    6. znaczy NIE kwalifikuje. Ta benzyna.

      Usuń
    7. No co? Ale byla policja i straz. Niemieckie, wiec upadek moj jest miedzynarodowy. :)

      Usuń
    8. Sorki Pantera, ale byłaś chociaż obnażona przy tej policji?

      Usuń
    9. albo przynajmniej rzucilals w nich czems?

      Usuń
    10. Może chociaż naplułaś im pod nogi? To nie jest przestępstwo (patrz wyżej).

      Usuń
    11. Bylam obrazona, a nie obnazona.
      Nie liczy sie? :(
      Moglam w nich rzucic jedynie grubym slowem po polsku, ale sie bojalam, ze mie zaszczelom, a pluc nie moglam, bo mi wyschlo w paszczy ze strachu. :)))

      Usuń
    12. Nosz kurna, Pantera, za mało! Za mało!

      Usuń
    13. Hana, ta Pantera to jakas porzadnicka jest...cos trzebaby zadzialac. jakies warstaty zorganizowac alboco....

      Usuń
    14. Opakowana, ściemnia, na bank:)

      Usuń
    15. Ja nawet, qrna, sciemniac nie umiem! To jak ja mam sie staczac i upadac???

      Usuń
  5. Hanuś, a proponuję Honorowe Miejsce Upadłościowe otaczającej nasz rzeczywistości oraz politykom, kolejnym rządom, hejterom, zawistnikom itd
    Nie wiem czy czytasz, ale jest jedna fajna dziewczyna, która obnaża tę rzeczywistość u siebie na blogu

    http://nietypowamatkapolka.blogspot.com/2014/10/misja-emigracja-czesc-drugaczyli-15.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj nie zdążyłam.... się porządnie stoczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dzisiaj się przyłóż. Pokładam w Tobie wielkie nadzieje, rokujesz nieźle.

      Usuń
    2. Dziś idę ze starszą do ciuchlandu i rzucimy się obie być może w szał (zakupów). Potem się napije wina od taty, a ono upija na wesoło. Jeszcze później będę zmuszona pracować całą noc, więc o poranku się stoczę (z fotela).
      No a poza tym przyznaj - czy namiętne fotografowanie wnętrza studzienek kanalizacyjnych nie jest pewnym symptomem?

      Usuń
    3. Aniu, ciągle za mało. Studzienki są obiecujące, przyznaję, jednak niewystarczające:(

      Usuń
    4. Ja fascynowałam się żeliwnymi pokrywami od kanalizy.

      Usuń
    5. Taaa, nieźle za nie płacą na złomowisku.

      Usuń
    6. Artystycznie, przyziemna Kuro. Zdjęcia im robiłam, bo w każdym kraju, a nawet często w każdym mieście, są zupełnie inne. A nie wiedzieć czemu, zazwyczaj ładne.

      Usuń
    7. Cóż, nawet w staczaniu się jestem słaba.... ;)

      Usuń
    8. Agniecha - znasz japonskie przykrywy?

      Ania - nie martw sie, moze zorganizujemy jakies warstaty zebys mogla sie z Pantera poprawic w staczaniu.

      Usuń
    9. Pewnie. Nie ma amatorszczyzny w naszym dole!

      Usuń
  7. Viki, przyznaję nawet Honoris Causa Kurnika otaczającej nas rzeczywistości i całej reszcie mocno w niej Osadzonej za Całokształt Działań Destrukcyjnych. Nawet osadziłabym tego i owego w rzeczywistości, ale całkiem innej, iż ta, w której tkwiom tacy z siebie zadowoleni.
    Znam ten blog, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! cieszę się, że znalazłam w Prezesowej wsparcie !
      Tylko nie wiem, czy mam Prezesowej słodzić czy Jej Wysokość hejtować, by się nadal wzorcowo staczać?
      Zależy mi na tym dołku jak cholera!

