piątek, 1 sierpnia 2014

BAJKA ZIMOWA DLA OCHŁODY

Jako że dziewczyny narzekają na upały, postanowiłam dać wam coś dla ochłody. Akcja bajki dzieje się zimą, więc może troszeczkę odetchniecie mroźnym, zimowym powietrzem...

Bajkę napisałam czas jakiś temu dla mojej kochanej przyjaciółki Kariny.



To jest bajka o Karusi, co nie może, ale musi... Musi być ciągle zajęta, czy na co dzień, czy też w święta.
Była sobie raz dziewczynka o wdzięcznym imieniu Karusia. Karina bowiem brzmiało zbyt poważnie jak na małą, uśmiechniętą i ruchliwą dziewczynkę. Lubiła Karusia na spacery długie chodzić, a szczególnie po lesie, o każdej porze roku. Ostrzegała mama „Nie chodź tyle po tym lesie, bo licho przyjdzie i cię porwie.” Ale Karusia tylko pytała, jak to licho wygląda, żeby się go strzec. Nie bała się niczego i wierzyła, że zawsze sobie poradzi.

Poszła raz przed świętami Bożego Narodzenia do lasu. Chciała zobaczyć choinki w pierzynkach ze śniegu, obsypane śnieżnymi gwiazdkami, z wronami siedzącymi na czubku. Bo taka ustrojona choinka w domu to już nie to, to jakby ją ubrać w tandetne błyskotki zamiast w prawdziwe diamenty i brylanty. Weszła Karusia w las, śniegu mnóstwo było świeżego. Choinki pokryte białym futerkiem, skrzące w słońcu, na tle tej bieli czerwone gile na gałęziach, szukające czegoś do jedzenia. „Och, jak cudownie!!” zawołała Karusia. A czapeczkę miała czerwoną i pięknie się komponowała z bielą naokoło. „Jaka szkoda, że jestem tu sama i nikomu nie mogę tego pokazać!” powiedziała do siebie (bo jak wiadomo, jeżeli widzi się coś pięknego, to trzeba się tym z kimś podzielić, wtedy odczuwamy to podwójnie).
 Westchnęła ze smutkiem i już miała zawracać do domu, kiedy nagle usłyszała jakiś dziwny dźwięk. Coś jakby stękanie i pokrzykiwanie, mocno zdenerwowane. Dochodziło zza kępy małych jodełek. Nieustraszona Karusia postanowiła sprawdzić co to.
Skradając się cichutko podeszła do jodełek. Ostrożnie rozgarnęła gałązki i... Zobaczyła dziwne stworzenie, szamoczące się pomiędzy dwoma bardzo gęstymi świerkami, które trzymały toto swoimi gałęziami. „No niech to gęś kopnie, jak ja się stąd wydostanę?! Do licha pokiego!!!” mamrotało to coś. Wyglądało jak skrzyżowanie stracha na wróble z diablikami z ludowych baśni. Nie było duże, więc Karusia nabrała śmiałości. „Czy jakoś ci pomóc?” zapytała cicho, bo nie chciała go wystraszyć. „O jeju, kto tu!” wrzasnęło Coś. „Nie bój się, to tylko ja, Karusia” uspokoiła go dziewczynka. „No masz, kompromitacja za kompromitacją” jęknęło. „A bo co?” zapytała. „No bo ja jestem Licho, które miało cię porwać za te samotne spacery po lesie!” Karusia nie wytrzymała i zaczęła się głośno śmiać „No nie, co to za licho, co się plącze w gałęziach i wydostać nie umie!” „Ty się nie śmiej, tylko mi pomóż, bo tu zamarznę” powiedziało Licho. Ale Karusia wbrew pozorom była ostrożna i zapytała nieufnie „A jak ci pomogę a ty mnie potem porwiesz?” „Nie porwę, przysięgam, i tak już wszystko zawaliłem, bo takie porwanie to musi być z nienacka.” „A co to nienacek?” zdziwiła się Karusia - „Jakiś gacek, który ci pomaga w porwaniach?” „No chyba się musisz dokształcić ze słowotwórstwa” zachichotało Licho - „To znaczy, że muszę porywać nagle i nieoczekiwanie”. „Dobra, dobra, jestem dopiero w drugiej klasie, to się jeszcze nauczę. A ty się nie wyśmiewaj, bo cię tu zostawię” zagroziła Karusia. „Nie, no , przepraszam, tylko już mnie wyplącz stąd!” poprosiło Licho pokornie.

Karusia podeszła bliżej i zaczęła wyplątywać Licho z kłujących gałązek. Okazało się, że to jego podarta kapotka wplątała się w kolce, a ponieważ Licho było mocno kudłate i nieuczesane, więc i włosy je unieruchomiły. W końcu się udało i Karusia zobaczyła jego umorusaną buzię-mordkę i podrapane ręce. „Ojej, biedaku, jak ty wyglądasz! Nie zostawię cię tak, idziemy do domu!” „Jak to do domu, ja mieszkam w lesie i porywam niegrzeczne dzieci!” zawołało Licho „E tam, bzdury opowiadasz, nie będziesz samo tu świąt spędzało, a moja mama się przekona, że nie ma mnie czym straszyć.” powiedziała stanowczo Karusia, bo miała dobre serduszko i żal jej się Licha zrobiło. Licho się w końcu poddało i poszło z Karusią do jej domku na skraju lasu. Mama je umyła i dała czyste ubranko, zjedli z Karusią pyszny podwieczorek, ciepłe mleko i ciasteczka i grali w chińczyka. A wieczorem Licho poszło spać w kominku i tak mu się spodobało ,że zostało u Karusi w domu i stało się skrzatem domowym, który opiekował się Karusią i jej domkiem. Bardzo się zaprzyjaźnili i spędzali dużo czasu razem. A jak Karusia dorosła i została aktorką (bo zdolna była bardzo) , to Licho-skrzat towarzyszyło jej wszędzie gdzie się przeprowadzała i pomagało jej urządzać nowe domki i roztaczało wszędzie ciepłą domową atmosferę. Aż w końcu wylądowali znów w małym domku na skraju lasu , ale to już zupełnie inna bajka.
KONIEC

A TERAZ UWAGA - KONKURS!!!

Podobnie jak w przypadku Chaberka z bajki o robotnej Anetce, ogłaszam konkurs na portret Licha! proszę uprzejmie o nadsyłanie portretów na mój adres mikatropik@gmail.com do niedzieli do 20.00, wieczorkiem je zamieszczę i będziem głosować.  Zwycięzca otrzyma słoik dżemu morelowego mojej produkcji:)))))

A póki co, troszkę zimy dla ochłody:


Piesuś to Hukała Hany. 




202 komentarze:

  1. Ha, pierwsza!
    Mika dzięki, za ten chłodny powiew, bo u mnie dalej piekarnik wrrr.
    Bajka piękna, jak fajnie sobie wyobrazić dziewczynkę spacerującą po lesie. Zresztą nie muszę sobie wyobrażać mieszkałam 10m od lasu i sama często się po nim szwędałam:))
    Tylko moja mama miała odmienne zdanie , jeżeli chodzi o sprowadzanie do domu różnych "istot".
    A wyobrażenie choinek w śniegu to moje ulubione.
    Rysować nie będę niestety, bo na pewno Licho by nie wyszło, szybciej Boruta jakiś:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, 10m od lasu to jest coś! To chyba raj dla dziecka, tak sobie móc od razu zza furtki wejść do lasu:))
      Boruta może być, jakiś mały Borutka na przykład:))
      A co sprowadzałaś do domu?

      Usuń
    2. Ja Ci kiedyś wyślę zdjęcie, bo i stary dom jeszcze stoi a i las też.
      Pewnie, że raj, na maliny się chodziło, domki budowało z gałęzi , zjeżdżało na sankach po ścieżkach.
      A do domu próbowałam sprowadzać psy, kota miałam na stanie. Te psy miały właścicieli, a ja chciałam żeby były moje.
      Mama do dzisiaj twierdzi, że znałam wszystkie psy w okolicy i żadnego się nie bałam. Chyba mnie lubiły, nigdy żaden mi zębów nie pokazał, a kot owszem.

      Usuń
    3. Do kogo dziś należy dom?

      Usuń
    4. Do nas. Tato zrobił w nim sobie taki swój warsztat,

      Usuń
    5. Przyślij zdjęcie koniecznie!!! To dobrze, że dom dalej w rodzinie:)) A teraz masz psa?

      Usuń
    6. Pokaż ten dom, plizzzzz...

      Usuń
    7. Psa nie mam, moja mama nie przepada niestety.
      Dom sfocę i pokażę, choć nie prezentuje się zbyt rewelacyjnie.

      Usuń
  2. Rysuj Gardenia, rysuj, ni ma to tamto! Jest Boruta, jest zabawa! Im gorszy, tym lepszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że udaje mi się coś na jajach udrapać nie oznacza Hanuś, że rysować umiem. Wręcz przeciwnie.
      Nie będę się antytalentem popisywać:))

      Usuń
  3. Oesu, Gardenia, nie chodzi o talent, tylko o zabawę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Drapanie na jajach to też ważna umiejętność:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa w niektórych porach roku zwłaszcza:))

      Usuń
  5. A ja tak jak Karusia wałęsałam się po lesie, do którego było jakieś 100 metrów, a może trochę mniej. Moja mama dla odmiany (Gardenii miała) nie miała nic przeciw sprowadzaniu do domu lich i innych gości.
    Tak to już jest z tymi lichami. Nie są takie straszne, jak je malują. Jako dzieci wywodziliśmy rodowe nazwisko mamy od licha właśnie.
    Bajka fajna. Hukała taki piękny. Postury Tymka mojego. Tylko futerka więcej.
    Pozdrawiam Dziefczynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie licha sprowadzałaś? Ja myślę, że każde licho można oswoić...
      Pozdrawiam ciepło też:))) I może do zobaczenia?

      Usuń
    2. Pewnie, że do zobaczenia, Owieczko, obiecałaś!
      Hukała kochany był, mójsynuśmalutki:(

      Usuń
    3. Na pewno. Dziewiątego jednak nie będę mogła, ale może dziesiątego. Jak długo zostaniesz?

      Usuń
    4. Owieczko, może być, Mika trochę pobędzie.

      Usuń
    5. Dogadamy się. Na pewno przyjadę.

      Usuń
    6. Już się cieszę:))))))))))))))

      Usuń
  6. Od razu powialo swiezutkim chlodkiem, zapachnialo sniegiem i lasem, a ja tutaj poleguje pod oknem zaluzjami oslaniajacymi mnie od sloneczka popoludniowego i nieco goracego...jestem wirujaca jak na karuzeli w wesolym miasteczku...zawroty glowy, alem jest pod opieka lekarzy domowych wiec wyjde z tego wkrotce. i ani chybi. A moze sprobowac cos narysowac, w takim zawirowaniu to Licho wyszloby niezle chyba. Fajne opowiadanko Mika!!1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zawirowane licho byłoby super! Spręż się i rysuj! Ale mam nadzieję, że te zawroty to nic poważnego?