      Usuń
  8. Dawaj, dawaj, postaraj się bardziej!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja?
    Stoczonam, czy nie? Nadal nie wiem. Jak ten Hamlet, pełnam wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Agniecha, a skąd! Na szarym końcu w kolejce do stoczenia się stoisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co mam robić???
      Jeszcze uwierzę, żem jak Mika, anioł czysty i bezgrzeszny.:-)

      Usuń
    2. A nie? Podziel się ekscesem, a ja Ci powiem, czy się nadajesz.

      Usuń
    3. Ja tego nie powiedziałam, rzekłam ino , że chyba chwilowo nie mam nastroju staczalnego:)))

      Usuń
    4. Staczanie jest czasochłonne. Innym razem.

      Usuń
  11. Czy za obrzyganie z 5 piętra balkonu z jarzynami sąsiadowi piętro niżej i spanie w wannie z piłką pod głową, i potem 14 dni zwolnienia lekarskiego kwalfikuje mnie do tego doła bo jak nie to sa następne przygogy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alina jeszcze jeden eksces. Zwolnienie się nie kwalifikuje.

      Usuń
    2. Jak poszłam w niedzielę do kościoła w południe to wrociłam w poniedziałek rano. Całę popołudnie i noc grałam z chłopakami w karty. Rozrabiałam jak diabli tylko jakoś tak ze było z tego dużo śmiechu ale nie wstydu.
      To rzyganie to było raz w życiu u mojej siostry po dwóch kieliszkach jakiegoś bimbru.

      Usuń
    3. Alina, dobra, jesteś wystarczająco stoczona. Gdybyś od razu poszła na karty, to nie, ale że do kościoła, a POTEM na karty, to tak.

      Usuń
    4. Excesy z przeszłości też mogą być??? Myślałam, że tylko współczesne wyczyny kwalifikujecie. Komisjo.

      Usuń
    5. Agniecha, mogo być. Dawaj!

      Usuń
    6. trochu to zabrzmialo dwuznacznie w kontekscie tematu, hrehrehre

      Usuń
    7. Też mi się tak wydało, ale jak już poszło w świat.

      Usuń
  12. Nawymyślałam z rana blogerowi, bo taki piękny komentarz napisałam, a on mi wciął i jeszcze przez długi czas obwieszczał, że strona niedostępna. A taka byłam upadle elokwentna o poranku. Pogoda pochmurna i chłodno, mus mi się iść połajdaczyć. Młodszego bym uwiodła ale mnie już nikt nie chceeee, buuuuuuu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewa2, leć się łajdaczyć, potem nam opowiesz. Młodzi są przereklamowani.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem, ja się chyba nie stocze. To, że kiedyś dziecięciem podrośniętym mocno bendonc, krenconc się na karuzeli obrzygałam wszystkich wkoło - to się choć trochę liczy ? Żeb tego bileta do dołu dostać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłam ja - ewa ! Nie czepiaj się ewy2 !

      Usuń
    2. No masz. Powtórzę - Ewa, słabiutko...

      Usuń
  15. Ja upadłam dziś wielokrotnie. Obiad nie zrobiony, brudne szmatyw łazience... Łajdaczyć się nie ma z kim. Szłam wczoraj koło sklepu, patrzę, stoją typy spod ciemnej gwiazdy. W miarę młodę, na pewno lubią się łajdaczyć. Jeden nagle woła do mnie ochrypłym głosem:"Pani, coś pani upadło". Podziękowałam łajdakowi, bo rzeczywiście czapka dziecka mi wyadła. Bo za mną, przede mną i koło mnie szły trzy krasnale. I tak pomyślałam sobie, że z nimi, tymi typami, łajdaczyć się to jabym nie chciała:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrzę, że mój mąż nie wie, co ja tu wypisuję:)))

      Usuń
    2. Kalipso, w zastepstwie Prezesowej moge wskazac, ze panowie spod sklepu sie na Tobie poznali...."pani cos UPADLO".Pewnie cnote mieli na mysli! Brawa dla tej pani!!!