      Usuń
  7. Oesu! Z jednej skrajnosci w nastepna!!! Zmarzlaaaam. :)))
    Jak czas znajde, to moze cus narysuje. Dzemik kusi, oj kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterka, na pewno czas znajdziesz, myk, myk i Licho gotowe! Może będzie jeszcze jakiś bonusik do dżemiku...

      Usuń
  8. Chłodniej teraz, chłodniej:) Bajka piękna! Dżem kusi, ale ja już nie stanę w szranki z kurnikowymi artystkami, oj nie:) Ale za to głosować będę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mika, dzięki Tobie zauważyłam, że już sierpień:)

      Usuń
    2. No Kalipso, jak to??? A twoje kurczaki???

      Usuń
    3. Kurczaki bez przerwy coś rysują, Dzisiaj przeczytam im bajkę, to może coś zmalują:)))

      Usuń
  9. Kalipso, dlaczego? No narysuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, dlatego, że mam w pamięci np, Twojego cudnej urody Chaberka:) A Ty tak nie namawiaj, bo wezmę i narysuję:)

      Usuń
    2. Na to czekam!!! Do kredek marsz!

      Usuń
    3. Mika, jesteś bezwzględna:)

      Usuń
    4. To ty mnie jeszcze nie znasz...

      Usuń
    5. Kalipso, uważaj, ja już Mikę trochę znam. I Ona nie żartuje.

      Usuń
    6. Zaczynam się bać, a wydawało się, że dobroduszna, bajki pisze:))))

      Usuń
  10. Ooooo... jak przyjemnie. U nas nawet temperatura poniżej 30 ale duszno okropnie. Ledwo zipię.
    Piękna bajka, a jakie sympatyczne Licho.
    Z moreli to mi naleweczka dojrzewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naleweczka pyszna rzecz...
      U nas dzisiaj była potężna burza, z niemniej potężną ulewą, w trakcie której akurat wracałam do domu...

      Usuń
  11. Ja tam nie wiem, jak Wy, Kury, ale moje Licho już gotowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się pięknie sprężyłaś, dziękuję uprzejmie:)

      Usuń
    2. Jutro zrobię zdjęcie i leeeci! Ten dżem tak mnie zmotywował!

      Usuń
    3. I tak dostaniesz, bez Licha nawet:)))

      Usuń
    4. Ale ja chcę sobie zapracować!

      Usuń
  12. Muszę pomyśleć, coś mi się kluje, może rano będzie chłodniej. Przecież spoconego zimowego Licha nie narysuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jakie byłoby oryginalne???

      Usuń
  13. Jak rozumiem portret Licha może być w dowolnej technice? Coś pomyślę :)
    U mnie dziś zimno, więc te śniegi są brrrrrr :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W najdowolniejszej! Może nawet być spocone!

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeźba pewnie też może być, byle udokumentowana należycie, a jak nie to podać zasady. Będzie łatwiejszy wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szfystko być może, kolaże i pejzaże z Lichem też.

      Usuń
  16. Ewa2, szfystko może być, co tylko Ci się zamarzy! Bez zasad, bo one nudne som.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się podoba bajka. Takie Licho fajnie mieć.
    Też chodziłam po lesie, ale najczęściej z tatą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu. Machniesz jakieś Licho?

      Usuń
    2. Nie ma pomysłu, ale może jeszcze przyjdzie.
      Morelki, mmmm...

      Usuń
    3. Ania, one są warte grzechu! Morelki znaczy. Ja bym zawalczyła:)

      Usuń
  18. Pees Hukala malowniczo bardzo wyglada z tym sniegiem, jak na portrecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam cudne zdjęcia Hukały, na śniegu też!
      Opakowana, dawaj jakies Licho, niech to licho!

      Usuń
    2. ale ja zupelnie nie umiem rysowac...ani rzezbic...do licha z tym Lichem!

      Usuń
    3. jednak...dzielo sztuki popelnilam, z tej pazernosci na morele. mysle, ze jednakowoz nie wygram, ale mam nadzieje wygrac przepis na morele (profilaktycznie znabylam 3/4kila.)

      Usuń
    4. Iiii, z 3/4 kila to ci dwa słoiczki wyjdą, no może jeszcze jeden mały. Przepis mogę już, proszę bardzo. Na 1 kg moreli potrzeba 0,5 kg cukru i łyżeczkę cynamonu. Ja robię w termomixie, więc najpierw miksuję lekko morelki z cukrem na pulpę ale nie za mocno, a potem smażę jakieś pół godziny, 40 minut, a 10 minut przed końcem smażenia dodaję cynamon. Gorące do słoików, zakręcić, postawić do góry nogami i tak trzymać aż wystygnie . Wsio.

      Usuń
    5. aaa, znaczy proste. ale na cynamon bym nie wpadla. co mnie sama dziwi, bo ja mam chyba ze 3 sloiki cynamonu i dodaje na [rawo i lewo - od kolezanki gdzies posiadam rzepis na sosiki do pieczonych kartofelkow ("kartofelki" to nie z mej milosci do, a z faktu, ze majo byc male) i jeden, pomodorowy nie dosc, ze ma kapary to i cynamon!
      Termomixu nie mam (troche sie go ogolnie boje, bo to bestyja madrzejsza ode mnie i wszechstronna niezywkle - krawaty wiaze, usuwa ciaze), rencyma bede robic. I garnkiem ;). niestety, zjadlam juz troche owocu. kilo moreli z czy bez pestek?

      Usuń
    6. Dawaj te rzepisy, oba!

      Usuń
    7. Ale, Opakowana, zjadłaś kilo owoców i nie wiesz czy z, czy bez pestek:)))))))))))))))))))?

      Usuń
    8. nie patrzylam co jem :))) jak mi uszami drzewa zaczna wyrastac to bedziem wiedziec, hrehre.
      Przepisy GDZIES som...ale moze ktos wie gdzie?
      z tym pomodoro to chyba byly pomidory (chyba...hrehrehre), cebula czosnek, chili, cos tam cos tam i cynamon.
      drugi byl cacykowaty, a trzeciego w ogole nie pamietam. mozliwe, ze rzepisy sa w daczy, bo sosy przygotowala niejaka Herbatka na nasza parapetowke, ktora odbyla sie dokladnie 10 lat temu...owszem, od tej pory sos (y) robilam, ale juz bedzie z pare lat od ostatniego razu....no masz, chaliera!

      Usuń
  19. Zupelnie nie na temat - a to znaja? https://www.facebook.com/photo.php?v=747742521935166&fref=nf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja !
      Biedny kocio robił co mógł a tu zonk:))

      Usuń
    2. Jaki waleczny kiciuś! A ten rudy taki nieruchawy. Doskonałe!

      Usuń
    3. a mnie się nie otwiera .

      Usuń
    4. Spróbuj skopiować link i wkleić w pasek na górze. Potem enter i powinno pójść.

      Usuń
  20. Omamuniu, dzięki Opakowana, popłakałam się ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny kiciuś, tak się chciał bawić! A ta ruda cholera nic! Chyba mu muszą prawdziwego kumpla kupić, a najlepiej niech wezmą od Gosianki:)))

      Usuń
    2. U Gosianki powinna ta , ahem, ruda cholera stac, na te momenty, kiedy na stanie jest za malo kotkow...
      jeszcze jest sliczny film, jak piesek w parku usiluje naklonic pana - rzezbe , siedzacego na laweczce, zeby mu - psowi - patyczek rzucac :)

      Usuń
    3. Opakowana, masz link? Proooszę!

      Usuń
    4. wuala:
      http://www.youtube.com/watch?v=q8DiOthAKek

      Usuń
    5. Dzięęęęki, jeszcze łzy ocieram, jak ja kocham te zwierzaki!

      Usuń
  21. Czajnik by go rozruszał (rudego znaczy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że i Czajnik by nie poradził, straszny sztywniak ten rudy:))

      Usuń
    2. A czego Czajnik nie jest w stanie rozruszać :))

      Usuń
    3. I Rudy też by skakał? Szary towarzyski, aż mi go szkoda. Ten to by sobie z Czajnikiem zaszalał:)))

      Usuń
    4. Czajnik załatwiłby go tak czy siak, mówię Wam! Wczoraj kupiłam mu zabawkę - takie piórka kororowe i inne fikimiki na patyku. Chapnął zabawkę, a kiedy chciałam się z nim pobawić, warczał! Taka cholera! A potem przychodzi do łóżka, pod pachie i trrr...trrr.... i te ślepia mu się tak kleją, jak śpiącemu dziecku. Ojeju, jeju, 4 światy z nim:)

      Usuń
    5. a czy masz juz gry dla kotkow na i-padzie? tak by sie sam z komputerem bawil i nie warczal na Ciebie :P

      Usuń
    6. Nie mam gier, zapóźnionam w technologiach. Czajnik sam się bawi, niekoniecznie tym, czym powinien:)))

      Usuń
  22. Bom dia Galinhas!!! zimnoi i pada deszcz w Porto! wyglada na to, ze moje przeznaczenie to zajmowanie podiuma o poranku! Wstawac! w Polszcze dziewiata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, Grażynko, wstałam na Twe wołanie:)))

      Usuń
    2. przesunelam sie troche na podiumie, by zrobic Ci miejsce..witamwitam!

      Usuń
  23. Trochę zagniłam we wyrku, ale coś mnie tak dochodziło, jakieś piskanie, czy cuś, a to Grażyna! U której jest nowy post, to ja lecę. Narka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobota jest by zagnic, podobno, tak mowia ci co jeszcze nie som w stanie emerytalnym. Post nowy jest, bom zwolniona od noszenia i dyzurowania Zabkujacej, mam jakies zawirowania glowy, nagle zrobilo mi sie duzo czasu.

      Usuń
    2. to wez zawekuj ten czas i sprzedawaj - mowie Ci - bilionerka bedziesz w mgnieniu oka!

      Usuń
    3. Byłam u Grażyny, lećta, bo pięknie bardzo!

      Usuń
    4. Juz bylam i , kurna, chce tam byc natentychmiast. wstecznie.

      Usuń
    5. a dzisiaj tak padze ( tak mowila nasza Pani Zosia, Slazaczka, co to nas holubila jako dzieci), ze z fiesty by nic nie bylo, suertudos ( tak mowi moja kolezanka Wenezuelka..szczesciarze znaczy) bylismy dokladnie tydzien temu. Jak z cebra leje sie z nieba...ten czas poki co zaczne sprzedawac, bo pewnie niedlugo towar mi sie skonczy, taka mam nadzieje.

      Usuń
  24. Dzień dobry. Portret Licha powstał i poszedł. Pogoda nadal zdechła, duszno i gorąco, uff.
    Muszę wyjść, ale jeszcze TU wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I doszedł!!! Super jest i bardzo podobny do tego co mnie się wymyśliło:)))

      Usuń
  25. Heloł Ewa2, dzięki za Licho, u nas też znów gorąc. I ja muszę wyjść, a nie zachwyca mnie to:(

    OdpowiedzUsuń
  26. Tam do licha! Żadnego licha nie wyczaruję ja. Licho ze mną w tej kwestii.
    U Grażyny fiesta. U nas wychodzi słońce, a wczoraj było zimno i przyjemnie. A ja spędzę czas przy piecu z konfiturami i innymi takimi. Udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Owieczko, ja nie przy piecu, ale i tak gorąco...