      Usuń
    3. I brawa dla TYCH panów. Jacy spostrzegawczy.

      Usuń
    4. Napoje wyostrzają widzenie.

      Usuń
    5. Może oni mataforami umieją rzucać tak dobrze jak mięsem?:)))
      Za "jabym" przepraszam:)

      Usuń
    6. no co Ty! nie dosc, zes upadla to powinnas miec jabym w slowniku kurnikowym!

      Usuń
  16. Jednemu takiemu gnojkowi z pracy, ładowałama kamienie do teczki, i on je nosił do domu. Kiedyś naplułam mu do salatki śledziowej, co jadł w pracy na śniadanie. Bo to, że się kiedyś tam uchlałam, to takie pospolite, czy też się liczy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, liczy się, jesteś na dobrej drodze.

      Usuń
    2. Ewa, ja bym Ci zaliczyła:) Hana, przyjmij Ewę, ten gnojek z pracy jadł tę sałatkę:)

      Usuń
    3. Kalipso, to som naciski!

      Usuń
    4. Dzięki Kalipso za nacisk ! Naciskaj !

      Usuń
  17. No i te krasnale, Kalipso. Dyskwalifikują Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskwalifikują na całej linii. Żadnych zaczepek nawet od żuli:)))
      Zrobiłam właśnie coś takiego, co Ty, Hana, pisałaś, że kiedyś zrobiłaś:) Taki jakby sosik, cebula, jabłka, papryka, cukinia, czosnek, podsmażone, podduszone, przyprawione. Jakie to dobre!

      Usuń
    2. No co Ty, krasnale obecne przy staczaniu sie to budowanie przzyszlosci! niech sie uczom wczesnie! ja jestem za. ALE trzebaby cos dodac.

      Usuń
    3. Opakowana, masz rację, krasnale obecne przy staczaniu to jest dopiero upadek!

      Usuń
    4. Kalipso, jeśli Krasnale donoszom piwo, jesteś przyjęta:)

      Usuń
    5. One za maleńkie rączyny mają, coby to piwo nosić w ilościach wskazanych do upadku. Potłukłyby i nici z upodlenia mego:)

      Usuń
    6. W puszkach mogą nosić.

      Usuń
  18. O kurcze, jestem spóźniona, ale już dawno stoczona, choć w dzień się maskuję, bo mam nieletnia w domu, nocami przedzierzgam się we wzór stoczoności, a zwłaszcza, gdy Księżniczka weekenduje u Babci;) A teraz będę się staczać w stadninie, mam nadzieję, że nie z siodła;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak Ci sie uda jeszcze spasc z chabety, bedziesz nie tylko stoczona, ale i upadla! :)))

      Usuń
    2. Kretowata, konkrety! Konkrety!

      Usuń
    3. Mój stary od zawsze twierdzi że koniarze, to ho, ho, o moralności to nigdy nie słyszeli. Więc Ty, Kretowato, uważaj na siebie.

      Usuń
    4. Agniecha, ciekawe... I żadnego łajdaczenia nie masz na koncie? Koniara?

      Usuń
    5. No widzisz, i mamy - upadłą po raz pierwszy z konia... Księżniczkę;))) Dziś to było, kucyk się spłoszył, umknął spod nóżek dziecięcia, dziecię zdziwione na padoku się ostało...
      Agniecha, a Ty z takim niemoralnym koniarzem????;) No nie mogę;)))))))

      Usuń
    6. Pewnie gdzieś to we mnie siedzi. Ta niemoralność.

      Usuń
  19. Jaki piękny portret upadłej Gosianki!!! Cudo!!! Upadła na samo dno! Ten strój, mina, topór albo siekiera... Biedne koty... Z tym obrazem przed oczami lecę na piknik intergracyjny do przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie biedne ! Szczęśliwe !
      :p

      Usuń
    2. a co to jest piknik integracyjny w przedszkolu??

      Usuń
    3. Dziecioki w szatni, mamuśki pijom.

      Usuń
  20. Staczam się bez wysiłku (poza finansowym) i bardzo konsekwentnie.
    Ale to opowieść mało śmieszna, niestety...
    pozdrawim, I.

    OdpowiedzUsuń
  21. I., kwalifikujesz się. Staczanie się z wysiłkiem jest fatygujące. A staczanie się powinno być przyjemne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy sukces! He, he...
      Choć w tym mi się udało...
      Staczanie się jest przyjemne ale już na pewno nie nazajutrz rano :)

      Z przyjemnością czytuję Dzikokurze opowieści!

      Usuń
    2. I., z czasem dojdziesz do wprawy i będziesz staczać się bez przerwy. Wtedy poranki będą najzwyklejsze w świecie.

      Usuń
    3. Oby kac nie wyprzedził klina;)))

      Usuń
  22. W tej samej pracy, z koleżanką schowałyśmy się na szafie (tak NA szafie !) przed kierownikiem. On wszedł do pokoju, zobaczył, że nas nie ma, i mówi : noż chalera, znowu polazły się opalać :)
    No, i staczałyśmy się z tej szafy - nadaje się ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ! I kiedyś wypiłam osiem piw, i wygrałam konkurs. No, nie powiesz, że to się nie nadaje.

      Usuń
    2. Ewa, nadaje się, pod warunkiem, że potem była jakaś grubsza rozróba.

      Usuń
    3. Hana, ale na szafie siedziałą! Kto w pracy włazi na szafę?! Tylko upadłe! Ewa, podziwiam!!!

      Usuń
    4. Toż mówię - jeśli po 8 piwach była jakaś awantura, chociaż obelgi pod adresem, to przyjmę!

      Usuń
    5. Ja podziwiam, ze w ogole weszla na te szafe. ja bym nie dala rady bez drabiny i od razu lek wysokosci by sie obudzil!

      Ja kiedys tylko raz wypilam 8 (i pol) piwa i zrozumialam, ze upicie bylo spowodowane takim jednym dupkiem, ktoren myslal, ze sie do mnie latwo dobierze, bo sie wzienam osunellam na loze (w domku campingowym, wiec slowo "loze" jest tu przenosnia) po tych piwach. przeliczyl sie, genuj jeden, zaroil sojke w cos tam i snik.
      Oprocz tego raz, na kursie, wieczorem wypilam prawie dwie butelki wina z Polud. Afryki. To byla moja introdukcja. Wino stamtad dalej uwazam za bez pudla. pol nocy pilam, pol nocy rzygalam do umywalki, pol rana przespalam jenczonc, nagle sie ocknelam,, byla moja kolej na prezentacje podsumujoncom moje nauki na kursie. dostalam oklaski, bo nikt nie wierzyl, ze ja nawet ueb podniose ze stolu. albo wrecz spod stolu....

      Usuń
    6. Obelga była niejedna pod adresem, a poza tym sikałam ciurkiem chyba z 10 minut !

      Usuń
    7. Ewa, no dobra, Twoje staczanie trochę kuleje, ale przyuczymy Cię. Jesteś przyjęta.

      Usuń
    8. Ech, Opakowana, młody łeb człek miał...

      Usuń
    9. Dzięki WIELKIE Najmondrzejsza, Najfspanialsza, Najzdolniejsza, Najpienkniejsza, o nogach jak stąd do Gdańska, z włosem czarnym jak heban, ustemi pąkowia malinowemi, skórom askamitnom ! Walorów Twych zliczyć nie sposób ! Dzięki wielkie, kłaniam się nisko, zmiatajonc pióropuszem kapelusza pod Twojemi stopy ! Chwała Wielkiej Prezeskurze !!!

      Usuń
    10. No. Ale o sprężystych półkulach zapomniałaś!

      Usuń
    11. To ja się dołoże.O odalisko powabna, o ciała twego walorach niezmiernych księgi poezji pełne napisać by trzeba. Ale gdzie ten poeta, który zadaniu by podołał. Nie widzę... I te sprężyste, wspaniałe półkule opisał właściwie....