      Usuń
    2. Hej hej Owieczko, a z jakimi konfiturami??? U mnie póki co słońce, ale to o niczym nie świadczy...

      Usuń
    3. Hej, hej Miko, morelowymi i śliwkowymi. I jeszcze papierówki muszę (mus to mój własny, nikt mi nie każe of kors) na musy i do naleśników przygotować. Ty juz morele masz zrobione, czytałam i nawet nagrody morelowe przygotowałaś.
      Jak robisz te morele? Z wanilią?

      Usuń
    4. Tylko z cynamonem:))

      Usuń
    5. Pacz, nigdy z cynamonem nie robiłam! I nie jadłam. W poniedziałek pewnie będę następną partię robić, to spróbuję.

      Usuń
  27. Witam Kurki o poranku. U nas dalej patelnia się zapowiada.
    Oj ciężko będzie.
    Opakowana przybliż mi metodę na te gryzące swetry. Bo ja nijak nie mogę rozgryźć tego co ostatnio napisałaś. A ciekawam bardzo:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie o gryzace swetry chodzi, bo wtedy to juz kapota, ale o wloczke - cichcem oderwac z centimetr i wlozyc w cycelnik. i z tem chodzic. jak sie bedziesz czochrac co chwila to wloczki nie kupowac. W torebce nalezy miec male nozyczki, a na materialy - patyczki z watom...
      wracajac do tematu - wiec - nosic kawaleczko wloczki w bieliznie zebyy sprawdzic jej gryzowatosc.
      A jak na Ciebie galy wyrypiaja i ie da sie niczego odciac (nawet ze 2cm), to przykladac motek wloczki do podgardla i z tym albo stac, albo chodzic po sklepie gapiac sie na inne towary. Ja podchodze pod te druga kategorie, bo widac mam podgardle delikatne, bo wyczuje kazdego gryza, nawet najlagodniejszego.
      probowalam gotowe tekstylia opanowywac odzywka do wlosow jako plukanke. nie pomaga. przynajmniej na mnie. mam jedna rzecz z pewna iloscia angory i sa to palketki, z dala od reszty czlowieka i nie gryza.

      Usuń
    2. Dzięki Opakowana, teraz załapałam.
      Popatrz ja też zawsze na szyi sprawdzam czy nie gryzą. Ale żeby ciachnąć kawałek nitki w sklepie, na to nie wpadłam. Inna sprawa, że w internetowym to się raczej nie da.
      A Eucalan próbowałaś, podobno dobry do gryzących?

      Usuń
    3. Nie kapuję o co chodzi z tymi patyczkami z watą - na materiały. Bo mię wszystko żre !

      Usuń
    4. gardenio, po eucalanie też mię żre !

      Usuń
    5. To zostaje tylko bawełna i bambus z tych naturalnych, a ze sztucznych akryl.
      Tych patyczków też nie rozgryzłam jeszcze :))

      Usuń
    6. A mnie też żre, ale wkładam podkoszulkę, zimą body pod spód i da się wytrzymać.
      Choć najczęściej wybieram takie nieżrące nadmiernie, ale jak mi jakaś żrąca wpadnie w oko to nie podaruję:))

      Usuń
    7. Gardenia - eucalana nie probowalam. Likwiduje gryzienie?
      Ewa2 - patyczki z wata sa na innego rodzaju testy in situ - czy szmata farbuje- test w sklepie z materialami. po prostu dwa przyklady testu czy material/wloczke kupowac czy dac sobie spokoj....

      Usuń
    8. Tak myślałam z tymi patyczkami.
      Eucalan zmiękcza wełnę, Ewa pisze, że ją też po nim żre więc trudno powiedzieć.

      Usuń
    9. Szlachetny merynos nie gryzie. oraz ten luksusowy drogi z kozy, jak mu tam. ale za to grzeje straszliwie. ja lubie bawelne z tym, no,o - koszmarem. Jeszcze mialam pokrzywe, ale sie strasznie rozciagala, len - tylko na zgrzebne we fasonie rzeczy, bawelna z akrylem jest dobra takze samo. i welna skarpetkowa wydaje sie nie gryzc.

      Usuń
    10. Jaka pokrzywa? Tego jeszcze nie widziałam.

      Usuń
    11. opakowana, ja jestem ewa, nie ewa 2 ! ewa 2 to ksywka innej niż ja Pani Ewy ! ta 2 koło mnie - ta 2 sierpnia znaczy, jakbyś nie zauważyła :)))))))))))
      pociągnę jeszcze temat patyczków - one majom być suche ? poinstruuj !

      Usuń
    12. a rzeczywiscie 2 sierpnia, hrehrehrherheh nie mozecie byc wymienne??patyczki...no wiec tu dochodzimy do kompletnej dyskrecji i niemowienia NIKOMU...w zasadzie to czerwona szmate mozna popocierac SUCHYM patyczkiem, bo kolor czerwony jest extra wredny...ale, ciiiii - na patyczek sie pluje dyskretnie i taki wilgotnym sie szmate pociera. jase, ze nie na srodku beli, a ino z brzega. dziala namur beton obowiazkowo. najwredniejsze kolorki to czerwony i indygo, bo moze byc z prawdziwego indyga albo czesc czesciowo prawdziwego indyga. ja kiedys wyszlam z chalupy w indygowym wdzianku, w polowie dnia zrobil sie gorac i na bialym t-shircie pod spodem pozniej mialam odbitke wdzianka, a na skorze - reszte...najgorsza byla szyja, bo i naszyjnik mialam na sobie z lancuchem z metalu jakiegos, od ktorego mialam szyje szaro-brudno -zielonom....

      pees. z t-shirta nie zlazlo, bo to byl prawdziwy indyg.