      Usuń
    12. Zapomniałam o przymiotach duszy. Przepraszam.;-)

      Usuń
    13. Co tam półkule, KULE sprężyste, jędrne jak nabrzmiałe sokiem GRAPEFRUITY SWEET !

      Usuń
    14. Ja też zapomniałam o przymiotach duszy. Też przepraszam !

      Usuń
    15. tez bym chciala sprezyste, a te cholery sa raczej obwisle..

      Usuń
    16. Opakowana, jest na to rada. Dziary zakryjom!

      Usuń
  23. Ja chciałabym spytać, bo przecież Gosianki nigdy nie widziałam, czy portret jest podobny? Bo gdybym przypadkiem, będąc we Wrocławiu, zobaczyła tako babe z siekierą, co biegnie za kotami, to niby Gosianka by była, czy przypadkowa jakaś zbieżność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, nie ma zbieżności. Gosianka jak żywa. I lepiej uważaj.

      Usuń
    2. Agniecha, jest INDENTYCZNA !!! Wejdź do Gosi, i skonfrontuj. Podobieństwo nieprawdopodobne ! I kotów też. Szczególnie Amisi !

      Usuń
    3. Dokladnie indentyczna!! Ma na pewno takie buty i spodnie. codziennie w nich chodzi!

      Usuń
  24. Hana jesteś boska!!! Portret Gosianki rewelacyjny. A jak te koty uciekają! Ledwo łap nie pogubią. Ściemnia się jakoś, ponuro. pora na łajdaczenie, wcześniej tylko obiad winem popiłam, co niestety Szefowa do staczanie nie zalicza.
    Do wieczora Kurki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ewa2, zrobiłaś winem dobry początek. Kombinuj dalej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziefczynki,jestem za leniwa żeby się stoczyć.
    No kurde,mówię sobie-weź się w garść i dołącz do koleżanek.
    Ale jak grochem o ścianę.Aż mi gupio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, samo przyjdzie;))) Ani się obejrzysz;)))

      Usuń
    2. Rucianka, rozumiem cię aż nadto...

      Usuń
    3. Mika, dawaj jako orgietkę, nikt nie uwierzy, że takaś świenta!

      Usuń
    4. albo chociaz posikaj z jakiego okna....albo napluj na cos. o sztachetach nie wspomne....

      Usuń
  27. Rucianka, za dobrze o sobie myślisz. Skup się, na pewno masz na sumieniu jakąś orgietkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Hana,nawet nie wiedziałam że umiem o sobie dobrze myśleć :)

      Usuń
    2. Rucianko, orgietka, dzie orgietka!?

      Usuń
    3. Czy jedzenie czekolady nocną porą zalicza się do orgietkowania?

      Usuń
    4. Dupa blada,nie mam się czym pochwalić.

      Usuń
    5. Rucianka, na początek obleci...

      Usuń
    6. Rucianko, początek dobry. Dosyć...

      Usuń
  28. aaa.. Gosianko, jak ty się pięknie staczasz!!
    Kochana Prezesowo Hano Kuro Najdziksza w Całym Kurniku (wystarczająco słodzę?), ja bym też tak chciała, jak Gosianka, Twoją ręką spłodzony dowód mego staczania za godziwą zapłatą (dowód za opłatą, ja się, póki co, staczam za darmo, niestety). mogę jeszcze dorzucić parę ekscesów, np. opalanie się nago na balkonie bynajmniej nie odosobnionym albo notoryczne tańczenie flamenco w miejscach publicznych, żeby Prezesowa miała lepszy wgląd. kłaniam się Najjaśniejszej Prezesowej (to tak na wszelki wypadek, jak by było za mało słodzenia).