      Usuń
    13. Opakowana czemuś Ty mnie wcześniej nie oświeciła;)))
      Przecież ten patent do ubrań, nie tylko materiałów można stosować. I nie miałabym wtedy siwego zadka bo portki mi puściły farbę w gorącu:)))

      Usuń
    14. Opakowana, wymiatasz. Zesłabiło mnie asz od Twoich patentów! A jak sprawdzić, czy buty czarne w środku nie farbujom? To jest dopiero masakra, takie nóżki i paluszki jakby człeka po 3 dniach z wody wyciungli!

      Usuń
    15. Opakowana ma naprawdę świetne patenty! Ja na drutach wprawdzie robię tylko ocieplacze na nogi, szyć nie za bardzo umiem, chociaż czasami tworzę jakieś zabawki, ale mam dużo planów, na przykład takie, że zrobię w końcu sweter. Wtedy skorzystam z Twoich patentów, Opakowana, i dyskretnie włożę kawałek włóczki w cycelnik:) I piszę to zupełnie poważnie. Dzięki, Opakowana:)

      Usuń
    16. patenty na kolory i gryzienie sa w uzyciu od dawna...co do butow to zamiaruje sprawdzic nieopatentowany patent psikania wewnatrz buta lakierem do wlosow, albo psikadelkiem do impregnacji. bo mam jedne (pisalam o nich przy okazji dudka i Gudrun Sjoden w ogole) wyscielane czerwona skora i nosze je tylko z czerwonymi skarpetkami, bo do palcow trzewiczkow, szczegolnie gornej czesci, nie mam jak sie dostac. tresowana mrowka by sie przydala z mikro pompka.
      poza tym - co do zrodel robotek na drutach i (roche) szydelka - znaja Ravelry?

      Usuń
    17. Opakowana, ale ten lakier do sprawdzania CZY farbują, czy żeb NIE farbowały? Z drutmi i szydełkiem się nie zadaję, to nie wiem. Gardenia jest miszczem.

      Usuń
    18. Znają ale z angielskiego nie znają. Za to pooglądać lubią.
      Ale za to znają to: http://www.intensywniekreatywna.pl/
      Jak mnie nie ma w Kurniku to jestem tam. Zerknij w wolnej chwili. To jest strona bardzo fajnej dziewczyny i świetnej dziewiarki. Choć nie tylko, bo także znakomicie szyje. Na filmikach pokazuje co i jak w taki sposób ze kamień by zrozumiał.
      A tu jest jej stary blog: http://www.intensywniekreatywna.blogspot.com/
      Poza tym to bardzo życzliwa i serdeczna osoba. To mówię na podstawie własnej z nią znajomości pozablogowej.
      A poza tym jest jeszcze Drops i Forum Maranty, a dla rosyjskojęzycznych Osinka. Tam też mnóstwo do podejrzenia.

      Usuń
    19. No i wywołałaś wilka z lasu Hanuś:)))

      Usuń
    20. Czołem wilku! Ale tu jest Kurnik! Nie strasz!

      Usuń
    21. znamy, znamy, podczytywamy :)
      na rav sa polskie grupy, ale jakies takie spionce trochu.
      intensywnie kreatywna ma bardzo fajne te cwiczebne filmy i kroki po kroku :)

      Hana - lakier - ZEBY. ale to jeszcze nie ptrzetestowane - bark mi farbujacych butow!

      papa ide na plaze!

      Usuń
    22. Gdzieżbym śmiała.
      A z tym miszczem to pojechałaś po bandzie kochana.
      Chyba prawdziwego nie widziałaś :))

      Usuń
    23. Opakowana czyli trafił swój na swego- dwie druciary zawsze się dogadają.
      A IK uwielbiam i Kurnik oczywiście:))

      Usuń
    24. No, dobrze, że porę się zreflektowałaś!

      Usuń
    25. Opakowana, serca nie posiadasz. Na morską plażę w dodatku idziesz sobie, to niesprawiedliwe.

      Usuń
    26. Wydziedziczenia nie myślę ryzykować:))
      Choć Ty Hanuś pewnie inne dotkliwe kary byś zastosowała. Wolę nie sprawdzać

      Usuń
    27. no mam plaze niedaleko, to jak mam nie chodzic? zimom tez chodze. Kolekcjonuje szklo morskie, gimnastycznie tak :)

      Serca nie mam, bo pewnie pod miedzom zgubilam :P

      Usuń
    28. gardenia, ja na drutach, szydlem oraz iglom od ok. 50 lat szaleje....samouk. jak Mama mnie usilowala uczyc robic szydelkiem to dziwnie bylo, bo ona tylko berety wczesniej robila i w glowe zachodzilysmy JAK robic prosto a nie w kolko, hhrehrhehrhe

      Usuń
    29. Ja szyć nie potrafię, strasznie żałuje. Na drutach prawe i lewe pokazała mi babcia , ok 30 parę lat temu. Do reszty doszłam sama. Natomiast szydełka nie mogłam załapać, wreszcie z 10 lat temu wzięła się za mnie znajoma i nauczyła mnie robić w jeden wieczór ale muszę mieć schemat.
      Jednak zdecydowanie wolę druty bo na nich zrobię praktycznie wszystko (oprócz skarpetek- nie znoszę). Jak więc widzisz drutomaniaczka jestem od lat i włóczkoholiczką choć zawsze kłębków mi mało:))).