    OdpowiedzUsuń
  29. Tempo, jest nieźle ze słodzeniem, ale jeszcze popracuj. Twoje ekscesy są bezdyskusyjne, jednak najbardziej do mojej wyobraźni przemawia sztacheta na flondre:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, o Boska! wielbię Twoją finezyjną, a jednocześnie soczystą kreskę!

      Usuń
    2. Czekaj Tempo, za boską wizualizacja będzie.

      Usuń
    3. I co, Tempo?? Widziałaś już tę boską wizję??

      Usuń
    4. Chyba poleciała poprawić flondrze sztachetom.

      Usuń
    5. ło matko i Hano bosko!
      Hana, czy Ty się w wolnych chwilach zajmujesz jasnowidzeniem?? bo jakbyś przy tym była! rzeczywiście, krew się lała z mojej PRAWEJ dłoni, i nawet mam takom żółtom torebkem :)))

      Usuń
    6. Pewnie Tempo, na blogu wygupiam się między jasnymi wizjami, hrehrehre...

      Usuń
    7. Tempo, a filutowe porteczki posiadasz?

      Usuń
  30. Dawno temu, w Bukowinie Tatrzańskiej obchodziliśmy sylwajstra. I do dziś krążą i nim legendy. Bo jedna z nas latała po pensjonacie bez majtek(niestety , nie ja) a ja brałam udział w pochodzie , idącym przez wieś i drącym się na cale gardło .Śpiewaliśmy piosenkę o prąciu, cyckach i...więcej nie pamiętam. To tak tylko, gdyby mu punktów za ochlajstwo brakło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno temu, w schronisku w Pięciu Stawach obchodziliśmy Sylwestra. Napchane było tak, że palca nie dało się wepchnąć. Pamiętam, że wyluzowane przecież na maxa towarzystwo schroniskowe chcialo wyrzucić naszą grupę. Nie podobało im się, że po rzetelnym uchlaniu się, rzucaliśmy się kaszą z gara luźną, oraz ogórkami kiszonymi, oraz że jednemu koledze, co nosił tzw, turecki sweter, i zglebił na stole, próbowaliśmy podpalić ten sweter na nim, gorsząc się wieśniaczym ubiorem z jednej strony, a z drugiej, inspirując się "Potopem" i wrzeszcząc na cale gardło, że trzeba mu boczków przypalić. Aluzje literackie nie zostały przyjęte ze zrozumieniem. Kolega Łukasz natomiast nawet się nie obudził... To był czasy...

      Usuń
    2. A było mu to wdzianko zajumać, teraz bardzo hipsterskie;)))

      Usuń
    3. Oooo, mnie też Kasia przypomniała, jak po ankoholu w Poroninie śpiewaliśmy piosenkę : Oj cuścik mi się zdaje, że mnie cycki rosną, dupa mi się piórcy, bende dawać wiosną !

      Usuń
    4. I chłopaki obsikali Lenina. W tem Poroninie. To na tej samej wycieczce było.

      Usuń
    5. Ewa, chłopaków też przyjmuję. Za obsikanie!

      Usuń
    6. Kasia, nieźle Ci idzie!

      Usuń
    7. A dlaczego dziefczyny nie sikały na Lenina???_ niech pomyślę...

      Usuń
    8. Sweterek zachowaliśmy w pamięci. Był zbyt obrzydliwy nawet na bycie teraz sweterkiem hipsterskim. A nie chciał się zjarać, bo był oczywiście plastikowy.

      Usuń
    9. Dziewczyny nie sikały, ponieważ, jak mówi mądrośc ludowa: DO GÓRY SIKASZ, MAŁO WIESZ.

      Usuń
    10. Sikasz w dół, kałuża jak wół.

      Usuń
  31. Agniecha, stoczyłaś się na samo dno. Dodatkowe punkty przyznaję Ci za wychwalanie moich przymiotów. Jesteś przyjęta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszczyconam wielce.
      Jako już oficjalnie stoczona i przystająca do czasów dzisiejszych, odtaczam się do łoża.
      Jutro znowu od rana zbożna praca na roli.
      Dobranoc stoczone, staczające się oraz usiłujące się stoczyć Kury.