      Usuń
    30. szycie nie jest straszne! jak to powiedziala kolezanka z mojej grupy na studiach do naszej wspolnej kolezanki - Ewa, sluchaj, jak Kryska umie szyc to kazdy sie nauczy :P
      szydelkiem bardzo szybko przybywa robotki, TO jest zaleta :)

      Usuń
    31. Załamałaby się przy mnie:)

      Usuń
    32. Gardenia, sankcjom za niesubordynację będzie manie Czajnika na 3 dni.

      Usuń
    33. A nie można Frodka na 6, w zamian?
      Opakowana, mi szydełkiem przybywa właśnie wolniej, nie wiem dlaczego, a żeby szyć to trzeba mieć maszynę jako taką, a nie to chińskie badziewie wrrr...

      Usuń
  28. O rany, Opakowana, hrhrehrehrehrehrehrehre:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))hrehrehrehrehrehre:))))))))))))))))))))))), uwielbiam Cię!
    PS. Gardenia - palketki to skarpetki, gdybyś się zastanawiała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Hanuś, już mi było głupio Opakownej pytać:))
      Resztę załapałam

      Usuń
    2. Gardenia, mnie też dialog z Opakowaną ZE ZROZUMIENIEM zajął trochę czasu, hrehrehre:)

      Usuń
    3. Gardenia - mozna mnie pytac do usmarkanej smierci, w koncu za cierpliwosc jestem aniolem I klasy, ze skzrydlami naturalnej wielkosci i certyfikatem z pieczenciom potwierdzajacym moja anielskosc. Anavilma swiadkiem!!!

      Usuń
    4. Anelico kochana to nie chodzi o Ciebie, tylko o mnie żem taki tuman co nic nie łapie.

      Usuń
    5. ale dzie tam!! palketki niekoniecznie trzeba znac ;)

      Usuń
  29. A co tu taka cisza?? DZIEŃ DOBRY, Kureczki! Wstawać! Gdakać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzie cisza? Jaka cisza???

      Usuń
    2. No jak , wszak gdaczą od rana!

      Usuń
    3. Jaka cisza? Gdzie ona te cisze widzi?

      Usuń
  30. Śliczna bajka,zrobiłam kiedyś mojemu dziecięciu za maleńkości rozczochrane zdjęcie i kto nie spojrzał orzekał -Licho leśne, może znajdę :). Niech minie ktoś pożałuje ! miałam mieć od czwartku dwa dniu urlopu na ogarnięcię domu, miałam dziś ze stoiskiem być na jarmarku św Piotra nad jeziorem Zbąszyńskim , miałam koncert Pectusa tam w niedzielę zobaczyć-pół roku na to czekałam - a po powrocie w środę po południu do domu moje dziecię młodsze rozłożyła angina na 40 stopni gorączki i wszystkie anginowe atrakcje, po trzech dniach niespania to nawet upału się nie czuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matulu, biedaku! Wstrętna angina, że też nie mogła się po weekendzie ujawnić! Bardzo współczuję! Szukaj zdjęcia, też przyjmiemy!

      Usuń
    2. o matku bosku...plagi egipcjanskie znaczy...
      tez ciekawam zdjecia Licha!

      Usuń
    3. Ja też mam gdzieś zdjęcia mojego najstarszego licha, tzn. kurczątka:) Takie fajne, kudłate licho, a wyrosło na poważną sześciolatkę z warkoczami... Zyczę zdrówka dziecięciu. Angina to takie prawdziwe, podłe licho.

      Usuń
  31. Małgoś, żałuję i użalam się nad Tobą, biedną. Ale do niedzieli jeszcze chwilka, u dziecioków szybko przychodzi i szybko odchodzi, może chociaż koncert zobaczysz? Czy ktoś nie może na chwilę Cię zastąpić? Boszszsz, zrobiłabym to, gdybym była bliżej:(

    OdpowiedzUsuń
  32. Żałuję Cię bardzo, utulam. Może jeszcze dziecięciu lepiej będzie. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja bardzo przepraszam, ale czy te sikorki mają okulary przeciwsłoneczne? Nie narysuję Licha, bom ciągle chora w łożu leżę bez głosu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leżysz? Myślałam żeś jednak się zwlekła z łoża boleści i serowarzysz w doborowym towarzystwie.

      Usuń
    2. Agniecha, brak głosu męczący jest. Nie można nikomu nawrzucać. Ta bezsilność boli :) Ale już Ci troszku lepiej ! Okulary zauważyłaś !
      A do konków dasz radę póść ?



      Usuń
    3. do koników ! czy dasz radę .

      Usuń
    4. Agniecha, gratuluję spostrzegawczości! To patent Ogniomistrza, bo to jego fotki. Zapomniałam podać autora za co bardzo przepraszam!!!

      Usuń
    5. Rogato, nakichałabym im mikrobami do sera i wszyscy by się zarazili. A że nieprzyjemny ten wirus czy bakteria, to wolę, żeby poza nasze domostwo nie wyszedł.

      Usuń
    6. Agniecha, ale on chyba, ten wirus, powinien poza Twoje domostwo wyjść, bo jak inaczej się go pozbędziesz?

      Usuń
  34. Agniecha, pierwsza zauważyłaś okulary! Majo!
    A po co Ci głos do rysowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myslala, ze to takie wylupiaste oczki...rzeczywiscie to okularki.

      Usuń
    2. ja tez myslalam z daleka, ze takie gupie oczki majom....piekne te okularki, klasyka! ray ban!