      Usuń
    2. Agniecha, o tej porze? Może do rana się stoczysz bardziej? Trudno... dobranoc!

      Usuń
    3. Sama widzisz, jakoś mi odtaczanie się nie wychodzi. Ciągle się szlajam z Kurami na grzędzie.

      Usuń
    4. Hrehrehre, jak się stoczysz między kury, musisz gdakać, aż leco wióry.

      Usuń
  32. Nie idzie mi staczanie, czy jest jakiś termin?
    Z młodzieńczych pamiętam tylko zakończenie obozu w Komańczy kiedy to uwierzyłam że pijak podwójnie widzi i po ciemku szłam myć zęby do potoku.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewa2, do jutra MUSISZ się stoczyć. Podwójne widzenie, i to nie Twoje się nie liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to nie moje? uwierzyłam bo dwie latarki widziałam, a była jedna.
      Nie zdążę do jutra, chociaż winko piję dalej.

      Usuń
    2. Ewa2, pij, nie przestawaj, może się uda.

      Usuń
  34. Musicie mi wierzyć, żem stoczona kompletnie, jako ta butelka, co jom z tej górki, w tej nocy, spod tego futra z lisów wprost pod ten radiowóz.. No szczegóły są zdecydowanie nie do publikacji;))) Ale jestem stoczona jak diabli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My, (co w tamtym roku, na ten komin, w tej gazowni, tam nad Wartą w Posen próbowaliśmy się wspiąć i w historii owej też pojawił się radiowóz jeszcze z milicjantami),
      my ci wierzymy, upadła,stoczona dziewojo.

      Usuń
    2. Dobra, Krecie, przyjętaś per proKura (Agniecha).

      Usuń
    3. Dobrze jednak, że nie proKuraTor - dzięki Łaskawemu obyło się;)))

      Usuń
  35. Kiedyś z trzema koleżankami wypiłyśmy w akademiku beczkę bibmbru, który jedna z nich przywiozła z domu. Ta sama przywiozla też pistolet hukowy. Nie wiem, skąd go miała, nie wnikam:) Z tegoż pistoletu strzeliłam kilka razy do łazienki, gdzie dziewuchy prysznic brały. Schowałyśmy się po tym fakcie do pokoju, żeby za chwilę z niego wyjść i razem z gawiedzią pomstować na tych, co strzelali. Po tym bimbrze trudno było nie zsikać się ze śmiechu. Mam nadzieję, że żadna z pokrzywdzonych koleżanek tego nie czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso!!!!!!!!!!!! No pięknie! Cicha woda taka, Krasnoludki, bułeczki, myszki, a tu proszę! Broń palna! Nie mam wyboru, muszę Cię przyjąć.:)))

      Usuń
  36. Oesu!!! Aaaaaaaaaaaa!! Gdzie ja byłam jak mnie nie było??! :)))Jestem zachwycona, a nawet oczarowana tą wizją!! Te różowe pantofelki! ten włos rozwiany!!!
    Cóś cudnego!! Aż mam ochotę się stoczyć na inny sposób, bo może byś znów narysowała???
    Hanuś, kocHana Prezeskuro, Wasza Ekskurencjo Wielkurna, dzięki ci składam, na kolanka padam i pantofelek całuję!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, przyznasz, że podobieństwo jest uderzające? Co do pantofelków tylko nie miałam pewności:)

      Usuń
    2. Wprawdzie takich nie noszę, ale pewnie w głebi jestestwa bym chciała, a ty jako Czarokura naczelna od razu mnię przejrzałaś na wylot! :))
      Te włosy, ten biust obfity! No i trochę mnie odchudziłaś, dzięki ci. Po raz pierwszy w życiu podobam się sobie na portrecie! :))

      Usuń
    3. Jolkę wołałam, pewnie zaraz przybędzie potwierdzić podobieństwo. :)) Choć spodnie mi dałaś takie jakie nosi Jola, może nas pomieszałaś... Hmmm

      Usuń
    4. Gosia, każda chciałaby różowe pantofelki, tylko nie ma śmiałości. Spodnie dałam Ci najwygodniejsze do latania z siekierom.