      Usuń
    3. Po co mi głos do rysowania? Właściwie po nic, ale jak czuję się niekompletna, to nie mam weny.;-)

      Usuń
    4. Coś mi się widzi, że to zwykłe wykręty:))))

      Usuń
    5. Może i tak, bo kiedy głos mam to weny też nie miewam dość często.

      Usuń
  35. Zapomnialam napisac,ze bardzo mi sie spodobal Hukala i takze zdjecie , piekne nadzwyczaj swiatlo i otoczenie...

    OdpowiedzUsuń
  36. Odpowiedzi
    1. Hukała był bardzo piękny - to mój ulubiony wzorzec piesa. Taki trochę rozczochrany gończy - jakiś fransuski.

      Usuń
    2. Dzie tam Ewa, on nie był francuski żaden. Rodowód miał mniej więcej jak Wałek. Tylko ja go tak fryzowałam - a to na szpica, a to na westie, a to na teriera:)))

      Usuń
  37. Dziefczynki, czy Wy też nie możecie wejść na blog cudArteńki? Że niby nie ma takiej strony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wejszłam, o kapliczce od Mnemo napisane ostatnio .
      Dziędobry !

      Usuń
    2. Na tego ostatniego posta o morzu wejść nie można, chyba CudArteńka go wykasowała.

      Usuń
    3. Też myślę, że go wykasowała i już nie zdążyła poprawić, bo udała się nad morze Bałtyckie.

      Usuń
    4. A, widzisz! Albo go zaprogramowała, a blogger zrobił Ją w bambuko. Mnie też raz tak zrobił. Ustawiłam co trzeba, a on pfff...

      Usuń
    5. Blogger nieładnie postępuje. Żre komentarze na ten przykład. Taki on jest!

      Usuń
  38. Mikuś, wczoraj czytałam bajeczkę B. Najbardziej z niej zapamiętał choinki w kołderkach. A przed snem szukał Licha za grzejnikiem :) Powiedział, że go nie narysuje, bo jest lozcochlane, bludne i bzydkie ! I stlasył dziefcynkę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że mu przeczytałaś:))))))) Szkoda tylko, że narysować nie chciał... Ale przecież Licho potem stało się skrzatem domowym, to może ta wersja by mu podeszła?

      Usuń
  39. Ewy się pomyliły? Z mojego rocznika było dużo Ew, w klasie cztery. Powinnam była sobie wymyślić jakąś Hermenegildę, ale teraz już nie będę zmieniać. Jak zaczęłam wędrować po blogach, to byłam tak przejęta, że mi nic do głowy nie wpadło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To data Opakowaną zmyliła:))

      Usuń
    2. Nie szkodzi, już mi się zdarzało. Miło mieć dowcipną imienniczkę. :)))

      Usuń
  40. Wstawac kury, co to ja ciagle mam za pobudkarza robic? Bom Dia Galinhas!

    OdpowiedzUsuń
  41. Wstały, dawno, tylko nie gdaczą! Bom Dia!

    OdpowiedzUsuń
  42. Bom dia bom dia. Dobrze ze wstaly! szkoda dnia...psy szczekajom, koguty juz nie piejom, samolot warczy na niebosklonie, sloneczko z lekka przypieka, mgly poranne sie podnoszom...a tutaj tez szfyscy spiom albo udajom, ze spiom, Zabkujaca zasnela snem przedpopoludniwym, wiec domownicy tez dali nura w loza...ide na sokawke!

    OdpowiedzUsuń
  43. Pysznej sokawki i ślicznej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzień dobry.
    Ja już po porannym spacerze, nakarmieniu kota córki, kawkę właśnie skończyłam i się melduję. Upał od rana, niebo bez chmur, leki wiaterek.
    Wszystkim Kurom miłej niedzieli życzę.

    OdpowiedzUsuń
  45. Tobie Ewo też. Tutaj na zewnątrz jakaś masakra i katastrofa, 44 stopnie w słońcu. Nie odważę się na spacerek:(

    OdpowiedzUsuń
  46. Wyglada na to ,ze mimo glowowych zawirowan pojde w Portugalie, tabletka wzieta, aparat fotograficzny zapakowany..pieknej niedzieli zycze wszyckim Kurom!

    OdpowiedzUsuń
  47. Czau Bambiny !
    Latoooo, ale dziś nie tak źle, bo że tak powiem cyrkulacja jest :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzisiaj upał i do mnie dotarł, ale już się chmurzy i zapewne będzie niestety znów burza... Miłej reszty niedzieli!

    Przypominam o lichach, do 20.00!!!!

    OdpowiedzUsuń
  49. Agniecha, płonę z ciekawości!

    OdpowiedzUsuń
  50. Mika ,czy Karusia to od Kariny ? Miałam taką kiedyś w przedszkolu , znaczy się Karinę . Jak rysowałam urodzinowe stworki dla jubilatów ,stała przy mnie i powtarzała :He he he ,tak się nie rysuje ;) Raz zasłużyłam na jej pochwałę ,stwierdziła : tylko wrotki się pani udały ;)
    Fajna twoja bajka ,bardzo ciekawa jestem ,tych wszystkich Lich ,ja swoje Licho też wysłałam :)
    Możecie mi tam nie uwierzyć ,ale okulaty u sikorek spostrzegłam od razu ;)
    Czy zdjęcie Hukały ,bardzo ładne ,nie było wszak jednak już publikowane w Kurniku ,bo wydaje mi się znajome .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Karusia to od Kariny.
      Zdjęcie Hukały owszem było, o zimę mi chodziło:)))
      Licha sa bardzo różnorodne:))))
      Mogę mieć troszkę opóźnienia w z Lichami, sorry!!! Ale na bank będą do 21.00

      Usuń