      Usuń
    5. I ten czerwony płaszczyk, mniodzio! Mi dobrze w czerwonym. Wyglam niezwykle elegancko :***
      Z siekierą mi do twarzy, ech, zamyśliłam się :))

      Usuń
    6. ja chciałabym zielone i takie mi dałaś :)) nie wiem, czy mam już się bać?

      Usuń
    7. Tempo, w końcu nie bez powodu jestem PrezesKurą. Czy flondra jest wystarczająco flondrowata? Zauważ, że W OGÓLE nie ma cycków!

      Usuń
  37. Agniecha, no Ty! Tak się wstawiłaś za Kretowatą, że niby stoczona, żeś proKura...

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękne! Piękne! Gosianka jak żywa! I Giusto!
    Dziewczyny, jestem pijana winem przednim, bordoskim. Stoczonam już lata temu. I policja była i śledczy pracowali. Dochodzeniówka. Moja dziekan, świętej już pamięci, poręczała za mię. Gdy odebrała telefon, a pan był wyrzekł - dochodzeniówka - była bardzo rada. Bała się, uprzedzona łaskawie, co się szykuje, że będzie obyczajówka.

    OdpowiedzUsuń
  39. Owieczko, matkozcórko, gadaj zaraz! Ukradłaś indeks? Czy rękopis Owidiusza? Hrehrehre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadaję się? Czy nie? Jako stoczona?
      Nie mogę tak publicznie. Oesu, jutro muszę o 5 rano zwlec się, bo wycieczka niwowa do zamku Grodziec. Za tydzień to samo, tylko do Ząbkowic. A w środę mam gości z psychiatryka. Ja się wykończę.

      Usuń
    2. Rogata, nie mogę Cię przyjąć zaocznie. Może przy tych gościach z psychiatryka stoczysz się bardziej?

      Usuń
    3. Taką mam nadzieję. Będzie też wtedy jakaś redaktorka z Poznania. Mus się stoczyć wonczas.
      A jutro to ma być jakieś święto wina. Stoczę się na pewno na tej wycieczce.

      Usuń
    4. Dobra. Czekam na relację z dokonań.

      Usuń
    5. Zdam relację z obu "imprez". A w przyszły czwartek staczam się w Krakowie w profesorskim gronie. Oni się staczają nieźle. Mam więc nadzieję, że w ciągu tygodnia będę już dostatecznie stoczona.

      Usuń
  40. A można się staczać "na leniucha" ? Bo tak zmęczona jestem po całym tygodniu w fabryce, że teraz tylko zalegam w sypialni, sącząc leniwie dość procentowe słodkości hand made (kajmak ze spirytusem, mniammm) i leniwie przeglądam blogaski... :)
    Za bardzo stoczyć się dziś nie mogę, bo robię jutro za imprezowego kierowcę, psiakość.
    Ale jak się spotkam z psiapsiółkami (nie wspomnę już, ile lat się znamy, mieszkamy w różnych krańcach Polski, ale przynajmniej raz do roku musowo się staczamy wspólnie- bywa, że z powrotami wążykiem, wążykiem ... I przeglądaniem następnego dnia forum miejskiego, czy nie ma zapisów z monitoringu :)))

    OdpowiedzUsuń
  41. mp., staczanie się nie musi odbywać się w czasie rzeczywistym. Może być z przeszłości, byle porządnie, najlepiej z upodleniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisy dawnych staczań pozostawię jednak na zakluczonym na cztery spusty blogasku, a teraz, jak na stateczną matronę przystało, postoję na brzegu wąwozu, do którego się staczacie , trochę zazdroszcząc Wam fajnej zabawy :)

      Usuń